A mody są fajne, jak się oczywiście już ze dwa razy grę przeszło. Teraz dla ciekawostki bawię się w postapokaliptycznego Batmana :)
-- Laozi
27-07-2011, 22:18
|
Gry
|
|
Ja gram na XP i nic się nie sypie.
A mody są fajne, jak się oczywiście już ze dwa razy grę przeszło. Teraz dla ciekawostki bawię się w postapokaliptycznego Batmana :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 27-07-2011, 22:18
Mody są fajne jeśli opowiadają odrębną historię, dodają levele itp., ale nie mieszają z podstawową koncepcją twórców. Dlatego nigdy nie lubiłem modów w postaci np. nowych broni, a nawet nowych tekstur (bo jak dla mnie ich pakiety to odpowiedniki poprawionych Star Warsów), za to bardzo lubiłem dodatkowe kampanie itp.
27-07-2011, 22:22
Techniczne mody są fajne, bo dają na przykład możliwość zabicia jednym strzałem w głowę (w przypadku ludzi, w przypadku potworów różnie to bywa), co jest dobrym usprawnieniem. Ja gram głównie z modem do headshotów właśnie, tym, który daje możliwość zabrania ze sobą wszystkich towarzyszy (bo normalnie można mieć tylko dwoje, co jest głupotą - ograniczeniem ilości towarzyszy powinna być charyzma) i dwoma questowymi: modem z możliwością odbudowy Primm i New Vegas Bounties dającym misje z płatnymi zabójstwami. Świetna gierka.
(27-07-2011, 21:55)military napisał(a): Ma niesamowite zakończenie, które wyjaśnia co dzieje się z każdą ważniejszą napotkaną postacią, i różni się w zależności od tego co robiliśmy w trakcie gry.Złożone zakończenie jest też w Fallout New Vegas. Od zakończenia dla każdej ważnej osady/miasta, które odwiedzamy, aż po kilka zakończeń dla twoich towarzyszy (nie wiem czy każda postać ma ich aż tyle, ale zakończeń dla Boone'a jest aż 6!). Ostatnio na jeden dzień zrobiłem sobie postać wzorowaną na Death z "Sandmana" i wyrzynałem wszystko w pień piłą mechaniczną, a potem patrzyłem na smutne zakończenie, w którym ciągle mówiło się o tym, ze ani ta, ani tamta osada nie przetrwała spotkania z Kurierem, muahah. ;) Hitch napisał(a):Odnośnie New Vegas: tytuł dużo lepiej sprawuje się jako Fallout 3 niż Fallout 3. Przede wszystkim powraca klimat, dialogi (choć nie tak zajebiste), i zmodyfikowany system RPG tak by był bardziej podobny do wcześniejszych, ale to dalej prostackie rozwiązanie z trójki. Qusty też ciekawsze, jak i sama historia. Mimo wszystko, bym ci proponował wersję na PC ze względu na wszelakie dostępne update'y i mody (ja sobie latam po pustkowiu w... stroju Batmana z TDK :)).+ [Znaczek jakości Crova!] 27-07-2011, 22:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-07-2011, 23:06 przez Gal Anonim.)
New Vegas to bezsprzecznie najbardziej niedoceniona gra zeszłego roku, a wszystko to przez niedojebanego Mass Effecta 2, który tylko udaje cRPG no ale tam się "szczelają" i "dymają" więc jest "osom". New vegas nalezy przechodzić powoli, delektować się każdym skrawkiem pustyni Mojave. Questy są przezajebiste, a ten związany z pewną kryptą to jedno z najbardziej przerażających zadań ever. Grałem bez modów bo gra sama się broni doskonale.
Odnośnie F2 - mam takie same zdanie co wojskowy. Jedna z 3 najlepszych gier jakie przeszedłem, pomimo błędów i crashów do pulpitu przemęczyłem ją z 5-6 razy i nie żałuję.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
28-07-2011, 09:55 Crov napisał(a):Techniczne mody są fajne, bo dają na przykład możliwość zabicia jednym strzałem w głowę Dlatego ja czekam na moda do Modern Warfare! http://s.v3.tvp.pl/images/9/1/4/uid_914756ec65d9351536f5538f9e58a97d1311488657525_width_700_play_0_pos_3_gs_0.jpg :) :) 28-07-2011, 23:00
Podłączyłem się do XBL i założyłem konto, więc mam miesiąc darmowego golda, to i wypróbowałem parę gier w multi. I tak:
Modern Warfare - po 20 minutach umarłem z nudów. Bieganie w kółko po mdłych mapach i bezcelowe naparzanie do tych samych ośmiu przeciwników. AVP - co prawda bezsens jest taki sam, ale przytrzymało mnie dłużej - fajnie się gra różnymi rasami, wymaga to jakiegoś pomyślunku. Mimo wszystko bezsens rozgrywki pozostaje. L4D2 - tu byłoby całkiem fajnie, gdybym nie trafił na kompletnych debili, którzy napierdzielali do przodu odłączając się od reszty, nie pomagali, i doprowadzali do tego że trzeba restartować level. Wolę tę grę w split screenie, a nawet i w singlu, bo boty są mądrzejsze od tych ludzi, no i mogę grać we własnym tempie, poczytać wiadomości na ścianach itp. Po dłuuugiej przerwie od grania w multi (ostatnio dłużej męczyłem bodajże jakiegoś klona CS-a 7-8 lat temu) stwierdzam, że to nie dla mnie. Taka rozgrywka jest bez sensu, do niczego nie prowadzi, jest nudna. Jak dla mnie gra musi mieć jakiś określony cel, stopniowanie napięcia i trudności, choćby minimalne zróżnicowanie rozgrywki. Popularność kolejnych CoD, Homefrontów, a nawet i Halo (które w singlu bardzo lubię) mnie dziwi, bo to jest zawsze ta sama gra, tylko że z inną oprawą. Co gorsza, w multi takie L4D czy AVP traci klimat - bo to już nie jest wcielanie się w człowieka w określonej sytuacji - po prostu wygrywa ten, kto szybciej naciska spust. Otoczka jest nieważna; w takim CoD czułem wręcz, że gram w jakiś test refleksu, sprawdzający moje umiejętności np. w celu określenia czy mogę mieć prawo jazdy. Słowem: multi to strata życia. Rzekłem.:) 29-07-2011, 20:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-07-2011, 20:18 przez military.)
Dość kiepskie to przykłady. CoD jest obecnie najbardziej arcadową multi naparzanką, a są przecież gry, które w multi mają wplecioną historię, zmieniające się i ciekawe zadania, a także sporo taktyki i konieczność dobrej współpracy z resztą drużyny. Inna sprawa, że w Modern Warfare nie ma obecnie ani jednego nie shackowanego lobby, więc mogłeś trafić na jakieś dziwy.
29-07-2011, 20:43
Multi przede wszystkim sprowadza nawet najbardziej zróżnicowane gry do tego samego schematu:
-w FEAR uwielbiam powolną akcję, zaglądanie w każdy róg i zwiedzanie opuszczonych, ponurych miejsc - w multi biegasz jak wariat po małej mapie i walisz do wszystkiego co się rusza. - w MW lubię zróżnicowanie scenografii, szybko zmieniającą się sytuację (choć oskryptowaną), interesującą fabułę - w multi biegasz jak wariat po małej mapie i walisz do wszystkiego co się rusza. - w Halo masz epicki rozmach, piękne miejscówki i niesamowitą, mistyczną atmosferę - w multi biegasz jak wariat po małych mapach i walisz do wszystkiego co się rusza. - w L4D masz atmosferę rozgrywającej się apokalipsy, nerwowe walki, elementy strategii - w multi próbujesz nadążyć za debilami którzy robią wszystko, żeby tylko spieprzyć całą kampanię. I tak dalej, i tym podobne. 29-07-2011, 20:54
Ale nie każde multi wyrzuca podstawowe założenia gry do kosza. Ot, takie Bad Company 2 dla przykładu, w którym znalazło się chyba wszystko to co w singlu plus parę dodatków, a same mapy są chyba jeszcze większe niż te w kampanii.
Multi w FEAR to po trosze poroniony pomysł, tak samo jak w Dead Space 2 i paru innych tytułach, do których tryb ten był wrzucany na siłę. To jednak nadal żadne argumenty, bo są tytuły gdzie gra sieciowa daje olbrzymią radochę i fajnie rozwija i przedłuża żywotność. Gorsze jest raczej kastrowanie SP, kosztem multi właśnie. 29-07-2011, 21:00 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-07-2011, 21:00 przez Khet.)
Tobie daje radochę. Jak dla mnie upraszcza grę i sprowadza każdą strzelankę do równie niskiego poziomu. Nie wiem jak ty, ale ja potrzebuję w grze celu, a "ubicie w ciągu 5 minut możliwie dużej liczby wrogów" nie uważam za żaden cel. Z tego samego powodu nie lubię piłki nożnej i innych sportów tego typu.
29-07-2011, 21:02
Dlatego podałem jako przykład BC2, gdzie akurat stosunek ilości zabójstw do śmierci jest najmniej ważny, a największy nacisk położony jest na wykonywanie zadań i współpracę. Owszem, wszystko zależy co kto lubi. Jeszcze rok temu multi nie dotknąłbym nawet kijem, ale nie ukrywam, że parę tytułów mnie wciągnęło w ostatnim czasie i bynajmniej nie uważam go, jako czasu straconego. Nawet mimo tego, że bieganie za szmacianym balonem też mi wisi i powiewa ;-)
29-07-2011, 21:09
Multi z wykonywaniem zadań też mnie nie kręci (i to nie dlatego, że nie lubię Bad Company - choć nie lubię). Chyba wina w tym głównie innych graczy -trudno wczuć się w grę, kiedy cała twoja drużyna przemieszcza się skokami, bo tak jest szybciej niż biegiem, albo muszą jakoś zabić czas biegnąc na front. No ale co kto lubi. Aluzji do balonów nie czaję.
29-07-2011, 21:13 Cytat:Aluzji do balonów nie czaję.Mówiłem o piłce nożnej :P A z opinią się zgadzam jak najbardziej, bo wiele zależy od szczęścia - jak trafisz na team do dupy, to możesz zapomnieć o jakiekolwiek przyjemności płynącej z gry. Właściwie to największy minus każdego multi - albo grasz z randomami i liczysz, że trafisz na zgraną paczkę, albo zbierasz paru znajomych i masz zapewnioną normalną grę. 29-07-2011, 21:33
BAYONETTA
Szalony slasher made in Japan. Popieprzona konwencja szybko schodzi na drugi plan, kiedy w ruch idzie szalone tempo, potężni i wykręceni bossowie i finishery Bayonetty bazujące... na demonie z jej włosów :). Grafa i animacja to potęga, choć z czasem wszystko się nieco przejada - co 5 minut boss i 10-minutowa walka na wyniszczenie :(. Niemniej, mocna 8. 29-07-2011, 22:35
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 30-07-2011, 00:01
military ma rację, odnosnie tego, do czego sprowadza się większość rozgrywek multiplayer. Nawet jeśli twórcy danej gry dają ciekawe "narzędzia" i możliwości takich rozgrywek, jak ma to miejsce w przypadku Battlefield: Bad Company 2, czy serii Splinter Cell to i tak wszystko sprowadza się do "zapierdalania w podskokach", każdy członek randomowej - nazwijmy to na wyrost - drużyny ciśnie na to, żeby ustrzelić, jak najwięcej przeciwników na własną rękę, zero koordynacji, zero planowania, żadnej współpracy, osłaniania się nawzajem, itd. Jedynym rozwiązaniem jest tu zebranie grupy znajomych, którzy grają na ustalonych zasadach.
No, ale o to z reguły ciężko... Myślę, że jakimś rozwiązaniem tej bolączki byłoby tutaj wprowadzenie jakichś mechanizmów hierarchii graczy, czyli kogoś w rodzaju dowódcy, czy lidera, który dysponowałby określonym zasobem konkretnych rozkazów, za których wykonanie gracze byliby premiowani w podobny sposób, jak za "zabijanie" wrogów. Wiem, ze można to sobie ustalić, ale co z tego, jeśli taka współpraca nie daje wymiernych dla graczy efektów, to i tak prędzej czy później kończy się na strzelaniu i skakaniu.
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 30-07-2011, 22:07 |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |