Gry
A propos, na dniach wyjdzie kolejny odcinek Pereł Lamusa, więc powinieneś się zainteresować.;)

Game Story rzeczywiście fajne, ale widzę, że to zupełnie inny koncept i inny budżet.:) Mają fajnie, że mogą się rozgadać na temat gry i backgroundu, ale my wychodzimy z założenia, że więcej niż 7 minut to już za dużo jak na internetowy filmik - dlatego jest mniej szczegółowo niż mogłoby być.

Odpowiedz
Mnie stronka nie działa - player się nie ładuje.

@Military: myślę, że psychologiczną barierą jest 9.59 ;)
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
military, no, oni rozbierają grę na czynniki pierwsze, lub bardziej analizują ją jako zjawisko, które wpłynęło w znaczący sposób na "branżę" - nie przeczę bardzo mi się to podoba i dużo ciekawych informacji wyniosłem z poprzednich epizodów. Mogli by trochę lektora uświadomić, bo czasami zapędza się z tą swoją dykcją w kozi róg, tak jak np. w przypadku PaUla Atrydy :-)

Wasze Perły Lamusa lubię za to, że też potraficie ciekawie opowiedzieć, ale za to koncentrujecie się na samej grze i podchodzicie do niej bardziej osobiście.

Obie serie, niestety cierpią na poważną wadę - pojawiają się ZA RZADKO! (chociaż domyślam się, że komercyjne portale raczej skąpią kapusty na ględzenie o starych grach, kiedy to nowe, super-produkcje przyciągają uwagę i reklamodawców).

E: A to Alone In The Dark to z jest to z 2008 roku, tak? Mam zamiar kupić, ale wolę się upewnić.
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
To się teraz k...a wypowiem...

Z wynalazkiem o nazwie "Steam" mam do czynienia od jakiegoś czasu. Podobnie jak z Origin, które próbuje mi w nieskończoność udowadniać, że nie posiadam oryginalnej wersji BF3 pomimo, że wydałem ponad stówę na pudełko. Ale dość o TYM chłamie skoro wszedłem tutaj by zapodać info o INNYM.

Pewnie jestem jednym z nielicznych, ale ZAWSZE kupowałem gry oryginalne. Wychodzę z założenia, że się ekipa ludzi narobiła i - jeśli się gra - to trzeba za to zapłacić. Nie pieprzę o tym jak to gry są drogie i dlatego ściągam z torrentów - jak mnie nie stać na BMW M5 to jeżdżę Fiatem Bravo zamiast kraść. Efekt jest taki, że mam w domu szafę pudełek i zasraną satysfakcję, że wynagradzam X typów za dobrą robotę. Dziś kurwica mnie wzięła...

Dałem 14 Ełro za grę, na którą czekałem ponad pół roku. Insanely Twisted Shadow Planet wyszło na PC. Rewelacja...

Zabuliłem, dostałem możliwość pobrania i instalacji... Po dwóch godzinach pobierania (średnia downloadu to ca. 250 kB/s choć internet mam dużo szybszy) łaskę mi zrobili, bo mogę odpalić. No więc odpalam...

ZDZIWIENIE nr 1:
Gra wymaga konta na Games for Windows Live. Mam konto, bo z usługi Live korzystam... niestety nie można się zalogować na istniejące konto. Weryfikacja maila, przypomnienie hasła.... nic nie pomaga. Trza tworzyć nowe... Dobrze, że ma się więcej niż jedno konto e-mail, bo powołanie się na to wcześniejsze odrzuca ("e-mail adres is already in use"). Funkcja "przypomnij hasło" nie działa. Tzn. działa, ale nadal "e-mail adres is already in use".

ZDZIWIENIE nr 2:
Podaję serial number, który dostałem przy zakupie. "Incorrect" widzę i szlag mnie trafia. Kogo mam zapytać, komu mam jeb..ć? Jest "Incorrect" i kropka... Po pierdyliardzie prób zaliczyło.

ZDZIWIENIE nr 3:
Mija czwarta godzina srania się z problemem. Odpalanie gierki... Jęzor na wierzchu... napalony samiec doczekać się nie może... "Your Steam account is not valid". No żesz ku..a ja pie...lę! Jestem zalogowany, uruchamiam soft przez bibliotekę Steam, gdzie jestem zalogowany, a widzę komunikat, który daje mi do zrozumienia, że mnie nie ma. Przypomnienie hasła, kody weryfikacyjne - nic nie pomaga. Nie istnieję ku..a i już. Żona pyta "czemuś taki nerwowy?" - bez powodu kochanie. Po tysięcznym resecie kompa i tryliardowym logowaniu do Steam, gra się odpala... Jakiś palant po drugiej stronie kabla uznał, że zapłaciłem. Torrent z tą samą grą zasysa się od pięciu... może pięćdziesięciu minut. Wybuliłem, grał będę.

ZDZIWIENIE nr 4:
Pojawia się ekran tytułowy. Micha się cieszy, bo wysiłek został nagrodzony. Gówno prawda! Jakieś 2,4 sekundy po ujrzeniu tytułu wysuwa się okno usługi Games For Windows Live... trza się ku..a zalogować. Dziwne - pomyślałem - bom zalogowany. Żądza grania jednak góruje i podaję po raz kolejny te same dane. Tym razem po polsku jestem informowany, że "Twoje konto Live nie jest powiązane z usługą Steam". Korzystam więc z wyświetlanych sugestii i "powiązuję". Znów po polsku dostaję info "wystąpił błąd, spróbuj później...". Zaczynam rzucać przeróżnymi przedmiotami w domu. Na szczęście sześcioletnia córka jest na podwórku i nie widzi "charyzmy" tatusia. Dwie godziny później załapało...

ZDZIWIENIE nr 5:
Gra odpalona... satysfakcja równa zdobyciu kobiety, która dziś jest moją żoną. Też robiła trudności... podobno "sprawdzała mnie", mniejsza z tym, bo GRAM. Dwie minuty... biorę jakąś elitarną broń i klawisze sterujące przestają działać. Magicznym statkiem kosmicznym nie da się sterować. Gra "wisi" powodując u mnie zapędy terrorystyczne.

ZDZIWIENIE nr 6:
Myśli sobie kretyn "obsmaruję gówno na forum". Wchodzi więc człowiek na Steam Forum i chce dodać posta. Nie da się, bo wypowiadanie się na forum wymaga osobnego konta. Wyświetla się komunikat jasno sugerujący, że do gadki publicznej potrzebne jest JESZCZE JEDNO KONTO. Trza k...a tworzyć nowe. Na szczęście jest drugi e-mail...

ZDZIWIENIE nr 7:
Konto utworzone, proces aktywacji przebiegł pomyślnie. Mało się nie zabiję ze szczęścia. "Przypadkowo" znalazło się kilka wątków na forum, gdzie ludziska mają podobne problemy... próba dodania komentarza kończy się tekstem: "you do not have permission to access this page. This could be due to one of several reasons:" Poniżej podają powody, na które ni cholery nie ma się wpływu. Żeś nie zalogowany (a w prawym górnym rogu "Logged in"), że administrator ma Cię gdzieś itd. Żeby było weselej - po jakiejś kolejnej "aktywacji czegoś tam" wyświetlają się dane zupełnie innej osoby. Jestem zalogowany jako facet z Francji o loginie, którego nigdy nie podawałem. Fajnie...

ZDZIWIENIE nr 8:
Gierka 2D, a dym z procka leci. Mam zajebiście mocnego lapa, który radzi sobie z obróbką materiału filmowego Full HD, RAWami z Canona 5D Mark II, czy projektami pod wydruk wielkoformatowy. Daję słowo, że dotknięcie klawiatury grozi poparzeniem. Takiej historii nie miałem przy najbardziej wymagających grach typu: Battlefield 3, Crysis 2 itd.

Podsumowując: Potrzebujesz pretekstu by zabijać ludzi? Kup to "coś" na Steamie.

I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott

Odpowiedz
Albatros: tak, chodzi o AitD z 2008. Umiesz docenić grę mimo paru błędów (fizyka czasem szaleje) - będziesz zadowolony. Choć nie jest straszna. Za to na pewno ciekawa. Tylko nie graj na PC - konwersję spartaczono.

Indroman: i dlatego nie gram na PC, i dlatego jestem przeciw cyfrowej dystrybucji. Będę wklejał tego posta każdemu, z kim wdam się w dyskusję na ten temat.:)

Odpowiedz
Indroman:: Miałem podobnie z GTAIV, które też trzeba było aktywować na Games for Windows Live i cały ten cyrk, który musiałeś "odwiedzić", wynika chyba z tego właśnie powodu, więc na Twoim miejscu nie wieszałbym wszystkich psów na Steamie. Stary, na chwilę obecną mam ok. 90 gier na Steamie (kupionych tam, lub aktywowanych kluczem) i nie miałem dotąd najmniejszego problemu z odpaleniem, graniem, czy czymkolwiek. Z Games for Windows Live, owszem - w przypadku GTAIV i L.A. Noire - też mi odrzucało hasła, też musiałem "przypominać", a do L.A. Noire założyć drugie konto, bo tego, które założyłem do GTAIV, jakoś nie chciało mi akceptować.

Po prosty miałeś z tą gierką pecha z powodu niesprzyjających koincydencji i tyle. Dla mnie Steam rządzi :) Od prawie roku działam tylko na cyfrowej dystrybucji, a ile kasy dzięki temu zaoszczędziłem, to się w głowie nie mieści - bo promocje czasami wręcz ZABIJAJĄ. Chujowe platformy to są, jak do tej pory, Origin i Impulsedriven - tam to są dopiero cyrki czasami :)
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
Cytat:Indroman: i dlatego nie gram na PC, i dlatego jestem przeciw cyfrowej dystrybucji.
Z graniem na PC się zgodzę, z cyfrową dystrybucją - w życiu:) Najlepsze gry w jakie grałem w tym roku pochodziły właśnie z niej. Chyba że mówimy jedynie o Steamie, chociaż z ich usług też korzystam od czasu do czasu i z podobnymi cyrkami się jeszcze nie spotkałem.

Odpowiedz
Net siądzie i nie pograsz. Gdyby można było te gry chociaż zrzucić na płytkę... A najlepiej gdyby był wybór między wersją sieciową i "materialną" - chętnie dopłaciłbym, żeby np. zamówić sobie zestaw wybranych gier z XBLA na płycie DVD, oficjalnie wypalony dla mnie przez Microsoft.

Odpowiedz
Do gry w tytuły z XBL czy PSN nie jest wymagane ciągłe podłączenie do sieci. A wydawanie gier z cyfrowej dystrybucji na płytce chyba mija się z celem. W innym wypadku wiele gier (szczególnie mniejszych, niezależnych developerów) pewnie w ogóle by się nie ukazało, gdyby nie alternatywa dla normalnych nośników.
Zresztą do póki dystrybucja cyfrowa wygląd tak jak teraz, to ja nie będę narzekał.

A Steam i GFWL to zupełnie inna sprawa i nie używałbym ich jako argumentów przeciwko takiemu systemowi dystrybucji.

Odpowiedz
Oj będzie brutalnie i grubo :D

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=voCb6_0kOQE[/youtube]

Odpowiedz
Gry ze Steam i GOGa działają bez problemu offline, więc nie wiem co Ci się military uroiło.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
A to nie musisz zalogować się na Steamie żeby grać? Nie wiem, nie mam Steama.

Tak czy siak - w dystrybucji cyfrowej za dużo zależy od czynników trzecich. W tradycyjnym modelu kupujesz grę - wrzucasz do dowolnego kompa/konsoli i grasz. Mogę grać w gry kupione 15 lat temu. Nie jestem zależny od istnienia platformy Steam, od tego czy ktoś nie ukradnie mi konta, od tego czy nie padnie mi dysk twardy, od tego czy akurat mam dostęp do neta - ot, mam płytkę i mam zero problemów. Nie wiem, jak można zamiast produktu woleć usługę - bo do tego dystrybucja online się sprowadza. Nawet jeśli dziś możecie grać offline, to pewnie za dwa lata już nie będziecie mogli, bo przecież do tego cały ten system zmierza.

Odpowiedz
Ale ja nie mówię o skrajnościach, jak całkowite zastąpienie normalnych nośników usługami dystrybucji cyfrowej. Po prostu dzięki PSN/XBL zagrałem w wiele świetnych gier w które prawdopodobnie nie miałbym okazji zagrać w innym wypadku. Niektóre tytuły są często albo za krótkie, ale zbyt dziwne by wydawać je jako pełnoprawne gry. Za takiego Flower czy Journey w życiu nie dałbym dwóch baniek, mimo że to małe dzieła sztuki. A tak są dostępne w PSN w dość niskiej cenie dla wszystkich chętnych. I Am Alive też pewnie nie ujrzałoby światła dziennego, gdyby jedyną opcją było wydanie pudełkowe. A tak poobcinało się to i owo i gra ostatecznie trafiła do XBL i PSN.

A konieczność gry z ciągłym dostępem do sieci do chory wymysł Ubisoftu i bynajmniej nie miał on nic wspólnego z dystrybucją cyfrową:)

Serio, trochę dystansu i bardziej trzeźwego spojrzenia na wynalazki takie jak PSN, czy XBL. O ile Steam i GFWL mogą stanowić temat do dyskusji, tak PS Store i Marketplace nie stawiają żadnych dziwnych warunków - kupujesz i grasz. Taką grę możesz ściągać potem do woli przecież.

A jeśli już na siłę chciałbym się czepić standardowego sposobu dystrybucji gier - po kilku miesiącach od kupna pękła mi płyta BD z Uncharted 3 (musiała być lekko uszkodzona już w tłoczni). Ani Sony, ani sklep nie poczuwają się w obowiązku do wymiany i wg. nich minęło zbyt dużo czasu (niestety nie na tyle dużo, by gra potaniała).

Odpowiedz
Cytat:Ani Sony, ani sklep nie poczuwają się w obowiązku do wymiany i wg. nich minęło zbyt dużo czasu (niestety nie na tyle dużo, by gra potaniała).

Sprawdź warunki umowy w instrukcji. Oni prawdopodobnie MUSZĄ ci wymienić płytę, tylko że możliwe że za drobną opłatą (koszt nośnika).

Coś czuję, że mój Xbox jest na ostatnich nogach i że zwykłe odesłanie do serwisu nie wystarczy - raczej trzeba będzie kupić nowy egzemplarz. Gdybym miał dużo gier w dystrybucji cyfrowej, pewnie bym się tym bardziej martwił. Już teraz mnie wkurza, że będę musiał bawić się w "przenoszenie licencji" i ponowne pobieranie - a wystarczyłoby wrzucić płytę do napędu i jazda.

Nie mam nic przeciwko dystrybucji cyfrowej, jeśli jest alternatywa. Jak wspomniałem, zestawy gier z XBLA wydane na płytkach byłyby świetnym rozwiązaniem (wiem, że parę takich zestawów powstało, ale nie sposób je zdobyć - a z chęcią kupiłbym np. ten z obiema częściami Serious Sama). Ograniczanie się TYLKO do cyfrówki to zbytnie uzależnianie się od wielu czynników, a najbardziej od samego dystrybutora. Powiedzmy, że zarzuci usługę XBLA, np. przy przejściu na nową konsolę - gry staną się niedostępne w żaden sposób, albo ew. zostaną przekonwertowane - i płać znowu, pewnie więcej, za ich pobranie.

Odpowiedz
Cały problem w tym, że dystrybucja cyfrowa nie będzie w przyszłości alternatywą lecz jedyną opcją. To zwyczajnie lepszy biznes. Znika problem z produkcją sztuk, logistyką, dostępnością towaru, a przy okazji platforma Steam czy Origin to kopalnia informacji o użytkownikach. Co kupili, po jakiej cenie, w dniu premiery czy po miesiącu, jakie gry mają w kolekcji, nad którymi się zastanawiają, czy grę ukończyli, czy porzucili w połowie, jak często grają, w jakie dni, o jakiej porze. Tylko dureń nie porzuci tradycyjnej dystrybucji na rzecz takiego rarytasa. Można przymknąć na to oko twierdząc, że czasy się zmieniają, ale za bardzo to wszystko zaczyna zmierzać w kierunku całkowitej kontroli. Tymczasem zalet takiego rozwiązania odnaleźć nie potrafię, tym bardziej, że wszystkie moje doświadczenia są przynajmniej przykre. Jak sobie przypomnę instalację BF3 to ciśnienie tętnicze mi skacze.

I tak jak napisał military - za dużo zmiennych w tym równaniu. Mamy z żoną dwa laptopy, na których są gry przypisane do jednego konta Steam. Nie zaplanowałem skrupulatnie akcji i popełniłem taki błąd. Teraz często widuję komunikat "logujesz się z innego komputera, potwierdzaj małpo tożsamość". Potrzebuję więc działającego internetu, poczty, serwerów Steam na drugim końcu świata żeby odpalić gierkę. W przypadku Origin muszę też liczyć na szczęście, bo wykrycie zainstalowanej gry czasem graniczy z cudem. Doskonale wiemy, że ten cały cyrk nie jest dla naszego (graczy) dobra. Maszynka do zarabiania pieniędzy ewoluuje skutecznie adaptując najlepsze cechy programów partnerskich, club cardów i innego badziewia, które "po prostu musisz mieć!". Skończy się na tym, że zyska każdy poza graczem, któremu ograniczy się przy okazji wybór do jedynie stuprocentowych hitów będących wynikiem analiz statystycznych. Jak męczące to może być można się przekonać śledząc repertuar TVN - programu, który nie marnuje nawet sekundy swojej ramówki na cokolwiek nie gwarantującego wyników na ustalonym poziomie. Przebrnięcie przez jedno popołudnie z tą stacją bez sięgnięcia po kieliszek to wyczyn godny mistrza świata.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott

Odpowiedz
Widzę, Indromanie, że po przykrych doświadczeniach pozwalasz, aby przemówiła przez Ciebie gorycz, i jakby podświadomie unikasz postrzegania plusów dystrybucji cyfrowej. Owszem, zgadzam się co do tych Waszych "zmiennych", ale w ich przypadku raczej decyduje los - albo Twój internet słabo zadziała, albo padnie któryś z serwerów Steama (nie spotkałem się z tym jeszcze, ale mniemam, że stan ów i tak nie utrzymuje się długo), itd. Idąc tym tropem, można się szukać minusów gier pudełkowych - a to Ci poczta zgubi przesyłkę, a to Ci napęd padnie i nie odczytasz żadnej płytki, a to Ci płytka pęknie, etc. To są wszystko zmienne, i zazwyczaj o tym, kiedy napsują nasze nerwy decyduje los, a nie specyfika danego sposobu dystrybucji.

Plusów "cyfryzacji" w modelu Steam jest dla mnie kilka:

+ Szybka dostawa gry - na moim łączu zawsze leci to ~ 1 mega na sekundę. Oczywiście wszystko zależy od wielkości gry (ściąganie Maxa Payne 3 też mnie trochę przeraża), ale nie ma opcji, żebym czekał na grę dłużej niż kilka godzin. Box = kilka dni.

+ Starsze gry dostosowane do nowych systemów. Lubię pograć w "starocie" i wiem, że bywa z tym nie lada problem czasami. Kupowane na Steamie gry nie sprawiły mi w tej warstwie kłopotu ani razu.

+ Automatyczne aktualizacje. Wszystko nowe patche instalowane są w momencie ich ukazania się.

+ Masa obniżek, "szybkich" promocji, które często boją na głowę ceny w dystrybucji pudełkowej.

Poza tym, wbrew temu, co się powszechnie sądzi, gry ze Steama można uruchamiać będąc offline (poza paroma wyjątkami - bywa, że tak, jak w przypadku opisywanej przez Indromana gry, producenci narzucają dodatkowy DRM i wtedy, on-line jest konieczny, ale to nie wina Steama). Ponadto, kopię każdej gry, którą zakupiliśmy, możemy sobie zbackupować na dowolny nośnik lokalny.

Poza tym, chciałbym dodać, że wskutek nieprzyjemności Indroman zaatakował Steam, choć w tym wypadku jest to trochę... cóż, wójt zawinił a cygana powiesili. Owszem, zarzut, że pomiędzy Games for Windows Live a Steam nie ma korelacji i ciężko mu powiązać konto, rozumiem. Jakkolwiek wiele z tego, co napisał raczej nie wynika ze specyfiki działania tej platformy. OK. Problemy z weryfikacją konta - minus, faktycznie, ale naprawdę musisz mieć wyjątkowego pecha, bo ja nie miałem akurat podobnego problemu, ale zdarzać się pewnie zdarza.

Po pierwsze: DRM, z którym się borykał jest od GFWL - ja też miałem z nim problemy, i w zasadzie tylko z nim, Steam ani razu nie sprawił mi podobnych kłopotów.

Po drugie: rozdzielenie konta aplikacji, za pomocą której dokonujesz zakupów i która zarządza Twoimi grami a konta forum podyktowane jest względami bezpieczeństwa.

Po trzecie: To, jak działa sama gra, nie wynika z tego, że kupiłeś ją drogą cyfrową. Kupiłbyś ją w boksie, działała by tak samo. Ponadto, pudełkowa wersja też wymagałaby aktywacji na Games For Windows Live.

Podsumowując, głównym powodem Twojej frustracji był DRM. To, że grę ściągałeś długo = wina łącza. To, że chodziła, jak chodziła = wina developera. Itd.

Przestań więc nakręcać negatywny PR ;-) na Steama, bo jak widzisz, to nie tak, że on to winien zmarnowania Twojego czasu i nerwów.
Indroman napisał(a):Skończy się na tym, że zyska każdy poza graczem, któremu ograniczy się przy okazji wybór do jedynie stuprocentowych hitów będących wynikiem analiz statystycznych.

I dlatego właśnie, prawie wszystkie interesujące, często nowatorskie, gry niezależne dostępne są TYLKO drogą dystrybucji cyfrowej, tak? Ech... Przesadzasz, stanowczo przesadzasz w kreowaniu tych czarnych scenariuszy.
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
Jeszcze do dyskusji dodam, że nie ma szans by dystrybucja cyfrowa wyparła standardową. Na ten temat wypowiadają się przedstawiciele największych wydawców i w kółko klepią to samo - taka forma sprzedaży będzie się rozwijać, ale z wydań pudełkowych nikt nie zrezygnuje. Zresztą takiego scenariusza powinni bać się najbardziej pośrednicy (sklepy), a nie gracze.

Mnie bardziej przerażają praktyki EA i Ubi polegające na wycinaniu zawartości gry i dorzucaniu jej do preorderów, albo gier nowych, zmuszając właścicieli używek do gry w produkt wybrakowany (ewentualnie do wykupienia passa za 40zł).

Odpowiedz
Trendowi nie oparł się nawet Rockstar, którego dodatki stanowiły do tej pory klasę samą sobie i już zapowiedział 7 mini DLC (głównie do multiplayera) w Max Payne 3. Chłolera!
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
Zmieniając temat. Jeśli ktoś myślał, że Modern Warfare 3 pokazało już wszystko w kwestii przegiętej i pompatycznej, nowoczesnej wojny - mylił się. Akcja Black Ops 2 ma się dziać w latach 1980-2020 (z naciskiem na to drugie) :

http://www.youtube.com/watch?v=sI2M6aHsLRs&feature=youtu.be

I jak dla mnie zawód, bo cokolwiek by CoD nie zarzucić - klimat Zimnej Wojny w pierwszym Black Ops był świetny.

Odpowiedz
Swoją drogą, gra/grał ktoś z was w Day of Defeat?
Hail to the king, baby!

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości