Pozwolę sobie zrobić wątek, powiedzmy, informacyjny.
"Piotrusia i wilka" pewnie już większość osób widziała w TVP1, ale kto nie widział, może obejrzeć tutaj:
http://www.tudou.com/programs/view/SwGncnufvu8/
Ja się natomiast dzisiaj zapoznałem z wcześniejszą twórczością Templeton, więc z wami też się podzielę.
Stanley (1999)
Mocno zryty, trochę odrzucający, ale naturalistyczny i świetnie zrobiony.
Dog (2001)
Uwaga, rzecz bardzo mocna emocjonalnie. Osoby wrażliwe (w tym na los zwierząt) niech oglądają na własną odpowiedzialność. Żeby nie było: nie chodzi o drastyczne obrazy, tylko raczej o treść. Natomiast jest to świetnie opowiedziana historia, sugestywna jak sto pięćdziesiąt, ale mocno szarpie emocjonalnie.
Ogólnie wygląda na to, że -- tak jak to zresztą widać w "Piotrusiu i wilku" -- Suzie Templeton ma fiksację na punkcie sugestywnych, niedających spokoju twarzy. Ciekawe, ciekawe.
"Piotrusia i wilka" pewnie już większość osób widziała w TVP1, ale kto nie widział, może obejrzeć tutaj:
http://www.tudou.com/programs/view/SwGncnufvu8/
Ja się natomiast dzisiaj zapoznałem z wcześniejszą twórczością Templeton, więc z wami też się podzielę.
Stanley (1999)
Mocno zryty, trochę odrzucający, ale naturalistyczny i świetnie zrobiony.
Dog (2001)
Uwaga, rzecz bardzo mocna emocjonalnie. Osoby wrażliwe (w tym na los zwierząt) niech oglądają na własną odpowiedzialność. Żeby nie było: nie chodzi o drastyczne obrazy, tylko raczej o treść. Natomiast jest to świetnie opowiedziana historia, sugestywna jak sto pięćdziesiąt, ale mocno szarpie emocjonalnie.
Ogólnie wygląda na to, że -- tak jak to zresztą widać w "Piotrusiu i wilku" -- Suzie Templeton ma fiksację na punkcie sugestywnych, niedających spokoju twarzy. Ciekawe, ciekawe.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
27-02-2008, 14:34






