Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
bo przypadku nie da się obronić. przypadek to przypadek. w heat wszystkie przypadki mają na szczęście solidne zakotwiczenie w fabule/kontekście. nie pojawiają się z dupy, nagle, bez uprzedzenia, deus ex machina, twoja stara
military napisał(a):Pierwsza myśl: bo im brakowało kogoś.
to jest twoja myśl, w dodatku niezbyt fortunna zważywszy na to, że sam stwierdziłeś, iż było o jednego chłopa za dużo. moja myśl jest inna: chcieli sprawdzić człowieka, którego polecił im - zgaduje - nate. chcieli mieć kogoś sprawdzonego w obwodzie, kogoś, kto przeszedł chrzest bojowy i na wypadek większej akcji albo nieoczekiwanej wpadki będzie zawsze pod ręką. co ciekawe, waingro w drodze na akcje mówi pewny siebie, że jak mu się spodoba, to pisze się na nastopny skok, w tym momencie cheritto go stopuje. dla mnie to jest oczywisty sygnał, że facet ma sie dopiero sprawdzić i siedzieć cicho, bo jeszcze nie należy do grupy.
military napisał(a):Wkurzają też np. zbyt melodramatyczne perypetie Vincenta i żony
no na to ci już lekarstwa nie znajdę
01-08-2009, 22:42
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Przypadki są jak najbardziej OK, ale w innej formie. Moim zdaniem nie mogą one być kamieniem milowym śledztwa. Gdyby Hanna dowiedział się z innych źródeł, kogo szuka, a natknąłby się na niego przypadkiem np. na ulicy czy na zakupach (najlepiej nieoczekiwanie, poza służbą) - to byłoby ok, w coś takiego wierzę. Ale jeśli to niesamowite wręcz szczęście decyduje o tym, czy powiedzie się misterny plan... Nie, tego nie kupuję.
A wracając do szotgana - nie daje mi spokoju ta kwestia  - to po co w ogóle Mann wpieprzył ten element do filmu? Hanna bierze gnata, biegnie z nim nie wiadomo jak długo (męcząc się zapewne o wiele bardziej niż to konieczne), oddaje trzy strzały i wyrzuca broń - trzy razy spudłował i skończyła mu się amunicja. To już spokojnie można było rozegrać to wszystko przy użyciu samych pistoletów, wpływu na fabułę nie byłoby żadnego, a akcja byłaby bardziej wiarygodna (i fajniejsza - bo pistolet > szotgan  ). I nikt nie narzekałby, nawet taki czepialski jak ja, że reżyser mógł wymyślić jakiś pretekst do tego, żeby Pacino postrzelał sobie z broni o większym kalibrze.
02-08-2009, 08:41
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:Gdyby Hanna dowiedział się z innych źródeł, kogo szuka, a natknąłby się na niego przypadkiem np. na ulicy czy na zakupach (najlepiej nieoczekiwanie, poza służbą) - to byłoby ok, w coś takiego wierzę.
nie kumam. wierzysz w przypadek do kwadratu, czyli możliwość zdobycia informacji, kiedy się jej nie szuka, poza służba, czyli w miejscu najmniej oczekiwanym, a nie wierzysz w całkiem realnym przypadek usłyszenia ważnej informacji od człowieka, do którego przyszedłeś i który miał ci coś do powiedzenia na temat niedawnego skoku? przecież sytuacja, gdy hanna dowiaduje się w klubie od złodzieja samochodów o cheritto była jak najbardziej normalna. po to do niego przyszedł - żeby się czegoś dowiedzieć. gdyby zdobył te informacje na stacji benzynowej, kupując sześciopak piwa, to bym uznał, że scenarzysta w kulki poleciał i naprawdę nie wiedział, jak wybrnąć ze ślepej uliczki.
military napisał(a):to po co w ogóle Mann wpieprzył ten element do filmu? (...) reżyser mógł wymyślić jakiś pretekst do tego, żeby Pacino postrzelał sobie z broni o większym kalibrze.
i wymyślił. bohater absolutnie nic nie tracił, biorąc te konkretną broń od krawężniaka. mógł jedynie zyskać. shotgun używany przez pacino to model mossberg 590 (na wiki możesz poczytać, że to model będący na wyposażeniu policji). jego zaletą jest spora celność oraz fakt, że może być on wykorzystywany z dobrą skutecznością na długich dystansach i jak każda strzelba wypluwa dużą ilość śrutu. podejrzewam, że hanna liczył na to, iż po rozproszeniu w powietrzu jeden odłamków trafi uciekającego przeciwnika, na co nie było szans przy celowaniu z pistoletu:
a tak w ogóle to polecam:
http://www.imfdb.org/index.php?title=Heat
02-08-2009, 11:46
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Ok, niech ci będzie z tą strzelbą - choć wyrwanie jej niemalże w biegu policjantowi zawsze będzie dla mnie ostro naciągane. Swoją drogą: fajna strona (mowa o imfdb).
Co do przypadku - natknięcie się na kogoś na ulicy, jeśli się go nie szuka, to przypadek, w który uwierzę. Ale jeśli prowadzisz śledztwo i nie masz absolutnie żadnych tropów, i pierwszy gość do którego idziesz - który zresztą nie ma związku ze sprawą - niechcący podsuwa ci trop pozwalający zakończyć sprawę - to już nie jest przypadek, tylko takie szczęście, że nic ino zagrać w totka. To już wolałbym, żeby do Waingro dotrzeć tropem zabijanych przez niego prostytutek, czy czymś w tym guście. Przynajmniej nie byłby to tak gigantyczny zbieg okoliczności.
02-08-2009, 12:13
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
military napisał(a):natknięcie się na kogoś na ulicy, jeśli się go nie szuka, to przypadek, w który uwierzę.
w życiu ok. w filmie takim jak heat wyglądałoby to idiotycznie. scenariuszowa fuszerka do potęgi trzeciej. hanna rozwiązał śledztwo bo idąc po bułki do piekarni natknął się na postać x. sorry, wole wersje: hanna rozwiązał śledztwo, bo poszedł do nocnego klubu, w którym siedział typ mogący coś wiedzieć o wczorajszym napadzie. co wygląda dobrze w życiu, wcale nie musi wyglądać dobrze w sztuce.
02-08-2009, 12:30
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Ale chodzi mi o to, że przypadek byłby ok, gdyby nie był decydujący. Było tak chyba w jakimś filmie z Seagalem - niespodziewanie widzi bad guya na ulicy, zaczyna go gonić, w końcu tamten ucieka, a wszystko okazuje się pretekstem do sceny akcji.
02-08-2009, 12:43
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
ja bym nie nazwał tego przypadku decydującym, zwłaszcza że ma on miejsce w pierwszym akcie filmu. to był dopiero początek śledztwa, a info o cheritto wskazało jedynie kierunek, w którym hanna powinien podążać. co by nie mówić, scena w klubie jest mega typowa z jeszcze innego względu: masz w niej do czynienia z sytuacją, kiedy ktoś coś mówi i detektyw przypadkiem wyłapuje ważny dla siebie szczegół. gdybym chciał przytoczyć liste filmów, w których wykorzystano ten życiowy motyw, to bym chyba nie potrafił z powodu nawałnicy podobnych chwytów dialogowych.
02-08-2009, 12:51
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
military, jeśli jeszcze nie widziałeś to lepiej nie oglądaj Collateral, od zbiegów okoliczności w tamtym filmie dostaniesz zawału : )
W ogóle to jakaś dziwna dyskusja. Czy nie rozmawialiśmy jakiś czas temu o tym że KAŻDY film oparty jest na tego typu zbiegach okoliczności?
02-08-2009, 12:52
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
jasne, że każdy. military się czepia, bo ma DNA jak rzep  ważne, żeby to było osadzone w kontekście, który pozwala uwierzyć, że taki przypadek mógł się wydarzyć. gdyby pacino spotkał kogoś na ulicy i dowiedział się ni z gruchy ni z pietruchy o jakimś kryminaliście, to bym z miejsca uznał, że scenarzyście zabrakło inwencji i na kolanie wymyślił motyw popychający fabule do przodu. ja rozumiem, że w życiu to ujdzie, bo sam wielokrotnie spotykałem przypadkiem znajomych i dowiadywałem się o różnych pierdołach, ale w takim filmie tego typu zagranie to fuszerka. pewnie gdybym był detektywem, to bym wielokrotnie uczestniczył w takich rozmowach jak hanna i wcale by to nie zdziwiło, gdyby świadek niechcący na odchodne albo przelotnie wspomniał o czymś dla mnie istotnym. w niektórych filmach wałkuje się ten moty jeszcze inaczej: że świadek coś tam mówi, detektyw idzie w długą i dopiero nazajutrz kojarzy, o co biega.
02-08-2009, 12:55
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
military napisał(a):Vincent zabiera szotgana jakiemuś krawężnikowi i biegnie za Neilem. Ani odznaką nie błyśnie, ani się nie przedstawi - tylko "daj mi to, synu" i biegnie. Coś takiego to u Schwarzeneggera przechodzi, ale nie u Manna. Że niby każdy szeregowy niebieski zna Vincenta Hannę? I może mu oddać swoją broń, kiedy w pobliżu pożar, obława na przestępcę itp? I w ogóle to krawężnikom do akcji w tłumie przydziela się sztogany?
Jizes...
Military, nie od dzis wiadomo, ze lubisz grzebac w takich fabularnych szczegolach, no ale kurna, bez przesady.
02-08-2009, 13:02
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Ok, jak mówiłem - przełknąłbym taki motyw w niemal każdym filmie, ale nie u perfekcjonisty Manna. Mając milion możliwych rozwiązań, on wybrał przypadek. Niefajnie. Na szczęście w Miami Vice obyło się bez cudownych zbiegów okoliczności. Dlatego poważnie rozważam zakup tego filmu na dvd. Najlepiej w dwupłytowej wersji, jeśli taką wydano.
A Zakładnika obejrzę dziś wieczorem. W sumie... zaczynam lubić Manna.
02-08-2009, 13:04
Użyszkodnik
Liczba postów: 192
Liczba wątków: 0
Pozwolę sobie dorzucić swoje trzy grosze do dyskusji:
"Gorączka" to IMHO najlepszy film Manna, swoiste apogeum i ukoronowanie jego twórczości. Nic przedtem i nic potem, co imć Mann nakręcił, nie było nawet w części tak idealne.
"Przypadek", o którym toczy się dyskusja to dla mnie wyśmienite rozwiązanie. Swoistego rodzaju prztyczek w nos widza, który spodziewał nie-wiadomo-jakiego twistu akcji. To samo zresztą tyczy się zakończenia, tak "Heat", jak i każdego innego filmu Manna. Umówmy się - Mann to nie Shymalan, on nie ma szokować fabularnymi niespodziankami, tylko przykuwać widza atmosferą, naturalizmem i dobrze skonstruowanymi postaciami. I z tego zadania wywiązuje się znakomicie. Poza tym - niemal wszystko w życiu to przypadek.
Jeszcze słówko o "Miami Vice" - tam przypadków niby nie ma. Ale realizmu sytuacyjnego też, za grosz [przekorczenie granicy kubańskiej to jeden z najidiotyczniejszych motywów o jakich w życiu słyszałem] (choć film lubię, uważam go za najgorszy w dorobku MM).
PS - miło mi po wielu latach biernego czytania KMF i forum w końcu coś napisać.
Pozdrawiam,
R.
.noisivelet naht nuf erom era srorriM
02-08-2009, 13:17
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:przekorczenie granicy kubańskiej to jeden z najidiotyczniejszych motywów o jakich w życiu słyszałem
a pamiętasz chociaż, jak to się odbyło w filmie? pamiętasz, kim był kobieta, z którą crockett wybrał się na tańce? pamiętasz, co mówiła o swoim "pracodawcy"?
02-08-2009, 13:19
Użyszkodnik
Liczba postów: 192
Liczba wątków: 0
OK, tę kwestię rozstrzygnęliśmy już w odpowiednim do tego wątku  co do "Heat", jak wspominałem, to jedyny film Manna do którego nie mam żądnych zastrzeżeń. No - może jeszcze "The Insider". Tylko tłumaczenie tytułu jest błędne, bo "heat" to slangowe określenie m. in. dużej ilości jednostek oddziałów ścigania na karku podejrzanego  ale tu pretensja do tłumacza, nie do Manna.
.noisivelet naht nuf erom era srorriM
02-08-2009, 14:30
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,401
Liczba wątków: 67
military napisał(a):Vincent zabiera szotgana jakiemuś krawężnikowi i biegnie za Neilem. Ani odznaką nie błyśnie, ani się nie przedstawi - tylko "daj mi to, synu" i biegnie. Coś takiego to u Schwarzeneggera przechodzi, ale nie u Manna. Że niby każdy szeregowy niebieski zna Vincenta Hannę? I może mu oddać swoją broń, kiedy w pobliżu pożar, obława na przestępcę itp? I w ogóle to krawężnikom do akcji w tłumie przydziela się sztogany?
kurna, specjalnie sobie tą scenę obejrzałem - Hanna ląduje śmigłowcem i dobrą chwilę kręci się wokół hotelu, gdzie stoi mnóstwo glin (niemal każdy przy radiowozie). Sądzę, że do tej pory mogli już zostać poinformowani, że ktoś taki jak Hanna wylądował (nie mówiąc już o tym, że to zdaje się jego śledztwo - Waingro i cała ta otoczka, więc gliniarze powinni wiedzieć kim jest). Następnie Hanna wyciąga broń, gdy zauważa Neila i biegnie z nią. Potem przystaje koło gliniarza z shotgunem, który miał dobrą chwilę, aby przyjrzeć się i ocenić człowieka, który stoi koło niego z gnatem i odznaką. Potem dopiero Hanna bierze od niego broń, mówiąc "Gimme that", na co gliniarz odpowiada "Sir". Gdzie tu masz babola, to ja nie wiem.
02-08-2009, 15:05
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Babola? Nigdzie. Według standardów mctiernanowskich.
02-08-2009, 15:09
Interesujący news w sprawie realizacji gry na podstawie "Heat":
http://www.gry-online.pl/S013.asp?ID=47659
Gdyby zrobili z tego solidnego FPSa taktycznego (coś w stylu "GRAW2"), to bankowo pobawiłbym się w to. Wcielenie się w rolę drania byłoby fajne.
03-08-2009, 09:33
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Z ostatniego FILMu, wywiad z Bagińskim nt. "Hardkor 44":
Tomasz Bagiński: (...) Uwielbiam kino Michaela Manna, choćby "Gorączkę". Poza fatalnym zakończeniem dopisanym przez producenta, to jest doskonałe studium psychologiczne, a przy tym genialny, wciągajacy film.
Byłem ciekaw czy Bagiński wie coś, czego ja nie wiem i faktycznie ktoś wymusił na Mannie to zakończenie czy tak jak podejrzewam TB pieprzy od rzeczy?
08-08-2009, 01:19
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
nie wiem, skąd Bagiński wytrzasnął historyjkę o złych producentach (Mann był producentem!) dopisujących zakończenia, ale w przypadku Heat nikt niczego nie wymusił - finał jest dokładnie taki, jaki zaplanował reżyser. kto oglądał padake LA Takedown, ten pewnie się orientuje, jak tam wygląda zakończenie - komedia niemalże.
09-08-2009, 22:51
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,940
Liczba wątków: 15
Cytat:kto oglądał padake LA Takedown, ten pewnie się orientuje, jak tam wygląda zakończenie - komedia niemalże.
Streść, pośmiać się zawsze dobrze...
09-08-2009, 23:39
|