Dużo pisze
Liczba postów: 334
Liczba wątków: 0
Jestem fanem Godzilli, starych filmów, nowych filmów, napisałem nawet o tym magisterkę dawno, dawno temu, nieważne - "Godzilla II: Król potworów" ma za dużo akcji, a za mało tego specyficznego artyzmu, który cechował film Edwardsa. Do połowy się ciągnie, od połowy pędzi w dół po zboczu.
ALE...
Ale przyznam, że wielokrotnie miałem ciarki. Film jest jeszcze bardziej zakorzeniony w japońskich "Godzillach", niż poprzednik. Mamy nawiązania muzyczne (ciary), fabularne (ciary), są też tutaj niezłe podwaliny pod faktyczny monsterverse. Szkoda że nie wyreżyserował tego Edwards (koleś rozumie ten świat, plus ma spielbergowe naleciałości, które uwielbiam), szkoda że nie ma zapadających w pamięć scen, jak np. tsunami z "jedynki", ale nic to - Godzilla na wielkim ekranie to Godzilla na wielkim ekranie.
07-06-2019, 13:45
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,151
Liczba wątków: 67
(04-06-2019, 09:01)Juby napisał(a): Zrobiłem powtórkę (no, powiedzmy) na Blu-ray pożyczonym od brata i to był błąd.
No popatrz, też zrobiłem i bawiłem się jak prosię. Dobry, wyrazisty film z pomysłem na siebie. Dobry klimat, świetna muzyka i działający na plus minimalizm, bo dzięki niemu na każde wejście Godzilli się czeka i robi ono wrażenie. Jakbym miał patrzeć jak ten spaślak maszeruje przez pół filmu gdzieś tam, to bym zasnął w połowie. A tak mogę sobie popatrzeć jak się Olsenka uśmiecha i potem zacząć się o nią martwić. Zresztą tempo tutaj też jest bardzo zgrabne. A pomysł spojrzenia na walki potworów z perspektywy wręcz jednostki ludzkiej uważam za bardzo fajny i oryginalny. Właściwe jedynym do czego można się przyczepić to zbyt wielka przypadkowość wydarzeń, w centrum których zawsze znajduje się nasz wojak, nawet wtedy, gdy nic nie robi. No ale to film, nie dokument, więc można przymknąć oko. Ocena idzie w górę - 8/10 i bardzo chętnie jeszcze kiedyś powtórzę. Choć spodziewam się, że sequel w którą stronę by nie poszedł, będzie tylko gorszy.
11-06-2019, 11:50
Captain Skullet
Liczba postów: 20,263
Liczba wątków: 128
Nuda i nędza. Tyle w sprawie filmu z 2014. Nie ma tam nic fajnego, nie ma żadnych dających się lubić postaci poza Cranstonem, a walk potworów też prawie nie ma. Kinowy seans wspominam jak traumatyczne przeżycie. Kontynuacja w BO ledwie zipie, a Godzilla Vs KOng może zostać przesunięty na późniejszy termin, gdzie pewnie i tak flopnie. I tyle z tego monsterverse.
11-06-2019, 11:55
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-06-2019, 11:57 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
(11-06-2019, 11:50)Mefisto napisał(a): No popatrz, też zrobiłem i bawiłem się jak prosię.
Good for You. Też bym chciał. :(
(11-06-2019, 11:50)Mefisto napisał(a): Jakbym miał patrzeć jak ten spaślak maszeruje przez pół filmu gdzieś tam, to bym zasnął w połowie.
Prawie zasnąłem i bez tego. Zresztą, w Szczękach też jest niewiele rekina, w Obcym obcego, a w Parku Jurajskim dinozaurów. Mimo to, są to filmy skoncentorwane w 100% na tych bestiach! Problemem Godzilli Edwardsa nie jest to, że tytułowego potwora jest za mało, tylko to, że jest on w tym filmie tylko dodatkiem do historii i rozwiązaniem problemu w finale, ale równie dobrze mogłoby go tam nie być. To film o Fordzie, jego ojcu i MUTO, które zabiły bliską im osobę. Grubasa dopisano do całości tylko w celach marketingowych.
(11-06-2019, 11:50)Mefisto napisał(a): A tak mogę sobie popatrzeć jak się Olsenka uśmiecha i potem zacząć się o nią martwić.
Martwić się o nieciekawą i kiepsko zagraną postać, która występuje w może 5-6 scenach i wypowiada dwa zdania na krzyż? Sorry, ale nie potrafię.
(11-06-2019, 11:50)Mefisto napisał(a): Zresztą tempo tutaj też jest bardzo zgrabne.
11-06-2019, 12:16
Stały bywalec
Liczba postów: 12,437
Liczba wątków: 29
(11-06-2019, 11:55)Gieferg napisał(a): Nuda i nędza. Tyle w sprawie filmu z 2014. Nie ma tam nic fajnego, nie ma żadnych dających się lubić postaci poza Cranstonem, a walk potworów też prawie nie ma.
Witaj w klubie! Ja filmu Edwardsa od wizyty w knie do tej pory nie powtórzyłem, bo nie będę szargał nerwów.
Cytat:Kontynuacja w BO ledwie zipie, a Godzilla Vs Kong może zostać przesunięty na późniejszy termin, gdzie pewnie i tak flopnie. I tyle z tego monsterverse.
Stawiam, że ludzie się poczuli oszukani pierwszym filmem i pomyśleli, że z sequelem będzie podobnie. Nie dziwię się, bo też moja wizyta w kinie wisiała na włosku z tych samych powodów. Plus mój znajomy, któremu proponowałem na wspólny wypad do kina też nie był przekonany, bo spodziewał, że akcji z potworami też będzie mało (choć uspokoiłem go mówiąc, że w recenzjach piszą, że tym razem zrobili to poprawnie).
Swoją drogą, Godzilla vs. Kong nie jest zaplanowany jako ostatni z MonsterVerse (zwłaszcza, że Japońce chcą robić własne filmy)?
(11-06-2019, 11:50)Mefisto napisał(a): Choć spodziewam się, że sequel w którą stronę by nie poszedł, będzie tylko lepszy.
Poprawiłem.
11-06-2019, 12:28
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-06-2019, 12:30 przez OGPUEE.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,151
Liczba wątków: 67
(11-06-2019, 12:16)Juby napisał(a): Zresztą, w Szczękach też jest niewiele rekina, w Obcym obcego, a w Parku Jurajskim dinozaurów. Mimo to, są to filmy skoncentorwane w 100% na tych bestiach!
Poebalo? Szczęki to film o Brodym, Obcy jest o Ripley, Park Jurajski także prawi o ludziach - i żaden z tych filmów nie jest w 100% skoncentrowany na potworach, bo gdyby był, to wierz mi, że nie byłyby ani takimi hitami, ani nie byłyby równie interesujące. Po prostu jest ich relatywnie więcej, bo bohaterowie mają z nimi więcej inteakcji, gdyż są to ich, jajby nie patrzeć, przeciwnicy, których muszą pokonać, żeby przetrwać. Te potwory to personifikacja największych lęków głównych bohaterów. Godzilla tym przeciwnikiem nie jest, a w nowej wersji nie ma też bagażu oryginału spowitego traumą Japończyków, więc nie mam problemu z tym, że jest niejako na drugim planie. Co ciekawe będąc tam bez problemu potrafi zawładnąć ekranem, bo myślisz o niej przez cały czas, gdy jej nie ma na ekranie - dokładnie tak, jak o rekinie ze Szczęk czy o Obcym. I sorry, ale wolę takie rozwiązanie, niż n-ty film o tym, jak Godzilla niszczy miasto i ludzie nie wiedzą co robić, bo jest tak przepotężna, że nasza największa broń to dla niej jak ugryzienie komara; albo o naparzaniu się potworów, do którego człowiek i tak by nie mógł przyłożyć ręki, więc mógłby się tylko przyglądać. To nie Pacific Rim, gdzie siły były wyrównane, więc można to było z zaciekawieniem obejrzeć. To także nie Super 8, gdzie z potworem można się było porozumieć, po czym ten zbudował se statek i spierdolił do siebie. Ani nie Cloverfield idące w found footage. Poza tym koniec końców: Godzilla była? Była. Zaprowadziła porządek? Zaprowadziła. Sama w sobie była zajebista? Była. Reszta jest milczeniem.
11-06-2019, 13:30
Captain Skullet
Liczba postów: 20,263
Liczba wątków: 128
Cytat:Poebalo? Szczęki to film o Brodym, Obcy jest o Ripley, Park Jurajski także prawi o ludziach - i żaden z tych filmów nie jest w 100% skoncentrowany na potworach, bo gdyby był, to wierz mi, że nie byłyby ani takimi hitami, ani nie byłyby równie interesujące.
No a problem Godzilli jest taki, że tu nie ma Ripley, Brody'ego czy choćby dr. Granta.
Żeby nie pokazywać potwora, trzeba mieć postacie, które widz chce oglądać. Co ma Godzilla?
(i chooy z Olsenką, której nawet nie lubię, ona tu nie ma żadnej roli)
Cytat:bo myślisz o niej przez cały czas, gdy jej nie ma na ekranie
"Dajcie już Godzillę, bo zaraz, qrva, wstanę i wyjdę"
11-06-2019, 13:37
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-06-2019, 13:40 przez Gieferg.)
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,103
Liczba wątków: 68
Gieferg napisał(a):No a problem Godzilli jest taki, że tu nie ma Ripley, Brody'ego
No jak nie ma Brody'ego? Toż jest cała rodzinka Brodych;)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
11-06-2019, 13:51
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,151
Liczba wątków: 67
(11-06-2019, 13:37)Gieferg napisał(a): No a problem Godzilli jest taki, że tu nie ma Ripley, Brody'ego czy choćby dr. Granta.
Żeby nie pokazywać potwora, trzeba mieć postacie, które widz chce oglądać.
No z tym się zgodzę, że nie ma pełnoprawnego bohatera na miarę Brody'ego, ale też akcenty rozłożone są na kilka różnych osób, a cały film jest, mam wrażenie, namiastką siły Godzilli, która jednym tylko swoim wyjściem ustawia wszystko do pionu, sprawiając, że przyziemne problemy przestają się liczyć. Czy mogło to zostać lepiej rozpisane lub wyraźniej zaakcentowane? Mogłoby. Czy żołnierz/Olsenka mogli być ciekawszymi postaciami? Mogliby (choć też, jak pisałem, w takiej fabule trudno dać im coś konkretnego do roboty w momencie, gdy tajemnica zostaje rozwiązana - możemy jedynie bezsilnie patrzeć na wydarzenia z ich perspektywy, co wg mnie udało się bardzo dobrze). Ale kompletnie mi to nie przeszkadzało, bawiłem się naprawdę dobrze. Deal with it.
11-06-2019, 14:09
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
(11-06-2019, 13:30)Mefisto napisał(a): Poebalo? Szczęki to film o Brodym, Obcy jest o Ripley, Park Jurajski także prawi o ludziach - i żaden z tych filmów nie jest w 100% skoncentrowany na potworach, bo gdyby był, to wierz mi, że nie byłyby ani takimi hitami, ani nie byłyby równie interesujące.
I to mnie poebao?
Szczęki to film o wyspiarzach, którzy mają problem Z REKINEM! Film zaczyna się od ataku rekina, całość opowiada o walce z rekinem, pokazuje jego ofiary, a także ludzi, których życie zmieniło się przez spotkanie z nim. Rekina jest może 5 minut, ale bez niego ten film by nie istniał.
Obcy jest o załodze statku, na którego dostaje się... OBCY! Gdy tylko Kane zostaje zaatakowany, film skupia się przede wszystkim na tej istocie, walce z nią, nawet gdy jej nie ma. Obcego nie ma nawet 5 minut, ale bez niego ten film by nie istniał.
Godzilla to film o ludziach ścigających MUTO. Koniec. Film nie skupia się na Godzilli wcale. Czasu ekranowego wcale nie ma tak mało, pewnie więcej niż Bruce i Xenomorf, ale wycięcie go z filmu nie byłoby problemem, a film "MUTO" o US Army walczącej z dwoma prehistorycznymi stworami wyglądałby w 3/4 tak samo.
Czytałem kiedyś, że Die Hard 3 powstało na podstawie scenariusza do innego filmu, "Simon mówi", w którego po prostu wpleciono bohatera Szklanych pułapek. Po dwóch seansach mam wrażenie, że Godzilla powstała w taki sam sposób (tylko tutaj nie wyszło to tak dobrze). Ktoś miał scenariusz do monster movie o MUTO, na życzenie Warner Bros. ktoś dopisał Godzillę do kilku scen, ale to tyle. Godzilla występuje w tym filmie, przewija się od początku, ale w życiu nie powiedziałbym, że Godzilla to film o Godzilli. To tak jakby Batman v Superman, nazwać Wonder Woman, bo ta bohaterka pojawia się w kilku scenach i na koniec kopie tyłek Doomsdayowi. :P
Indiana Jones niby też nie odgrywa ważnej roli w swoim pierwszym filmie i jakby go wyciąć, nic by się nie zmieniło (co śmiesznie przedstawiono w TBBT), ale tam przynajmniej jest to pierwszoplanowy bohater bez dwóch zdań, który niesie tę przygodówkę. Tutaj - nic. Słynny potwór dopisany do 7 scen, z czego robi coś w sumie tylko w finale (pokonuje MUTO), ale tę kwestię można było rozwiązać inaczej (np. bombą).
11-06-2019, 15:12
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Dokładnie jak pisze Juby, Godzilla w filmie Edwardsa to coś co można wyciąć z tego filmu bez znaczącego modyfikowania jego scenariusza.
Cholera, przecież ten film nawet zaczyna się od katastrofy w Japonii z którą Godzilla nie ma nic wspólnego, za to larwa (?) MUTO owszem i to samo tyczy się większości scen.
Wyjście Godzilli z Oceanu i tsunami? Można usunąć i niczego to nie zmieni. Walka z MUTO na lotnisku? Pokazali jej tylko kilka sekund na ekranie TV, MUTO mogłoby odlecieć z Hawajów i bez spotkania z Godzillą. Itd. itp.
PS. Obcy filmem o Ripley? LOL
11-06-2019, 15:21
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-06-2019, 16:15 przez Mierzwiak.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,263
Liczba wątków: 128
Cytat:Dokładnie jak posze Juby, Godzilla w filmie Edwardsa to coś co można wyciąć z tego filmu bez znaczącego modyfikowania jego scenariusza.
Między innymi dlatego:
Godzilla Emmericha >>>>> Godzilla Edwardsa
Gdyby w tej pierwszej ograniczyć nieco humor, wstawić design potwora z filmu Edwardsa (w tym rozmiarze), darować sobie motyw z jajkami i wymyślić jakiś inny sposób na pokonanie Godzilli, byłoby idealnie.
11-06-2019, 15:51
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-06-2019, 15:56 przez Gieferg.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
(11-06-2019, 15:12)Juby napisał(a): (co śmiesznie przedstawiono w TBBT)
Said no one ever. ;)
11-06-2019, 15:54
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
(11-06-2019, 15:51)Gieferg napisał(a): Cytat:Dokładnie jak posze Juby, Godzilla w filmie Edwardsa to coś co można wyciąć z tego filmu bez znaczącego modyfikowania jego scenariusza.
Między innymi dlatego:
Godzilla Emmericha >>>>> Godzilla Edwardsa
Dokładnie. Może Zilla to nie-Godzilla, może prawie każdy bohater to comic-relief, ale przynajmniej tamten film był o tytułowym potworze (przynajmniej przez 90%, wątek z jajami zawsze słabował), a bohaterowie byli jacyś, albo się ich lubiło, albo nie. Film z 1998 roku to jeden z tych durnych blockbusterów, które lubię, nowej Godzilli polubić nie potrafię, a byłem jednym z tych, którzy czekali na ten film najbardziej.
11-06-2019, 16:20
Stały bywalec
Liczba postów: 12,437
Liczba wątków: 29
(11-06-2019, 15:21)Mierzwiak napisał(a): Dokładnie jak posze Juby, Godzilla w filmie Edwardsa to coś co można wyciąć z tego filmu bez znaczącego modyfikowania jego scenariusza.
Cholera, przecież ten film nawet zaczyna się od katastrofy w Japonii z którą Godzilla nie ma nic wspólnego, za to larwa (?) MUTO owszem i to samo tyczy się większości scen.
Wyjście Godzilli z Oceanu i tsunami? Można usunąć i niczego to nie zmieni. Walka z MUTO na lotnisku? Pokazali jej tylko kilka sekund na ekranie TV, MUTO mogłoby odlecieć z Hawajów i bez spotkania z Godzillą. Itd. itp.
Podpisuję się pod tymi słowami.
I teraz jak sobie myślę, bo była okazja, by jednak dać bardziej aktywną rolę Godzilli.
Oglądałem jakiś Frankenstein Conquers the World. Jest skupienie się na tytułowym Franku, który w tej wersji jest powiększającym się zdziczałym człowiekiem. I w pewnym momencie giną ludzie i żywy inwentarz. Ludzie myślą, że to sprawka Franka, a główni bohaterowie mówią He dindu nuffin. I się okazuje, że Franek faktycznie dindu nuffin, bo za pożeranie ludzi odpowiadał inny potwór.
Scenę jak pluska się pod statkami można byłoby zrobić, że Godzilla atakuje statki, bo nie wiem, pomyliły się mu z wielorybami (jak czasami rekiny mylą surferów z fokami). Że ludzie myślą o cholera! Godzilla to zagrożenie. I także giną ludzie i myślą, że to sprawka jaszczura, mimo że Serizawa mówi to niemożliwe z punktu widzenia bla bla eko-bełkot. I w końcu wychodzi, że to sprawka MUTO czy kogoś tam i Godzilla (który nie wiadomo czy jest dobry czy nie) toczy z nim walkę (oczywiście są collateral damage). I wtedy pasek w newsach "Our savior?" miałby więcej sensu.
Wplecić do tego jakiś cichaczem przyrodniczne wstawki typu mezodrapieżnik będzie atakował szczury, ale już nie drapieżnik alfa, który zabija naturalnie mezodrapieżnika, mając te w szczurze w dupie.
I Włalaszek!
Ech... tak zrypać... Nic dziwnego, że na sequel nie chcą leźć.
11-06-2019, 16:46
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-06-2019, 16:48 przez OGPUEE.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,151
Liczba wątków: 67
(11-06-2019, 15:12)Juby napisał(a): Szczęki to film o wyspiarzach, którzy mają problem Z REKINEM! Film zaczyna się od ataku rekina, całość opowiada o walce z rekinem, pokazuje jego ofiary, a także ludzi, których życie zmieniło się przez spotkanie z nim. Rekina jest może 5 minut, ale bez niego ten film by nie istniał.
Obcy jest o załodze statku, na którego dostaje się... OBCY! Gdy tylko Kane zostaje zaatakowany, film skupia się przede wszystkim na tej istocie, walce z nią, nawet gdy jej nie ma. Obcego nie ma nawet 5 minut, ale bez niego ten film by nie istniał.
Gratuluję, potrafisz napisać o tym, jak zaczynają się filmy. Ale jak kończą i jakie finalne wnioski z nich płyną, to już nie. Zatem tak, Szczęki bez rekina by nie istniały, ale bez Brodego również nie, bo to film o szeryfie, który przybywając do małej miejscowości musi zmierzyć się z nagłym zagrożeniem, jakim akurat okazuje się krwiożerczy rekin - deal with it.
I tak, Mierzwiak, Obcy to film o Ripley, bo to ona wyrasta na główną bohaterkę w trakcie wydarzeń (jeden z mega atutów tego filmu) i to ona musi się mieszyć w finale z Obcym, który następnie staje się jej nemezis w kolejnych filmach. No ale chuj, najlepiej napisać, że Obcy to film o Obcym, bo ten się dostaje na statek (jeszcze napiszcie mi, że sam, to już w ogóle zonk).
Cytat:Tutaj - nic. Słynny potwór dopisany do 7 scen, z czego robi coś w sumie tylko w finale (pokonuje MUTO), ale tę kwestię można było rozwiązać inaczej (np. bombą).
Ojeje, ić się popłacz jeszcze, bo nie dostałeś wystarczająco tytułowego potwora. Serio - narzekanie na poziomie zerówki.
Cytat:Scenę jak pluska się pod statkami można byłoby zrobić, że Godzilla atakuje statki, bo nie wiem, pomyliły się mu z wielorybami (jak czasami rekiny mylą surferów z fokami). Że ludzie myślą o cholera! Godzilla to zagrożenie. I także giną ludzie i myślą, że to sprawka jaszczura, mimo że Serizawa mówi to niemożliwe z punktu widzenia bla bla eko-bełkot. I w końcu wychodzi, że to sprawka MUTO czy kogoś tam i Godzilla (który nie wiadomo czy jest dobry czy nie) toczy z nim walkę (oczywiście są collateral damage). I wtedy pasek w newsach "Our savior?" miałby więcej sensu.
To by dopiero było bez sensu, bo raz, że Godzilla wyszłaby na idiotkę, która atakuje wszystko bez ładu i składu, a dwa, że byłaby negatywną postacią, choć przecież od samego początku nie jest. Na tym polega założenie tego filmu, że obserwowana jest z perspektywy niewiele wiedzących, małych ludzi, którzy z miejsca traktują ją jako zagrożenie, nawet gdy z natury nim nie jest (choć i tak przez nią giną ludzie, bo wystarczy, że wyjdzie z wody i zaleje pół wyspy). Więc gdyby nagle nim się stała naprawdę, to żaden eko-bełkot by nie pomógł. Można nie lubić tego filmu, ale c'mon, jest przynajmniej spójny u swych podstaw.
Cytat:Cholera, przecież ten film nawet zaczyna się od katastrofy w Japonii z którą Godzilla nie ma nic wspólnego
Nie, ten film zaczyna się od retrospekcji na próby ubicia Godzilli, zatem podstawy są.
11-06-2019, 17:28
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(11-06-2019, 17:28)Mefisto napisał(a): I tak, Mierzwiak, Obcy to film o Ripley, bo to ona wyrasta na główną bohaterkę w trakcie wydarzeń (jeden z mega atutów tego filmu) i to ona musi się mieszyć w finale z Obcym
Zgadza się, ale właśnie sam potwierdziłeś to co napisał Juby - to film o obcym organizmie, a dokładniej o spotkaniu z nim załogi statku Nostromo. Ripley wyrasta na główną bohaterkę tylko dlatego że reszta zginęła.
Cytat:który następnie staje się jej nemezis w kolejnych filmach
To nie ma nic wspólnego z tym o czym tu piszemy, Aliens powstało 7 lat później i nakręcił to inny reżyser, gdyby nie uczynił Ripley faktycznie główną bohaterką nic by się nie stało w tym sensie, że jej, ekhm, przygoda w pierwszym filmie została zakończona a on sam dopiero w Aliens uczynił z niej postać z krwi i kości.
Cytat:Nie, ten film zaczyna się od retrospekcji na próby ubicia Godzilli, zatem podstawy są.
Jakie podstawy? Usuwasz te ujęcia z czołówki (z czołówki!!!) i nic się nie zmienia, nawiązuje do nich dopiero późniejsza ekspozycja której wycięcie też nic by nie zmieniło.
11-06-2019, 18:15
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,151
Liczba wątków: 67
(11-06-2019, 18:15)Mierzwiak napisał(a): 1. Zgadza się, ale właśnie sam potwierdziłeś to co napisał Juby - to film o obcym organizmie, a dokładniej o spotkaniu z nim załogi statku Nostromo. Ripley wyrasta na główną bohaterkę tylko dlatego że reszta zginęła.
2. Jakie podstawy? Usuwasz te ujęcia z czołówki (z czołówki!!!) i nic się nie zmienia, nawiązuje do nich dopiero późniejsza ekspozycja której wycięcie też nic by nie zmieniło.
1. Ujmę to może inaczej - wpierw u Scotta mamy bohateria zbiorowego: załoga statku kontra obcy organizm. Przez cały ten czas obcy nie jest bohaterem tego filmu, tylko złem, z którym musi walczyć ekipa. Ripley wyrasta na główną bohaterkę, ale nie dlatego, że reszta przeżyła, tylko, że działa jak główna bohaterka - do pewnego czasu skryta jest w grupie kolegów, ale od pewnego momentu zaczyna grać coraz większą rolę i to nie jest tak, że "hej, teraz walczysz z Obcym, bo tylko ty przeżyłaś" - zwłaszcza w kontekście całej seksualnej otoczki filmu.
2. Myślę, że jesteście źli na ten film, bo kiczowata seria japońska i mega tandedny film Emmericha (który ma swoje plusy, ale c'mon - na tamtym filmie już w kinie facepalmowałem, bo był taki durny, a tutaj głównym zarzutem jest jedynie "za mało potwora", więc nie wiem jak można stawiać tamten film ponad ten, czy nawet porównywać je) przyzwyczaiły do faktu, że Godzilla jest de facto piewrszoplanową postacią, która co chwila musi rozpykać jakiegoś bardziej idiotycznego od siebie potwora. A tymczasem pierwszy film wcale taki nie był (tam zresztą Godzilla była pełnoprawnym zagrożeniem, ucieleśnieniem atomowego lęku) i produkcja Garethsa niejako do tego nawiązuje, stanowiąc zarazem swoisty reboot, jak i nowe wprowadzenie potwora na salony oraz do świadomości ludzkich bohaterów.
PS. Boshe, jak ja nienawidzę cytowania na tym forum :P Zmieni to ktoś wreszcie.
11-06-2019, 18:52
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-06-2019, 18:53 przez Mefisto.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Pisałem już za co jestem zły na ten film i wcale nie za to o czym piszesz, nie chce mi się powtarzać ;)
11-06-2019, 19:06
Stały bywalec
Liczba postów: 12,437
Liczba wątków: 29
(11-06-2019, 18:52)Mefisto napisał(a): 2. Myślę, że jesteście źli na ten film, bo kiczowata seria japońska i mega tandedny film Emmericha (który ma swoje plusy, ale c'mon - na tamtym filmie już w kinie facepalmowałem, bo był taki durny, a tutaj głównym zarzutem jest jedynie "za mało potwora", więc nie wiem jak można stawiać tamten film ponad ten, czy nawet porównywać je) przyzwyczaiły do faktu, że Godzilla jest de facto piewrszoplanową postacią, która co chwila musi rozpykać jakiegoś bardziej idiotycznego od siebie potwora.
Jako, że ja (i Grievous) widziałem niemal wszystkie japońskie filmy, powiem autorytarnie, że mylisz się.
Niemal we wszystkich filmach akcji z potworami było naprawdę jest jakieś 10-15 minut (i zwykle tylko w połowie i końcówce filmu), a reszta to sceny z ludźmi. I podobnie pewnie jest z Godzillą Emmericha. I też kilka japońców też powstało na zasadzie "a wrzućmy Godzillę, bo lepiej się sprzeda" np. Ebirah, potwór z głębin, Godzilla kontra Megalon czy Godzilla kontra Mothra mogłyby się bez niego się obyć.
Jednakowo człowiek nie miał wrażenia, że jest czegoś za mało, a nawet jeśli to sceny z potworami miały swój początek, środek i koniec i nikt nie robił dick move'u w stylu przebitki na jakiegoś smarka.
I widziałem też oryginał. Nie, film Edwardsa średnio do tego nawiązuje, bo Godzilla to dobry ziomek jak w latach 70., śmierć Cranstona nikogo nie obchodzi w filmie, który w porównaniu z filmem 1954 r. jest bardzo lajtowy. A w pewnym momencie jest decyzja wojska o zrzuceniu atomówki (gdy w oryginale to był istotny wątek czy ostateczna broń nie znajdzie w niepowołanych rękach).
I nikt mi nie zaczyna z tym, że proporcjonalnie Godzilli u Edwardsa jest tyle samo co w japońskim debiucie. W filmie 1954 roku montaż i tempo sprawiły, że nie odczuwa się, że potwor ma mało czasu ekranowego i ma się wrażenie, że jest scen z jego udziałem jest dość dużo.
(11-06-2019, 17:28)Mefisto napisał(a): To by dopiero było bez sensu, bo raz, że Godzilla wyszłaby na idiotkę, która atakuje wszystko bez ładu i składu, a dwa, że byłaby negatywną postacią, choć przecież od samego początku nie jest.
Ja wychodzę z założenia to Godzilla to zwierzę, które kieruje się instynktem. Tak jak jakiś jastrząb zaatakuje czyjegoś yorka, bo z jego perspektywy to zdobycz odpowiednich gabarytów. Zresztą w kilku japońcach było tak, że Godzilla pokonywał większe zło, a i tak nie widział nic złego w rozwalaniu miast i był zbliżony do antybohatera.
Cytat:Na tym polega założenie tego filmu, że obserwowana jest z perspektywy niewiele wiedzących, małych ludzi, którzy z miejsca traktują ją jako zagrożenie, nawet gdy z natury nim nie jest
Ja pamiętam z filmu, że MONARCH traktuje Godzillę jako mniejsze zło, który płynie za pan brat wraz z statkami. I Brody wie, że Godzilla to ten spoko i brakuje w końcówce jakiegoś dzieciaka krzyczącego Sayonara Gojira!.
Cytat: Więc gdyby nagle nim się stała naprawdę, to żaden eko-bełkot by nie pomógł.
No zobacz, do tej padają doniesienia o tym, że niedźwiedź czy lew zaatakował człowieka, a jednak promuje się ich rolę w ekosystemie i ochronę gatunkową :).
Aha - i jedno:
GODZILLA TO FACET!
11-06-2019, 19:10
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-06-2019, 19:43 przez OGPUEE.)
|