(24-04-2017, 11:29)Mierzwiak napisał(a): Dokładnie tak i - uważaj - nie jest to wyeksploatowanym okrutnie od 30 lat tematem.
No ok, powiedzmy że rozumiem ten punkt widzenia, ale nie zgadzam się całkowicie i widzę tu materiał na max irański dramat do pokazania na festiwalu członkom własnej rodziny ;)
Ewentualnie na skecz dla davea chapelle...
(24-04-2017, 11:29)Mierzwiak napisał(a): Która jest w kurcze pieczone nudna i nieciekawa
Bo ja wiem, a czego się spodziewałeś po robocie? :) Jest dwa razy bardziej interesującą i rozwiniętą postacią niż w oryginale.
(24-04-2017, 11:29)Mierzwiak napisał(a): a jej wątek to wałkowane pierdyliard razy odkrycie "szokującej" prawdy o tym jaką to krzywdę wyrządziła jej wielka korporacja. Ziew.
Ja tam lubię kawałki które już znam :) Na obronę powiem, że ten znany i lubiany schemat jest fajnie poprowadzony. Przede wszystkim na plus jest początkowe zachowanie Major, która totalnie akceptuje swoją sytuację i stara się ignorować wszystkie wątpliwości, traktując siebie całkowicie jak bezdusznego robota. That was kinda cool.
(24-04-2017, 11:29)Mierzwiak napisał(a): Jeśli dobrze pamiętam bo było tam wydrapane serce z ich imionami czy coś w ten deseń?
Nie pamiętam serca, ale nawet jeśli było to Kuze i Major nie pamiętają, że cokolwiek więcej ich łączyło.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
24-04-2017, 11:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-04-2017, 11:50 przez Negatywny.)
Scenariuszowo to kopiuj-wklej z podręcznika traktującego o klasyce cyberpunku (która w obecnych czasach jest już tylko utartym schematem). Wtórny wobec (przecenianego) oryginału, aczkolwiek w kilku aspektach go przerasta, inaczej akcentuje pewne wątki, znowu inne, te ciekawsze, ledwie sugeruje. Bądz co badz jednak, styl wizualny, klimat, niespieszne tempo, solidna reżyseria, muzyka, pierwszy i drugi akt idące nieco pod prąd Hollywoodu - to wszystko robi robotę i moze się podobać. Angaż Takeshiego Kitano również. Replay value też jakiś tam jest, więc z pewnością za kilka miesięcy do GitS wrócę.
Szczerze to spodziewałem się raczej padaki, a jestem pozytywnie zaskoczony. Na pewno mam większą ochotę na powtórkę remake'u niż odświeżanie oryginału, z którego dzisiaj został już tylko soundtrack (mistrzowski) i scena ze spider-tankiem (twórcy remake'u nawet nie próbowali podnosić rękawicy, odtwarzając tę sekwencję).
Przeciętny film z bardzo ładną stroną wizualną. Te koncepty graficzne otoczenia/technologii były jedyną rzeczą, która zrobiła na mnie wrażenie.
Scarlett była nijaka, w "Lucy" grała to samo, ale lepiej. Zresztą ona chyba ponad jakiś tam standardowy poziom nie jest w stanie się wybić. Dialogi koszmarnie słabe, tona ekspozycji, spłaszczanie filozofii i wręcz wbijanie jej młotkiem widzowi do głowy, który już dawno wie o co chodzi.
Paradoksalnie nawet akcja była lepiej zrobiona w anime. Scena z czołgiem cienizna. Muzycznie jednak nie ma szału. Oryginał bije to to pod każdym względem. Taki chaotyczny misz-masz na 7-/10 (bo mimo wszystko lepszy taki film, niż kolejny taśmowy przeciętniak od MCU).
Anime stoi u mnie na półce ponad 15 lat. Do tej pory nie obejrzałem. I teraz to się chyba zmieni, po obejrzeniu filmu, który jest całkiem dobry. Historia wciąga, wizualnie świetne, muzyka też przyjemna.
W kontekście, że pierwowzór jest rzekomo lepszy i ciekawszy, tym chętniej po niego sięgnę, żeby porównać.
Do czego mogę się przyczepić? Chyba tylko do finałowej sceny, która była dosyć tandetna.
7/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
Przebrnąłem w miarę bezboleśnie, ale chyba główną zaletą tego filmu jest to, że w przeciwieństwie do wielu innych nie robił się wraz z upływem czasu coraz gorszy i bardziej irytujący. Ogólnie brak tu wizualnego stylu, który mógłby zdziałać cuda i sprawić, że nawet przy dokładnie tym samym scenariuszu chciałoby się do tego wracać - niestety wszelkie próby podrabiania klimatu Blade Runnera wychodzą nijako i mdło, w sumie wszystko tu jest takie mdłe i bez wyrazu (a na dobitkę AR który tylko wzmaga poczucie taniej telewizyjności). Okazjonalnie dowalą jakąś głupotą jak scena z samopowieszeniem się, a ogólnie trzyma toto taki sam średniutki poziom od początku do końca i wylatuje z pamięci z chwilą gdy na ekranie pojawiają się napisy końcowe. No nic, może Alicie się uda to, co tutaj nie wypaliło.
5/10
PS> zamiast zrobić z WIncotta głównego złego dali go do epizodu. What's wrong with you, people?
spoko film. Fabularnie może raczej średniawka, ale reżyseria i sposób prowadzenia narracji oraz styl audio-wizualny boostują tę fabułę. Czuć tutaj taki CP pazur w każdym aspekcie. Scarlet mi bardzo pasowałam jak i Pilou, ale reszta obsady taka przeźroczysta jakby. Muzycznie i zdjęciowo to jest wysoka półka i sama jakość daje tutaj fajny replay value. Spodziewałem się amerykańskiej szmiry a dostałem zrobiony z sercem film daleki od wykalkulowanego produktu. Może jednak jest ciut za krótki, bo mimo metrażu, chciałbym explorować ten świat ciut dłużej.
7/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
Mysle, ze tak wersje live action woleliby widzowie - AI z piwnicy >>> Hollywod.
Oczywiscie taki tam montazyk gowno znaczy, ale to kolejny przyklad na to, jaki tu jest potencjal na przyszle tworzenie filmow przez jakis zapalencow, ktorzy kumaja czacze.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
17-02-2026, 13:50 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-02-2026, 13:52 przez Bucho.)
Duże studia od lat nie potrafią uraczyć nas czymś oryginalnym i przetwarzają w kółko te same rzeczy. Ale teraz dzięki AI również zwykli ludzie mogą dołączyć do tego pokazu braku kreatywności. Nowy wspaniały świat.
(17-02-2026, 15:40)Albertino napisał(a): Dajcie znać jak w końcu ktoś zrobi coś kreatywnego, a nie tylko kopiuj wklej ze znanych filmów.
Ale tak szczerze, kiedy Hollywood ostatnio i to na duza skale zrobilo cos kreatywnego? :)
Narzedzie jest, narzedzie sie ulepsza, jak przyjdzie wlasciwy czas to zakladam, ze bedzie mozna pokazac duzo fajnych rzeczy, zwlaszcza z gatunku S-F i Fantasy.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
Hollywood nie potrafił zrobić ekranizacji tego anime, nawet mając właściwie gotowca. Też obejrzałbym coś bliższego oryginałowi.
Ale wiecie, że to wszystko może doprowadzić do powstania podziemnego kina, z takimi właśnie wersjami filmów jak ten co wkleił Bucho, ściganego i zwalczanego przez wielkie filmowe amerykańskie Korpo. Bo właściwie te ostatnie modele do generowania wszystkiego to chinole publikują.