Dużo pisze
Liczba postów: 359
Liczba wątków: 1
Dla mnie: bezapelacyjnie jeden z najlepszych filmów lat 90. Niemniej... mam z nim pewien problem. Chodzi o finał, w którym
ciężarna policjantka, wracając do domu, przypadkowo natrafia na samochód, którego szukała (oglądałem ten film już jakiś czas temu, nie pamiętam szczegółów takich, jak imiona czy model samochodu). Nie uważacie, że to totalne pójścia na skróty ze strony Coenów? Że koniec śledztwa można było rozwiązać na dziesiątki różnych, lepszych sposobów, a wybrano głupi i sprawiający, że trwające uprzednio śledztwo nie ma większego sensu?
08-02-2013, 22:00