(04-01-2013, 20:08)Gambit napisał(a): No i druga sprawa, że gdybym miał np. snajperkę czy karabin tłumikiem, to i tak muszę wszystkich wywabiać po kolei z obozu bo przecież gdybym załatwił jednego po ciuchu to zaraz inni patrolujący teren by zauważyli zwłoki ...
U mnie zauważyli zwłoki po czym i tak zgarnąłem 1500 xp bo nie nawiązali kontaktu wzrokowego ze strzelcem.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10
Dopóki nie masz dobrej snajperki, to dołącz sobie tłumik do jakiejś mniejszej spluwy, zachodź psy od tyłu i tak likwiduj skurczybyków.
No, ja zbliżam się do końca fabuły, ale, jako że mam już całą dziarę i doświadczenie mi już zwisa, to kilka ostatnich obozów robiłem na chama. I powiem jedno, nie spotkałem się z drugą taką grą, która dawała by tyleż samo frajdy z rozgrywki po cichu i z ostrej wymiany ognia. Zawsze któryś element jest lepszy, któryś dominuje, a tu jest ubaw i w jednym, i w drugim przypadku. Odblokowałem już wszystkie maszty, przejąłem wszystkie obozy, upolowałem wszystkie rzadkie zwierzęta, wykonałem wszystkie questy poboczne, zaliczyłem wszystkie dostawy leków i próby Rakyat (moja ulubiona to ta, w której po każdym zabójstwie zmienia się broń!) - został mi ostatni akt fabuły, a potem, cóż, pora umierać ;)
Skończyłem singla, biorę się za tryb współpracy. Kurde, fajne to, zrobione w stylu Left4Dead, tyle że zdecydowanie bardziej urozmaicone. No i postaci wykurwiste - kolejna część Far Cry to MUSZĄ być ich przygody:
Byłem trochę zbyt surowy dla Shadow Complex, bo im dalej, tym lepiej, a gra jest większa niż mi się zdawało - a myślałem, że widziałem już wszystko i zbliżam się do końca. System levelowania i znajdowanie kolejnych elementów wyposażenia urozmaicają rozgrywkę. Fabularnie to nadal jest dno i wolałbym, żeby fabuły nie było wcale (oprócz ogólnego zarysu) zamiast beznadziejnych postaci i dialogów - ale jest coraz sympatyczniej. Ocena rośnie do 6/10 i zobaczymy, co gra ma jeszcze do zaoferowania.
Grania na piecu ciąg dalszy. Tym razem giera w ogóle nie chciała się uruchomić - po każdym jej odpaleniu (za wyjątkiem pierwszego, które z awarią poczekało kilka sekund) resetowała mi kompa. Próbowałem wszystkiego i gdy już miałem rzucić wszystko w piździec, okazało się, że rozwiązaniem było pobranie i uruchomienie jakiegoś zewnętrznego programu, po którym wszystko śmigało bezbłędnie. Daję słowo, co druga giera mia takie dziwne jazdy.
Co do samego Duke'a - odlot. Ta gra stoi pomysłami i swoistym oldschoolem. Źle zrobiono, że wprowadzano rozwiązania z nowszych FPS'ów. Regenerowanie się zdrowia jeszcze bym przebolał, ale noszenie maks dwóch broni do grzech. W CoD to się sprawdza, bo tam wszystkim strzela się tak samo, ale w przypadku tak kozackich pukawek, jakie są w Duke'u, szkoda ograniczać gracza.
Brakowało mi takiego tradycyjnego, jeśli o budowę poziomów chodzi, FPS'a. Trzeba pokombinować, poskakać, wpłynąć na otoczenie. Wszystko dodatkowo podlane jest sosem ala Nukem, więc jest oryginalnie. Wszystkie poziomy ze zmniejszonym Duke'em mają ode mnie od razu 10/10. Levelu w kuchni restauracji fastfood nie zapomnę długo. Będzie mi również siedział w bani etap w opuszczonym, westernowym miasteczku ("Morning Wood"), które przypomniało mi zajebistego Duke Nukem: Time to Kill. Generalnie mapy bardzo zapadają w pamięć i nie zlewają się w jedną całość. No i zaprojektowane są po mistrzowsku.
Tak naprawdę w tej grze przeszkadzają mi wyłącznie niektóre burackie dowcipy. Większość jest tak zła, że aż dobra, ale motyw z np. Power Armorem Master Chiefa ("Power Armor is for pussies") jest tak pozbawiony finezji, że aż mimowolnie wywróciłem gałami. No i oczywiście wybuch aktora inspirowany Bale'em był strasznie cienki. Coś tam jeszcze by się spokojnie znalazło, ale teraz nie pomnę.
Generalnie jestem bardzo zadowolony.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church
06-01-2013, 23:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-01-2013, 23:49 przez Wawrzyniec.)
Moje pierwsze starcie z grami z tego cyklu i jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Jakkolwiek wiedziałem czego się spodziewać, to i tak zadziwiło mnie, ileż klimatu oryginalnej serii filmowej jest w stanie udźwignąć gra, która generalnie jest, zdawać by się mogło, jednym wielkim przymrużeniem oka. A tu okazuje się, że niezupełnie. Humoru jest całkiem sporo, nie da się zaprzeczyć, ale i tak niewiele, jak na grę skierowaną pod adresem bardzo młodych graczy - do których się zaliczam ;). Pod względem żartów, bardzo fajnie zaaranżowano nieco inaczej znane z filmu sceny i ujęcia. Niektóre z nich, po prostu wymiatają - tak, jak na przykład zaskoczeni w domowych pieleszach Galadriela i Celeborn, czy "produkcja" Uruk-hai.
Rozgrywka podoba mi się niezmiernie. Praktycznie wszystkie znane z filmu miejscówki zostały przeniesione i "przekonwertowane" na Lego, przy jednoczesnym zachowaniu tonacji, z przemyślanymi odniesieniami do filmowych dekoracji. Bardzo ładnie to wygląda w grze, i momentami nieomal nie czuć, że to gra Lego (mam tu na myśli głównie panoramy). Etapy zręcznościowe bardzo płynnie przeplatają się z tymi, gdzie mamy do czynienia z zagadkami logicznymi, które nie są trudne, ale też są niegłupie (i o kilka rzędów bardziej skomplikowane, niż chociażby te z The Walking Dead).
Minus, nieco niedopracowane sterowanie (gram padem) i koszmarna praca auto-kamery. Poza tym - choć dotarłem dopiero do Amon-hen, to jestem już z gry bardzo zadowolony. Jakkolwiek to nie zabrzmi, ale dla każdego fana trylogii jest to pozycja obowiązkowa - sporo nostalgii, całkiem nieźle sprawdza się jako odświeżenie filmów (heh), jak również sporo dobrej, nieskomplikowanej, ale umiarkowanie wymagającej rozrywki, okraszonej niegłupim humorem, czasem celnie punktującym ironią, te motywy, które w trylogii sobie na to zasłużyły :) Polecam!
Wawrzyniec: haj fajw! Poza tym na piecu i PS3 można zainstalować patcha zwiększającego liczbę slotów na broń do czterech, więc masz o jedną wadę mniej.:)
Zamówiłem sobie za grosze Dark Void - zapomnianą gierkę, która wygląda co najmniej interesująco. Żaden sequel, na pierwszy rzut innowacyjna mechanika, oryginalny świat, klimat trochę jak z Rocketeera + starej fantastyki... Grał ktoś?
Gralem w demko kiedys, ale szczerze nic nie pamietam z tej gry. Pacze na alledrogo i widze ze mozna gierke wyrwac za dwadziescia pare zlotych. Moze kiedys sie skusze i sobie zakupie jak nie bede juz mial w co grac.
Rzutem na taśmę kupiłem sobie PS3 (na czwórkę nie czekałem) i w związku z moją miłością do platformówek zaserwowałem na dzień dobry obie części Little Big Planet. Jak nieziemska jest ta gierka tego nie pojmie chyba nikt kto nie zagrał. I nie decyduje o tym jakiś jeden czynnik jak grafika czy akcja, ale wszystko razem, dzięki czemu powstał tak nietuzinkowy twór. Naparzam w to z żoną i nadziwić się nie mogę. Nie wiem co palili twórcy podczas prac na tym tytułem, ale biorę w ciemno numer do ich dostawcy.
Co ciekawe rozwalił mnie także dodatek z "dwójki" na Move'a. Żona z córką kierują swoimi szmaciankami, a ja pałką steruję elementami świata, by było gdzie wskoczyć, jak przebiec i czego się chwycić. Emocji w tym jest masa, a bawi się cała rodzinka. I gdy wydawało się, że nic już w tej grze nie zaskoczy to okazało się, że w sieci czeka na nas ponad 7,5 miliona darmowych poziomów stworzonych przez graczy. W każdy można zagrać od ręki. Według producenta na serwerze każdego dnia pojawia się około 40 tys. nowych leveli. Dla mnie - człowieka zaczynającego od Commodore 64 - jest to ciężkie do ogarnięcia.
WipeOut HD - pierwsza część na PS 1 była pozycją obowiązkową. Dziś trudno mi znaleźć "konsolowca", który zna ten tytuł. Futurystyczne wyścigi pojazdów antygrawitacyjnych na torach przypominających rynnę. Do tego muzyka w stylu industrial dance, wielkie prędkości i totalnie oczojebna grafika. Kupiłem w PSN za 29 zł i zmusiłem do zagrania żonę. Po pięciu minutach klnięcia jaką to ja jej szmirę wcisnąłem mam teraz niekończący się lament pt. "dlaczego jeszcze w to nie gramy". Syndrom śrubowania czasów wciąż działa. Dla mnie to gra nieśmiertelna, choć może się wydawać głupia i prostacka w morzu epickich produkcji jakie dzisiaj serwują producenci.
Uncharted - Drake's Fortune - pamiętam jak przed rokiem zarzekałem się tutaj, że na święta łyknę PS 3 razem z całą serią Uncharted. Narobiliście mi tu takiego smaka recenzjami trójki, że oprzeć się nie dało rady. No i w końcu jest. By nie psuć sobie zabawy zacząłem od początku... Gra wkręca na maksa, ale niestety dla mnie, PeCetowca, problematyczne jest sterowanie, do którego wciąż nie mogę się przyzwyczaić. Wychodzi kilku zbirów, zaczyna się jatka, a ja motam się z padem jak jakiś niedorozwój. Ni cholery nie mogę tym manipulatorkiem wcelować w przeciwnika. Niby likwiduję dziada po dziesiątym wystrzale, ale w ten sposób daleko nie zajdę.
PS. Czy ktoś może mi podpowiedzieć jak zrobić by w grach gdzie gra się np. we dwójkę drugi z graczy miał swoją ksywę, a nie nazywał się tak samo jak pierwszy (czyli nazwa konta PSN)? Pytanie pewnie głupie, ale jeszcze nie wszystko rozgryzłem.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
Cytat:dla mnie, PeCetowca, problematyczne jest sterowanie,
Masz dwie możliwości. Albo się przyzwyczaić. I da się, mówię ci to ja PCtowiec-PSowiec. Albo kupić FragFX. Tylko ostrzegam: PSowcy FragFXa uważają za cheatowanie ;).
"Lepiej" jest względne. Myszką nie pograsz siedząc na kanapie...
Z resztą konsolowe FPSy są dostosowane do pada. Mniej dynamiczne i stawiające na trochę inną rozgrywkę. Porty z PC na konsolę są też często spowalniane ze względu na pada.