Gorące wieści, plotki itp.
Jak przedmówcy, nie licząc Kuby, mam nadzieję, że Del Toro jednak powróci do pomysłu zrealizowania W Górach Szaleństwa.
To jest projekt idealny dla niego i nie wyobrażam sobie, żeby gość zamiast niezwykle obiecującego horroru na podstawie Lovercrafta nakręcił bzdurnego Pinokia.
Pinokia którego wariacji oglądaliśmy już tyle, ze naprawdę nie wiem co nowego można by pokazać w tej historii.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
A W Górach Szaleństwa ma już nieoficjalne ekranizacje w postaci The Thing i Prometeusza. Niczego poza wtórnym, zbyt kojarzącym się z tamtymi filmami obrazem nie powstanie, nie mówiąc już o tym że Del Toro to nie jest reżyser który radzi sobie z klimatem grozy, wręcz przeciwnie.

Odpowiedz
Okej, czas się przyznać, nie czytałem tej książki :P
Pewnie bym czekał na jej ekranizacje niż na Pinokia, ale ze samych streszczeń to jednak bardziej wizja Del Torowego Pinokia mnie zainteresowala. Tym bardziej, że w jego założeniu to raczej bajka dla dzieci by nie była.

Też uważam, że Guillermo mistrzem w temacie grozy i horrorów nie jest, jeśli książka jest tak dobra i klimatyczna to bym wolał aby kręcił ją ktoś inny.

Odpowiedz
(04-04-2018, 22:52)nawrocki napisał(a): Nie jestem sobie w stanie zrozumieć osoby, którą bardziej kręci adaptacja książki dla dzieci niż horroru Lovecrafta, sorry. :)

Pewnie dlatego, że gość ma te 13 czy 14 lat.

Jako reżysera "W górach szaleństwa" też widziałbym mimo wszystko kogoś innego. Del Toro to ciepła klucha - wyszedł mu Labirynt Fauna (no i był jeszcze całkiem niezły Kręgosłup diabła na początku wieku), gdzie można było wyczuć nutkę grozy, ale w reszcie jego filmów z XXI wieku raczej ze święcą szukać.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Uważam, że tej książki nie da się do końca zrealizować, ale ostatnio przypomniałem sobie Hellboya i jeżeli ktoś miałby się za to brać to tylko Del Toro.

Ile w tym filmie było nawiązań do Lovecraftovej mitologii to głowa mała. No i film mimo dosyć lekkiego tonu ma masę klimatu.
Gdyby dostał odpowiedni budżet i miał zapewnioną kategorię R to zrobiłby z tego arcydzieło. Jestem pewien. 

@Mierzwiak, o ile The Thing jeszcze coś ma z "W górach szaleństwa", tak Prometeusz nawet koło nich nie stał.

Kilka fan artów na zaostrzenie apetytu na stronie poniżej:

https://www.pinterest.com/pin/516084438525948575/

jak czytałem książkę to tak to sobie wyobrażałem.

Odpowiedz
Hellboy Del Toro to adaptacja komiksu na poziomie Batman & Robin. Te resztki klimatów lovencraftowskich w filmie to zasługa materiału źródłowego a nie Del Toro, poza tym spierdolił wszystko inne. Jeżeli miałby tak potraktować W górach szaleństwa jak potraktował komiksy Mignoli to oby nigdy nie rozpoczął projektu.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
(05-04-2018, 09:55)Arahan napisał(a): @Mierzwiak, o ile The Thing jeszcze coś ma z "W górach szaleństwa", tak Prometeusz nawet koło nich nie stał.
Piszę o fabule i akurat Prometeusz ma moim zdaniem więcej z opowiadania Lovecrafta niż Coś.

Odpowiedz
(05-04-2018, 09:42)Pelivaron napisał(a):
(04-04-2018, 22:52)nawrocki napisał(a): Nie jestem sobie w stanie zrozumieć osoby, którą bardziej kręci adaptacja książki dla dzieci niż horroru Lovecrafta, sorry. :)

Pewnie dlatego, że gość ma te 13 czy 14 lat.

W której rzeczywistości 14 latkowie (zakładając, że nie rypłes sie o 3 lata) są zainteresowani adaptacjami książek dla dzieci? Chętnie bym poznał takowych.

@nawrocki Nooo domyślam się, że jakbym znał książkę (jeśli jest taka dobrai) to inaczej bym pisał. Ale nie znam + nie jestem mega fanem horrorów (i nieszczegolnie widze tu Del Toro), dlatego tez jego Pinokio, znacząco różniacy sie od pierwowzoru którego osobiście nie lubie, bardziej mnie interesuje. Lubie ciekawe reinterpretacje (a Pinokio to dobry materiał na takową) tym bardziej, że od Guillermo bajeczki dla dzieci bym się nie spodziewał (zresztą on wyraźnie zaznaczył, że historia byłaby dość odważna).

Odpowiedz
[Obrazek: ouNOuE48_o.jpg]

trailer za kilka h

Odpowiedz
Cięzko mi tu cokolwiek znależć sorry :/ ale tagline jest genialny

Odpowiedz
Wszystko wskazuje na to, że Netflix ma prawa do dystrybucji "Romy" czyli nowego filmu Alfonso Cuarona. Produkcja była pewniakiem jeśli chodzi o udział w tegorocznym konkursie w Cannes, ale z oczywistych powodów teraz będzie to niemożliwe.

Szkoda, że filmu Cuarona nie przyjdzie nam obejrzeć w kinie :(

Odpowiedz
No przecież o to chodzi, żebyś nie mógł nigdzie indziej (legalnie) obejrzeć, jak tylko u nich.

Przypomina mi to absurdalny płacz pecetowców i Xboxowców, o to, że Sony powinno wypuszczać swoje ekskluzywne tytuły na innych platformach, bo oni też chcą zagrać.

Odpowiedz
(11-04-2018, 06:18)Kryst_007 napisał(a): Ten Netflix coraz bardziej mnie wkurza. Często jak znajdzie się jakiś film, który chciałbym zobaczyć na dużym ekranie (ostatnio "Anihilation", a teraz właśnie "Roma"), to taki Netflix musi się wtrącić i ograniczyć seanse swoich filmów do kina domowego. Ja wiem, że to ma swoje zalety (brak denerwującej hołoty na widowni lub przerwy na WC bez opuszczania fragmentów filmu), ale niech uszanują to, że są tacy ludzie, którzy wolą poznawać najnowsze kino na dużym ekranie - dostarczającym zdecydowanie większe wrażenia niż telewizor.

Nie widzę żadnego problemu, po prostu zbuduj sobie kino z dużym ekranem :)

Brawo Netflix - oby więcej ważnych tytułów trafiało do oferty. Podoba się mnie to.

A przykład Grievousa bardzo celny :)

PS chciałem jeszcze dodać, że Netflix posiada jeszcze dwa ważne tytuły, które miały być pokazywane w Cannes: "Hold the Dark" Jeremy'ego Saulniera i “Norway" Paula Greengrassa. Zresztą same filmy mogą być pokazywane na festiwalu, nie mogą brać udziału w konkursie głównym jeśli nie myle. A to nie pasi Netfliksowy = wycofujemy swoje filmy w ogóle :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
(11-04-2018, 06:18)Kryst_007 napisał(a): Ten Netflix coraz bardziej mnie wkurza. Często jak znajdzie się jakiś film, który chciałbym zobaczyć na dużym ekranie (ostatnio "Anihilation", a teraz właśnie "Roma"), to taki Netflix musi się wtrącić i ograniczyć seanse swoich filmów do kina domowego. Ja wiem, że to ma swoje zalety (brak denerwującej hołoty na widowni lub przerwy na WC bez opuszczania fragmentów filmu), ale niech uszanują to, że są tacy ludzie, którzy wolą poznawać najnowsze kino na dużym ekranie - dostarczającym zdecydowanie większe wrażenia niż telewizor.

Nolan dosyć dużo odnośnie Netfliksa miał racji - oni przede wszystkim powinni pójść za przykładem Amazoona i przynajmniej przez jakiś czas pokazywać swoje filmy w kinach przed premierą na platformie (oczywiście na całym świecie, a nie tylko w USA). A jak są tacy uparci, to moim zdaniem bardzo dobrze, że nie dopuszczono ich filmów do Cannes. Może to ich czegoś nauczy, mimo że samych dzieł i ich twórców trochę mi szkoda.
Strasznie dziwne jest takie narzekanie, skoro to Netflix przyczynia się do powrotu średniobudżetowych filmów. I nawet jeśli powstałoby takie "Anihilation" i trafiło do kina to mogłoby być znacznie trudniej zrobić następny film tego typu. (Tj. no, gwoli ścisłości - "Anihilation" było w kinach, w USA.) Jeżeli Netflix ma sie czego nauczyć - to się nauczy i zacznie wypuszczac filmy do kin, ale raczej wątpie, że zmiana bedzie szła w tę stronę. Chyba, że na krótko. Zmiana będzie szła w drugą stronę - to Cannes nie będzie miało problemu z wyświetlaniem filmów bez kinowej dystrybucji (bo, jak rozumiem z powyższego posta, taki jest problem).

Odpowiedz
No Cannes ma ból dupy o to, że Netflix nie pozwolił w tamtym roku, aby Okja była wyświetlana we francuskich kinach. W tym roku, więc dorzucili w regulaminie, że jak chcesz walczyć o Złotą Palmę to musisz być pokazywany we francuskich kinach. Na samym festiwalu pokazywany film może być.

Jutro ogłoszenie programu i tytułów, które powalczą o ZP.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
(11-04-2018, 09:32)Pelivaron napisał(a):
(11-04-2018, 06:18)Kryst_007 napisał(a): Ten Netflix coraz bardziej mnie wkurza. Często jak znajdzie się jakiś film, który chciałbym zobaczyć na dużym ekranie (ostatnio "Anihilation", a teraz właśnie "Roma"), to taki Netflix musi się wtrącić i ograniczyć seanse swoich filmów do kina domowego. Ja wiem, że to ma swoje zalety (brak denerwującej hołoty na widowni lub przerwy na WC bez opuszczania fragmentów filmu), ale niech uszanują to, że są tacy ludzie, którzy wolą poznawać najnowsze kino na dużym ekranie - dostarczającym zdecydowanie większe wrażenia niż telewizor.

Nie widzę żadnego problemu, po prostu zbuduj sobie kino z dużym ekranem :)

I to ciągle nie będzie kino.

Plus jest taki ze przynajmniej na pewno "Rome" obejrzymy z legalnego źrodła i nie rok po całym świecie :P Co do innych filmow Netflixa to jeszcze wycofali dwa filmy: "The Other Side of the Wind" czyli dokończony ostatni projekt Wellesa oraz dokument o nim. Czekam w sumie na premiere całej piątki na Netflixie bo wygląda to ciekawie.

Odpowiedz
Jak zbuduje sobie kino to jak to nie będzie kino? :D
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Jak zbudujesz sobie ekran kinowy w sali zblizonej do kinowej i dźwiękiem na poziomie kina (to jest pewnie osiągalne) to daj znać.

Odpowiedz
(11-04-2018, 06:18)Kryst_007 napisał(a): Ten Netflix coraz bardziej mnie wkurza. Często jak znajdzie się jakiś film, który chciałbym zobaczyć na dużym ekranie (ostatnio "Anihilation", a teraz właśnie "Roma"), to taki Netflix musi się wtrącić i ograniczyć seanse swoich filmów do kina domowego.
Dobrze się czujesz?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
3 gości