Gry
Historię można opisać jednym słowem - klasyczna. Nie jest nie wiadomo jak odkrywcza, składa się w pewnej części z utartych schematów kina przygodowego, ale ani przez chwilę nie miałem wrażenia nadmiernego szastania kliszami. Są zwroty akcji, główny bohater rozdarty pomiędzy dwiema panienkami, jego sidekick, fałszywi przyjaciele i opętany wizją panowania nad światem zbrodniarz wojenny zafascynowany Hitlerem i Stalinem (swoją drogą postać świetnie zagrana i "zaprojektowana" wizualnie).

Historia to jedno, ale ja pisałem o poprowadzeniu fabuły, które jest wyśmienite. Gra zaczyna się kopem w twarz, a następnie rzuca kilka retrospekcji. Rozgrywkę zaczynamy "cztery miesiące wcześniej", dochodzimy do momentu pokazanego na początku, oglądamy go w lekko zmienionej formie i od tego momentu akcja dzieje się "na bieżąco".

Czyli - historia nie jest fenomenalna, ale wiarygodne postacie, ich relacje i Zagadka sprawiają, że od gry ciężko się oderwać. Znów nawiążę do "Ostatniej Krucjaty" - tam jest to samo: niby od początku wiadomo, że Grall się znajdzie, ale... czekałem z utęsknieniem na każdą kolejną scenę z Connerym, każdą kolejną scenę akcji, napawałem się klimatem i humorem, a w trakcie napisów było mi szkoda, że film się już skończył.

Uncharted wywołał u mnie to samo uczucie.

I jeszcze na koniec - na poziomie trudności Hard skończyłem grę w 9 godzin i 30 minut. W żadnym wypadku nie uważam, że była za krótka - trwała dokładnie tyle ile miała trwać. Swoją drogą - jest dłuższa od "jedynki" (ok. 8h) i od Call of Juarez: BiB, które ostatnio mi się nawinęło (śmieszne 6h, ale są dwie postacie do wyboru, więc teoretycznie mozna pomnożyć przez 2).
"That is not dead, which can eternal lie,
And with strange aeons even death may die."

Odpowiedz
Ja przepraszam, ale muszę to tu pokazać. Niedługo wychodzi Assassin's Creed II. W ramach kampanii promocyjnej, Ubisoft wypuszcza serię minifilmików służących jako prequel, których bohaterem jest ojciec protagonisty gry. Dzisiaj pojawił się pierwszy z nich, tu macie linka:

http://www.gametrailers.com/video/part-1-assassins-creed/58204

Nie wiem jak dla was, ale dla mnie to "dzieło" jest wyjątkowo wręcz beznadziejne, prześmiewcze, tandetne i bezmózgie. Zdaję sobie sprawę, że nie można wiele wymagać od filmików służących jako dodatek promocji gry, ale moim zdaniem Ubisoft przekracza tu granicę tandety, której nie powinien. Bezsensowna czołówka, brak wyjaśnień o co tak naprawdę tu chodzi, brak JAKICHKOLWIEK chociażby średnio dobrze napisanych dialogów, wyjątkowo przewidywalne zwroty akcji i to nieszczęsne slo-mo w scenach akcji... Okropieństwo. Ja przepraszam, ale gdy słyszę jak ojciec Ezia mówi do niego przy grze w szachy "Ezio, pamiętaj, aby zawsze myśleć do przodu, nie daj swojemu przeciwnikowi szansy na obronę!" to zaczynam mieć odruchy wymiotne. I jeszcze te kamienne twarze tych aktorów...
Wkurwiony jestem, bo o ile pierwszy AC podobał mi się co najwyżej średnio, to mam szacun do tej serii za fabułę i za tematy jakie podejmuje, tzn. relatywizm moralny, utopie itp. No ale jeśli gra ma utrzymać poziom fabularny tych filmów to chyba podziękuję ;]

1/10, przynajmniej na razie :P

Odpowiedz
Filmików nie chce mi się oglądać, ale na Hyperze widziałem gameplay z ACII z targów Tokyo Game Show. Jest to dokładnie taka sama nuda jak pierwsza część tylko dodano możliwość pływania i latania na lotni. Normalnie klękajcie narody!

Odpowiedz
Pożyczyłem od znajomych na parę tygodni PS3 (zamieniłem za Wii brata) i powoli zacząłem cieszyć się Uncharted (w które chciałem zagrać od kiedy zobaczyłem pierwsze zwiastuny), które może fabularnie lubi jeździć na kliszach, ale nadrabia postaciami, humorem i klimatem; ale nie jest mi dane cieszyć się grą: w piątym rozdziale każdy 'zgon' oznacza niekończące się ładowanie gry, tudzież rozpoczęcie od początku rozdziału. Podobno dopadł mnie niesławny błąd update'u 3.00 i nawet aktualizacja .01 nic tu nie pomogła. Pozostaje mi tylko czekać na nową łatkę, a w tym czasie pogrywam sobie w bardzo przyjemne "Resistance: Fall of Man".

Odpowiedz
Mówisz, Karolu, o części pierwszej?
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Ciekawa informacja wypłynęła na temat początku "Modern Warfare 2" - jest w sieci film pokazujący początek gry, gdzie gracz wciela się w terrorystę dokonującego rzezi cywilów na jednym z lotnisk. Kurka, trochę mocne jak dla mnie. Nie mam pojęcia czemu ma to służyć i jak w takie coś grać. Ciekawe, czy to tylko plotka i element hype, czy też faktycznie Infinity Ward przegieła pałę.

http://polygamia.pl/Polygamia/1,94534,7193884,Call_of_Duty__Modern_Warfare_2___zastrzel_matke_z.html

Odpowiedz
Pieprzenie. Chcieli pokazać akcję z innej perspektywy. Moim zdaniem świetny i oryginalny pomysł. To tylko gra, nie zabijesz tych ludzi na prawdę. A jeśli się martwisz o te wirtualne żyjątka to nie graj :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Ludzie, poczytajcie ten artykuł. Koleś bankowo zbakał się jak świnia i poczuł że musi ocalić świat.

Cytat:Przecież w scenie ucieczki z banku w Grand Theft Auto IV ginęły dziesiątki policjantów i cywili... Owszem, ta scena była obrzydliwa, zgadzam się.

Wow, a ktoś na tym forum narzekał że w GTA nie ma dzieci ... Mental ty psycholu!

Hitch napisał(a):Moim zdaniem świetny i oryginalny pomysł.

Zgadzam się.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
Glut napisał(a):Zgadzam się.

A obejrzałeś film do końca?
Pomysł jest naprawdę chory, choć wykonanie świetne. Zagram, nie mam wyjścia, ale naprawdę ta misja będzie mnie napawać odrazą. Ja się lubię emocjonalnie angażować w grane gry, a tutaj nie da rady. Nie umieć zabijać bezbronnych, nawet jeśli to tylko komputerowe byty.

Odpowiedz
Dlaczego chory? W "Call of Duty 4" spoglądało się na fabułę z czterech różnych perspektyw, z czego tylko jedna się różniła od reszty (poza tym, była tylko efektownym sposobem przedstawienia napisów początkowych). Tu mamy tego typu rozwiązanie z prawdziwego zdarzenia, bo można wcielić się w terrorystę i robić te wszystkie terrorystyczne rzeczy, nie tylko dzielnie ścigać brudasów jako niepokonany Marine lub członek SAS.
Ludzie, trochę luzu. To tylko gra. Film, gdzie głównym bohaterem jest terrorysta też nazwiesz chorym?
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
To budzi bardzo mieszane uczucia. Znając COD4 i pamiętając moje zaangażowanie emocjonalne, jestem w stanie zrozumieć cel takiego cholernie odważnego zabiegu ze strony IW. Chodzi właśnie o to, co napisał Solo -- by poczuć obrzydzenie do tego, co się robi, zobaczyć, jakie to się wydaje łatwe i jak wzmaga adrenalinę, i z tego względu w dalszej części z jeszcze większą zapamiętałością likwidować terrorystów. Jeśli tak, to IW niestety zwyczajnie przecenia inteligencję i empatię rzeszy graczy o mentalności glona, którym to się spodoba, "bo można wcielić się w terrorystę i robić te wszystkie terrorystyczne rzeczy".
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
Negrin napisał(a):Chodzi właśnie o to, co napisał Solo -- by poczuć obrzydzenie do tego, co się robi, zobaczyć, jakie to się wydaje łatwe i jak wzmaga adrenalinę

Chyba nie do końca. Gracz ponoć wciela się w tej misji w agenta CIA undercover, który jest członkiem grupy terrorystycznej. No to jednak jest przegięcie, bo można infiltrować bandytów, ale nie do tego stopnia jak sądzę.

Odpowiedz
Ok, tak czy inaczej jestem pewien, że to ma jakiś kontekst, którego ostatecznym celem jest wywołanie w graczu, mówiąc delikatnie, niezręcznego uczucia. Ale fakt pozostaje faktem, że to bardzo odważne i ciężkie w ocenie posunięcie. Dopiero w kontekście całej gry oceni się, jakie to wywołuje uczucia. Niemniej stwierdzenie, że to "fajne, bo to tylko gra" sugeruje, że wielu graczy może się nie zdobyć na te refleksje.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
Negrin napisał(a):Ok, tak czy inaczej jestem pewien, że to ma jakiś kontekst, którego ostatecznym celem jest wywołanie w graczu, mówiąc delikatnie, niezręcznego uczucia.

No właśnie nie wiem - gracz na końcu misji ginie z rąk terrorystów. Nie potrafię zrozumieć takiego posunięcia IW.

Negrin napisał(a):Niemniej stwierdzenie, że to "fajne, bo to tylko gra" sugeruje, że wielu graczy może się nie zdobyć na te refleksje.

Cóż, czego się spodziewałeś...

Odpowiedz
Solo napisał(a):Nie potrafię zrozumieć takiego posunięcia IW.
Jak to? Skoro tak, to wracamy do tego, co napisałem powyżej: postać może ginie, ale gracz pamięta, co było wcześniej. Pamięta zarówno to, do czego go "zmusili" terroryści, jak też to, jak go "potraktowali". Oczywiście gdybam, bo dopiero gra to zweryfikuje, ale ja w tym widzę taki mechanizm. Kontrowersyjny w cholerę, ale potencjalnie cholernie skuteczny. Ciężko się oglądało ten klip, ale jestem gotów złożyć IW wyrazy uznania za to, że mają odwagę zaryzykować krytykę (potencjalnie dużo poważniejszą niż Rockstar za swoje przecież nie do końca serio gry z cyklu GTA) po to, by wywołać w graczu tak dziwne i ekstremalne emocje. Oczywiście w takim, który nie jest pozbawiony empatii, ale to inna bajka.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
To tylko gra. Tak samo jak rozjeżdżam sobie ludzi w GTA tak samo mogę dokonać masakry na lotnisku. Jak ktoś ma z tym problem to chyba za bardzo się angażuje. Dziwne że zabijanie samo w sobie nie budzi w grach obrzydzenia, w końcu to jest złe!

Negrin napisał(a):by wywołać w graczu tak dziwne i ekstremalne emocje. Oczywiście w takim, który nie jest pozbawiony empatii, ale to inna bajka
Przepraszam bardzo, ale mam wystarczające pokłady empatii, dziękuję. Zachowujecie się jakbyście w życiu w żadną grę dla dorosłych graczy nie grali.

Odpowiedz
Negrin napisał(a):Jak to? Skoro tak, to wracamy do tego, co napisałem powyżej: postać może ginie, ale gracz pamięta, co było wcześniej. Pamięta zarówno to, do czego go "zmusili" terroryści, jak też to, jak go "potraktowali".

Zebym dobrze to zrozumiał: chodzi Ci o coś w stylu "patrz graczu jacy ci dranie są okrutni"? No nie wiem, to nie wystarczyłoby zrobić dobre intro? Byłoby jeszcze efektowniej, gracz bankowo zaangażowałby się emocjonalnie, a nie musiał się zastanawiać czy warto mieć ręce splamione wirtualną krwią. Ja nie bardzo moge kupić takie tłumaczenie.

Negrin napisał(a):Oczywiście w takim, który nie jest pozbawiony empatii, ale to inna bajka.

Tak, ale jak pokazują przykłady rodem z tego forum i tematu, na taką empatię to w większości przypadków chyba nie ma co liczyć i naiwnością jest sądzić inaczej.

Odpowiedz
Solo napisał(a):Byłoby jeszcze efektowniej, gracz bankowo zaangażowałby się emocjonalnie, a nie musiał się zastanawiać czy warto mieć ręce splamione wirtualną krwią. Ja nie bardzo moge kupić takie tłumaczenie.
Ja też nie wiem, czy je mogę kupić. Ocenię to, kiedy ukończę grę (bo nawet nie wtedy, kiedy ukończę ten poziom). Natomiast potencjalnie (!) doceniam ideę postawienia gracza w tak niekomfortowej sytuacji. Bo jeśli się nad tym zastanowić -- i zgodzić się, że gra może być dziełem działającym na tej samej płaszczyźnie intelektualno-emocjonalnej co film czy książka (a uważam, że w przypadku serii MW tak jest) -- to gra jako medium może zmusić gracza do refleksji dalej zakrojonych niż w przypadku innych mediów, bo przeżył coś "sam". Jest to oczywiście sprawa bardzo delikatna. A co do naiwności liczenia na empatię... Jasne, ale powiedzmy, że w tym przypadku liczą się intencje i je należałoby ocenić.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
Dobra, ale nie bądźmy naiwni - IW prawdopodobnie zrobiła to głównie dla poniesienia kontrowersyjności gry. Mając w perspektywie kilkanaście milionów kopii do sprzedania, to chyba warto zaryzykować? W tej sytuacji nie potępiałbym tępych graczy, tylko jednak cynicznie podchodzącą do tematu korporację.

Odpowiedz
Może... a może nie. Szczerze mówiąc, tego typu "gra na kontrowersje" nie do końca pasują do IW i profilu gry, jaką jest MW2. COD4 poważnie traktowało fabułę i zaangażowanie gracza, oferując coś na pograniczu zwykłej gry i interaktywnego filmu z zagraniami, które wcześniej się w tym przemyśle nie zdarzały. Tam nie było cynizmu, więc czy z automatu warto zakładać cyniczne podejście do kontynuacji? Przecież nawet w przypadku filmów (czyli gałęzi sztuki/rozrywki, która ma dużo dłuższą tradycję manipulowania odbiorcą, żeby wyciągnąc z niego dudki) nie robimy z automatu takiego założenia. Bywają kontrowersyjne filmy, które poza skandalem nie oferują nic więcej, i bywają takie, gdzie kontrowersja i prowokacja może faktycznie skłaniać do przemyśleń. Zanim nie zapoznam się z gotowym produktem, nie jestem gotowy wyrokować o cynizmie producentów, szczególnie że jak powiedziałem, COD4 było dla mnie jedną z bardziej angażujących emocjonalnie gier, z jakimi się zetknąłem. Z tego powodu IW należy się kredyt zaufania. Póki co naprawdę wierzę, że takie poprowadzenie wstępu do gry ma autentyczny cel. Nawet jeśli będziesz się pod tym levelu czuł niefajnie, to na pewno tego nie zapomnisz -- i choćby to jest plus. Nie wiem jak Ty (a napisałeś, że nie lubisz się angażować w gry), ale ja lubię w takich przypadkach być stawiany w niezręcznych sytuacjach. Uważam, że to może być wzbogacające, choć oczywiście w pełni rozumiem inne podejście. Niemniej -- choć zasadniczo się zgadzamy -- uważam, że autor artykułu z Polygamii napisał w zbyt histerycznym tonie, choć rozumiem jego intencje.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
3 gości