Ankieta: Jak oceniasz "Godzilla: King of the Monsters"?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Godzilla
Co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości :)

Odpowiedz
(14-06-2014, 18:08)Arahan napisał(a): wszystko cacy, tylko, że to nie jest Godzilla, to jakaś popierdółka jaszczurkowata
C*** z Godzillą, jaszczur przynajmniej JEST W FILMIE i coś robi.


EMMERICH > EDWARDS

Odpowiedz
A ten moment z okiem i żołnierzem był dlatego, bo bali sie, ze potwora może być za malo i widownia bedzie marudzić. Emmerich tutaj chociaż nie spaprał sprawy.

I tak sobie myślę... wkurzające były te ciachy i ograniczenie roli Godzilli u Edwardsa. Przypomniało mi to syfiasty GFW, gdzie ograniczyli występy potworów na rzecz nikogo nie obchodzących wstawek ludzkich.
I Edwards nie chciał płomyczka i płetw. I chcieli przepchnąć te fatalne projekty? To Panie Reżyserze - DOUBLE FUCK YOU!

Wiecie co mnie denerwowało? Nazwa Króla. W 1954 imię otrzymał po lokalnym bóstwie, w 1998 r. nazwali od legendarnego morskiego potwora, a angielska nazwa wyszła od przejęzyczenia redaktora. A tu... Japoniec mówi Gojira (widownia w śmiech). Czemu? Bo tak. Dlaczego przemianowali go Godzilla? Bo tak.

A szkoda tym bardziej, ze naprawdę świat jest tu rewelacyjny. Godzilla jest tu najbardziej realistycznie ukazany - Nie rzuca się bez sensu na miasta i ludzi, pozwala statkom pływać koło siebie, bo przecież sam jest dość duży, by się ich nie bać, a kiedy już się nimi znudzi, to daje nura. I pokazuje jaka skala powstaje gdyby naprawdę były takie bestie. W miarę realistycznie reagujące postacie. Fajny ten moment, gdy Król zionął ogniem, a jeden z zolnierzy na to: Wow! You see that?! Lub te dzieci w autobusie.


Eh... Amerykanie nigdy nie dogodzą mi G-fanowi i zawsze cos popsują.*
Wpierw Hanna Barbera z gadzim Scrappy Doo;
Potem Emmerich remake'owal nie ten film co trzeba;
A i Edwards nie okazał sie lepszy (a nawet w niektórych kwestiach gorszy)

Żeby sequel naprawił wady jedynki.

* Przynajmniej podziękowali Gojiemu za ocalenie przed GNOLami. W Japonii to cały czas go szczuli czołgami, nawet jak pozbył sie gorszego kaiju :).

Odpowiedz
Za cholerę nie rozumiem posta wyżej.

Odpowiedz
W moim poście dołączam do klubu narzekaczy na wady filmu Edwardsa. I napomknąłem, ze Amerykanie zawsze dają u swoich Godzilli mankamenty wkurzające fanów.

Poprawiłem post zaznaczając, ze swe żale kierowałem do Edwardsa, nie do Emmericha.

Odpowiedz
Właśnie dotarło do mnie, że Godzilla Edwardsa po mnie zupełnie spłynęła i nie mam ochoty na powtórkę. Ależ to zły film :) Ale przynajmniej zwiastuny były przednie i nie kłamały - procentowa zawartość Godzilli została odwzorowana idealnie, no i są fajne zdjęcia.

Aż człowiek żałuje, że to nie był obraz w takim stylu:

[Obrazek: godzilla2014-footage-4.jpg]

i takim:

[Obrazek: godzilla2014-footage-2.jpg]

Edwardsowi udało się zrobić rzecz niebywałą - za 160 baniek zrobił blockbustera, w którym niemal nic się nie dzieje, a akcja jest przerywana w najlepszym momencie.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Dzięki za ten wpis, właśnie sobie przypomniałem, jaki to super film, mający gdzieś oczekiwania widzów i nakręcony tak, jak tego chciał pan reżyser. Za ten hajs w dzisiejszych czasach to sztuka zrobić coś, tak bardzo idącego pod prąd oczekiwań fanów napierdalanek i tak zakorzenionego w latach 70-tych czy wczesnych 80-tych, jeśli chodzi o rozwój tzw. "akcji". Producenci albo byli pijani albo zbyt wyrozumiali na kacu po Emmerichu i chwała im za to ;)

Zresztą najlepiej film Edwardsa opisal Raziel u nas na forum, że az sobie pozwolę tu jego opinię wkleić, bo sam bym tego lepiej nie napisał:

Raziel napisał(a):Właśnie wróciłem z seansu "Godzilli". Drżącą ręką napiszę 10/10. Oczywiście w swojej kategorii. Widziałem lepsze filmy, ale lepszej Godzilli nie widziałem i nie spodziewam się zobaczyć. Z każdą minutą seansu spodnie mi się skracały, a poupychane po kieszeniach portfel, komórka i inne tego typu akcesoria starca magicznie przekształcały w składany nóż, sznurek i tym podobne przedmioty jakie zwykł ze sobą nosić 10 latek, jakim na powrót się stawałem, kiedy ogarniał mnie klimat odczuwany ongiś przy oglądaniu filmów z wytwórni Toho. Król Potworów zasłużył na ten film tak jak zasłużyli na niego wszyscy, którzy na Godzilli się wychowali. Oczywiście zgadzam się z większością wymienionych drobnych mankamentów filmu, ale to są drobiazgi, które nijak nie mogą odebrać lub zauważalnie zmniejszyć przyjemności z obcowania z tym wspaniałym filmem. Nie szekspirowskich ról, nie rozwoju i psychologicznej głębi postaci, nie naukowej dokładności czy całkowitej wolności od hollywoodzkich schematów się spodziewałem, a apokaliptycznego w rozmiarach monster movie i to, z deserem, dostałem. Co z tego, że scenariusz ma luki, skoro wypełniają je z powodzeniem cielska najlepiej pokazanych w historii tego typu kina monstrów! Mroczny klimat, wizjonerskie momentami ujęcia i sama Godzilla, ukazana tak blisko kanonu jak tylko się da, z jednoczesną redukcją do minimum elementów komiksowego przerysowania, zapewniają 123 minuty zapierającej dech w piersiach jazdy. Nie wyobrażam sobie, co takiego jeszcze mogliby zrobić lepiej, co w zauważalny sposób zwiększyłoby radochę z oglądania filmu. Nie zgadzam się zdecydowania z powszechnym utyskiwaniem na małą zawartość Godzilli w "Godzilli". Film tak umiejętnie pobudza apetyt widza, podjąć jedynie małe aperitiff w postaci drobnych ujęć i serwując jednocześnie spore kęsy przystawek z GNOLi, że kiedy Król pojawia się w całej okazałości u każdego widza pojawia się na twarzy wyraz, jaki dr. Seriazwa serwuje nam przez cały film - mieszanka grozy, zdumienia i uwielbienia. Trawestując znanego mema Godzilla mogłaby powiedzieć " Nie kasuję potworów przez cały film, ale kiedy to robię - kopary leżą wam na kolanach". O efektach specjalnych się nie wypowiem, bo żadnych nie widziałem - nikt mi nie wmówi, że Godzilla nie była prawdziwa :D Sam seans tez mi się trafił fajny - wybierając się do kina bałem się, ze sie w ogóle nie odbędzie, bo w moim małym miasteczku grają Godzille już drugi tydzień. Tymczasem na widowni nie tylko było ze 30 osób, ale nadto plasowałem się gdzieś pośrodku stawki wiekowej, co rzadko mi się już zdarza :)

To COŚ trzeba po prostu czuć i tyle w temacie.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Cytat:że az sobie pozwolę tu jego opinię wkleić
Ja bym się wstydził takie bzdety wklejaić.

Cytat:zapewniają 123 minuty zapierającej dech w piersiach jazdy
LoLz :)
Tego to nawet nie wiem czy trzy minuty tam było.

Cytat:Nie wyobrażam sobie, co takiego jeszcze mogliby zrobić lepiej, co w zauważalny sposób zwiększyłoby radochę z oglądania filmu.
LoLoLz :)
Marnie u kolegi z wyobraźnią, oj marnie. ALe może niech tu wpadnie, poczyta trochę i dozna oświecenia. Mam też nadzieję, niewielką, ale jednak, że może przy okazji kolejnego filmu mu pokażą, co można było zrobić lepiej, bo zdaje się, że zrobić to gorzej byłoby już trudno.

Odpowiedz
Po poprzedzonej degustacją wafelków kakaowych z Biedronki 5-sekundową refleksją na temat filmu Edwardsa dochodzę do wniosku, że moje ulubione filmy wiele by zyskały, gdyby ich twórcy byli takimi wizjonerami jak Edwards, mieli tyle odwagi i talentu, a przy tym potrafili przenieść mnie w te cudowne, wypełnione magią kina czasy, gdy jako mały chłopiec zachwycałem się chujowymi bohaterami i z rozdziawioną gębą patrzyłem na mające 8 minut czasu ekranowego atrakcje.

Klapki z oczu powoli opadają.

Po ostatniej powtórce Parku Jurajskiego byłem, jak zwykle, zachwycony, ale to było przed seansem Godzilli. Teraz dostrzegam jak prymitywne zagrywki stosuje Spielberg, jak żenująco wykorzystuje wszędobylskie CGI (sic!), i jak ostentacyjnie wręcz jedzie na charyzmie aktorów. Scena w której bohaterowie po raz pierwszy widzą brachiozaura to doskonały przykład taniego, nastawionego na efekciarstwo chwytu, a przy tym marna próba zaangażowania w to aktorów. Po co Sam Neill tak żywo reaguje na to, co widzi?! I jeszcze ten overacting w wykonaniu Laury Dern, litości. Mam uwierzyć, że osoba która całe życie badała kości dinozaurów, która się nimi pasjonowała i pewnie wielokrotnie wyobrażała sobie, jak mogły wyglądać, robiłaby takie miny na ich widok? LOL
Najgorsza jest jednak sekwencja zaczynająca się od wyjścia T-Rexa przez ogrodzenie. W scenie na Hawajach Edwards pokazał, co się powinno robić w takich scenach, ale nie, po co, zamiast tego Spielberg woli polegać na budowaniu napięcia, zachwycaniu widzów i emocjach, a do tego w środku wszystkiego umieszcza dzieci. Koszmar.

Podobne przykłady można mnożyć, i to nie tylko przy okazji filmów, w których bohaterowie stają twarzą w twarz z "potworami". Powiem tylko, że taki Quentin Tarantino czy David Fincher ze swoimi tanimi sztuczkami (na Ciebie patrzę, Se7en!) mogliby się od Edwardsa wiele nauczyć.

Odpowiedz
Mierzwiak, good point ;)

[Obrazek: FYyi85l.gif]
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
Epickie (choć jak na HISHE czasami kuleje grafika)! Bardzo fajnie pokazuje hipokryzje jak ludzie potrafią się czepiać jednego (Man of Steel) a przy takiej samej (a nawet gorszej) sytuacji w Godzilli nie, przynajmniej ja się nie spotkałem z uszczypliwymi komentarzami odnośnie finału filmu Edwardsa.

Odpowiedz
Bo Godzilla to jebany gigantyczny potwór, więc trudno oczekiwać, żeby ratowała poszczególnych ludzi. Do tego Godzilla nie potrafi latać. Do tego Godzilla nie miala mozliwości przenieść walki gdzieś indziej. Do tego Godzilla jest znacznie wolniejsza niż Superman. Do tego w Godzilli ktoś ewakuował tych ludzi. Do tego...

nie wiem, naprawdę musze pisać dalej? Albo polecam sprawdzić, co to znaczy hipokryzja. Albo co to jest mózg. Albo nie wiem, kurna, jak się myśli. Albo coś tam. Albo [jakiś uszczypliwy komentarz, który jest zabawniejszy niż to, co wcześniej napisałem - FILE NOT FOUND ERROR 404].

Buzi. :)

Odpowiedz
I dlatego że Godzilla jest wielki, wolniejszy i nie lata, cywile mogą się cieszyć z jego zwycięstwa, choć opłacili je licznymi ofiarami i zniszczeniem miasta, a przy zwycięstwie Supermana już nie? <ok>

A i jeszcze odnośnie MoS:

Odpowiedz
(12-07-2014, 15:54)Juby napisał(a): I dlatego że Godzilla jest wielki, wolniejszy i nie lata, cywile mogą się cieszyć z jego zwycięstwa, choć opłacili je licznymi ofiarami i zniszczeniem miasta, a przy zwycięstwie Supermana już nie? <ok>
Tak, bo alternatywą dla Godzilli było unicestwienie. Więc Godzilla (nota bene, ekwiwalent siły natury - np. tornado, więc nijak nie siła podobna do Supermana) ich uratowała, a miasto było ewakuowane przed walką. Nie wiem w czym problem.

Jeżeli nie widzisz różnicy to mnie sie nie chce dłużej dyskutować na ten temat.


(12-07-2014, 15:54)Juby napisał(a): 2. Żeby Superman mógł przenieść akcje gdzie indziej do tego potrzebna by też była druga strona tego pojedynku. Gdyby sam sobie poleciał gdzieś na pustynie, Zod zostałby i zabijał cywilów, tak jak obiecywał.
Polecam obejrzeć Dragon Balla, tam jest pokazane jak sie przenosi walki z miasta na pustynie. :)

Cytat:3. Przecież walka przeniosła się na chwilę nawet do KOSMOSU!
Och, czyli jednak się dało? :D

Cytat:4. W Godzilli ewakuowano ludzi, bo wiedziano, że nadciąga zagrożenie. W MoS Zod podleciał na miasto i BUM. Kto i kiedy miał je całe ewakuować w kilka minut?
Po chu mi to pytanie? Ty pisales o hipokryzji wzgledem zakonczenia Godzilli i MoS, a ja napisalem tobie dlaczego są rózne i reakcje na nie również są odmienne. Prosisz mnie, zebym wymyslil ci dlaczego są podobne? WTF?

Cytat:Ale i tak haters gonna hate![/spoiler]
A debils gonna debil.


Odpowiedz
@Juby
Uderz w stół, a nożyce się odezwą :))

zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
Zapomniałeś dodać: hejter gonna hejt, żeby ostatecznie uargumentować swój głos w dyskusji. ;)

Odpowiedz
Juby napisał(a):Epickie (choć jak na HISHE czasami kuleje grafika)! Bardzo fajnie pokazuje hipokryzje jak ludzie potrafią się czepiać jednego (Man of Steel) a przy takiej samej (a nawet gorszej) sytuacji w Godzilli nie, przynajmniej ja się nie spotkałem z uszczypliwymi komentarzami odnośnie finału filmu Edwardsa.

Crov już napisał to, co ja chciałem napisać po przeczytaniu tego posta, więc ograniczę się do: LOL, ROTFL, ojajebie.


Dziękuję :).
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
(12-07-2014, 16:00)Crov napisał(a): Jeżeli nie widzisz różnicy to mnie sie nie chce dłużej dyskutować na ten temat.

Widzę różnicę. Godzilla to POTWÓR, który w walce z innymi potworami zniszczył miasto (!) a ludzie się z tego cieszą. A Superman otarł się o dwa budynki w walce z kimś kto zabiłby wszystkich ziemian gdyby nie on, a według antyfanów MoS ludzie nie powinni się cieszyć bo żaden z niego bohater tylko potencjalny morderca. <sarkastycznie bije brawo>


(12-07-2014, 16:00)Crov napisał(a): Polecam obejrzeć Dragon Balla, tam jest pokazane jak sie przenosi walki z miasta na pustynie. :)

Wszystkie 42 tomy mangi przeczytane stoją na półce za mną, a anime widziałem w całości przynajmniej 2 razy. I pytam: Co?? Superman miał powiedzieć do Zoda: "Lećmy walczyć w jakieś ustronne miejsce" i ten by poleciał, bo tak robił Goku ze swoimi przeciwnikami, którzy lubili walkę i sprawdzanie swoich umiejętności? I Zod powiedziałby "Spoko", po tym jak powiedział o ludzkości, że "będą cierpieć". Bo lubi walczyć jak Saiyanie? Bo Toryiama miał łatwiej rysować puste przestrzenie niż miasta? Niby kiedy w Dragon Ball ktoś groził zabijaniem cywilów wielkim mieście, a Goku wpadł i bez jego aprobaty przeniósł walkę na pustynie?

Porównanie MoS do DB, w którym Goku mógł pozwolić umrzeć całej planecie aby nie bić się wśród ludzi, bo potem mógł wszystkich wskrzesić za pomocą smoczych kul było najbardziej udane.

Nawet gdyby Superman wyrzucił "niechętnego do przeniesienia miejsca walki" Zoda dalekooooo za Metropolis, to ten był równie silny i szybki co Clark, więc mógłby spokojnie do tego miasta wrócić.

Odpowiedz
(12-07-2014, 23:19)Juby napisał(a): Widzę różnicę. Godzilla to POTWÓR, który w walce z innymi potworami zniszczył miasto (!) a ludzie się z tego cieszą.
Wytłumaczyłem ci już wszystko. Przeczytaj moje posty jeszcze raz. Jeżeli dalej nie rozumiesz, to nie odpisuj mi już na ten temat, bo ja nie odpisze tobie.

Cytat:
(12-07-2014, 16:00)Crov napisał(a): Polecam obejrzeć Dragon Balla, tam jest pokazane jak sie przenosi walki z miasta na pustynie. :)

Wszystkie 42 tomy mangi przeczytane stoją na półce za mną, a anime widziałem w całości przynajmniej 2 razy. I pytam: Co??
No to przeczytaj jeszcze raz i pomyśl, w takim razie, jak to się ma w kontekście MoS. Kiedy biją się dwie tak potęzne jednostki to walki przenoszą się o dziesiątki kilometrów, co własnie w Dragon Ballu widać dobrze. Nie mówiąc już o tym, że jedna może siła sprowadzić drugą w inne miejsce. Abstrahując już nawet od tego, że Zod potrzebował zabić Supermana, czy coś tam, bo codex, czy jakiś inny MaGuffin, więc Superman mógł przenieść walkę gdzie indziej robiąc za przynętę.

Ale naprawde nie chce mi się gadać znowu na ten temat, to nie jest skomplikowana sprawa. Mnie wystarczy, że udowodniono w tym roku, że da się zrobić film o krystalicznie dobrym superbohaterze bez robienia go na siłe pseudo-mrocznym. Zamiast gadać znow o MoS wole odświeżyć CAPTAINA AMERICA 2. :)


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości