Po dłuższej przerwie wróciłem do Far Cry 3. O tyle fajnie, że można wskoczyć w środek gry i czuć się swobodnie, bez poczucia że powinno się zacząć od początku. To niby zaleta, ale wynika z monotonii rozgrywki - tutaj od początku do końca idziesz według schematu: wieża, obóz, polowanie, jakaś misja fabularna. Zmienia się tylko to, ile możesz nosić broni i amunicji.
Gra jest monotonna, ale mimo tego stoi za nią świetny model strzelania, fantastyczny teren gry, świetna oprawa - więc chce się grać (choć nie dłużej niż godzinę z rzędu). Mimo wszystko naprawdę wkręciłem się dopiero teraz, kiedy już mam cztery sloty na bronie, dużo amunicji, duży portfel itp. Wcześniej - co mnie w takich grach bardzo wkurza - musiałem pracować, żeby odblokować fajną grę. Dwa sloty na bronie, mało amunicji, nie mogę zebrać więcej kasy bo "za mały portfel" i muszę upolować aż cztery dingo, żeby z ich skór zrobić sobie większy (idiotyczna mechanika).
Niby czemu nie miałem od razu wszystkiego tego odblokowanego? To moje umiejętności wykorzystania możliwości powinny rosnąć, a nie umiejętności mojej postaci do trzymania większej ilości kasy w kieszeni! Na dodatek odblokowywanie tych dodatkowych przedmiotów, pasów na amunicję itp., to katorga: idź do punktu A, zabij dwa zwierzęta, wybierz opcję z menu; idź do punktu B, zabij dwa zwierzęta... Antygra po prostu, czarna dziura rozrywki. Dopiero po załatwieniu tych uciążliwych prac "wypracowałem" możliwość grania w Far Cry 3 i dobrze się bawię.
Omijam większość skrzyń ze skarbami i dodatkowych misji, bo to jeszcze więcej idiotycznych prac, ktore nie niosą ze sobą żadnej nagrody, żadnej satysfakcji oprócz wyższego numerka w statystykach. I po cholerę mam znajdować te relikty, skoro to daje tylko jakieś mikroskopijne ilości XP? Po co mam zbierać skarby, skoro większość rzeczy w sklepie można odblokować za darmochę, po prostu robiąc postępy w grze? Ubisoft ma idiotyczny zwyczaj upychania miliarda pierdół na mapie tylko po to, żeby tam były - bo żadnej zachęty do ich zbierania już nie dają. To jest koszmarnie zły, leniwy dizajn. Tak samo jak w Assassin's Creed i chyba też w Watch Dogs (gdzie, swoja drogą, też były te pieprzone wieże odblokowujące mapę!).
FC3 stoi strzelaniem i niczym więcej. Fabuła jest cienka (Vaas fajny, ale mało go, mało...), elementy nadnaturalne i wątek z plemieniem wojowników beznadziejny (wolałbym po prostu: masz wyspę piratów, walcz z nimi), polowania uciążliwe i głupie, zawartość dodatkowa to zapychacz miejsca. Ale właśnie strzelanie, walka, bronie, zachowanie wrogów - to wszystko to mistrzostwo świata.
Daję więc 7/10, bo jako strzelanka FC3 jest znakomity. Wszystko inne jednak, czym próbuje być (gra fabularna, symulator "przetrwania", sandbox) to gigantyczna porażka. Cóż - ważne, że nie spieprzyli tego, co najważniejsze.
@Mental Może skusisz się i zaczniesz grać w point'n'clicki? ;-)
Humble Bundle napisał(a):"The Detail combines the emotional impact of Telltale Games' The Walking Dead with the themes of a realistic crime drama like HBO's The Wire (...)".
Fanem FPS-ów na konsole nigdy nie byłem, jakoś nie potrafiłem sobie wyobrazić granie w takie produkcje bez pomocy myszki. Oczywiście wszystko do czasu. Tydzień temu rozłożyło mnie zapalenie oskrzeli i musiałem posiedzieć trochę na L4. Z braku laku pomyślałem, że odkurzę PS3. Pożyczyłem od szwagra serie Call of Duty: Modern Warfare 2 i 3 i ... obie przeszedłem w 4 dni.
Uwielbiam współczesne konflikty zbrojne i wszystko co wykorzystuje nowoczesne technologie wojskowe, a MW jest tym wręcz przepełnione. Chcesz użyć DRONA i zbombardować pozycje wroga? Nic prostszego! Chcesz polatać A-10 i zniszczyć wrogie czołgi w okupowanym Paryżu? Jest! Chcecie postrzelać z Black Hawka? Wszystko na miejscu :)
Akcja pędzi na łeb na szyję i tak naprawdę nie ma co zastanawiać się nad fabułą. Rosjanie zaatakowali USA, przeprowadzili inwazję z użyciem piechoty i ciężkiego sprzętu (taaa, bo pociskami balistycznymi było by za łatwo) i panoszą się po wschodnim wybrzeżu. Stoi za tym niejaki Makarov, a my jako żołnierze rozmaitych oddziałów - od Rangersów, przez SEALs po Specnaz (w imię zasady - nie wszystkie kacapy są złe) - musimy mu w tym przeszkodzić. Jest szybko, dynamicznie, a wrogów cała masa. Poza tym oglądanie walącej się Wieży Eiffla i wojny na ulicach Manhattanu jest naprawdę ciekawe.
Wkręciłem się totalnie i biorę się za kolejne części. Próbowałem też Battelfield 3 i 4, ale nie przypadło mi do gustu.
Pewnie też zrobię sobie trochę przerwy teraz i dokończę Dante's Inferno które męczę od 3 miesięcy i Need For Speed: Hot Pursuit w które czasami gram z dziewczyną (do wyścigów na PS3 też nie potrafiłem się przekonać, a jednak da się :)).
Killzone 2 nadrabiam, bo doszedłem do wniosku że na PS3 najlepsze są ekskluzywy i już. Tylko że ten jest raczej cienki. Tak bym go reklamował:
- NAJBARDZIEJ SZARA GRA EVER! 50 Shades of Gray to nic - Killzone 2 pokaże ci całe spektrum kryjące się pomiędzy jasnoszarym a ciemnoszarym - z okazjonalnymi przebłyskami pomarańczowego i zieleni!
- POCZUJ SIĘ JAK NA STRZELNICY! Przekonaj się, jak to jest strzelać z KBKS-u albo procy! Po raz pierwszy w grach pukawki tak słabe, że masz wrażenie, że załadowano je ślepakami.
- NAPIĘCIE STOPNIUJE SIĘ TYLKO W JEDNĄ STRONĘ! Wejdź do wielkiej bitwy i przebijaj się przez jeszcze większe bitwy aż do jeszcze większych bitew! Zero odpoczynku, zero wytchnienia - bo tak jest na wojnie, kurwa!
- POCZUJ ZAGUBIENIE NA POLU WALKI! Polityka? Motywacja? Bohaterowie? Nie - wojsko to masa jednostek bez twarzy rzuconych nie wiadomo gdzie, nie wiadomo po co, nie wiadomo z kim. Poczuj się jak trybik w maszynie. Bardzo mały trybik w bardzo bezsensownej maszynie.
- A GDYBY ŁÓDŹ PODWODNA MOGŁA CHODZIĆ? Tylko w K2: pole widzenia tak wąskie, że masz wrażenie, jakbyś patrzył przez peryskop!
A poważnie: jest to mocno przeciętna, ekstremalnie monotonna gra, która nie dorasta do pięt żadnej części Resistance. Ani nawet Call of Duty. 4/10 na razie - po jakichś 2-3 godzinach.
No ja ostatnio trafiłem ofertę za 20 zł, więc myślę wezmę, gra niby słaba, ale 20 złotych nie będę żałował jak to rzeczywiście okaże się prawdą. Żałowałem.
Carmageddon: Reincarnation - co prawda w wersji beta, ale to już pełna zawartość bez ostatecznych szlifów. Wsparłem projekt w Early Access o uważam, że jest dobrze! Duchowo przypomina część drugą, to dalej jajcarska zabawa w eliminację przeciw...rozjeżdżanie przechodniów. Dużo powerupów, mapy kryjące wiele sekretów, ostry soundtrack, nuta sentymentu (Max Damage, samochód) i ten pierwiastek szaleństwa - media będą miały używane :) Co kuleje:
- grafika, słabiutka, ale budżet był bardzo mały więc można wybaczyć. Dodatkowo jest to autorski silnik, co wiąże się z kolejnym minusem...
- optymalizacja leży. Na dwóch mocnych PC gra chodzi zupełnie inaczej, są przycinki animacji, długie loadingi. Do poprawienia
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
This war of mine to polska gra, która robi furrorę na świecie. Jest to połączenie platformówki, survivalu, simsów, skradanki, gry taktycznej i kij wie czego jeszcze - niezła fuzja, no nie?:). Mogłoby się wydawać, że taka mieszanka nie wróży nic dobrego, ale o dziwo twórcy gry wyszli z tego połączenia obronną ręką, efekt końcowy jest naprawdę udany.
Fabuła dotyczy wybuchu wojny w jakimś nieokreślonym miejscu i czasie, czyli pomysł wyjściowy jest oklepany jak tyłek 40- letniej prostytutki, ale prosta i banalna fabuła jest tu tylko pretekstem dla oryginalnej rozgrywki. W grze nie jesteśmy ani rozpierdalaczami, ani żołnierzami, ani operatorem czołgu, tym razem jesteśmy zwykłymi cywilami, którzy próbują za wszelką cenę doczekać końca wojny w jednym kawałku.
Przeżycie to nasze jedyne zadanie, a w jaki sposób osiągniemy ten cel, to już zależy od gracza. Możemy przeszukiwać gruzy, targować się, łapać i jeść szczury, skręcać fajki, pędzić bimber na handel przez całą grę, możemy też skonstruować czy pozyskać broń, kraść lekarstwa, upijać się, rabować domy, zabijać dla zysku, co nie pozostanie bez wpływu na nasze postacie, bo nie dość, że są przygnębione wojną, to jeszcze dokładamy im takim działaniem obciążenie psychiczne w postaci wyrzutów sumienia (mogą się po tym załamać, ale od czego jest bimber?:). Wszystko zależy od nas.
Może grafika nie powala, ale tworzy niesamowity, mroczny, przygnębiający klimat.
Nie wiem jak to się autorom udało, ale graczem zaczynają targać podobne emocje jak postaciami, czuje się po prostu zmęczenie, rozgoryczenie, frustrację, przygnębienie, podobno ludzie mają też wyrzuty sumienia wywołane przez piksele przypominające ludzi:), genialne.
Bardzo ciekawe są wybory moralne. Przykłady? Przychodzą do ciebie dzieci i proszą o jedzenie, a ty masz go tak mało, że zaczynasz zastanawiać się czy nie umrzesz z głodu jeśli im oddasz chociaż część zapasów. Następny przykład. Przeszukiwałem raz supermarket w poszukiwaniu żywności, lekarstw i materiałów. Moja postać miała do obrony tylko nóż, przez dziurkę od klucza zauważyłem scenę, w której żołnierz molestuje kobietę. Trzeba szybko podjąć decyzję. Rzucasz się z nożem na żołnierza uzbrojonego w Ak-47 i próbujesz ratować dziewczynę chociaż masz nikłe szanse na przeżycie czy przechodzisz obojętnie, zostajesz tchórzem, ale żywym tchórzem.:)
Ja wybrałem bohaterstwo i się przejechałem na tym, bo żołnierz mnie zabił, dziewczynę i tak zgwałcił, a reszta ludzi w moim obozie się posypała psychicznie przez jego śmierć i brak tego czego szukałem.
Gra jest bardzo trudna, najdłużej udało mi się przeżyć 43 dni, po 4 razie zrezygnowałem, bo się sfrustrowałem, powodem był też Skyrim:), popełnisz jeden błąd w grze i zawala się wszystko, jest bardzo realistyczna. Tu sobie nie można zapisać przed podjęciem decyzji, nie ma że boli, trzeba wszystko przełknąć.
(02-03-2015, 17:20)Dżabba napisał(a): Bardzo ciekawe są wybory moralne. Przykłady? Przychodzą do ciebie dzieci i proszą o jedzenie, a ty masz go tak mało, że zaczynasz zastanawiać się czy nie umrzesz z głodu jeśli im oddasz chociaż część zapasów.
Ważne pytanie decydujące o tym, czy zagram: czy mozna w takim wypadku zjeść dzieci?
heh, nie można, ale można im zamknąć drzwi przed nosem, można nie otworzyć, można im dać jedzenie, można odmówić, można też powiedzieć, żeby przyszły później.
W ogóle jakby ktoś zagrał i miał z czymś problem, to niech pyta, mogę pomóc, jestem już dość obcykany z tą grą. Przegrywałem tylko dlatego, że podejmowałem zbyt ryzykowne decyzje, a jakiekolwiek ryzyko przeważnie ma poważne konsekwencje (kolejny plus gry).
Szczęście też trzeba mieć (sporo rzeczy jest losowych w tej grze, aż za dużo czasami). Niedługo znowu spróbuję przetrwać.
02-03-2015, 20:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-03-2015, 20:47 przez Dżabba.)
Olbrzymie pogorszenie grafiki w stosunku do premierowych, pierwszych fragmentów, czyli żadna niespodzianka.
No i Geralt poruszający się jak kłoda; mogą się przerzucać liczbami i mocą konsol, ale pewne rzeczy i tak zostaną nawet nie previous genowe, ale po prostu archaiczne.
Jedno jest pewne, z optymalizacją developerzy lecą w przysłowiowego chuja. Właśnie pojawiła się darmowa wersja Unreal Engine 4, przy okazji też przetestowałem alphę Unreal Tournamenta, która wygląda tak:
i działa zaskakująco płynnie na moim 2,5-letnim laptopie. Zresztą to samo jest z Alien Isolation, jak się chce i umie, to da się zrobić next-genową, piękną i wydajną grę.