Stały bywalec
Liczba postów: 13,276
Liczba wątków: 77
(30-05-2014, 13:46)Gieferg napisał(a): Cytat:mam w dupie wszystko co dzieje sie na ekranie.
Cytat:Przez półtorej godziny trzymałem się mocno, aby nie usnąć.
I 6/10?
Mimo wszystko 6 na 10 bo ostatnie 30 minut winduje w moim przekonaniu jakość Godzilli do miana świetnej rozrywki ;) To nie jest zły film i rozumiem osoby, którym się pomysł Edwardsa spodobał, bo igranie z widzem mieliśmy już przy okazji Szczęk ale dla mnie sceny ludzkie (poza Cranstonem) były meh, ale ratowały je pojedyncze sekwencje (kolejka). Myślę, że ten obrazek "Godzilla review" jest odpowiedni :)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
30-05-2014, 18:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-05-2014, 18:05 przez Snappik.)
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
6/widmo
30-05-2014, 18:07
Captain Skullet
Liczba postów: 20,263
Liczba wątków: 128
Cytat:bo ostatnie 30 minut winduje w moim przekonaniu jakość Godzilli do miana świetnej rozrywki ;)
Może bym się zgodził że sama końcówka jest rozrywką może nie tyle świetną, co przyzwoitą, gdyby wycięto z tych 30 minut głównego ludzkiego bohatera i jego kobitę, której rola ogranicza się do "uciekam, a w tle budynki się walą".
Cytat:To nie jest zły film
Skoro lepiej mi się oglądało Wiedźmina i Sex and The City 2 (i w sumie chyba wszystko co w życiu oglądałem w kinie) wypadałoby się zgodzić.
Zły to mało powiedziane.
30-05-2014, 18:14
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-05-2014, 18:22 przez Gieferg.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(30-05-2014, 18:14)Gieferg napisał(a): Skoro lepiej mi się oglądało (...) Sex and The City 2
Bardziej dowalić filmowi Edwardsa nie mogłeś :)
30-05-2014, 18:35
Stały bywalec
Liczba postów: 2,729
Liczba wątków: 11
I sobie;)
30-05-2014, 20:35
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Szczerze?
Film który budzi emocje, negatywne lub pozytywne, nieważne, ale jest jakiś, zawsze będzie dla mnie "lepszy" od czegoś, co ogląda się z zaangażowaniem równym spuszczaniu wody w toalecie.
30-05-2014, 20:45
Stały bywalec
Liczba postów: 2,729
Liczba wątków: 11
Nie chodzi mi o jakość filmu, bo "Seksu... 2" nie widziałem, ale sam fakt, że Gieferg w ogóle go obejrzał.
30-05-2014, 20:49
Captain Skullet
Liczba postów: 20,263
Liczba wątków: 128
Nie miałem wyjścia.
30-05-2014, 22:35
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-05-2014, 22:39 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
MEGA!
02-06-2014, 08:50
Deputy US Marshal
Liczba postów: 7,026
Liczba wątków: 15
Panowie z Wety opowiadają o dopieszczaniu projektu Króla:
http://www.fxguide.com/quicktakes/early-weta-workshop-designs-for-godzilla/
Kilka ciekawostek:
- Edwards był z początku przeciwny użycia niebieskiego, radioaktywnego płomienia Godzillli oraz klasycznego kształtu płetw grzbietowych, ale kilku designerów, którzy byli geekami starej serii, nakłonili go do zmiany zdania
- Na pewnym etapie Weta, zerwała ze swoim standardowym modus operandi względnego, anatomicznego realizmu i inspiracji otoczeniem przy projektowaniu kreatur, i uznali, że Godzilla jest fizycznie i anatomicznie tak niemożliwym do wytłumaczenia potworem, że nie ma co się bawić w próby jego urealistycznienia i obowiązuje "rule of cool" i odniesienia do oryginału. Przez co np. zrezygnowano z wczesnych pomysłów by ciało Godzilli, było bardziej zwierzęce/dinozaurowate, czy też bardziej smukłe i 'aquatyczne', sugerujące potwora spędzającego większość życia pod wodą.
- Końcowe designy, robione było głownie na modelach 3d. Sam Gareth Edwards umie co nieco w Zbrushu i dorzucał swoje 3 grosze przy budowaniu końcowych projektów.
- "Fatman" to nieoficjalny tytuł potwora w Wecie :)
A tutaj zbiór projektów z wczesnej fazy produkcji, wraz z komentarzami Edwardsa. Krążą po necie już od jakiegoś czasu, ale na forum chyba jeszcze nie było:
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
04-06-2014, 22:35
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-06-2014, 23:02 przez Proteus.)
patrząc na szkice jestem w 100% pewien, że wybrano najlepszy wariant :)
04-06-2014, 23:36
Deputy US Marshal
Liczba postów: 7,026
Liczba wątków: 15
Ja się cieszę, że przekonali go do zamerykanizowanej wersji oryginału, bo Edwards najwyraźniej mocno lobbował by ta Godzilla, była wyraźnie "wodna".
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
04-06-2014, 23:39
Captain Skullet
Liczba postów: 20,263
Liczba wątków: 128
Szkoda, że go nie przekonali żeby ją pokazywał.
05-06-2014, 13:15
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Te concept arty (nawet jeśli to ledwie wycinek wszystkich projektów powstałych w preprodukcji) są tak koszmarne że brak słów, aż dziw że to co ostatecznie widać w filmie jest tak dobre.
05-06-2014, 16:24
Western Enterpreneur
Liczba postów: 1,108
Liczba wątków: 1
Bo to są szybkie "makiety" robione podczas wczesnej burzy mózgów, gdzie rzuca się na szybko i na luzie, jedynie najbardziej ogólne pomysły co do wyglądu potwora. Dopieszcza się to później. Tak naprawdę bardzo wiele z nich tworzonych jest nawet wtedy, gdy z góry wiadomo, że nie zostaną wybrane przez reżysera do dalszego rozwoju, i są po prostu częścią twórczej "rozgrzewki".
Ludzie generalnie mają w tym przemyśle dość skrzywione wyobrażenie tego jak naprawdę wygląda concept art do filmów. Np. gdy Marvel wypuszcza te swoje piękne grafiki projektów kostiumów do np. Kapitana Ameryki, to tak naprawdę zdecydowana większość tego to totalny bullshit i przekłamanie, bo tego rodzaju "szkiców", które wyglądają jak pełnoprawne ilustracje, prawie nigdy nie tworzy się podczas produkcji. Najczęściej daje im się lifting dopiero później, na potrzeby artbooków i materiałów promocyjnych (bardzo częste zjawisko, o którym sporo w necie napisano). Artbook Godzilli pełen jest soczystych grafik, przedstawiających wygląd bliższy finalnej wersji potwora.
"What writer wants to make compromises with story? Story is the only reason you're in it."
David Simon
05-06-2014, 16:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-06-2014, 17:11 przez Cator.)
Deputy US Marshal
Liczba postów: 7,026
Liczba wątków: 15
Aaaaaa.....
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
05-06-2014, 18:01
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(05-06-2014, 16:53)Cator napisał(a): Bo to są szybkie "makiety" robione podczas wczesnej burzy mózgów, gdzie rzuca się na szybko i na luzie, jedynie najbardziej ogólne pomysły co do wyglądu potwora.
Owoce burzy mózgów przy pracy nad Star Warsami to małe dzieła sztuki, wystarczy obejrzeć dodatki lub artbooki, więc nie wiem co masz na myśli, tym bardziej, że nie czepiałem się strony plastycznej tych artów, ale samych pomysłów na wygląd Godzilli :)
05-06-2014, 19:17
Western Enterpreneur
Liczba postów: 1,108
Liczba wątków: 1
Trochę chybiony przykład z SW z kilku powodów. Po pierwsze "burza mózgów" w filmie takim jak GW, to tworzenie od podstaw, wszystkiego co tylko przyjdzie projektantowi do głowy, bo to zupełnie "własny" setting, nie ograniczony żadnymi barierami, gdzie możesz do jednego wora wrzucić każde szaleństwo. W Godzilli, jedyne co robisz to wariacje na temat jednego i tego samego gada. I w dodatku przykłady które wymieniłeś, to bardzo, bardzo luźne, najbardziej ogólnikowe szkice - w końcu jak wiemy finalny efekt w niczym ich nie przypominał. To są raczej szybkie makiety robione na zasadzie "reżyserowi podoba się pomysł Godzilli z "morskimi" płetwami na grzebiecie - strzelę w pięć minut szybki obraz, by zilustrować ten konkretny pomysł". To nie ma służyć za wgląd w tego jak ma wyglądać pysk gada, czy jego ręce, czy szczegóły sylwetki. Tego rodzaju szybkie szkice na początku produkcji często ssą i chyba nie ma filmowego artbooka na mojej półce, który nie miałby ich pełno.
Poza tym, jeżeli już oceniać projekty SW jako małe dzieła sztuki, to raczej właśnie głownie pod względem plastycznym (McQuarie jako malarz, gdy mógł to przedkładał pełne ilustracje nad szkicami koncepcyjnymi). Bo sam wygląd stworzeń w SW to totalny misz-masz wszystkiego od ikon do totalnych gówien. W GW na każdy świetny projekt, przypada całe multum żałośnie wyglądających, karykaturalnych potworów i kosmitów, wyglądających jakby wyciągnęli je z pierwszej lepszej bajki dla dzieci (i napędzane osobistymi gustami Lucasa, na które np. podczas nowej trylogii, za jego plecami marudzili sami projektanci). Mam wszystkie artbooki SW i wiele z zaprezentowanych tam potworów wygląda jak szkice jakiegoś 14 latka z deviantarta, co to rysuje swoje wyobrażenia o kosmitach. Teraz ma to specyficzny retro klimat, który dziś doceniamy, ale ciężko powiedzieć o sporej ilości z tych stworzeń, by były to jakieś dzieła sztuki w dziedzinie konceptualizacji. Co innego pod względem plastycznym, bo tutaj McQuarrie potrafił tworzyć naprawdę magiczne i klimatyczne ilustracje.
"What writer wants to make compromises with story? Story is the only reason you're in it."
David Simon
05-06-2014, 21:13
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-06-2014, 21:15 przez Cator.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Godzilla [1998]
Ależ durny ten film, ale i tak go lubię :)
Najlepsza jest tutaj muzyka i sceny akcji, na czele z pierwszym wyjściem Godzilli na ląd w Nowym Jorku. Świetna scena, choć - jak to u Emmericha - rozpoczęta naprawdę idiotycznym akcentem z dziadkiem idącym na ryby. I jak mam rozumieć tę jego wyrwaną wędkę? Złapał rybę, która zaczęła uciekać przed Godzillą (czyli... w jej kierunku), czy może Godzilla podpłynęła tak blisko, że nie spowodowała nawet drgnięcia wody, złapała przynętę (!!!!!!!!!!!!!!!!), zawróciła i odpłynęła znowu niezauważona, po czym postanowiła znowu podpłynąć, tym razem bardziej efektownie?
Zastanawiam się też po co w tym filmie w ogóle Reno i reszta Francuzów, którzy coś tam gadają o naprawianiu błędów przeszłości i sprzątaniu bałaganu, ale NIE ODGRYWAJĄ ŻADNEJ ROLI W FABULE, ANI NIE MAJĄ NIC WSPÓLNEGO Z POKONANIEM GADA NA KOŃCU. Ich jedyna rola (poza kolejnymi żenującymi tekstami o kawie) sprowadza się do udawania amerykańskich żołnierzy i przedostaniu się do miasta, ale z powodzeniem można by tego motywu uniknąć, a Francuzów całkiem ze scenariusza wyciąć, gdyby:
- postać Audrey nie było skończoną kretynką (to jedna z najgorszych, najbardziej irytujących postaci kobiecych w tego typu kinie; jedyny dobry moment w jej wykonaniu to transmisja z Madison Square Garden) i nie ukradła taśmy z namiotu Nicka
- wojsko nie zdecydowało się nie szukać gniazda "bo tak", tylko postąpiło logicznie
Mało tego, ich obecność w tym filmie jest tak bezsensowna, że by drogi bohaterów mogły skrzyżować się w finale, Victor BEZ ŻADNEGO POWODU postanawia jechać za Nickiem i tak odkrywa akcję z Francuzami. Potem scenarzyści tłumaczą się jego ustami, że chciał pogadać z Nickiem o Audrey, ale serio ktoś to kupuje? :)
Motywu z młodymi nie chce mi się komentować, bo jest beznadziejny pod każdym względem, aczkolwiek moment z Godzillą trącającą pyskiem zwłoki martwego malucha przynosi miły akcent emocjonalny, podobnie zresztą jak jej śmierć w finale; dla porównania u Edwardsa próżno w ogóle szukać jakichkolwiek emocji związanych z MUTO czy Godzillą. (przez chwilę pomyślałem o scenie z czułym przekazywaniem sobie bomby, ale nie, to jednak kategoria niezamierzonej śmieszności)
6/10 i spory sentyment. Złe, ale fajne i choć na chwilę obecną oba filmy (Emmericha i Edwardsa) mają u mnie taką samą ocenę, to temu drugiemu, z perspektywy czasu, należy się maks 3/10.
14-06-2014, 17:27
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-06-2014, 17:33 przez Mierzwiak.)
wszystko cacy, tylko, że to nie jest Godzilla, to jakaś popierdółka jaszczurkowata
14-06-2014, 18:08
|