Gry - pytania, dyskusje, popierdółki
Ci dziennikarze z innych serwisów tworzą najlepsze treści w PSXE, więc tego się nie czepiam. Ale fakt, że poziom niektórych piszących jest fatalny. Forma za to jest stała: fajne teksty przeplatane gówniarskimi wtrąceniami. Jak to określił znajomy: "jak zobaczyłem relację z najebki 40-letnich facetów, zrobiło mi się bardzo przykro".

Odpowiedz
Ktoś jeszcze czyta czasopisma o grach?

Odpowiedz
Cytat:Forma za to jest stała: fajne teksty przeplatane gówniarskimi wtrąceniami. Jak to określił znajomy: "jak zobaczyłem relację z najebki 40-letnich facetów, zrobiło mi się bardzo przykro".
No właśnie sęk w tym, że oni jakiś czas temu dali sobie spokój z klozetowym humorem, ale po jakimś czasie do niego wrócili - tyle, że w totalnie gimbastycznej i żenującej formie.


(16-07-2014, 10:13)Crov napisał(a): Ktoś jeszcze czyta czasopisma o grach?
Nie. Nie czytam też żadnych książek, tylko etykiety z szamponów:).

Czytam jedno czasopismo o grach, bo w sieci stosunkowo ciężko jest trafić na w miarę dobrą i ciekawą publicystykę w tej tematyce. Poza tym są też miejsca, gdzie lapa nie zabiorę ;).

Odpowiedz
Ja czytam, bo w klopie bym się zanudził.:)

Odpowiedz
(16-07-2014, 10:13)Crov napisał(a): Ktoś jeszcze czyta czasopisma o grach?
Też się zastanawiam. To ma być kwartalnik, a przecież i miesięcznik nie jest w stanie w żaden sposób konkurować z internetem. Smutne, może, ale takie czasy. Zamiast tego chłopaki powinni zaczepić się w którymś z serwisów jak polski Eurogamer czy ppe.pl i tam publikować swoją twórczość.


Odpowiedz
(16-07-2014, 10:54)Khet napisał(a):
(16-07-2014, 10:13)Crov napisał(a): Ktoś jeszcze czyta czasopisma o grach?
Nie. Nie czytam też żadnych książek, tylko etykiety z szamponów:).
Ale czasopismo to nie to samo, co ksiązka. Duuuh. :)

Nie wiem, spoko, zebrało kase i ktoś to kupi to fajnie, niech się bawią. Zdziwilo mnie to po prostu - jest internet, jest co czytać (i na czym - telefony, tablety, laptopy). I w sumie jedyne logiczne uzasadnienie jakie wymyśliłem to, że ktoś nie zna angielskiego.

Ale w sumie czytanie na kiblu to też jakies uzasadnienie. Na telefonie ciezko sie czyta. ;)

Odpowiedz
(16-07-2014, 13:14)Crov napisał(a): I w sumie jedyne logiczne uzasadnienie jakie wymyśliłem to, że ktoś nie zna angielskiego.

Ale w sumie czytanie na kiblu to też jakies uzasadnienie. Na telefonie ciezko sie czyta. ;)
Ale jak mówiłem - teksty tekstom nie równie. Prasy nie kupuję regularnie, najczęściej jeśli są konkretne elementy (artykuły, recenzje), które mnie interesują.

Wieszczenie śmierci prasy wypieranej przez internet to temat wałkowany już od kilku lat i w sumie nikt do żadnych sensownych wniosków nie doszedł. Ja przynajmniej nie spotkałem się z jakimiś sensownymi badaniami, które dowodziłby zależności pomiędzy spadkiem czytelnictwa tradycyjnej prasy, a coraz częstszym korzystaniem z mediów w sieci. Zwłaszcza, że samo PSXE nie raz przeprowadzało różne sondy z których wynikało, że głównymi powodami rezygnacji z kupowania wersji papierowej, był wspomniany spadek poziomu tekstów, czy możliwość kupna wersji cyfrowej (czyli de facto nadal tego samego, co na papierze).

A ja sam nie będę ukrywał, że czasem nadal wolę po prostu otworzyć magazyn (już nie chodzi o prasę komputerową) i poczytać po bożemu :P.

Odpowiedz
Sensowne wnioski to będą ja Secret Service upadnie po czterech czy pieciu numerach. :P

Odpowiedz
Też nie wróże projektowi SS przyszłości, ale kupię jeden numer z sentymentu. Mam w domu do dziś wszystkie numery i wieele dobrych wspomnień.

Odpowiedz
Cytat:Ktoś jeszcze czyta czasopisma o grach?

Nie wiem, nie gram w gry, więc tym bardziej nie czytam, ale że w ogóle nie czytam żadnych czasopism to pewnie i takich bym nie czytał. A z sentymentu to bym poczytał, ale archiwalne numery z pierwszej połowy lat 90-tych, takie, w których można znaleźć spisy ciosów do Mortal Kombat 2 i solucje do Magicland Dizzy.

Cytat:czytanie na kiblu

Jeden z najbardziej pojebanych wynalazków ludzkości :)

Odpowiedz
hehe ciosy do mortala, te strony mam najbardziej usmolone. Trenowało się nawet na sucho jak jeszcze nie miało się kompa. Dla takich rzeczy, solucji czy tipsów głównie kupowało się te czasopisma, dlatego w dobie internetu jest to mniej atrakcyjne.

Odpowiedz
A propos pism o grach. Adrian Chmielarz napisał na swoim fejsie pare postów odnośnie dziennikarstwa growego, po tym jak wrzucił link do polygonowego artykułu o Polsce ("Polygon goes to Poland"). I całkiem sensownie napisał o niskiej jakości pisarstwie growym w naszym kraju. Oczywiście w komentarzach mnóstwo bólu dupy dziennikarzy przeróżnych portali, ale najbardziej rozpieprzają mnie teksty w stylu "w internecie nie płacisz za teksty, wiec są niskiej jakości" i podejście "najpierw dawaj kase, a potem napiszemy coś super", tak jakby wielu z nich pisało z przymusu, a nie pasji i zainteresowania.

Czaicie? Nie ma w Polsce za bardzo podejścia, że trzeba napisać/zrobić cos dobrego, żeby ktoś przyszedł i chciał to czytać, tylko ktoś chce najpierw kasy (od czytelnika). No kaman. Nota bene ktoś w komentarzach (dziennikarz Polygamii) obsmial pomysl robienia czegoś najpierw samemu, a potem prośbe o pieniadze od czytelników, linkiem do crowdfundingu Secret Service. Ale nie zrozumiał chyba, ze Secret Service to marka, która została wypracowana wcześniej.

https://www.facebook.com/adrian.chmielarz/posts/721546144554077 - post 1
https://www.facebook.com/adrian.chmielarz/posts/721875334521158 - post 2
https://www.facebook.com/adrian.chmielarz/posts/722265384482153 - post 3

W każdym kolejnym poście Chmielarz komentuje to, co wydarzyło się w komentarzach do poprzedniego postu, takze nie musicie przebijac sie przez dziesiatki głupich komentarzy polskich 'dziennikarzy'. ;)

Trochę żenuła (choć w komentach są też odpowiedzi z sensem ludzi z redakcji portali growych).

Odpowiedz
W redakcjach online liczą się kliki i nic więcej. Zamawiają teksty, które te kliki generują. Kiedyś był szał na galerie, w których co obrazek, to klik na kolejną stronę - powstawała tego masa, bo to cieszyło reklamodawców (a raczej pompowało pozbawione znaczenia statystyki). Z czasem to się zmieniało, wyszło na jaw że kliki gówno znaczą z perspektywy reklamodawcy (bo kto patrzy na reklamy online?), górę wzięła reklama natywna, więc zaczęły się cięcia w redakcjach. Nadal piszą tylko to, co ma szansę się kliknąć, a na ciekawsze, lepsze teksty już od dawna nie ma budżetu.

Więc owszem, kasa ma pewne znaczenie. Inna sprawa, że generalnie "dziennikarstwo growe" to takie trochę kółko wzajemnej masturbacji, do którego najtrudniej się dostać - ale jak już się dostaniesz, to choćbyś pisał cienko, będą cię trzymać, jeśli dobrze trzepiesz.

Odpowiedz
Ej, oczywiscie, że kasa ma znaczenie. Ale nie można oczekiwać - jak Radek Zaleski, którego kojarze jeszcze z Polygamii i Gamecornera - że ktoś NAJPIERW kupi tekst, bo tak, a potem dostanie jakościowy tekst.

"Nadal piszą tylko to, co ma szansę się kliknąć, a na ciekawsze, lepsze teksty już od dawna nie ma budżetu." -- ale tu chodzi też troche o ambicje, o pasje i o coś do powiedzenia. Napisałem kiedyś tekst na GameCorner (albo dwa nawet), bo miałem potrzebe napisania tekstu o tym, i o tym, a nie dlatego, żeby ktoś mi zapłacił. Takie teksty to przecież nie jest nic wielkiego. Wiadomo, że na duży reportaż trzeba poświęcić więcej czasu i nie może pojawiać się co tydzień, ale dziwi mnie, że tak mało jest próby dobrego pisania o grach. Może to sztuka dla sztuki, ale dziwi mnie, ze mało kogo to obchodzi. Tak jakbym ja oczekiwał, że ktoś mi da teraz kasę na pełnometrażowy film, bo tak.

Wiem, ze dla wielu to przede wszystkim praca, ale przecież są ludzie, którzy żyją i oddychają grami. Na KMFie też są pewnie dogłębne analizy, które czyta garstka i dlatego powstają takie dziwadła jak FilmFolly, ale to się robi z pasji, nie z chęci zarobienia kasy.

Nie wiem, może ci ludzie na Polygamii czy gdzieś siedzą po 14 godzin dziennie przy kompach i muszą stukać co chwilę niusy, bo inaczej nie mają potem na chleb i dach nad głową i to ja mam jakiś bład w postrzeganiu tego.

Cytat:Inna sprawa, że generalnie "dziennikarstwo growe" to takie trochę kółko wzajemnej masturbacji, do którego najtrudniej się dostać - ale jak już się dostaniesz, to choćbyś pisał cienko, będą cię trzymać, jeśli dobrze trzepiesz.
No a to akurat tendencja chyba w każdym medium u nas. Nawet w filmie czy komiksie dość podobnie wygląda.

Odpowiedz
Chmielarz mógłby przestać trolować polski światek gier, tylko robić gry (kiedy VOEC????). Mam wrażenie, że od jakiegoś czasu stosuje on postawę Urbana polityki - "pokaże wam jakimi jesteście chujami, o!". Tylko zapomina, że te pismaki dają mu też chleb. Gdyby nie ich zaangażowanie, to nikt o jego niezależnym studyjku by nie wiedział.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Ale przecież on ma racje, więc o co chodzi? Zresztą wyraźnie zaznacza (zwłaszcza w komentarzach), że sporadycznie pojawiaja sie dobre rzeczy w polskim growym dziennikarstwie. I co to ma znaczyć "gdyby nie ich zaangażowanie"? Sugerujesz, że PAINKILLER i BULLETSTORM nigdy by nie istniały, gdyby nie polscy dziennikarze growi? I nawet jeśli tak jest to czy w takim razie nie powinien ich Chmielarz już nigdy krytykować, bo mu jakoś może pomogli?

Odpowiedz
No i co z tego, że ma rację? Nie jest pierwszy, już dawno w zamierzchłych czasach kiedy Egipcjanie budowali piramidy słabe teksty były krytykowane przez czytelników gazet, pism, serwisów. No ale w końcu to PAN Chmielarz, więc trzeba przylukać i pomachać profesorowi, bo plącze poraz n-ty to samo. Zresztą widać po nim jakiś ból dupy, związany chyba z porażką finansową Bulletsorma skoro pisze:

"Tymczasem w Polsce prędzej dowiem się na jakim programie graficznym robi się "Wiedźmina" niż to jak twórcy tej gry znoszą presję związaną z napompowanymi oczekiwaniami i jak radzą sobie z niewątpliwym crunchem."

Jak widać, Chmielarz chyba zazdrości CDP, że dotarli do tego momentu, kiedy o och grze pisze się WSZYSTKO - od tego, jakie lajkry będzie nosić Geralt, na technologii skończywszy. Widać, robi z siebie jakiegoś undegrounda.

Moja wypowiedź nie dotyczyła Painkillera i Bulletstorm. Moja wypowiedź dotyczyła tego, co Chmielarz robi teraz. A gość po prostu odkrywa Amerykę:

"My oczywiście liczymy na to, że jednak kasę zarobimy i będziemy pławić się w dostatkach, no ale najpierw dobry produkt, a potem kasa -- a nie odwrotnie."

WOW! Serio? Normalnie łaskę (laskę?) robi, że chce wydać DOBRY produkt, za który ktoś zechce ZAPŁACIĆ :D

Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
(18-07-2014, 21:05)Snappik napisał(a): No i co z tego, że ma rację? Nie jest pierwszy, już dawno w zamierzchłych czasach kiedy Egipcjanie budowali piramidy słabe teksty były krytykowane przez czytelników gazet, pism, serwisów.
Jak to, co z tego? Co z tego, że nie jest pierwszy? Nie czaje, ale widze, ze cię coś swędzi sam Chmielarz. Nie wiem, ja nie śledze go tak dokładnie, dlatego przyjmuje jego tekst przede wszystkim jako tekst a nie próbe dosrania komuś. Zwłaszcza, że pisze to w odpowiedzi na irytacje polskich dziennikarzy na docenianie tekstu z Polygonu, a nie w odpowiedzi na coś odnoszącego się do niego. Ale przede wszystkim skrytykował słusznie i trafnie, bez wycieczek osobistych - to dziennikarstwo ma ból dupy i zamiast przyjąć krytyke, zatrzymać się na chwile i zastanowić co nie gra, pluje na niego w komciach i czepia się Bulletstorma i jakichś tam rzeczy (czyli odpowiedź podobna jak twoja, w stylu: "A co ty niby dobrego zrobiles, zeby cokolwiek krytykowac?" - zreszta w podobny sposob dostaje się w komentarzach Piotrowi Gnypowi, ktory zgadza się z Chmielarzem).

Cytat:"Tymczasem w Polsce prędzej dowiem się na jakim programie graficznym robi się "Wiedźmina" niż to jak twórcy tej gry znoszą presję związaną z napompowanymi oczekiwaniami i jak radzą sobie z niewątpliwym crunchem."
Nie wiem o co chodzi, ale mnie na przykład właśnie to, o czym on pisze interesowałoby bardziej. Bo to ludzkie. Co mnie obchodzi, jakim programem robiono Wiedźmina czy ile polygonów mają modele. Widze, ze grafika jest zajebista. Ogladalem wiekszosc odcinków DOUBLE FINE ADVENTURE - serialu dokumentu o powstawaniu BROKEN AGE od Double Fine i lata mi koło nosa, że graficy używają takiego i takiego tabletu. Najciekawsze są problemy zwiażane z powstawaniem gry, jak radzą sobie z presją czasu rysownicy, jak Tim Schafer wymyśla tytuły, dowcipy, jak rozrasta się budżet i jaki to ma wpływ na ludzi.

Ja nie widze w twoim cytacie nic z bólu dupy Chmielarza i jak dla mnie absurdalnie dopisujesz sobie coś. Zwłaszcza, że obok REDów (jako grupy, nie jako osoby) jest drugim najbardziej rozpoznawalnym polskim twórca zagranicą, więc nie wiem dlaczego miałby mieć ból dupy o Wiedźmina.

Cytat:A gość po prostu odkrywa Amerykę:

"My oczywiście liczymy na to, że jednak kasę zarobimy i będziemy pławić się w dostatkach, no ale najpierw dobry produkt, a potem kasa -- a nie odwrotnie."

WOW! Serio? Normalnie łaskę (laskę?) robi, że chce wydać DOBRY produkt, za który ktoś zechce ZAPŁACIĆ :D
Nie, mistrzu. To jest przecież odpowiedź na teksty z komentarzy, zwłaszcza Radka Zaleskiego, że nie powstają dobre teksty, bo nikt za kontent w necie nie płaci. Logika debilna w stylu: "Zapłaćcie, a zrobimy dobre rzeczy". Twoje czepialstwo jest tutaj jak kulą w płot.

Odpowiedz
Właśnie zakupiłem Uncharted: Drake's Fortune i Red Dead Redemption.
W żadną z tych gier nie grałem wcześniej. Zazdrościcie? :)

Odpowiedz
Nie, bo każdy szanujący się gracz ograł te gry już dawno :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości