Ankieta: Jak oceniasz "Doctor Strange"?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Doctor Strange (2016)
Cytat: (czy w MCU likwidacja SHIELD zmieniła cokolwiek?) 
Jakość Agents of SHIELD wystrzeliła w górę.:)

Odpowiedz
(14-04-2016, 02:45)jarod napisał(a): Akurat tutaj się zgadzam z nim - tego rodzaju pierdololo jest wybitnie irytujące czy to u Marvelowców czy u Snydera.
Ale o co chodzi? O jakie pierdololo? Z kim tu - poza sobą - rozmawiasz? Nikt tu o niczym takim nie pisał.


(14-04-2016, 02:45)jarod napisał(a): Albo to jak to film ma "zmienić oblicze uniwersum"  a kończy się jakimś bzdetowym twistem bez znaczenia (czy w MCU likwidacja SHIELD zmieniła cokolwiek?) albo odstrzeleniem trzecioplanowego pionka którego i tak się potem wskrzesi.
Znowu prowadzisz ze sobą bezsensowną rozmowę przywołując z powietrza jakieś kwestie których nikt w tym temacie nie poruszał.

Odpowiedz
Crov napisał(a):Schematy w filmach MCU (ktory wcale nie jest taki sam we wszystkich) wynikaja nie ze schematów jakiegos enigmatycznego "filmu superbohaterskiego" tylko z konstrukcji fabuly filmów akcji, filmów przygodowych, itp. Dziwnie brzmi twierdzenie, że na potrzeby filmow z superbohaterami wymyslono jakis nowy niesamowity schemat, ktory jest tylko w nich powielany. :)
Ale mi o taki schemat fabularny chodziło właśnie :) I nie przeszkadza mi on w większości przypadków, tak jak nie przeszka mi oglądanie n-ty raz filmów akcji.

Proteus napisał(a):Bo tak jak pisał Crov, to nie jest żadne kino "superbohaterskie". To są dobrze napisane filmy przygodowe z prawidłowo napisanymi i nakreślonymi postaciami, dobrym tempem, dobrym rozpisaniem fabuły i dobrymi dialogami przy których bełkot Snyderowskich filmów DC "wychodzących poza superbohaterski schemat", jawi się jak pierdolenie gimnazjalisty, wszystko to opakowana w różne wizualne konwencje i klimaty.
Tylko, że z tą różnorodnością i klimatem bywa... różnie :) Na pewno Thor, Iron Man 3, Winter Soldier i GotG się wyróżniają - ale całą reszta jest robiona trochę na jedną modłe (wizualnie i klimatycznie; taki Thor 2 nie ma w sobie nic z koloru i szekspirowości jedynki). Marvel niestety nie potrafi też dobrze napisać villaina, z kilkoma wyjątkami (Loki, Kilgrave), przez co finałowe konfrontacje wypadają dość słabo. To jest to co zaczyna mi przeszkadzać i co przewija się przez większość ich filmów. Taki MoS, abstrahując od jego problemów, na pierwszy rzut oka jest inny (klimat, zdjęcia) - Zod ma jasną i ciekawą motywację, która napędza jego starcie z Supermanem. Sam finał filmu też robi większe wrażenie, niż bitwy w obu częściach Avengers na raz.

Za to, jak pisałeś, filmy Marvela nie schodzą całościowo poniżej pewnego poziomu. Ale ogląda mi się je tak dobrze przede wszystkim przez rozpisanie postaci i interakcje między nimi (w rozmowach, czy wykorzystanie ich w starciach). Nigdy się nie nudzę gdy w Avengers wszyscy trafiają na helicarrier i przez pół godziny niby "nic" się nie dzieje. Bo relacje między postaciami są perfekcyjnie rozpisane. Coś czego Snyder ewidentnie nie opanował.
I want to belive.

Odpowiedz
Podoba mi się ta dyskusja :D

Marvel ekranizuje komiks o superbohaterze, który jest czarodziejem.
Pisz, że chciałbyś, żeby w tym filmie główny bohater nie był superbohaterem, nie czarował, nie nosił peleryny i nie walczył ze złem :)

Nawet superman w wersji Jona Petersa nie zapowiadał się tak avangardowo :D

Kiedy w końcu marvel zerwie z tym schematem?
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
(14-04-2016, 11:31)Negatywny napisał(a): Marvel ekranizuje komiks o superbohaterze, który jest czarodziejem.
Pisz, że chciałbyś, żeby w tym filmie główny bohater nie był superbohaterem,

czyli: byłby to całkiem fajny las, gdyby go drzewa nie zasłaniały

acz argument lawrence o zrobieniu filmu w oderwaniu od uniwersum dobrze rozumiem. świat marvela zaczyna mi czasem przypominać modę na sukces, gdzie każdy jakoś powiązany jest z każdym. to się po prostu robi zbyt nachalne i zaczyna nużyć
tak że o.

Odpowiedz
Cytat: świat marvela zaczyna mi czasem przypominać modę na sukces, gdzie każdy jakoś powiązany jest z każdym
A jak nie ma tego powiązania to jest płacz w stylu "gdzie był Stark/Kapitan/Thor/Hulk". No nie dogodzisz ludziom, bo nawet jak dostaną oderwany od reszty film (jak GotG właśnie albo Dr Strange, bo tak to wygląda) to też będą marudzić.

Odpowiedz
No nie przesadzajmy. Poza avengers i może CA:WS poziom crossoverowości jest bardzo zachowawczy. Z drugiej strony jeszcze nie tak dawno ci sami ludzie buldupili, gdzie jest iron man (/avengers) w winter soldierze, a gdzie jest hulk w dark worldzie itd. itp. Nie dogodzisz.

W Dr. Strangeu też bym się raczej nie spodziewał nie wiadomo ilu gości, ale jak się np. pojawi Loki na 2 minuty, to chyba nikomu się krzywda nie stanie?

W końcu, jakby trochę, no wiecie, po to Marvel ma wspólne universum, żeby postacie występowały w różnych filmach.
Płacz, że chciałoby się żeby nie było wspólnego universum, tylko każdy bohater solo, w sytuacji, kiedy jest to główny atut marvela to jak czepianie się, że ferarri nie podjedziesz pod krawężnik...
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
(14-04-2016, 11:43)f.lamer napisał(a): świat marvela zaczyna mi czasem przypominać modę na sukces, gdzie każdy jakoś powiązany jest z każdym. to się po prostu robi zbyt nachalne i zaczyna nużyć
To nie jest nachalne, tylko wynika z konsekwentnej realizacj planu jaki obrał sobie Marvel. Jeśli komuś przeszkadza to uniwersum, niech go po prostu unika, a nie rok w rok jęczy i z wielkim zdziwieniem odkrywa, że Marvel wypuszcza kolejną część większej całości.

Mamy 2016 rok, przed nami jeszcze przynajmniej 4 lata MCU. Ile jeszcze razy będziemy czytać te same "zarzuty"? Na samą myśl o tym, że Lawrence będzie mieć mieszane uczucia, gdyż ponieważ przepraszam bardzo ale filmy superhero Marvela są filmami superhero zbiera mi się na bełta dekady.

Odpowiedz
(14-04-2016, 00:17)Gladius napisał(a): To może teraz się uda? :) Wciąż uważam, że można "zaklinającego kolesia w płaszczyku" interesująco sprzedać. (...) Do tego dochodzi zabawa związana z czwartym wymiarem/innymi światami.


Nie wiem. Może. Jednak wątpię - patrz też niżej (punkt o kolejnym zwiastunie) ;)


(14-04-2016, 00:17)Gladius napisał(a): Wydaje mi się, że w ich adaptacjach ciężko znaleźć bohaterów z bardzo podobnymi mocami...


Np. Człowiek-pochodnia/koleś od ognia z X-men (w DCU widzę jakiegoś typa z tatuażami na ryju). W ogóle X-men świetnie ustawili - tutaj nawet nie muszą wymyślać originów bo... Ano typ X urodził się z mutacją Y. Nic go nie ugryzło, nie napromieniowało.


(14-04-2016, 01:01)Crov napisał(a): Poza tym nie bardzo rozumiem, co robisz w tym dziale, skoro nie lubisz po prostu filmów o superbohaterach.


Teraz wychodzi na to, że przybyłem, zobaczyłem, zhejciłem. Nie :)
Mnie się ten teaser też podoba, ino podejrzewam, że całe dobre wrażenie zniknie kiedy pojawi się pełnoprawny zwiastun, gdzie właśnie będą już przebieranki itepe. Wspomnisz moje słowa.

Nie napisałem, że nie lubię. Napisałem, że powoli zaczynają mnie męczyć (przez ilość?) więc chyba się starzeję ;)
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(14-04-2016, 11:58)Mierzwiak napisał(a): ]To nie jest nachalne, tylko wynika z konsekwentnej realizacj planu jaki obrał sobie Marvel. Jeśli komuś przeszkadza to uniwersum, niech go po prostu unika, a nie rok w rok jęczy i z wielkim zdziwieniem odkrywa, że Marvel wypuszcza kolejną część większej całości.

ależ mi akurat nie przeszkadza to uniwersum. i nie jęczałem nad nim dotąd ;)

po prostu miałbym ochotę na coś dobrze zrobionego (marvel jest jednak tego jakimś gwarantem) a oderwanego od dotychczasowych historii. to nie zarzut do filmu. to określenie moich preferencji

Phil napisał(a):Prosiłbym o wymienienie nachalnych, telenowelowych, niewnoszących nic do fabuły nawiązań do MCU

nie mam problemu z nic niewnoszącymi nawiązaniami. jest całkiem odwrotnie, mam problem z tym że wszyscy kończą walcząc z/przeciw avengers, nawet jeśli film w którym się to dzieje ma zupełnie inny tytuł :)
tak że o.

Odpowiedz
dopóki nie jesteś scenarzysta piszącym na moje zamówienie - nie ma takiej najmniejszej potrzeby
tak że o.

Odpowiedz
Phil napisał(a):First Avenger też się wyróżnia - dieselpunkowym designem i nowoprzygodowością bezpośrednio nawiązującą do Indiany. Ant-Man też ma zresztą dość specyficzny humor i nawiązuje do heist movies, a pierwsi Avengers są mocno whedonowe.
W Ant-manie można wyróżnić kilka fajnych akcji związanych z jego mocami (ciuchcia mnie zawsze rozwala), ale cały feel filmu nie odstaje od takiego First Avengera, który nie odstaje od Avengers itd. (whedonowość objawia się bardziej w relacjach między postaciami) - to bardzo fajne przygodówki. Jasne, znajdziemy poszczególne różnice między nimi, ale nie są one na tyle jaskrawe żeby wpłynąć na całościowy odbiór filmu. Zresztą, jak pisałem, konsekwencja Marvela w budowaniu MCU mi się podoba - wiem, że mogę się spodziewać pewnej jakości, jak idę na ich filmy. Ucieszyłbym się tylko bardziej, gdyby ich filmy bardziej się wyróżniały między sobą, i tyle.

Cytat:Kilkoma wyjątkami - Loki, Kilgrave, Mandarin, Winter Soldier, Kingpin, Ultron ;).
Mandarina cięzko uznać, za villaina (szczególnie, jak weźmiemy pod uwagę All Hail The King) - zresztą nie jestem fanem tego rozwiązania fabularnego. A prawdziwy villain - Killian już taki ciekawy nie jest.
Winter Soldier - racja, mój błąd.
Kingpin - kolejny czarny charakter, które pragnie władzy. Randki byłyby ciekawym punktem wyjścia, ale wypadają wg mnie bardzo nienaturalnie (nie widziałem jeszcze 2. sezonu, wiec może to się zmieni).
Ultron - Avengers 2 widziałem tylko raz, więc na razie się wstrzymam z oceną. Zapamiętałem z kina, że był bardzo nijaki, a jego motywacja pojawia się w ciągu sekundy praktycznie. Jestem na drugim sezonie Agents w powtórce MCU, więc wrócę do niego w odpowiednim temacie ;)

Phil napisał(a):Zupełnie nie. Finały Avengers to kopalnia emocji, funu, humoru i widowiskowości. Finał MoS to najgorsza scena akcji w całym filmie.
Let's agree to disagree on this one ;)

shamar napisał(a):Np. Człowiek-pochodnia/koleś od ognia z X-men (w DCU widzę jakiegoś typa z tatuażami na ryju). W ogóle X-men świetnie ustawili - tutaj nawet nie muszą wymyślać originów bo... Ano typ X urodził się z mutacją Y. Nic go nie ugryzło, nie napromieniowało.
Zdarzają się podobne przypadki, ale wciąż Pochodnie i Pyro da się odróżnić na pierwszy rzut oka.
I want to belive.

Odpowiedz
(14-04-2016, 17:41)Gladius napisał(a): cały feel filmu nie odstaje od takiego First Avengera, który nie odstaje od Avengers itd.
Feel tych filmów jest kompletnie inny, nie wiem jak mając mózg, parę oczu i uszu można pisać takie rzeczy.


(14-04-2016, 17:41)Gladius napisał(a): Ultron (...) jego motywacja pojawia się w ciągu sekundy praktycznie
Bo jest AI i w tym samym czasie wchłonął całą dostępną w sieci wiedzę? Wysil się bardziej.

Odpowiedz
Ant Man i podobny feel do First Avengera?

Aha. Ok.

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):Feel tych filmów jest kompletnie inny, nie wiem jak mając mózg, parę oczu i uszu można pisać takie rzeczy.
Można na przykład po prostu walić głupoty. Muszę zacząć czytać, co piszę. Feel jest zupełnie inny. Ja naprawdę lubię to uniwersum - zabrnąłem niepotrzebnie w ślepą uliczkę na siłę próbując udowodnić, jak bardzo podobne do siebie są te wszystkie filmy.

Mierzwiak napisał(a):Bo jest AI i w tym samym czasie wchłonął całą dostępną w sieci wiedzę? Wysil się bardziej.
Tak, jak pisałem, wysilę się po powtórce. Inaczej zabrnę w tą samą breję, co powyżej.

Phil napisał(a):Zupełnie nie. Finały Avengers to kopalnia emocji, funu, humoru i widowiskowości. Finał MoS to najgorsza scena akcji w całym filmie.
Rozwijając - finał pierwszej części Avengers jest dokładnie taki, jak go opisałeś. W dwójce o wiele więcej emocji wywołuje we mnie walka w lesie na początku filmu - jest bardziej pomysłowa i energiczna. W finale dwójki odczuwałem już lekkie znużenie. Wrócę do tematu na świeżo po powtórce. Finał MoS - poprzez skalę destrukcji wywołaną przez tylko dwie postacie, robi na mnie po prostu większe wrażenie.
I want to belive.

Odpowiedz
(13-04-2016, 12:17)Corn napisał(a): Dla tych, którzy nie wiedzą co to za postać i nie chce im się czytać wikipedii. Steven Strange (dziadowskie imię) to światowej sławy chirurg i jak prawdopodobnie 90% ludzi w tej branży - alkoholik, który po pijaku ulega wypadkowi samochodowemu i traci czucie w dłoniach. Jak się można domyślać wali mu się życie, więc jedzie do Indii bo słyszy, że jest tam ktoś kto może mu pomóc. Enter: Tilda Swinton i jedziemy z koksem

Przypomina mi się origin Cienia trochę. Tylko tam miało to trochę więcej sensu. Mam nadzieję, że za tym suchym opisem kryje się coś ciekawszego, niż przerabiamy na herosa pierwszego lepszego typa, który pojawi się w drzwiach i ma problem.

A zwiastun mega-przeciętny. Tyle. 
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(13-04-2016, 12:17)Corn napisał(a): Dla tych, którzy nie wiedzą co to za postać i nie chce im się czytać wikipedii. Steven Strange (dziadowskie imię) to światowej sławy chirurg i jak prawdopodobnie 90% ludzi w tej branży - alkoholik, który po pijaku ulega wypadkowi samochodowemu i traci czucie w dłoniach. Jak się można domyślać wali mu się życie, więc jedzie do Indii bo słyszy, że jest tam ktoś kto może mu pomóc. Enter: Tilda Swinton i jedziemy z koksem. ;)
Sorry, jeśli to już wałkowaliście na poprzednich stronach, ale czy "i jedziemy z koksem" oznacza, że potem włącza się dowolny film o suberbohaterze, który walczy ze złoczyńczą i ratuje świat?

Pytam bez złośliwości, a jeśli odpowiedź brzmi tak, to mój ostatni post w temacie.

EDIT: nie widziałem, że Mefi wyżej zacytował to samo :)

Odpowiedz
(15-04-2016, 15:42)simek napisał(a):
(13-04-2016, 12:17)Corn napisał(a): Dla tych, którzy nie wiedzą co to za postać i nie chce im się czytać wikipedii. Steven Strange (dziadowskie imię) to światowej sławy chirurg i jak prawdopodobnie 90% ludzi w tej branży - alkoholik, który po pijaku ulega wypadkowi samochodowemu i traci czucie w dłoniach. Jak się można domyślać wali mu się życie, więc jedzie do Indii bo słyszy, że jest tam ktoś kto może mu pomóc. Enter: Tilda Swinton i jedziemy z koksem. ;)
Sorry, jeśli to już wałkowaliście na poprzednich stronach, ale czy "i jedziemy z koksem" oznacza, że potem włącza się dowolny film o suberbohaterze, który walczy ze złoczyńczą i ratuje świat?
Tak, to ten sam beznadziejny motyw, gdzie glowny bohater musi pokonac glownego zlego, a jeszcze moze przy tym nawet kogos uratuje, jak w tych chuowiznach pokroju "Die Hard" czy "Raiders of the Lost Arc". :)

Odpowiedz
Ark - Arc to była Joanna :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Ją to pod koniec spalono, a więc gdyby taki motyw się w tym filmie pojawił byłoby ciekawie :)
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Doctor Strange in the Multiverse of Madness (2021) Mierzwiak 380 51,256 08-09-2022, 22:18
Ostatni post: Rozgdz
  Captain America: Civil War (2016) Pelivaron 1,203 190,615 07-11-2021, 18:31
Ostatni post: Rozgdz



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości