Gorące wieści, plotki itp.
https://variety.com/2020/film/news/toni-servillo-joins-paolo-sorrentinos-the-hand-of-god-1234768709/

Toni Servillo dołączył do obsady "The Hand of God" Paolo Sorrentino. Jego najbardziej osobistego filmu. Zdjęcia trwają od dluższego czasu
Sorrentino wyjątkowo nie będzie pracował z Biggazzim a z Dario D'Antonio.

Odpowiedz
Baumbach kręci kolejny film dla Netflixa.

[twitter]https://twitter.com/DiscussingFilm/status/1307067886570266630?s=19[/twitter]

Obstawiam, że Driver będzie pewnie zajęty którymś z tych kilku projektów, w które jest zaangażowany, więc pewnie odpada. Może by tak za to powrót Grety do aktorstwa... :)

Odpowiedz
Oby nie, Greta przypominam ma kręcić Barbie :P ile moge czekać. Co prawda Armie Hammer nadal oficjalnie nie gra Kena, ale licze, że to się zmieni.

Tymczasem Viggo Mortensen udziela serii wywiadów po premierze "Falling" (recenzje są pozytywne i pojawiają się głosy o nomce dla Lanca) i zdradził, że ma w szafce sporo gotowych scenariuszy, niektóre napisał w trakcie lockdownu i obecnie już pracuje nad realizacją przynajmniej jednego z nich. Wygląda więc na to, że w najbliższych latach Mortensena możemy przede wszystkim oglądać za kamerą.

Odpowiedz
Greta jak dla mnie jest znacznie lepszą aktorką, jak i reżyserką. Osobiście oddałbym dziesięć "Małych kobietek" za jedną rolę na miarę "Frances Ha". Swoją drogą, Baumbach podobno zamierza zrealizować ten film jeszcze przed rozpoczęciem prac nad "Barbie".

Odpowiedz
(19-09-2020, 10:44)Kryst_007 napisał(a): lepszą aktorką, jak i reżyserką

Lepszą aktorką niż reżyserką? ;) W sumie się chyba zgodzę, ale jakąś wybitną aktorką też nie jest. W Frances Ha była niezła, ale nie wiem na ile to nie była bardziej zasługa scenariusza i tego, że grała trochę siebie, w takim typie postaci się odnalazła. Nie widziałem na przykład Mistress America. Tam gra coś innego i wypada równie dobrze?


Odpowiedz
Nie wiem jak w "Mistress America", ale w takim "Frances Ha" właśnie czy "20th Century Women" pokazała piękne aktorstwo. Dopiero teraz odkryłem, że od czasu premiery tego ostatniego tytułu nie pojawiła się nigdzie przed kamerą (co najwyżej dubbing do tej animacji Andersona) i jestem tym faktem zaskoczony.

Jeśli o jej karierę reżyserską chodzi, to "Lady Bird" faktycznie było świetne, za to "Kobietki" - zieeeew...

Odpowiedz
20th Century Women też nie widziałem. Ona ma jakiś tam urok, który w dodatku niemal idealnie pasuje do filmów Baumbacha. Może dlatego dogadali się też w życiu prywatnym. Ale nie mam poczucia, że potrafi jakoś specjalnie wyjść poza schemat, takiej trochę roztrzepanej, romantycznej hipsterki, jak w Frances Ha. Mniej więcej tak samo zachowuje się w wywiadach. Nie odmawiam jej kompletnie talentu i jak się okazuje tak naprawdę kojarzę tylko jedną jej rolę, ale newsa o angażu w jakimkolwiek filmie przyjmę raczej z obawą niż jakąś specjalną ekscytacją. Nawet nie mam przekonania, że chce ją widzieć znów w filmie Baumbacha, znów grająca podobną postać. Tak jak na przykład Murray gra ciągle to samo u Andersona. Trudno to oceniać nie przez pryzmat świetnej roli Johansson, ale wydaje mi się, że Gerwig nie sprawdziłaby się w Marriage Story. 


Odpowiedz
https://movieweb.com/scarface-remake-michael-b-jordan-rumor

Ale by była burza, jakby się to potwierdziło :D

Odpowiedz
A to Montana nie miał być w tej wersji przypadkiem Meksykańcem?

Odpowiedz
W sumie czarnoskóry aktor do takiej roli? No nie wiem, trochę rasistowsko obsadzać Afroaktora do roli gangusa :)

Odpowiedz
Guadagnino twierdził, że film ma być współczesny i dotykać współczesnej tematyki. Obstawiam wiec, że historie przeniosą po prostu na podwórko gangów czarnoskórych. Co byłoby dość ciekawe

Odpowiedz
Byłoby ciekawe w latach 90. Teraz wiadomo jaka będzie treść.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
https://deadline.com/2020/09/bradley-cooper-carey-mulligan-leonard-bernstein-wife-felicia-montealegre-cohn-bernstein-netflix-film-maestro-1234581942/?fbclid=IwAR3XC-BHCjKKn9ZkoNixSrxRjKFW7DxzhrLvSpzvDi2ESfeuUDbVobAckzI

Carey Mulligan zagra żone Leonarda Bernsteina w drugim reżyserskim projekcie Bradleya Coopera

Tak realnie patrząc to po tym filmie Cooper może dobic do 12 nominacji :P

Odpowiedz
Ogólnie brzmi to jak kolejna klasyczna rola żony wielkiej osobistości, więc nominacja do Oscara niemalże pewna. W sumie lepiej dla Carey, bo mam wrażenie że jej kariera w ostatnich latach nieco podupadła.

Na film pewnie poczekamy do 2022, bo Cooper musi wpierw dokończyć zdjęcia do filmów PTA i GDT. Będzie walczył o Oscary z "Killers of the Flower Moon" i "Babylonem".

Z kolei tu dobra wiadomość odnośnie Hollywood i COVID-19:

[twitter]https://twitter.com/THR/status/1308154658783997952?s=19[/twitter]

Odpowiedz
Podupadła? Ostatnie lata to przecież swietna rola w "Mudbound" czy absolutnie wybitna kreacja w filmie Paula Dano

Odpowiedz
Z tym, że kariera podupadła to może źle sformuowałem.

Chodziło mi bardziej o to, że jakoś nie ma ostatnio szczęścia do produkcji, które zostawiają po sobie większy rozgłos i nie przepadają w wyścigu po Oscary.

Odpowiedz
Hmmm. Dziwne. Wydawało mi się, że już od kilku miesięcy Mulligan wisiała podpięta do tego filmu na IMDB.

W każdym razie fajny casting. Ale jak dla mnie szkoda, że Cooper tutaj też zagra, zamiast skupić się w 100% na reżyseri.

Wysłane z mojego SM-G935F przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
Dokładnie. Powinien zaproponować role Gyllenhaalowi skoro najpierw tak potraktował projekt jego i Fukunagi a samemu skupić się na reżyserowaniu - pokazał, że jest w tym dobry pomimo jednoczesnego grania tak wymagającej roli jak w ASiB i jestem ciekaw co by zdziałał nie mając na głowie głównej roli.

Według IMDb to w projekcie jest jeszcze Jeremy Strong i teraz widze, że jego nazwisko faktycznie przewijało się w newsach, ale nie najważniejszych portali.

Odpowiedz
O Mulligan to dosyć dużo plotkowano odnośnie jej udziału w tym projekcie. Jeszcze parę tygodni temu krążyły nawet w necie zdjęcia Coopera udającego się do jej domu, więc ten angaż zaskoczeniem jest żadnym.

Co do samego Coopera to jest on nawet trochę podobny do Bernsteina, więc dla mnie jak najbardziej może się angażować w ten projekt także przed kamerą. Moim zdaniem ładnie pogodził swoje obowiązki reżysera i aktora przy ASiB, więc nie narzekam. Swoją drogą to po jego ostatnich wyborach widać, że zależy mu na uwadze Akademii - film od PTA, film od Del Toro, biopic o Bernsteinie własnego autorstwa. Być może nawet ten biopic o Bee Gees od najbardziej Oscar-baitowego scenarzysty dzisiejszego Hollywood - Anthony'ego McCartena (brrrr...) także dojdzie do skutku.

Tego drugiego projektu o Bernsteinie od duetu Fukunaga-Gyllenhaal faktycznie szkoda, bo i tak ciekawiej się zanosił.

Odpowiedz
Może nawet nie tyle co na uwadze Akademii a po prostu na zrobieniu czegoś sensownego z karierą :) ile razy można grać w tym samym filmie u Russella, gównianych komedyjkach czy podkładać głos pod gadającego szopa.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości