Dziki (2026) reż. Maciej Kawulski
#1
Dziki - Kawulski wciąż popełnia te same błędy. Zamiast opowiadać historię, liczy na to że za pomocą obrazu, slow motion i muzyki historia opowie się sama. No tak to nie działa. Musisz coś od siebie dać, jakiś dialog, albo sceny które popychają bohaterów do odpowiednich czynów. A to wygląda jak zestaw randomowych scen, które reżyser próbuje skleić na modłę motywu pojedynku dwóch bohaterów po przeciwnych stronie barykady. Tylko, że ja w tę historię nie uwierzyłem, bo nie ma tu mięsa które ma typowy C-klasowy akcyjniak z jakimś podstarzałym gwiazdorem w USA. Serio, Kawulski mógłby od scenarzystów takich filmów brać korki, bo ich wady mogły być zajebistymi zaletami tego reżysera. Tu wystarczyłaby rzemieślnicza, oklepana robota i absolutnie wyszedłbym zachwycony. Bo po prawdzie... Kawulski ma oko do wizualów i ogląda się to miejscami nieźle, ale bardziej właśnie jako patrzydło pod kątem pojedynczych scen aniżeli całych wątków. Dialogi przemilczę, bo są niesamowicie siermiężne (chociaż tekścik "Też potrafię odgryzać palce, ale wolę jagody" był w punkt:)). Tylko że niewiele to daje gdy chce się ułożyć w głowie to co dzieje się na ekranie. A jest chatotycznie, zupełnie nie rozumiem jak można było położyć emocjonalnie tak banalny i wyświechtany schemat prywatnej wojny rodem z westernu. 

A był tu wręcz ultrazajebisty potencjał. Ba, nawet pierwsze 30 minut jest naprawdę spoko bo miesza "polskie Apocalypto" z przygodówką, a to wszystko skąpane w krajobrazie lasów, gór i małych, słowiańskich wiosek. Tu nie trzeba było wiele. Ale potem wkracza postać Fabijańskiego i... tu zaczyna się już srogi problem, bo facet gra Jokera. Tyle że wypada jak parodia postaci wsadzona do poważnego filmu. Jego styl bycia jest absurdalny i nie dziwi mnie, że zwiastuny ukrywały jego bohatera. Gdyby zaserwowali 2-3 teksty to widownia najpewniej jechałaby po Kawulskim już w komentarzach na YT. 

Ale są też plusy: wszyscy mają problemy z uzębieniem jak na XVII wiek przystało, jest solidna porcja przemocy, ogólnie surowy klimacik jaki z tego bije jest unikatowy jak na polskie kino. Postać Lichoty też daje radę, choć to podręcznikowy mentor ala mistrz Jedi. Kawulski zapożycza też kolejny motyw ze Star Wars i podbija go level wyżej:

Jak to ocenić? Pośród tego chaosu i twardej ręki w dialogach jest tu jakiś pomysł. Jest krwawo, surowo, ale też majestatycznie, ładnie (choć sceny walk rozczarowują przez swoją padaczkowatość). Historia nie domaga, złol jest nietrafiony. Czyli podsumowując, tak średnio-słabo na jeża. 

A co tam, dam te 5/10 
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#2
Czyli klasycznie: na dobre scenariusze nie ma pieniędzy, a jak są pieniądze, to kręci się film z marnym scenariuszem?

Odpowiedz
#3
Coś w ten deseń. Tu serio wystarczyło zrobić kalkę jednej, dobrze znanej historii i opakować to klimatem gór i słowiańszczyzny. A miejscami jest taki pierdolnik, że masz wrażenie jakby historia stała cały czas w miejscu. Najlepsze jest to, że Kawulski jakby totalnie zapomina, że ma głównego bohatera i zamiast budować na nim historię to leci w wir jakiś montażowych sklejek z bandą, złolem, księdzem i innymi postaciami. A potem przypomina sobie, że jednak Dziki musi się wkurwić bo inaczej nie będzie chciał stanąć do pojedynku. I choć scena poprzedzająca finał jest dobra, to nijak ma się nie podbudowy bohatera. A sam finał też rozczarowuje, bo nie jest nawet klasycznym finałem z filmów o walce dobra ze złem. To wygląda bardziej na osadzenie XXI-wiecznych problemów mężczyzn w XVII wiecznej Polsce :)

EDIT

Przypomniałem sobie coś - Dziki to film który wraca do niechlubnej tradycji pt. "Chooya słychać w dialogach". Audio koszmarne, do tego często (w zasadzie w 98% przypadków) gdy postać A mówi do postaci B to w tle napierdala muzyka rodem z jakiegoś Braveheart czy Gladiatora. 

Za to ocena leci o punkt w dół.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#4
Jak domyślam się, Avatar 3 jednak nie był twoim pierwszym seansem w szczecińskim Imaxie. 

Odpowiedz
#5
Nie był, poszedłem na pokaz przedpremierowy Dzikiego. Avatar dopiero w poniedziałek.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#6
(16-12-2025, 23:16)Snappik napisał(a): To wygląda bardziej na osadzenie XXI-wiecznych problemów mężczyzn w XVII wiecznej Polsce :)

No przecież tak się dzisiaj właśnie kręci filmy - wrzuca teraźniejszość do przeszłości. Jedyna różnica taka, że tu masz tych mężczyzn, a nie kobity, co jest w sumie dziwne, ale potrzebne.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#7
Tu jest recenzja tego filmu "Dziki". I autor porownuje to do "The Room"

https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=1424644879672073&id=100063797222790
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#8
Nie było aż tak tragicznie jak niektórzy twierdzą, no ale dobrze też nie jest. Oglądało się to nawet z pewną przyjemnością, film miewa dobre sceny, motywy, do tego jest solidnie nakręcony, kostiumy, scenografie, widoczki - nie ma się do czego przyczepiać, tylko co z tego, gdy scenariusz jest chaotyczny i przeciągnięty - zwłaszcza ta końcówka w jaskiniach mocno przetestowała moją cierpliwość.
Wygląda jakby Kawulski chciał tutaj wrzucić każdy motyw jaki mu przyszedł do głowy i przy żadnym nie stwierdził, że to może przesada. Inna kwestia, że jego reżyserska maniera jest nieznośna - ileż można się pałować ujęciami chmurek sunących przez Tatry?

(16-12-2025, 22:34)Snappik napisał(a): A był tu wręcz ultrazajebisty potencjał.
Nie przesadzałbym z tą wielkością potencjału, ale na pewno mógł wyjść po prostu dobry film.

Cytat:Ale potem wkracza postać Fabijańskiego i... tu zaczyna się już srogi problem, bo facet gra Jokera. Tyle że wypada jak parodia postaci wsadzona do poważnego filmu. Jego styl bycia jest absurdalny i nie dziwi mnie, że zwiastuny ukrywały jego bohatera. Gdyby zaserwowali 2-3 teksty to widownia najpewniej jechałaby po Kawulskim już w komentarzach na YT. 
Postać inkwizytora nie jest aż tak tragiczna - typowy psychopatyczny złol mający grupkę przydupasów do gnębienia wieśniaków. Może jest trochę oderwany od rzeczywistości, ale cały film nie jest do końca na serio. 
Zresztą gdy się tak zastanowić co jest osią fabuły tego filmu, to dochodzimy do wniosku, że to w sumie inkwizytor ma dobrą motywację, a wszyscy inni to złodzieje, którzy nie chcą oddać - nie żadna walka o niezależność, żadna obrona ziemi przed złym cesarzem, tyko zwykłe złodziejstwo: banda ukradła dar papieża dla Sobieskiego i broni tego tak, jakby im się to należało. Zresztą podobnie jest na początku, gdy jakiś lokalny władca (fajna rola Boberka) całkiem słusznie chce ucinać ręce osobom, które przyznały się do kradzieży konia, a przedstawia się go jako okrutnika, któremu szlachetny Dziki wbija kosę w plecy. Większość pozytywnych postaci reaguje tutaj jakby ich wyrwali z XXI wieku - to jest chyba największy problem filmu. Banda Dzikiego to w ogóle jest zbieranina ubrana i zachowująca się jak jacyś zblazowani emo hipsterzy spod tęczy na placu Zbawiciela.

Cytat:Kawulski zapożycza też kolejny motyw ze Star Wars i podbija go level wyżej:
Ja to zrozumiałem inaczej


Tragedii nie ma, nawet fajnie to było zobaczyć, ale problemów jest mnóstwo. Ode mnie 4/10

(16-12-2025, 23:16)Snappik napisał(a): Przypomniałem sobie coś - Dziki to film który wraca do niechlubnej tradycji pt. "Chooya słychać w dialogach". Audio koszmarne, do tego często (w zasadzie w 98% przypadków) gdy postać A mówi do postaci B to w tle napierdala muzyka rodem z jakiegoś Braveheart czy Gladiatora. 
Też prawda, kilka razy musiałem cofać, żeby spróbować zrozumieć dialog, ale później już uznałem, że i tak nie ma większego znaczenia co oni tam mruczą, więc jebać.
Muzyka to kolejny przykład dwóch grzybów w barszcz: za dużo jej, za głośna, zbyt różnorodna, niespójna, a wisienką na torcie jest jakaś rockowa ballada po angielsku na napisach końcowych (czy tam scenie po napisach) - to jest mocny kandydat to najbardziej niepasującą piosenkę w dziejach polskiego kina.

Odpowiedz
#9
(19-05-2026, 09:44)simek napisał(a):
Cytat:Kawulski zapożycza też kolejny motyw ze Star Wars i podbija go level wyżej:
Ja to zrozumiałem inaczej

Obejrzałem recenzję na "Bez Schematu" aby trochę się pośmiać i tam jest to pokazane wprost:

Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#10
Aa że z tej strony, to musiało mi umknąć w tym teledyskowym montażu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Lalka (2026) vs Lalka (Netflix) - która Lalka lepsza? Pelivaron 219 14,685 19-02-2026, 15:00
Ostatni post: OGPUEE
  Niebezpieczni dżentelmeni (2022) - reż. Maciej Kawalski Kryst_007 8 2,131 07-02-2023, 10:55
Ostatni post: Kryst_007
  Chce się żyć (2013) reż. Maciej Pieprzyca Pitero 51 16,229 21-11-2019, 12:43
Ostatni post: Mierzwiak
  Jestem Mordercą (2016 reż. Maciej Pieprzyca) kawa i papierosy 20 8,697 26-01-2019, 23:20
Ostatni post: Pai-Chi-Wo
  Konwój (2016, reż. Maciej Żak) und3r 6 3,531 18-01-2017, 00:45
Ostatni post: Kluski



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości