Gry
Sam nie wiem - wydałem pieniądze na RPG, które miało być kolejnym poziomem ewolucji tytułów typu KoTOR, a ME okazało się nie RPG, nie grą akcji, a raczej taktycznym arcade, do którego powinno dodawać się żetony. Coś czuję, że "Alpha Protocol" może być równie średnią grą.

Gdzie się podziały RPG, w których jeśli na początku zabiłem faceta (Deus Ex), to później zmieniła się fabuła i nie mogłem go spotkać w, na przykład, Nowym Jorku? Albo zabicie sprzedawcy Tuby'ego (Fallout 2) jest mi wypominane przez pół gry? Proste pytanie: czy "Alpha Protocol" to bardziej RPG, czy może "Mass Effect"?
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.

Odpowiedz
EL-Kal napisał(a):Albo zabicie sprzedawcy Tuby'ego (Fallout 2)
Akurat zabicie go ma konsekwencje tylko w Den, i to też w postaci smaczków. Poważnych następstw to nie ma, a bonusik do Karmy jest, więc z mojej ręki ginie zawsze przy pierwszym wejściu do miasta :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
"Alpha Protocol" niestety będzie raczej średnie. Przynajmniej jak na razie widzę tylko narzekanie...

Cytat:Gdzie się podziały RPG, w których jeśli na początku zabiłem faceta (Deus Ex), to później zmieniła się fabuła i nie mogłem go spotkać w, na przykład, Nowym Jorku?

Jakiego faceta? Dawno grałem i z głowy już mi wypadło:) Za to do dziś pamiętam jak się podnieciłem, gdy w Hong Kongu (to był chyba Hong Hong :razz: ) łaziłem po tym labolatorium i spotkałem kosmitów... Taka dygresja :wink:

To była gra.

Odpowiedz
patyczak napisał(a):"Alpha Protocol" niestety będzie raczej średnie. Przynajmniej jak na razie widzę tylko narzekanie...
Alpha Protocol

Gra się trochę topornie - niestety skradanie i akcja jest spóźnione o parę lat. Największy fun to rozmowy, mejlowanie, zdobywanie informacji, sporo wyborów oraz kształtowanie swojej postaci (nie tylko przez przydzielanie jej punktów, ale też perkami, które sprawiają, że to jak grasz ma wpływ na to jaka jest twoja postać). Skradanie byłoby spoko, gdyby nie fakt, że jak jeden kolo cię zobaczy to już jego kumple w okolicy najbliższej też cię widzą - i to nie tak, że wiedzą o twojej obecności: wiedzą gdzie jesteś. Cienkie strasznie. Strzelanie to też prostactwo, przypomina Mass Effecta bardzo (też mało ekscytujące). Najlepiej jest jak się skradasz i wszystkich po cichu eliminujesz, chociaż też fakt, że sejwy opierają się na czekpojntach jest wkurwiający, bo uprzykrza to mocno granie po cichu.

Ogólnie RPG bardzo fajne (zwłaszcza dialogi), ale skradanie i strzelanie, którego też jest dużo, sprawia wrażenie mało ciekawego obowiązku. Gra ogółem przypomina mi trochę Deus Exa we wspólczesnym świecie (choć ma chyba dużo więcej konsekwencji dialogowych, niż Deus Ex).

Warto zagrać tylko jeżeli ktoś chce sobie poRPGować.

Odpowiedz
Cytat:Cienkie strasznie. Strzelanie to też prostactwo, przypomina Mass Effecta bardzo (też mało ekscytujące).

Dla mnie to dobrze:) Nie wiem dlaczego wszyscy krytykują tak strzelanie w ME. Mnie się strzelało wybornie.

A fabuła jak w AP?

Odpowiedz
Hitch, ale to wydarzenie nie wpływało tylko na smaczki, niektóre "dymki" nad głowami bohaterów, ale i realne ceny u niektórych sprzedawców.

Patyczak, miłego pana, którego można zabić na wieży Statui (zapomniałem nazwiska, wybacz) można spotkać w późniejszej części gry (wszystko zależy od Twoich wyborów), nie mówiąc o ataku na mieszkanie JC Dentona w Nowym Jorku, w którym brat, Paul, może albo zginąć, albo przeżyć - to ma wpływ na dialogi Jacobsona w Hong Kongu, maile, które dostajesz, dialogi Tonga, a Paula można spotkać osobiście podczas wyłączania kill switch.

OK, Crov, czyli AP to RPG pełnokrwisty, a nie Mass Effect? Kupić? Uwierzyć Tobie? Crovowi? 0101000100011101010101010101.
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.

Odpowiedz
patyczak napisał(a):A fabuła jak w AP?
W sumie jeszcze ciężko powiedzieć. Na razie wydaje się spoko - mnóstwo intrygi, dużo bohaterów i jakieś tam zwroty akcji nawet. Taki trochę Bourne (zdradzili mnie, dostaną wpiernicz!) + Bond/Bauer (chciwa firma spedzaje broń terrorystom!).

EL-Kal napisał(a):OK, Crov, czyli AP to RPG pełnokrwisty, a nie Mass Effect? Kupić? Uwierzyć Tobie? Crovowi? 0101000100011101010101010101.
No bardziej RPG niż ME zdecydowanie. Nie kupiłbym szczerze mówiąc, mimo że bardzo liczę iż Obsidian zrobie sequel, który technicznie będzie znacznie lepszy. Niesetety, gra nie jest warta wydania tych 100zł czy ile tam... Jeżeli już to czekać na jakieś wydanie ekstra klasyki czy czegoś za 20-40zł.

Jeżeli chodzi o RPGowe motywy to jest naprawdę ciekawie. Wybieranie postaw w rozmowie ma cały czas znaczenie (stosunki z rozmówcami, dodatkowe informacje, perki zdobywa się na bieżąco). Fakt, że to jak grasz ma wpływ na kształt twojej postaci też jest interesujący. Za przechodzenie gry w określony sposób dostajesz perki, które pasują do twojego stylu grania (np jeżeli dużo się skradasz to dostajesz perki do skradania) i tworzą ostatecznie twoją postać (siur, punkty też się przydziela i też są ważne).

Odpowiedz
Cytat:Taki trochę Bourne (zdradzili mnie, dostaną wpiernicz!)

W sumie samo to prawie przekonuje mnie do kupna:) Ostatnio mam bzika na punkcie Bourne'a (i książek i filmów):P

Odpowiedz
Red Dead skonczony. Zajelo mi to troche ponad 15 godzin spokojnej gry, robienia misji pobocznych, zbierania ziół, polowania na zwierzeta etc. Ta gra ma wszystko czego mozna wymagac od Westernu! Z poczatku obawialem sie, ze tak duzy teren bedzie owocowac monotonnia, bo co tam mamy? Pustkowia:) A jednak. Jest tam wiecej do roboty niz w np. GTA4. Co chwila cos sie dzieje; a to zasadzka bandziorow, a to puma probuje mnie zniszczyc, a to komus ukradli konia i musze go go odzyskac. Tzn. nic nie muszę, ale chce:) Masa randomowych sytuacji. Mialem na prosbe szeryfa zlapac jakiegos bandziora, zywcem. No wio to na koniu ruszylylem do jego kryjowki. Rozwalam jego pionkow, lapie bossa na lasso, krepuje, wsadzam na konia i wracam do szeryfa. Szeryf mi dziekuje, daje kase i...strzela bandziorowi w tyl glowy kiedy ten lezy skrepowany na glebie. fuck yeah.
Jeszcze sporo rzeczy mi zostalo do roboty np. odnajdywanie skarbow. Ogolnie czad. Gra jest ogromna. Uwielbiam tracic czas na pokerka bo w inne gry hazardowe nie umiem:) Wspaniale sie blefuje;) A jak ktos z grajacych to zauwazy to moze mnie wyzwac na pojedynek.
Do minusow bym zaliczyl slaby system walki na piesci, brak plywania (choc w sumie po co to komu?) i czasem glugie dojazdy na misje, no i jakas konkretniejsza muza by sie przydala podczas przeczesywania dzikiego zachodu. Jest jeden taki moment kiedy pierwszy raz przyjechalem do Meksyku. Palace slone, gory, rwace rzeki i zajebista piosenka katry w tle. Klimat sie doslownie wylewa.
Wspaniala gra

Odpowiedz
Ok, to mam parę pytań:

1. No właśnie, jak z tym transportem i przemierzaniem mapy? Pamiętam przecież jak się męczyłem w Far Cry'u 2, gdy po raz 349534578 przez pół godziny dżipkiem zapieprzałem przez pół Afryki, przedzierałem się przez 120 (uprzednio sprzątniętych) posterunków tylko po to, żeby przybyć na miejsce misji, która jest TAKA SAMA jak 10 poprzednich...

2. Główna historia, abstrahując od całej otoczki i wszystkich pobocznych questów fajna czy to po prostu klasyczny motyw odkupionego bandziora mszczącego się na byłych kompanach?

3. Czy po jakimś czasie badania i zgłębiania terenu gra nie staje się po prostu wtórna i nudna?

Hm, to chyba tyle na razie :)

Odpowiedz
1 - mozna w kazdej chwili rozbic mini obóz i przemiescic sie gdzie dusza zapragnie zaznaczajac miejsce docelowe na mapie. jest to darmowe i mozna z tego korzystac poza miastem i skrajnie niebezpiecznymi miejscami. Nie ma wiec mowy o nudnym jezdzeniu na drugi koniec mapy
2 - Fabula raczej typowo westernowa, co w zadnym wypadku nie znaczy, ze slaba:)
3 - nie wiem. mam na koncie 15 godzin i ani razu nie ziewnąłem, choc zdaje sobie sprawe, ze czesc ludzi woli miejską dzungle. Dla mnie jest ciekawej niz w GTA4 pod względem zwiedzania terenu.

Odpowiedz
[Obrazek: SSCT.jpg]

Splinter Cell: Chaos Theory - absolutny rozpierdalacz serii, gra łamiąca konwenanse, gra, która pomimo braku krwi jest tak dorosła jak 45-letni murzyn na zasiłku. To co zrobiło Ubisoft przy okazji Teorii Chaosu zasługuje na pomnik. Z najdroższego kruszcu. Żaden inny Splinter nawet nie zbliżył się poziomem do tego monumentalnego tytułu (nawet jedynka, którą uważam za arcydzieło). To co mi się od zawsze w przygodach Fishera podobało to niesilenie się na fabularne grafomaństwo w stylu MGS'a. Bohater rzucany jest po całym świecie i ma konkretne zadania do wykonania. Jest agentem specjalnym, a nie klaunem. Oczywiście całość nie ma znamion realizmu, ale filmowość rodem z najlepszych klasyków VHS i obrazów na bazie marki Tom Clancy wynagradza niektóre, naciągane patenty. Jestem dopiero w 5 misji, a na liczniku mam już 14 h. W 14 h to ja jestem w stanie przejść 2 razy Conviciton. A to nawet nie jest połowa Chaos Theory. Gra nabuzowana jest takimi smaczkami, że odkrycie ich daje niesamowitą radochę. Na przykład w misji na statku zajrzałem kablem optycznym do kajuty, aby sprawdzić czy nikogo nie ma. Oczom mym ukazał się typek-terroryta, który podszedł do wywieszonego na ścianie obrazka ilustrującego anatomię człowieka i zaczął porównywać długość swojego penisa z tym uznanym za "standard". Myślałem, że padnę ze śmiechu. Oczywiście i tak pierwsze skrzypce gra Michael Ironside w roli Sama Fishera. Facet ma tak cięte teksty przy przesłuchaniach, że mucha nie siada (mój ulubiony "bardzo lubię bawić się nożem, a ten wciąż jest ostry. Tak ostry, że może niechcący wbić się w twoją szyję."). Może i przez nowe możliwości i zabawki Sama gra wydaje się nieco łatwiejsza niż poprzedniczki, ale za to klimatycznie przebija resztę.

9.5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Alan Wake - gra, która miażdży. Stephen King na konsoli, krótko mówiąc.:) Narracja tak bardzo filmowa, jak da się to zrobić bez uciekania się w festiwal QTE (zasadniczo tu nie ma QTE). Klimat, dialogi, monologi bohatera - dowolny King spotyka Twin Peaks. Wszystko podlane sosem schizowym, znanym z paru leveli Maxa Payne'a, i doskonałą grafiką. No, może nie doskonałą, bo twarze mogłyby wyglądać trochę lepiej. Ale już przechadzka nocą po zasnutym mgłą lesie to jest coś, czego się szybko nie zapomni. Albo wieczór przy domu nad jeziorem...

Świetny, nietypowy survival horror. Gdzie indziej zaatakuje was opętany przez cień wieśniak, wykrzykujący zdeformowanym głosem swój ranking sprzedawców hot-dogów?:) Gdzie indziej każdy level będzie zbudowany jak odcinek serialu, razem z "previously in...", kartą tytułową i napisami końcowymi?:) Po prostu masakra. 10/10

[Obrazek: alan-wake-20050613111147561_640w.jpg]
[Obrazek: alan-wake-20060509063238011_640w.jpg]
[Obrazek: alan-wake-20081021105017521_640w.jpg]

Odpowiedz
Cytat:Gdzie indziej każdy level będzie zbudowany jak odcinek serialu, razem z "previously in...", kartą tytułową i napisami końcowymi?:)

W kilku innych grach : )
Chyba LOST : Via Domus, a i kilka innych przykładów mi się kojarzy..

Odpowiedz
No cóż, ja się spotkałem pierwszy raz. W każdym razie - to tylko dodatek do i tak świetnej gry.:)

Odpowiedz
Ten motyw mi też się podoba. Pozazdrościć konsoli tylko : )

Odpowiedz
Rowniez przeszedlem Alana i wrazenie mam troche gorsze niz uzytkownik military. niewykorzystany potencjal gameplayowy ze tak powiem. Strzelania po 2 chapterach jest mega nudne. No, torche przesadzam, ale nie ma mowy o jakiejs swietnej zabawia w ubijaniu malo ciekawych przeciwnikow. Ogolnie szybko zaczyna robic sie schematycznie. Szkoda, ze w porach dziennych tez nie mozna nic ciekawego robic, a to imo najciekawze etapy gry. Klimat!!! Miłe by byly jakies misje poboczne, a tak ludzika prowadzi sie jak po sznureczku. Tak w ogole to myslalem, ze bedzie to swego rodzaju sand box:)
7/10
a motwym serialowy byl zdaje sie w nowym alone in the dark

a, i jeszcze postac grubasa. fail

Odpowiedz
Cytat:Tak w ogole to myslalem, ze bedzie to swego rodzaju sand box:

Bo pierwotnie to miał być sandbox, ale po jakimś czasie Remedy doszło do wniosku, że powoduje to masę problemów technicznych i gameplayowych i ostatecznie przerobili Alana na liniowy tytuł.
Sekcje samochodowe to zresztą pozostałość po pierwotnych planach.

Odpowiedz
I dobrze, bo po Payne'ie widać, że Remedy znakomicie wychodzą liniowe gry. Ogólnie czasami myślę, że Rockstar powinien dostać dożywotnią wyłączność na robienie sandboxów, bo wszystko inne poza ich wyrobami to cienizna.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
Wikipedia mówi tak - http://en.wikipedia.org/wiki/Sandbox_game

Sandboxem jest na przykład GTA, Far Cry 2, Fallout 3. Alan Wake jest liniowy tak samo jak Half-Life czy Duke Nukem 3D ;)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości