How I met your mother
#21
Ale ja nie o tym. To jakaś obyczajówka do której zapomniano dopisać gagi, ale i tak w tle puszczają śmiech.

Barney + Robin = jumping the shark.
Ted + Stella = fail.
Stella = EPIC FAIL.

Odpowiedz
#22
A co kłamać mam. Od premiery na CC narzekam na tłumaczenie gdzie się tylko da. Nie moja wina, że polska wersja całkowicie wyjaławia ten serial z dowcipu.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#23
Obecnie na CC puszczany jest 4 sezon na zmianę z bodajże 2.
Mierzwiak jeżeli nie podoba Ci się to co widzisz to nawet nie próbuj oglądać 5 serii, tam na początku to jest dopiero obyczajówka i mielizna, na szczęście od 3 odcinka jest wyraźna tendencja wzrostowa, a ostatnie 3-4 epizody są świetne (wczoraj oglądałem 10 i jak na razie najlepszy).
Inna sprawa - zgadzam się z Cornem. Z lektorem tego serialu się nie da oglądać. Widziałem jak na razie każdy odcinek po 5-6 razy i znam je prawie na pamięć. Ostatnio u dziewczyny oglądaliśmy odcinek 4x17 i tłumaczenie było beznadziejne ;/

Odpowiedz
#24
100 odcinków za nami, Ted wciąż nie poznał matki, ale był już dosłownie o włos, albo raczej piętę ;) Barney wciąż wyrywa laski i kocha garnitury (kapitalny numer musicalowy na koniec :D), a Marshall dalej jest zakochany w Lilly. Początek 5 sezon miał trudny i było kilka złych odcinków, ale mniej więcej od 3 wszystko wychodziło na prostą, a ostatnie epizody to powrót do tego co było w pierwszych seriach.

Oby tak dalej :)

Odpowiedz
#25
Właśnie przed sekundą skończyłem oglądać 100 odcinek. Spodziewałem się jakiegoś 40 minutowego speciala, bo tak jakoś zbyt szybko to wszystko zleciało. Niemniej jednak był to najlepszy epizod od jakiś dobrych 30-40 odcinków.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#26
Też myślałem, że dadzą coś dłuższego, ale nie narzekam. Największym problemem 5 serii jest to, że wszystko stanęło w miejscu. Serial stracił dynamizm. Lilly i Marshall osiedli na swoim i zrobili się nudni, a przecież Marshall był jedną ze śmieszniejszych postaci. Ted przestał na siłę szukać mamuśki i daje się ponieść losowi. Zrobiło się też cicho o pracy Robin, która dawała pole do wielu żartów. Tylko Barney trzyma poziom, a najlepiej widać to w odcinkach w których jest go mało. Nie narzekam bo i tak dla mnie to jeden z najlepszych seriali komediowych w ostatnich latach. Jak pisałem wcześniej piąty sezon zaczął się słabo, ale od 3-4 epizodu idzie w górę, a ostanie 4-5 odcinków (od Playbook) to powrót do wysokiego poziomu tego show.

Odpowiedz
#27
"Girls vs suits" to zdecydowanie najlepszy odcinek słabego sezonu piątego. Już w czwartym widać było spadek formy, ale obecny jest niemal zupełnie nieśmieszny. Dlatego żywię nadzieję, że Ted pozna wkrótce Matkę i serial się skończy. Nie mam ochoty oglądać, jak HIMYM spotyka los "Scrubs".

Odpowiedz
#28
Nie mogę się zgodzić - było kilka słabszych odcinków (ale nie słabych), ale za to też kilka absolutnie świetnych - choćby "The Playbook" i rewelacyjny "The Last Cigarette Ever". Szczególnie ten drugi, który nagle - po czterech sezonach - udowadnia nam, że o bohaterach nie wiedzieliśmy tyle ile nam się dotychczas wydawało. Inna sprawa, że wolałbym, aby serial powoli zmierzał ku końcowi, póki jeszcze trzyma poziom i świeżość. Nie lubię długich seriali (wyjątek: Simpsonowie) bo zwykle tracą "siłę". Tymczasem finał po 5 (no powiedzmy 6) sezonach to dobry moment na zakończenie historii...

Odpowiedz
#29
Kolejny świetny odcinek 5 serii. Sezon rozkręcił się już raczej na dobre, nic tylko czekać na kolejne epizody. Reakcja Marshalla na pocałunek Jenkins niezapomniana i niesamowicie śmieszna :D Pijacka gra studentów Teda, również. Szczególnie wtedy kiedy Robin zorientowała się o co chodzi, w tle Addagio for Strings (lub jakaś jego wariacja) i tekst Teda:
- God, help us all !
I na koniec walka w barze :) powtórzę to po raz kolejny, jeżeli ma być tak zabawnie to chcę więcej i więcej ;)

Odpowiedz
#30
Najlepszy odcinek w tym sezonie. Kapitalne odwołanie do Taken i do Green Bay Packers, których jestem fanem :]

- Lilly does not have a money, but what she has is a very particular set of skills :D
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#31
Niestety odcinek 5x14 wraca poziomem do początku 5 serii. Słabiutki raczej. CBS dało właśnie zielone światło 6 serii, mam nadzieję, że 6 będzie ostatnią jednak. Lubię tych bohaterów, ale w sumie męczą mnie takie odcinki jak ten - o niczym.

Odpowiedz
#32
Perfect Week? Świetny odcinek, tylko trzeba znać się na baseballu, żeby bardziej docenić dowcip :]

I odcinek w sumie nie był o niczym, rozwija postać Barneya, który okazuje się nie być takim kryształowo-złotym pracownikiem.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#33
I po słabym odcinku 14 (słabym dla mnie) przyszedł odcinek 15, który pokazał, że poprzedni był wpadką ;) Świetny epizod. Barney prawie oszalał od nadmiaru lasek, Ted jest tak zdesperowany, że prosi Marshalla i Lilly o znalezienie mu żony no i Robin, która zaczęła dostrzegać Dana :).
Masa zabawnych tekstów i sytuacji, a także szybkie tempo odcinka sprawiły, że mam ogromny niedosyt i z niecierpliwością czekam na następny :)
CBS ogłosiło ostatnio, że dają H.I.M.Y.M zielone światło na 6 sezon. Jestem teraz rozdarty. Z jednej strony jeżeli ma to wyglądać tak jak teraz to jestem jak najbardziej za ciągnięciem tego, ale z drugiej Ted powinien w końcu poznać matkę. Myślę, że 7 serii to chyba wystarczająco dużo jak na ten serial. Chyba, że zmienią potem jakoś formułę.

BTW: Jeżeli ktoś chce pogadać o samym serialu zapraszam na forum:
http://forum.howimetyourmother.com.pl/index.php

Odpowiedz
#34
Yeah. Czekałem na ten odcinek cały poprzedni dzień. Na meczu Super Bowl pokazano Barneya Stinsona właśnie z tą tabliczką i mieli to wyjaśnić w nadchodzącym odcinku.

Sam epizod całkiem fajny. W sumie podobał mi się tak samo jak parę poprzednich. Serial dobrze rokuje na przyszłość, ale sam faktycznie - nudne się robi to czekanie na matkę, zwłaszcza teraz kiedy serial stoi praktycznie w miejscu.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#35
Wy naprawdę czekacie na pojawienie się tytułowej matki? Dla mnie to wyjściowy pretekst dla kilku pierwszych odcinków, który szybko zszedł na drugi plan, bo to w sumie kolejny scenariuszowy żart twórców, sprawdzających jak długo można się bawić jakimś motywem, nadgryzając go lekko raz na jakiś czas. Coś jak motyw z kozą.

Odpowiedz
#36
Tytuł serialu to: Jak poznałem Waszą matkę ? Więc odpowiadając na Twoje pytanie: tak czekam na pojawienie się tytułowej matki. To nie jest serial: Jak znalazłem kozę w łazience ?
Żonglowanie motywami, nadgryzanie ich, powracanie po pewnym czasie to rzeczy które w tym serialu są bardzo fajne i oprócz bohaterów i dialogów stanowią jego siłę.
Kręgosłupem cały czas jest poszukiwanie wybranki Teda i prędzej czy później ją poznamy.

Mnie trochę drażni, że wiodącą postacią w sezonie 5 jest Barney. Uwielbiam gościa, ale to Ted jest głównym bohaterem i to jemu powinniśmy poświęcić więcej czasu. Ciekaw jestem kiedy znów wspomną o jego przyszłej żonie.

Odpowiedz
#37
Nie tyle czekam - tzn wiem, że tak zakończy się serial, bo jak nie to nakopię twórcom do dupy :]. W każdym razie coś co przyciągało mnie do tego serialu - czyli kolejne etapy na drodze do poznania matki obecnie są już odcinkami szczątkowymi. Teraz większość czasu zajmuje siedzenie w barze i takie tam. Niczym się to teraz w sumie nie różni od Friends czy That 70s show. A szkoda, bo na pierwsze 3 sezony wydawały mi się znacznie ciekawsze niż wspomniani Przyjaciele.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#38
Ale przeżywanie, że wciąż nie pokazują matki, jest trochę naiwne, bo w zasadzie już od pierwszego sezonu widać było, że ten motyw będzie sztucznie rozciągany w czasie i dość umowny (znaczy się niekończąca opowieść ojca). I mnie akurat cieszyło, że twórcy od drugiego sezonu darowali sobie wciskanie za każdym razem na siłę scen z dzieciakami, przyznając tym samym, że chcą po prostu poopowiadać trochę zabawnych historii. Nie zdziwiłbym się gdyby matka pojawiła się pod koniec finałowego odcinka, chociaż najprawdopodobniej to będzie przynajmniej kilka ostatnich odcinków.

Odpowiedz
#39
Nie przeżywam, ze nie pokazują matki tylko, że ten wątek pojawia się od świętnie a powinien być wiodący.

Odnośnie sztucznego rozciągania w czasie - wydaje mi się ze historia powinna skończyć się w 2010. Te jego dzieciaki nie mają przecież po 12 lat tylko co najmniej 15. Zgaduję, ze Ted nie miał dzieci ani od razu ani w rok po ślubie. Więc przynajmniej do 2012 powinna się historia rozwiązać.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#40
Odcinek 5x16: Hooked

Lipa i mielizna. Nic śmiesznego, ciekawego i interesującego. Co prawda nie jest to najgorszy epizod tego serialu, ale jakoś w ogóle mnie nie przekonał.

Odcinek 5x17: Of Course

Zdecydowanie lepiej. Śmieszni Barney i Ted (wizualizacja super randki - coś kapitalnego !), JL jako gość specjalny i niezłe tempo.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości