Hail, Caesar! (2016) reż. Joel Coen & Ethan Coen
#1
[Obrazek: hail-caesar-quad.jpg]

Najnowszy film Braci Coen, rozpoczął oficjalnie Festiwal Filmowy w Berlinie. I pierwsze recenzje i opinie były dość chłodne, aż zacząłem się martwić. Ostatniego dnia Festiwalu poszedłem na "Hail, Caesar!" do kina i wyszedłem w bardzo dobrym nastroju, ale po części jestem w stanie zrozumieć krytykę. I największym problemem tego filmu jest fabuła, czy też jej braki. Film jest w sumie zlepkiem przypadkowych scen połączonych dość abdsurdalną intrygą, bardziej pretekstem żeby ponabijać się z klasycznego Hollywoodu. I właśnie ani ta intryga nie jakaś ciekawa, ani jej zakończenie, tyle że właśnie te poszczególne epizody, sceny są tak dobre i śmieszne, że seans naprawdę miło mi minął. Zwłaszcza jak ktoś jest miłośnikiem kina, fascynuje go Golden Age, tamta epoka, to znajdzie w filmie wiele smaczków.
W sumie to nawet nie wiem, czy nie miałbym ochoty oglądnąć bardziej każdego z tych "nieprawdziwych" filmów jakie są w "Hail Caesar!" kręcone.  A mamy tutaj wielkie epickie-biblijne dzieło, western coś a la Lone Ranger i wiele, wiele innych łącznie z przezabawnym musicalem z Chaningiem Tatume o niezwykle homoseksualnej wymowie.

Aktorsko jest bardzo dobrze, chociaż bym podzielił aktorów na dwie grupy. Z jednej strony tak jak George Clooney, czy Scarlett Johansson, czy Tilda Swinton choć świetni, to jednak trochę czułem takiego grania na pokaz, aby pokazać jaki mają do siebie dystans itd. Może to trudno wyjaśnić, ale nie do końca uwierzyłem w te postacie, tak jak chociażby w tę graną przez Josha Brolina, który jest tak naprawdę postacią pierwszoplanową i to on jest centrum tej produkcji, jak i innych produkcji Oczko
Przy czym najlepiej wypadł Alden Ehrenreich, którego postać aktora grywającego głównie w westernach, jest przegenialna! Gość wypadł świetnie, przekonująco, sprawił, że się nie raz uśmiałem i dla mnie to on przyćmił niejedną z wielkich gwiazd.

Dochodzi do tego świetne oddanie epoki, dobre zdjęcia, kostiumy, bardzo dobra oprawa dźwiękowa Cartera Burwella, który fajnie bawi się muzycznymi stylami.

I tak otrzymujemy naprawdę zabawny i przyjemny film. Chociaż Ci którzy oczekuję ciekawej i intrygującej fabuły mają prawo czuć się zawiedzeni. Ale nie na tyle, aby nie docenić całej reszty.

7/10
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#2
Tak, baaaardzo przyjemne, choć trochę hermetyczne kino. Gdy ja brechtałem z zabawy kinem, sporo widzów chyba nie ogarniało naleciałości o odniesień. Wątki religijne także mogą się niekiedy wydać nie do końca zrozumiałe. Ale film ma spory urok, jak zawsze zagrany (Alden jest mega - za rok chętnie widziałbym go w nominowanych) i napisany jest rewelacyjnie (dialogi tutaj to czysty miód - Tarantino ze swoim trzygodzinnym laniem wody o niczym może się schować). Słabuje trochę w kwestii fabularnej - tj. główny wątek jest dość słaby i mniej angażujący od epizodów. Ale czas spędziłem naprawdę miło, choć rozumiem rozczarowania, bo nawet jak na Coenów jest to specyficzny film, daleki od ich najlepszych prac.

7 / 10 i serduszko
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#3
ten film nie wydaje mi się aż tak bardzo hermetyczny. to prawda że przy znajomości filmów z epoki (ben hur!) ma się troszkę więcej odniesień, ale nawet bez takiej podbudowy można go potraktować jako bezpretensjonalną, miłą rozrywkę. w końcu po to chodzimy do kina Oczko
nie jestem też przekonany żeby odbiegał on jakoś on dotychczasowej linii braterskiego duetu, bo wszak mają oni w dorobku kilka lżejszych pozycji. tej zaś było wyjątkowo blisko do hudsucker proxy. aż nabrałem ochotę na powtórkę!

co do aktorstwa - nie wiem na ile opinia lawrence jest spowodowana faktem że postaci w tym filmie po prostu są przerysowane, parodystyczne same w sobie. trudno więc oczekiwać po tych kreacjach ludzi z krwi i kości, takich w których realność możnaby uwierzyć.
ciekawy jest też w tej przypowiastce wątek religijny, a w zasadzie antyreligijny spinający całą fabułę

no i czemu - do jasnej anielki - na plakacie nie na ehrenreicha? a jest hill? serio?
tak że o.

Odpowiedz
#4
Może się źle wyraziłem. Ja wiem, że te postacie są przerysowane i dobrze. Ale np. w przypadku George'a Clooney'a to ja nie widziałem wykreowanej, przerysowanej postaci, ale bawiącego się George'a Clooney'a. Bawiącego się dobrze i ja też się z nim dobrze bawiłem.
Ale np. rola Josha Brolina, czy właśnie Aldena Ehrenreicha bardziej mnie kupiły. Tylko tyle.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#5
Hail Caesar - bardzo ciekawy film, ale do tej chwili nie wiem czy w sumie mi się podobał, czy nie Język Fabułę znajduję jako dosyć chaotyczną, pretekstową, tak jakby Coenowie mieli kilka świetnych pomysłów na sceny, dialogi, a potem postanowili to poskładać do kupy. Miło się oglądało, fajna galeria dobrze zagranych postaci, ale tak całościowo mi ciągle coś zgrzytało. 6+/10

Nie dziwię się, że nie ma polskich napisów w sieci, bo tłumaczenie tego to byłaby męka, dialogi są często tak absurdalne, że trzeba poety, aby to fajnie przenieść na polski.

Odpowiedz
#6
(30-06-2016, 12:51)simek napisał(a): Hail Caesar 

Nie dziwię się, że nie ma polskich napisów w sieci, bo tłumaczenie tego to byłaby męka, dialogi są często tak absurdalne, że trzeba poety, aby to fajnie przenieść na polski.

To jakim cudem oglądałem z polskimi napisami z jakieś 2 tygodnie temu?:-)
Jestem prawie pewien że tłumaczenie jakie miałem to nikogo z żadnej grupy co tłumaczą tylko zripowane z polskiego wydania napisy.

Odpowiedz
#7
To jedyne rozwiązanie jakie przychodziło mi do głowy, że napisy będą jak wyjdzie polskie DVD. No cóż, długo ich nie było, ja wczoraj nie sprawdziłem i oglądałem z angielskimi.

Odpowiedz
#8
Ja oglądałem w kinie i nie wiem jak oni to zrobili, ale były polskie napisy! o_O
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#9
(30-06-2016, 12:51)simek napisał(a): Hail Caesar - bardzo ciekawy film, ale do tej chwili nie wiem czy w sumie mi się podobał, czy nie Język

Obejrzałem wczoraj i mam dokładnie ten sam problem. Z jednej strony są takie momenty, że nic tylko bić brawa (moi faworyci to scena z łodzią podwodną oraz Hobie Doyle i jego "Would That It Were So Simple"), a z drugiej brak fabuły i epizodyczność filmu wybijały mnie totalnie z rytmu oglądania. Najsilniejszym punktem programu jest obsada aktorska i w ogóle nie przeszkadzało mi przerysowanie postaci, w które musieli się wcielać.

Mimo wszystko w osobistym zestawieniu Braci raczej ta dolna połówka tabeli.

Rola życia Aldena Ehrenreicha:

We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#10
Skoro podbite.... Niewiele już z niego pamiętam oprócz tego jak cholernie mnie wymęczył. Fatalny, najgorszy film Cohenów.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Drive-Away Dolls (2023) - reż. Ethan Coen Kryst_007 5 958 20-04-2026, 14:43
Ostatni post: Norton
  The Ballad of Buster Scruggs (2018) reż. Ethan & Joel Coen Kuba 29 7,808 26-02-2024, 03:26
Ostatni post: Gieferg



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości