kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Ale ten film jest znacznie mniej pocięty niż 5 i 6, więc spoko :)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
22-11-2010, 13:33
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Film strasznie nierówny. Jak dla mnie było znowu stanowczo za dużo humoru. Jest jakaś dramatyczna scena, a tu nagle reżyser upycha jakiś dowcip i na tym kończy się dramatyzm. Nie oddano też zbyt dobrze uczucia zagubienia bohaterów, którzy nie mieli jasno określonego planu działania. Ron znowu wyszedł na śmiesznego rudzielca, który robi dziwne miny. Na plus jak zwykle świetne zdjęcia i montaż. Sceny akcji robiły wrażenie. Helena Boham Carter znowu genialna i do niej należały najlepsze sceny. Ogólnie wyszło zdecydowanie lepiej niż się spodziewałem.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
22-11-2010, 14:28
Stały bywalec
Liczba postów: 2,026
Liczba wątków: 1
Film jest zaskakująco dobry.
Bardzo odmienny od dotychczasowych dokonań Yatesa, chociaż niepozbawiony typowych dla niego dziwactw ("wywalmy tą ciekawą i ważną kwestię, którą moglibyśmy spokojnie wytłumaczyć w 30s i upchnijmy zamiast niej coś totalnie niepotrzebnego!").
Początek jest świetny, sceny w domu Hermiony mają genialny klimat i właściwie tylko dzięki nim mogę wybaczyć takie olanie Dursleyów. Nie rozumiem jednak czemu nie wytłumaczono w ogóle skąd u Pottera lusterko, czemu Śmierciożercy kilka razy znaleźli bohaterów i o co właściwie chodzi z Grindenwaldem (nie muszę chyba mówić, jak bardzo ważny i rozbudowany ten wątek był w książce)
Sceny biwakowe, o dziwo, nie dłużyły się. Pomijając nieco zbyt szybką zmianę nastroju Rona, świetne ukazały relacje pomiędzy Harrym i Hermioną. Sama Hermiona zresztą wypada w IŚ nieporównanie lepiej niż w poprzednich dwóch filmach. W sumie jej postać jest tu imo napisana i zagrana najlepiej od czasów Więźnia Azkabanu.
Osobny plus za wszelkie smaczki pokroju tańca H&H, animowanej historii o wiadomo kim i parę innych, fajnych szczegółów.
Cytat:Jak dla mnie było znowu stanowczo za dużo humoru.
Nie odniosłem takiego wrażenia. Byłbym skłonny wręcz stwierdzić, że film jest jednym z bardziej poważnych w serii. A już na pewno w porównaniu z miejscami komediowym Księciem Półkrwi.
8+/10 (plus za dobry soundtrack) - przynajmniej do kolejnego razu. Poprzednie dwa filmy w porównaniu z IŚ znacznie tracą, ale nadal obawiam się o jakość Part II.
22-11-2010, 18:35
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Khet napisał(a):Byłbym skłonny wręcz stwierdzić, że film jest jednym z bardziej poważnych w serii.
Jest jednym z poważniejszych, ale i tak humor miejscami był nie na miejscu. Najlepszy przykład to scena w ministerstwie gdzie Ron dowiaduje się, że jego "żona" jest przesłuchiwana na dole. Jest dramatycznie, wręcz strasznie, a zaraz mamy śmieszny dialog między Ronem, a Harry, no litości.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
22-11-2010, 18:51
Stały bywalec
Liczba postów: 2,026
Liczba wątków: 1
No to faktycznie nie były wyżyny wyczucia, ale mimo to uważam, że nie przeholowano z humorem aż tak :D
Może to kwestia tego, że byłem wyjątkowo zaskoczony dość przygnębiającym wydźwiękiem niektórych scen, po tym jak trailer sugerował kolorową i wesołą bajkę dla dzieci. Zresztą, mimo dość znanej konwencji to PG13 jak najbardziej na miejscu :smile:
22-11-2010, 20:42
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
Rety coraz więcej pozytywnych opinii :shock: To daje do myślenia, gdyż jak tak odwiedzałem fanowskie strony jak "MuggleNet" czy "LeakyCauldron", to tam raczej nie da się jakiś wiarygodnych informacji otrzymać. Gdyż jak ktoś tam słusznie zauważył, "Wam ludzie to wystarczy, że na czymś napisane jest 'Harry Potter' i od razu wszystko jest super".
Ale tutaj widzę, że coraz więcej osób wypowiada się pozytywnie, więc coś musi być na rzeczy. Chociaż brak Dursleyów już mnie zezłościł :mad: Bardzo lubiłem tę scenę w książce, szczególnie kiedy Dursleyowie odjeżdżają i w sumie sytuację, w której wynika, że jednak Dudley nawet lubił Harry'ego. To jestem zawiedziony.
No i trochę mnie ten humor przeraża. Gdyż jeżeli ma on być na tak żenującym poziomie, jak w "Księciu Półkrwi" to ja dziękuję.
Ale na szczęście czytałem książkę i to parę razy, więc jakieś braki bez problemu zrozumiem :smile:
22-11-2010, 22:29
Stały bywalec
Liczba postów: 1,858
Liczba wątków: 48
Nowy Harry to strasznie nierówny film. Yates próbował, naprawdę widać, że próbował. Momenty świetne, trafiające w dziesiątkę, mieszają się tu z kisielem i niepotrzebnym laniem wody. Generalnie mogę się podpisać pod recką Beowulfa ze stopklatki - Yates próbował, ale nie poradził sobie z materiałem. Znowu. Kolejny raz miałem wrażenie jakbym oglądał zlepek scen połączonych jakąś historią bez żadnej myśli przewodniej, koherencji, stylu czy czegokolwiek co by zapadło w pamięć. Strasznie martwy jest ten świat, bohaterowie jak coś robią to wręcz widać, że tylko dlatego, że tak im każe scenariusz (np. kłótnia Harry'ego i Rona - czegoś tak marnie przygotowanego już dawno nie widziałem), zaskakujących odkryć czy przypadków i nielogicznych zbiegów okoliczności jest tu bez liku - dla kogoś kto nie zna książek oglądanie tego filmu musiało być katorgą. Znowu jest bezpłciowo, znowu jest szaro i buro. Film jest za długi, często się wlecze, zmiany względem książki są stosunkowo niewielkie, ale za to jak są to chyba najgorsze z możliwych, a nacisk jest położony niemal dokładnie nie na to co trzeba. Po cholerę Yates siłował się na humor (i to w maksymalnie dramatycznych momentach!), którego w dodatku nie umie pokazać, bo nie potrafi odpowiednio prowadzić tempa w tych scenach? (Niektóre w zamierzeniu "śmieszne" momenty po chwili stawały się żenujące, gdy scena trwała i nie mogła się skończyć). Wspaniała i szczegółowa wizja Rowling znowu okazała się dla filmowca (scenarzysty?) zbyt dużym wyzwaniem, który zwyczajnie nie umie zawrzeć całej tej treści na taśmie filmowej, tak aby oryginału nie skrzywdzić (przykład Wirusa parę postów w górę bardzo dobrze obrazuje ten stan rzeczy). Ale co najgorsze, nie widzę ani jednego powodu, dla którego ten film został podzielony na dwie części. Myślałem, że skoro Yates miał więcej czasu to naprawi to co spieprzył poprzednimi filmami i załata dziury logiczne - a takiego. Bohaterowie wyskakują jak ze świątecznego worka, co chwila coś się pojawia bez ładu i składu. Nadal nie miałem wrażenia, że obcuję z innym światem - to się bardziej oglądało jak jakieś przedstawienie teatralne, bez kitu. Znowu w cholerę rzeczy pominięto, znowu niczego nie wyjaśniono, znowu kluczowe wątki olano. Ja się boję tej drugiej części, zwyczajnie się boję.
To nie oznacza, że Harry jest zły - film broni się szczegółami, scenami, które trafiają w dziesiątkę, tylko po to, żeby zaraz znowu zwolnić i zejść na standardowe tory. Yates próbuje. Czasem to wygląda jakby w końcu coś żywego się przebijało przez kadry, jakby nieśmiało próbowano jakoś ten świat urealnić - i za te momenty nowy Potter u mnie zyskuje. Jest poważnie? Jest - wreszcie czuć prawdziwy mrok, czuć osamotnienie i desperację trójki głównych bohaterów, pozbawionych przyjaciół i wsparcia z zewnątrz, niektóre momenty były pod tym względem aż zaskakująco dobre (np. jak weszli do Grimmauld Place, zniknął widmowy Dumbledore, a Hermiona powiedziała: "jesteśmy sami". Mega.). Parę razy zaskoczyło mnie subtelne użycie powolnego zejścia w czerń. Faktycznie momenty jak bohaterowie teleportują się od lasu do lasu i od jednej pięknej lokacji do drugiej mogą nużyć - ale nie zapominajcie, że dokładnie tak było w książce. Mi się wręcz podobały cisza i subtelność, które czasem z filmu przebijały, właśnie w tych wolnych fragmentach. Bardzo mi się podobał od-autorski dodatek z tańcem Harry'ego i Hermiony w namiocie - wreszcie postaciom podarowano trochę życia i swobody, wreszcie ciężar opowieści wziął na siebie tylko obraz. Bez kitu, magiczny moment. W pewnym momencie widz zostanie zaskoczony absolutnie przecudownie zrobioną i miażdżąco wyglądającą animacją ilustrującą Historię Trzech Braci - pokłony dla animatorów, takich filmików nie robi nawet Bagiński. Po raz kolejny uraczono mnie ślicznymi zdjęciami. Daniel Radcliffe nadal ma jedną minę i jeden ton głosu. Emma Watson - mega ciacho.
Nowy Potter pod względem technicznym to majstersztyk, pod względem filmowym średniak, pod względem potencjału jaki tkwił w literackim pierwowzorze - leży i kwiczy. Ale generalnie nie jest źle, choć nadal nie jest to to na co czekałem i co najgorsze - już zapewne się nie doczekam. Po tym seansie sądzę, że potrafię się domyśleć co Yates zaserwuje nam w drugiej części i wiem, że właściwie nie mam na co czekać. Filmy takie jak ten sprawiają, że czasem postrzegam kino, a zwłaszcza Hollywood jako serie straconych szans. No bo co z tej pięknej historii potrafiłby zrobić Cuaron? Albo np. Roman Polański, który ma cudowną rękę do adaptacji? Ech, pozostaje mi sobie tylko pomarzyć :)
7/10
Phil napisał(a):Dursleyowie są, ale tylko na moment. Brak motywu z Dudleyem wynika ze zmian w filmowym Zakonie Feniksa.
Właśnie, np. super podobał mi się ten prolog przed pojawieniem się tytułu, z dzieciakami w swoich domach, przygotowującymi się do ostatniej wyprawy i ostatecznego starcia.
Artemis napisał(a):W przypadku serwowanych nam blockbusterów sytuacja jest dokładnie odwrotna: fabuła mniej więcej klei się do książek (chociaż z uproszczeniami, zarówno fabularnymi, jak i ideolo, patrz wątek Jamesa Pottera), ale dorośli robią za dwuminutowe atrakcje, Hermionie zabrano cały jej wkurw i sarkazm, Ronowi inteligencję, a tak w ogóle świat czarodziejów to galeria zabawnych gadżetów.
Ale Ron nawet w książce nie był zbyt inteligentny... :P
23-11-2010, 01:03
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
A to jest bzdura. Ron jest szachistą i ma fajne, ironiczne poczucie humoru. Jest straszną ciapą, ma na wszystko wyjebane i w ogóle robi za "typowego nastolatka", ale ja zawsze uważałam go za bystrzejszego od Harry'ego. W ogóle to Weasleyowie mają zajebiste geny <ok>
PS. Bracia Phelps ciągle najlepsi! :D
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
23-11-2010, 10:10
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,013
Liczba wątków: 4
Rodia napisał(a):takich filmików nie robi nawet Bagiński
No bez jaj, Baginski na naszym podworku to moze jest szycha, ale patrzac na standardy Holilodzkie to zwyczajnie srednio-wyzszej klasy wyrobnik jest.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
23-11-2010, 15:34
Uzurpator
Liczba postów: 1,491
Liczba wątków: 7
Artemis napisał(a):A to jest bzdura. Ron jest szachistą i ma fajne, ironiczne poczucie humoru. Jest straszną ciapą, ma na wszystko wyjebane i w ogóle robi za "typowego nastolatka", ale ja zawsze uważałam go za bystrzejszego od Harry'ego. W ogóle to Weasleyowie mają zajebiste geny <ok>
to ron potrafi rozbawic towarzystwo swoja siarczysta ironia i jak zauwazyla artemis, jest niedojrzalym psychicznie luzakiem, w przeciwienstwie do harrego, ktory poprostu musial wczesniej dojrzec. i znow sie z Toba zgodze - Weasleyowie maja zajebiste geny- wystarczy spojrzec chocby na Freda i George'a - zero wiedzy, ale do czego doszli! najlepszy przyklad na to, ze ani wiedza i ani ciezka praca w szkole nie sa wyznacznikiem powodzenia w przyszlosci. swoja droga, to Harry z genami po mega zdolnych rodzicach i czasteczce Voldemorta w sobie powinienem byc chyba geniuszem :D
Youniverse
23-11-2010, 17:36
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Ja się nie zgadzam z tym, że Ron jest niedojrzały emocjonalnie, wprost przeciwnie - np. wydaje mi się, że egoizm w stylu Harry'ego jest mu obcy, choć oczywiście potrafi się brzydko wkurwić (zresztą ma powody, by być ogromnie zakompleksionym).
Cytat:ystarczy spojrzec chocby na Freda i George'a - zero wiedzy, ale do czego doszli!
Znowu się nie zgadzam, Fred i George może nie byli prymusami (chociaż chyba mają niezłe wyniki i "nauczyciele ich lubią", jak mówi Ron w Kamieniu filozoficznym), ale są przedstawiani jako piekielnie inteligentni i posiadający olbrzymią wiedzę - tyle, że spoza kanonu:)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
23-11-2010, 20:23
Uzurpator
Liczba postów: 1,491
Liczba wątków: 7
Artemis napisał(a):Ja się nie zgadzam z tym, że Ron jest niedojrzały emocjonalnie, wprost przeciwnie - np. wydaje mi się, że egoizm w stylu Harry'ego jest mu obcy, choć oczywiście potrafi się brzydko wkurwić (zresztą ma powody, by być ogromnie zakompleksionym)
przypomnij sobie jak zachowywywal sie Ron w tomie czwartym - ta cala jego bezsensowna klotnia, wynikajaca wylacznie z jego zazdrosci o slawe Harrego. albo jego dziwna postawa w tomie szostym, kiedy brak powodzenia w qudditchu przekladal sie na relacje z przyjaciolmi, min. z hermiona, bedac dla niej chlodny i szyderczy, wyrzadzajac jej tym niemala krzywde, albo to chodzenie z lavender, bedace jedynie proba dowartosciowania sie :D ba, nawet nawet w tomie siodmym Ron ma taka chwile zalamania, ktora przewidzial Dumbledore, ale powrócił, co jest jakby juz ostatecznym dowodem na to, ze dojrzal psychicznie :)
Artemis napisał(a):Znowu się nie zgadzam, Fred i George może nie byli prymusami (chociaż chyba mają niezłe wyniki i "nauczyciele ich lubią", jak mówi Ron w Kamieniu filozoficznym), ale są przedstawiani jako piekielnie inteligentni i posiadający olbrzymią wiedzę - tyle, że spoza kanonu:)
nie zaprzeczam, ze sa inteligentni, bo to widac po ich dialogach :) chodzi mi o to, ze w zasadzie nie posiadaja takie typowej szkolej wiedzy, z tego wlasnie "kanonu" - wystarczy wspomniec ich wyniki SUM, gdzie jesli dobrze pameitam razem zebrali tylko osiem "sumow" ;d chcialem powiedziec ze brak wiedzy szkolnej, nie wyklucza sukcesu w przylosci - liczy sie pomysl i troche zdolnosci :)
Youniverse
23-11-2010, 22:20
Stały bywalec
Liczba postów: 1,858
Liczba wątków: 48
Jezus Maria. KMF-owy Fanklub Harry'ego Pottera? :P
23-11-2010, 22:24
Stały bywalec
Liczba postów: 2,026
Liczba wątków: 1
Cytat:- ta cala jego bezsensowna klotnia, wynikajaca wylacznie z jego zazdrosci o slawe Harrego
To nie była kłótnia o sławę - Ron był pewien, że Harry wrzucił swojego nazwisko to Czary nie mówiąc o tym swojemu najlepszemu przyjacielowi. To było podstawą jego focha, a już potem doszły kompleksy i ogólna złość związana z byciem w cieniu "lepszego" kolegi.
23-11-2010, 22:32
Uzurpator
Liczba postów: 1,491
Liczba wątków: 7
Khet napisał(a):To nie była kłótnia o sławę - Ron był pewien, że Harry wrzucił swojego nazwisko to Czary nie mówiąc o tym swojemu najlepszemu przyjacielowi. To było podstawą jego focha, a już potem doszły kompleksy i ogólna złość związana z byciem w cieniu "lepszego" kolegi.
ok, moze zle to sprecyzowalem. jesli dobrze pamietam, Rob byl zazdrosny o to, ze jest zawsze w cieniu Harrego, ze przy nim w oczach ludzi jest nikim, a po tym jak wylosowalno go na 4 kandydata Turnieju, czara (ognia;) goryczy sie przelala i poprsotu nie wytrzymal, musial uzewnetrznic swoj gniew i ogolne niepowodzenie.
Youniverse
23-11-2010, 22:46
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Jw
Cytat:nie zaprzeczam, ze sa inteligentni, bo to widac po ich dialogach chodzi mi o to, ze w zasadzie nie posiadaja takie typowej szkolej wiedzy, z tego wlasnie "kanonu" - wystarczy wspomniec ich wyniki SUM, gdzie jesli dobrze pameitam razem zebrali tylko osiem "sumow" ;d chcialem powiedziec ze brak wiedzy szkolnej, nie wyklucza sukcesu w przylosci - liczy sie pomysl i troche zdolnosci
Nie posiadają? Fred i George są bardzo dobrymi uczniami, to jest chyba powiedziane w pierwszym tomie, kiedy Ron żali się Harry'emu, że nie dorówna starszym Weasleyom. Tyle że łobuzami i wykorzystują wiedzę po swojemu, ich wiedza jest wiedzą magiczną, w sensie, że oni to, co wykłada McGonagall i Snape, plus własne lektury itp., przekuwają na coś własnego. Co do tych SUMów, to nie pamiętam, wiem, że olali egzaminy na siódmym roku, ale to było za Umbridge, no w każdym razie "zero wiedzy" to kompletna bzdura. Weasleyowie nie są prostackimi cwaniakami, a tak by można zinterpretować to co napisałeś.
Cytat:ok, moze zle to sprecyzowalem. jesli dobrze pamietam, Rob byl zazdrosny o to, ze jest zawsze w cieniu Harrego, ze przy nim w oczach ludzi jest nikim, a po tym jak wylosowalno go na 4 kandydata Turnieju, czara (ognia;) goryczy sie przelala i poprsotu nie wytrzymal, musial uzewnetrznic swoj gniew i ogolne niepowodzenie.
Ale czy to znaczy, że jest jakoś bardzo niedojrzały? Ma 14 lat, zawsze był w cieniu braci i siostry (braci podziwia, o siostrę się troszczy), na dodatek zaprzyjaźnił się z parą dzieciaków, które zawsze błyszczą bardziej od niego. To zupełnie naturalne, że kiedyś musiał się wkurwić.
Rodia napisał(a):Jezus Maria. KMF-owy Fanklub Harry'ego Pottera?
a) Ja tu jestem z KMFu! :P :P
b) Pierwsze fora miały główny layout z napisem Quidditch...
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
23-11-2010, 22:46
Stały bywalec
Liczba postów: 2,026
Liczba wątków: 1
Cytat:Pierwsze fora miały główny layout z napisem Quidditch...
To chyba mnie ominęło, ale na pewno pamiętam HPową czcionkę :mrgreen:
23-11-2010, 23:02
Uzurpator
Liczba postów: 1,491
Liczba wątków: 7
Artemis napisał(a):Nie posiadają? Fred i George są bardzo dobrymi uczniami, to jest chyba powiedziane w pierwszym tomie, kiedy Ron żali się Harry'emu, że nie dorówna starszym Weasleyom. Tyle że łobuzami i wykorzystują wiedzę po swojemu, ich wiedza jest wiedzą magiczną, w sensie, że oni to, co wykłada McGonagall i Snape, plus własne lektury itp., przekuwają na coś własnego. Co do tych SUMów, to nie pamiętam, wiem, że olali egzaminy na siódmym roku, ale to było za Umbridge, no w każdym razie "zero wiedzy" to kompletna bzdura. Weasleyowie nie są prostackimi cwaniakami, a tak by można zinterpretować to co napisałeś.
ok, moze nie bylo tak, ze nie mieli jej wcale, bo przeciez bez kompletnie zadnej wiedzy nie zaszliby az tak daleko. poprsotu nie mieli jej za wiele, przynajmniej jak na hogwarckie standardy, co odzwierciedlil ich wynik SUMow. w sumie przypominaja mi Jamesa i Syriusza, takie zdolne, ale leniwe cwaniaki, z tym, ze Ci wymienieni powyzej byli jednymi z najlepszych uczniow w szkole, a Fred i George jakby osiagneli wiekszy poziom olewactwa :)
chociaz po glebszym zastanowieniu Fi G nie wytrzymuja porownania z Huncwotami, bo Ci byli na tyle sprytni, ze odkryli prawie wszystkie tajemnice Hogwartu i na tyle zdolni by w tak mlodym wieku stac sie animagami, zas Weasleyowie co najwyzej przejeli po nich schede w lobuzowaniu. taka dygresja ;)
Artemis napisał(a):Ale czy to znaczy, że jest jakoś bardzo niedojrzały? Ma 14 lat, zawsze był w cieniu braci i siostry (braci podziwia, o siostrę się troszczy), na dodatek zaprzyjaźnił się z parą dzieciaków, które zawsze błyszczą bardziej od niego. To zupełnie naturalne, że kiedyś musiał się wkurwić.
ale mysle, ze znal Harrego na tyle zeby wiedziec, ze to nie on wrzucil swistek do czary nic mu o tym nie mowiac, ponadto na pewno wiedzial, ze Harry nie ma na tyle czarodziejskiej mocy, by wygrac w selekcji dokonenej przez czare, a tymbardziej by oszukac ja w jakis magiczny sposob. wolal sie wkurwic i udawac wielce obrazonego, wymagajac jeszcze przeprosin i przyznania sie Harrego do winy, zamiast zaakcpetowac takie zrzadzenie losu i pomagac przyjacielowi w potrzebie - to swiadczy o jego psychicznej niedojrzalosci
Youniverse
23-11-2010, 23:26
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Cytat:poprsotu nie mieli jej za wiele, przynajmniej jak na hogwarckie standardy, co odzwierciedlil ich wynik SUMow.
Naprawdę nie pamiętam tych SUMów, to nie było tak, że je trochę olali? Bo w czarach byli znakomici, już z samych zaklęć musieli wymiatać, podobnie jak z eliksirów... Przecież to jest bardzo praktyczna wiedza, mówiąc płynnie po angielsku możesz dostawać pały za brak pracy domowej, ale w praktyce nie ma siły, by dać plamę
Cytat:chociaz po glebszym zastanowieniu Fi G nie wytrzymuja porownania z Huncwotami, bo Ci byli na tyle sprytni, ze odkryli prawie wszystkie tajemnice Hogwartu i na tyle zdolni by w tak mlodym wieku stac sie animagami, zas Weasleyowie co najwyzej przejeli po nich schede w lobuzowaniu.
Weasleyowie mieli fajniejsze poczucie humoru i więcej empatii, więc zakładam, że więcej czasu spędzali na integrowaniu się z resztą społeczeństwa, np. płcią piękną
Cytat:ale mysle, ze znal Harrego na tyle zeby wiedziec, ze to nie on wrzucil swistek do czary nic mu o tym nie mowiac,
Cholera wie z tymi czternastolatkami. Pamiętaj, że Harry od zawsze miał swoje małe tajemnice. Ja nie twierdzę oczywiście, że to było bardzo dojrzałe z jego strony, ale nie mam też wrażenia, jakoby Harry był dużo mądrzejszy od Rona (który może i ma kochających rodziców, ale trudno powiedzieć, by był zupełnie beztroskim dzieckiem)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
24-11-2010, 01:24
Stały bywalec
Liczba postów: 2,545
Liczba wątków: 17
To ja tak krótko:
- Nowy Potter jest znacznie lepszy, niż się spodziewałem. Najlepszy spod ręki Yatesa, w porównaniu z innymi też wypada dobrze, choć oczywiście do 3 nie podskoczył
- świetnie, że nie ma zbyt wielu odstępstw od książki, choć oczywiście brak historii Dumbledore'a jednak trochę boli
- niektóre sceny kapitalne - intro, cmentarz w Dolinie Godryka, dom Bathildy (kumpel pisnął jak dziewczynka gdy Nagini wyskoczyła z dziury), taniec Harry'ego i Hermiony!!, ucieczka przed szmalcownikami, niszczenie medalionu... w sumie jeszcze trochę mógłbym wymienić
- plenery są niesamowite, ja chcę na taką wycieczkę!
- sceny humorystyczne zupełnie zbędne, tym bardziej, że nieśmieszne. do tego parę dłużyzn, ale nie do przesady, ogółem film ma dobre tempo
- score Desplata to najlepsza muzyka do Pottera od czasów Więźnia
- Grint i Watson dają swój najlepszy występ w całej sadze
- Opowieść o trzech braciach przedstawiona znakomicie, rewelacyjne urozmaicenie
- polski dubbing jest koszmarny. w niedzielę idę jeszcze raz, tym razem na napisy (stawiają bilet, to co się będę opierał!)
udana część, w sumie to nawet czekam na Part II. 7+/10
26-11-2010, 22:35
|