Podsumowując, nie polecam nikomu wybierać się na ten film, nawet parom, bo owa komedia romantyczna ani nie rozbawi facetów, ani nie wzruszy dam.
31-08-2008, 16:16
|
Forgetting Sarah Marshall
|
|
Zachęcony pozytywnymi opiniami coponiektórych, zabrałem się za FSM z nadzieją, że otrzymam namiastkę dobrej komedii. Niestety dostałem masę prawie śmiesznych scen, prawie niesmacznych, prawie głupkowatych. Film bez polotu, z durnymi postaciami, całkowicie przewidywalną fabułą i zerową dawką ładunku emocjonalnego. W komedii romantycznej powinniśmy kibicować naszemu nie do końca rozgarniętemu bohaterowi, chcieć żeby parze wypalił związek, a tutaj lałem sikiem prostym na to, co się dalej stanie.
Podsumowując, nie polecam nikomu wybierać się na ten film, nawet parom, bo owa komedia romantyczna ani nie rozbawi facetów, ani nie wzruszy dam. 31-08-2008, 16:16
bo tak to jest, jeśli ktoś oczekuje od Apatowa romantyzmu na tradycyjną modłę 8)
a z innej beczki - Russell Brand poprowadzi tegoroczną ceremonię MTV Video Music Awards 8) 31-08-2008, 16:48
"Oczekuje się romantyzmu na tradycyjną modłę"- right.
W tym filmie nie ma w ogóle romantyzmu w żadnej formie. Zresztą komedii też nie ma. Gagi są na poziomie "Szklanką po łapkach", więc o czym my tu piszemy. Na prawdę trzeba chyba być miłośnikiem danego reżysera, aby uznać ten zakalec za dobry obraz. Ja osobiście odniosłem wrażenie, że cały film nakręcił jakiś debiutant, który czymś chciał zaistnieć w Hollywood, ale niestety wybrał szmirowaty scenariusz, a z powodu swoich przeciętniackich umiejętności nie wyciągnął go ani centymetr wyżej ponad warstwę mułu na dnie. Co w tym filmie było śmiesznego? - Niby zabawny wokalista, który robił miny niczym ostatnimi czasy nasz Cezary Pazura? Skoro ten typ jest śmieszny, to każda pojedyncza komedia z Jimem C. powinna być uznawana za wybitne osiągnięcie gatunku, bo jego krzywe mordy są o wiele bardziej dziwaczne. - Główny bohater-nieudacznik? Koleś połaził troche na golasa pred kamerą, zrobił z siebie najwiekszą męską pizdę, jaką można sobie wyobrazić i nic więcej. Mam mu dopingować? Niby dlaczego? - Zjarany instruktor surfingu, któremu trawa wyżarła mózg? "Wstawimy tam paliblanta, co nie kojarzy faktów i widownia będzie pękać ze śmiechu". Ktoś kiedyś skrytykował scenę z Bad Boys 2 jak Lawrence łyknął E. Tam to było dno, a tutaj super błyskotliwy pomysł? - Debilkowaty kelner z chuśtawką emocjonalną- chyba najmocniejszy element komediowy w tym filmie, ale nadal blisko dna. - Na koniec najlepsze- przewredna piosenka o Draculi i cały musical na końcu. Dno totalne. Wrócmy do wątku miłosnego. Mamy dwie zajebsite laski i największego loosera pod Słońcem. Tak dopingujmy go, bo: a) typ nie wychodzi z domu b) łazi w dresach c) jest tlusty z wiszącymi cyckami d) gdy dziewczyna go rzuca, to błaga o litość, a kiedy w końcu ta puszcza go w trąbę, on płacze jak baba. Hmmmm... Przeciwieństwo męskiego, władczego, silnego mężczyzny. Powinienem się z nim utożsamiać, bo przecież jestem taki sam jak on... Zaraz, zaraz. Wcale nie jestem taki jak on. Nie jestem frajerem, który ma gównianą robotę, nie ma hobby i siedzi całymi dniami w domu w dresach. Ma, na co zasłużył. Ale, ale! Scenarzyści stwierdzają, że prześliczna portierka na Hawajach zakocha się właśnie w nim. GENIALNE! Nie żebym był uprzedzony do samego pomysłu zdobycia pięknej dziewczyny przez skończonego fajtłapę. Wręcz przeciwnie. Taki pomysł z powodzeniem zrezlizowano choćby w maksymalnie zakręconym filmie "Blankman". Tam bohater był nerdem, marzycielem wierzącym w komiksowych bohaterów, w okularach z widelcem zamiast części oprawki. Film z absurdlanym humorem (przede wszystkim śmiesznym) i zgrabnie wplecionym wątkiem miłosnym. "Blankman" to żadne arcydzieło- możnaby powiedzieć średniak, ale zabawny i chętnie się go ogląda. "FSM" to tandetna produkcja, która mogłaby równie dobrze polecieć w popołudniowym seansie jednej z amerykańskich kablówek. 31-08-2008, 17:49
odniosłem diametralnie odmienne wrażenie podczas oglądania FSM 8) dziwne, ale każdy twój negatyw był dla mnie pozytywem...
31-08-2008, 18:39 Guzeppe napisał(a):Scenarzyści stwierdzają, że prześliczna portierka na Hawajach zakocha się właśnie w nim. GENIALNE!Bo przecież zajebiste laski lecą tylko na męskich, władczych i silnych mężczyzn bez wiszących cycków. Chyba nie powinieneś oglądać filmów które choćby w najmniejszym stopniu odbiegają od twojego, "nieco" wypaczonego postrzegania świata... 31-08-2008, 19:49
No właśnie, nie przesadzajmy, facet może nie jest z "okładki" czy coś, ale może się podobać bo nie wygląda aż tak fatalnie ;)
I jest dość sympatyczny. 31-08-2008, 19:55 Snuffer napisał(a):facet może nie jest z "okładki" czy coś, ale może się podobaćWierzymy Ci, Snuffi. Wierzymy Ci.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
31-08-2008, 20:02 Cytat:Bo przecież zajebiste laski lecą tylko na męskich, władczych i silnych mężczyzn bez wiszących cycków. laski są puste, dlatego na takich lecą. ;) 31-08-2008, 20:29
Snuff, nic, ja jestem upierdliwy, a Ty się podkładasz ;) Ale wszystko w dobrej wierze. Ok, koniec offtopa.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
31-08-2008, 21:23
Mierzwiak, ja nie mówię, że lecą tylko na facetów z okładki Formy. Przeczytaj mój post jeszcze raz.
Napisałem wyraźnie, że są filmy, w których takie coś mnie nie razi. W "Blankmanie" mamy naszego czarnego braciszka-mózga, na którego teoretycznie nie powinna spojrzeć żadna ślicznotka. Jednakże tamten bohater robi coś, w co wierzy, ma jakiś cel w życiu, jest panem własnego losu. W FSM bohater to mazgaj niesiony z prądem jak suchy patyk, bez zainteresowań (tylko praca i jego komiczna opera), dresiarz i ciamajdowaty spaślak. Kobiety to nie niańki i najlepsze laski bynajmniej nie marzą o opiekowaniu się takim życiowym nieudacznikiem. To jest mój zarzut- typ nie robi kompletnie nic, a laska pcha mu się do łóżka. Najpierw typ miał kwasowatą historię z "płaczącą kobietą w jego pokoju", o którym poinformowała go recepcjonistka, a później on zaprasza ją na "randkę", ta radośnie się zgadza, tak jakby na wyspie brakowało facetów "z jajami". Takim naciąganym historyjkom mówię "No way". 31-08-2008, 22:52
Do tego komedyjki, której największą zaletą jest to, że tak zajebiście poprawia humor i, w razie potrzeby, podnosi na duchu. Psychologii szukaj gdzie indziej. Tutaj są jedynie typy ludzkie, i to uchwycone z dużym autentyzmem.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
01-09-2008, 01:20
właśnie, autentyczne typy ludzkie, tyle że nie koniecznie z twojej bajki, Guzeppe. Nie każdy ma w życiu cel, nie każdy jest panem własnego losu - jak Blankman (który nota bene jest kompletnie innym filmem, z innym typem humoru). Nie oczekuj po filmie (szczególnie komedii), że przedstawi _twój_ świat wg _twego_ poglądu na np. związki damsko-męskie, męskość, kobiecość itd. Wystarczy przymknąć oko i zachować bezpieczny dystans 8)
01-09-2008, 05:51
Jason Segel to ten "spaślak", o którym mówi Guzeppe? Wow. :P
Cytat: tak jakby na wyspie brakowało facetów "z jajami"Przecież chodziła z facetem "z jajami" i wyszło do dupy, więc może chciała sprawdzić "płakliwego spaślaka"? 01-09-2008, 10:48
Fajnuchna komedia. Nie jakoś wybitnie zabawna, a przynajmniej nie przez cały czas, ale jeśli już pojawia się jakiś gag, to pierwszorzędny. Zabawne flashbacki, cudna parodia CSI i boski trailer nowego serialu z Sarah już po zakończeniu filmu.
Kristen Bell cholernie irytująca (mam nadzieję że to było celowe), za to Mila Kunis cudna. 09-09-2008, 02:25 Mierzwiak napisał(a):Kristen Bell cholernie irytująca (mam nadzieję że to było celowe), za to Mila Kunis cudna.To już chyba taki "urok" Kristen Bell, która generalnie ma w sobie coś takiego, że jej postacie zawsze mniej lub bardziej mnie irytują. Chociaż tutaj akurat w moim przypadku nie występowało to w natężeniu "cholernym".
Kinofilia - blog filmowy
PAMIĘĆ ABSOLUTNA, czyli... TOTAL RECALL 2, czyli dlaczego Paul Verhoeven nie nakręcił kontynuacji. 09-09-2008, 17:33 Guzeppe napisał(a):W tym filmie nie ma w ogóle romantyzmu w żadnej formie. Po pierwsze, to nie jest komedia romantyczna. A przynajmniej typowa komedia romantyczna. Po drugie, romantyzm wbrew pozorom sie tutaj pojawia i to calkiem czesto. Mam na mysli glownie te krotkie retrospekcje czy wspominki bohatera, w ktorych Segel inteligetnie, acz z przymruzeniem pokazuje niektore niuanse zwiazkow. Cytat:Zresztą komedii też nie ma. Gagi są na poziomie "Szklanką po łapkach", więc o czym my tu piszemy. Na prawdę trzeba chyba być miłośnikiem danego reżysera, aby uznać ten zakalec za dobry obraz. Kwestia bardzo subiektywna, aczkolwiek zauwaz, ze do tej pory jestes jedyna osoba, ktora ma cos temu filmowi do zarzucenia, jesli chodzi o jego humor. Zastanow sie nad tym. ;) Natomiast jesli chodzi o motyw z wyrywaniem super-lasi przez frajera, to sie akurat zgadzam. 10-09-2008, 19:54
Sympatyczne kino. Nie ryłem co prawda ze śmiechu co chwila, a i niektóre gagi uważam za nieśmieszne/nietrafione/zbędne czy też wrzucone na siłę. Ale mimo to całość sympatycznie się ogląda, a kilka momentów miażdży :) Szkoda, że w końcówce robi się z tego typowy kom-rom, bo była szansa na coś ciekawszego. Ale poza tym ok.
6,5 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 18-03-2012, 19:18 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| True Spirit / Siła Ducha (2023r.) Netflix, reż.Sarah Spallane | Debryk | 1 | 882 |
15-04-2023, 12:46 Ostatni post: Snappik |
|
| Arachnophobia (reż. Frank Marshall, 1990) | Hitch | 2 | 1,488 |
18-05-2010, 20:04 Ostatni post: gigacz |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |