Inception (2010)
Co się wydaje uzasadnione? Sklepik chemika? Szczęśliwy
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Ja tylko jedno słowo o obsadzie i zmykam spać - Gieferg, napisz proszę, jakie cechy ma ten Gordon-Levitt (fajnie gra, owszem, ale w "500 Days of Summer" był o wiele bardziej wyrazisty), że każdy chce go zobaczyć w nowym "Batmanie"? Młode to, jeszcze chude i rozkosznie milutkie, a przecież w "Incepcji" pojawiła się większa perełka, czyli Tom Hardy, mogący zagrać każdego bad-assa, łącznie z Hitlerem, Gargamelem i moją sąsiadką.

Spójrz, Gieferg, na ten klip z "Bronsona", w którym Hardy nieźle świruje. Toż to idealny, brutalny, walczący w klatce po procach Bane, tyle że bez tej przerysowanej, bajkowej góry mięśni.

"Incepcja" jest super. Tylko uświadomiła mi, że Nolan powinien pożegnać się z Batmanem i kręcić autorskie pomysły, a nie być marionetką producentów, fanów i kategorii wiekowych. Fakt, film ma swoje dłużyzny, czasami za bardzo łopatologicznie tłumaczy niektóre zawiłości (choć wcale nie ma ich dużo). Ambitny pomysł, świetne wykonanie i dobre aktorstwo - to wystarczy, aby dać 9/10.

Najlepszy Nolan od czasów "Memento".
Dyskretny urok burżuazji, Ran, Terminator 2, Big Lebowski, Fanatyk, Cries and whispers, Annie Hall, Eraserhead, Mroczny przedmiot pożądania, Noc na Ziemi, Lot nad kukułczym gniazdem, Capote, Boogie Nights, Zed i dwa zera, Żywot Briana.

Odpowiedz
jarod napisał(a):W drugim Matrixie podobna scena z klucznikiem była z tego co pamiętam :-)

No, ale tam nieco inny kaliber, bo Neo wchodzi do zamkniętego pokoju, który pełen jest kluczy, i w którym niewielki staruszek obrabia kolejny, po czym pada pytanie: "ty jesteś klucznikiem?".

A tu mamy Chemika, który równie dobrze może siedzieć w aptece, na bimbrowni lub w perfumerii - już nie demonizujmy tak Duży uśmiech

-Bodzio- napisał(a):Ja czasem przy zasypianiu mam takie uczucie, jakbym przy schodzeniu ze schodów nie trafił na stopień, wtedy mam taką specyficzną sensację w brzuchu i natychmiastowo się wybudzam Oczko

Ufff... a myślałem, że to tylko ja tak mam - kamień z serca, dzięki bejb :*
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Mental napisał(a):właśnie o takich sprawach warto w tego typu filmach informować widza (np. takich złośliwych durniów jak ja), bo to ważna kwestia techniczna związana z misją. ale nie - zamiast tego lepiej dać czas ekranowy Ellen Page na wygłaszanie głupio-mądrych, przedojrzałych sucharów stulecia.
Żeby nie było, że tylko Incepcję chwalę - zgadzam się z Mentalem, ekspozycja w tym filmie leży i kwiczy. Stworzony świat jest zaledwie szkieletem, eksploracja postaci jest napoczęta, a zasady rządzące kolektywnymi snami stają się w miarę jasne dopiero po 2 seansie (albo ja jestem idiotą). Zresztą nadal i tak wszystkiego nie czaję. Boli to tym bardziej, że wystarczyłoby dosłownie 5 (słownie: PIĘĆ) dodatkowych minut, żeby to atrakcyjnie wyjaśnić widzowi, najlepiej w tej fajnej sekwencji montażowej poprzedzającej misję. A zamiast tego pod koniec filmu mamy sceny dla matołów pg-13 pokroju Cobba wyjaśniającego Ariadne, że projekcje to tylko projekcje i on wcale nie rozwala Fischerowi mózgu. I Nolan może sobie mówić, że powodem tej szkieletowości wszystkiego jest pragnienie utrzymania filmu w stylistyce snu i że wszystko samo trzyma się kupy - mnie to nie przekonuje ani trochę i już. Jak na dłoni widać tu braki Nolana jako scenarzysty i że dopiero uczy się tego fachu. Trochę szkoda, że nie miał nikogo do pomocy albo nie dokooptował Jonathana jako współtwórcy, bo niektóre akcje aż rażą po oczach.

Mental napisał(a):rezolutna studentka bawiąca się w panią psycholog z bożej łaski + dorosły facet otwierający się przed nią jak jakaś ostatnia faja dają w rezultacie pg13. takie sa fakty.
No niestety, ten wątek trąci myszką i po 3 seansach. Lepszym partnerem do wynurzeń o Mal wydaje się Arthur i to pod każdym względem - Cobb zna go dłużej, ma do niego większe zaufanie, poza tym koleś zwyczajnie robi lepsze wrażenie i wiadomo, że można na nim polegać. Ariadne to niedoświadczona siksa z PMSem, która nadal przez połowę filmu nie ogarnia o co biega. Ech.


I dlatego Incepcja jest 9/10 a nie 10/10 Uśmiech
Byłem dziś 3 raz w kinie (choć już nie przez film, ale fajną koleżankę). Jedno spostrzeżenie, które wskazuje, że cały film to jednak sen ->
gdy Cobb i Saito na lądowisku dla helikopterów umawiają się co do misji to Saito pyta się go czy Cobb wykona "leap of faith". W retrospekcji z samobójstwa Mal, gdy Cobb podchodzi do okna i rozmawia z żoną to co ona mówi do niego? Żeby zrobił z nią "leap of faith" Uśmiech I nie byłoby w tym nic specjalnego (w końcu to tylko wyrażenie), gdyby nie wyraźny nacisk jaki w obu przypadkach jest położony na to sformułowanie. Ewidentnie powtarzająca się fraza i to w dwóch sytuacjach, które absolutnie nic nie mają ze sobą wspólnego.
Sen jak nic :/

Odpowiedz
Rodia napisał(a):No niestety, ten wątek trąci myszką i po 3 seansach. Lepszym partnerem do wynurzeń o Mal wydaje się Arthur i to pod każdym względem

chyba myszką Ellen Page:)

dlatego ja jestem na tym forum wbrew pozorom i wypisanej na mojej twarzy homofobii największym zwolennikiem kina gejowskiego - Arthur to mega fajna postać (choć nie krwawi, a po bitce w hotelowym korytarzu powinien mieć mordę poobijana konkretnie) i jego intymne relacje z Cobbem mogłaby wynieść Incepcje - nie bójmy się tego słowa - na wyższy poziom wtajemniczenia, zrozumiały tylko dla widzów dorosłych. no ale niestety dzisiaj warunki dyktują ruszające skórką na widok Ellen Page nastoletnie giki, wiec i przekaz musi byc z konieczności do nich dostosowany. bo ktory gik nie chcialby, zeby Ellen Page poruszała mu skórką podczas odrabiania lekcji? pytanie to pozostawiam otwarte:)

Odpowiedz
Rodia napisał(a):No niestety, ten wątek trąci myszką i po 3 seansach. Lepszym partnerem do wynurzeń o Mal wydaje się Arthur i to pod każdym względem

chyba myszką Ellen PageUśmiech

a to, o czym ty piszesz po trzech seansach, bylo dla mnie jasne po 10 minutach. dlatego ja jestem na tym forum wbrew pozorom i wypisanej na mojej twarzy homofobii największym zwolennikiem kina gejowskiego - Arthur to mega fajna postać (choć nie krwawi, a po bitce w hotelowym korytarzu powinien mieć mordę poobijana konkretnie) i jego intymne relacje z Cobbem mogłyby wynieść Incepcje - nie bójmy się tego słowa - na wyższy poziom wtajemniczenia, zrozumiały tylko dla widzów dorosłych. no ale niestety dzisiaj warunki dyktują ruszające skórką na widok Ellen Page nastoletnie giki, wiec i przekaz musi byc z konieczności do nich dostosowany. bo ktory gik nie chcialby, zeby Ellen Page poruszała mu skórką podczas odrabiania lekcji? pytanie to pozostawiam otwarteUśmiech

Odpowiedz
SPOILERY!!!


nolan wymyślił film o planowaniu skoku/napadu/etc i podniósł go do trzeciej potęgi.


pierwsze chwilę ciekawe mimo że akcja śmierdzi tanim bondem, na szczęście po "wybudzeniu" się z pierwszego snu wszystko się komplikuje przez co robi się ciekawej i film bardziej angażuje. dobrze i w prosty sposób nolan przedstawia nam patenty o manipulacji i tworzeniu snów - po prostu do ekipy zwerbowany jest nowicjusz i zostaje on wprowadzony w tajniki ekstrakcji. pomysł jak wiadomo zajebisty zanurzanie się w świat ekstrakcji/incepcji + planowanie "skoku" to chyba najlepsze momenty filmu.

jeżeli chodzi o reżyserię, zaplanowanie poszczególnych scen i ujęć to nolan znowu dał popis. prosty przykład: widać jak bohaterowie wchodzą do jakiejś hali. cięcie. teraz siedzą sobie przy stoliku i popijają kawkę. normalnie myślimy że te dwie sceny są zupełnie od siebie odseparowane i olewamy to. dopiero chwilę później director uświadamia nas o swojej sztuczce a my zaczynamy myśleć "co było przed chwilą???". obsada bez zarzutów nikt z aktorów mnie nie wkurwiał, hardy oczywiście wypadł kozacko, watanabe również spoko. dobrze wpleciony humor przypadł mi do gustu. ekipa nawet nawet.

niestety prawie wszystkie strzelaniny w filmie są tak oczojebne że niemalże zdawało mi się że odpowiada za nie sam michael bay - kamera trzęsła się a ja się tylko wkurwiałem. za to od strony audio-video incepcja wbiła mnie w fotel. udźwiękowienie filmu jest cudowne, duża zasługa score'a zimmera który mimo wielu popłuczyn tym razem dał z siebie wszystko. dream is collapsing = ciary. w dodatku sprawnie wykorzystane efekty wizualne (motyw ze składaniem się miasta świetny, z minimalnym użyciem cgi). grafika komputerowa zaczyna razić dopiero na sam koniec (obkurwione miasto ze snu limbo).

trudno jest oceniać scenariusz kiedy całość jest tak zagmatwana lecz uważam że nolan jest zbyt wielkim perfekcjonistą aby popadać w błędy, co do samego odczucia przebiegu akcji uznaję scenariusz za bardzo dobry, późniejsze wariację z prawami fizyki (btw scena na którą bardzo nakręcił mnie trailer czyli wlewanie się wody do samochodu niemiłosiernie mnie rozczarowała - sekwencja została poprowadzona zbyt rychle i ucina się za szybko) oraz czasem przykuwają uwagę mimo że co stokroć przecinane są przegadanymi wstawkami które bardzo mnie irytowały. sen się wali, muzyka napierdala, nagle wyciszenie i gadka szmatka o miłości i takich tam... duży minus za takie zabiegi. zakończenie jak to nolan - nie wiadomo co cię uderzyło i z której strony lecz końcowe ujęcie jest moim zdaniem dosyć słabym zabiegiem. w ogóle zastosowanie tutaj happy endu nieco mnie zniesmaczyło.

Incepcja to film bardzo dobry, świetne kino, lepsze od dwóch batmanów lecz nie żadne arcydzieło - w porównaniu z resztą filmografii nolana wypada po prostu słabiej. murowana nominacja do oskara za audio-video.

8.5/10

Odpowiedz
ja bym chciał a ty nie? wolisz arthura? Szczęśliwy

Odpowiedz
Odnośnie tego dlaczego Cobb zwierza się Ariadnie geeks już tutaj tłumaczyli Oczko

Wasze walory estetyczne i preferencje seksualne związane z Panią Page nie mają nic wspólnego z filmem. Przypomina mi to jak mój kolega ocenił kiedyś "Perfume" jako kompletny crap tylko dlatego, że główny bohater nie podobał mu się z fizjonomii i go wkur..Uśmiech

Być może Nolan lubi "PG13" jak Romek P. więc wstawił tam Ellen Page. Zresztą widzę, że niektórym też się chyba podoba mimo wylewanego na nią jadu - tutaj ellen to ellen tamto a w domciu zdjęcie na tapecie i ołtarzyk Oczko Niby Cię nienawidzę ale kocham, Solo and Leia Oczko

Odpowiedz
Vast,

Odpowiedz
mariusz napisał(a):ale podczas seansu nie było takich emocji jak np. podczas oglądania "Avatara". Mimo że Nolan napisał lepszy scenariusz od Camerona to jako reżyser okazał się mniej sprawny i nie potrafił tak mocno przykuć uwagi widza.

Jako wielbiciel Camerona powiem tak: emocje były po prostu inne i nie zgodzę się, że Nolanowi zabrakło umiejętności. Po prostu Avatar był na pełniej ku**ie co ułatwia wywoływanie silnych płytkich emocji i chwała mu za to. Incepcja nie jest jeśli idzie o emocje czymś wybitnie głębokim, ale na pewno ambitniejszym niż Avatar. Jak dla mnie nietrafione porównanie bo to zupełnie inne filmy.

Odpowiedz
Des

nie chodziło mi o to że wmówiłem sobie że przestał :wink: chodzi o to że

Odpowiedz
@desjudi
w tamtym wątku chodziło mi o to że po prostu wszystko się udało, ja jestem zwolennikiem opcji że saito i cobb zginęli/wpadli głębiej a happy end to tylko złudzenie. co do moich zastrzeżeń odnośnie tego zakończenia - dla mnie jest ono zbyt mało namacalne. po prostu kolo przechodzi sobie przez lotnisko i idzie do domu do dzieci. mi nie siada takie zakończenie :razz: wolałbym żeby akcja urwała się w jakimś krytycznym momencie dając JEDNOZNACZNY znak że im się nie powiodło - zryć beret ludziom i zrobić im totalnie na złość. nolan wybrną z tego w nieco inny sposób nie twierdzę że ten sposób jest do dupy a w dodatku mam wrażenie że większość ludzi z którymi oglądałem film nie zjarzyła nawet o co wnim chodzi :wink:

Odpowiedz
Ok, to ja jeszcze wkleję recenzję Orlińskiego, z którą się chyba po raz pierwszy zgadzam.

Cytat:Chyba pierwszy raz jestem w sytuacji malkontenta, któremu się nie podoba letni blockbuster. Pomysł filmu jest tak potwornie idiotyczny – Naukowcy Wynaleźli Tajemniczy Sposób Na Spotykanie Się We Śnie! – że moje dźwigary do zawieszania niewiary tego nie wytrzymały. Ponieważ wszystko się dzieje we śnie, to nic nie ma sensu, gdy bohaterom brak broni, mogą sobie dośnić dodatkową (a ja wtedy się kręcam od pytania – NIE MOGLI JEJ WYŚNIĆ OD POCZĄTKU? DLACZEGO DOPIERO TERAZ?). Potem znajdują się w potrzasku i pada najbardziej żenujący dialog, „jaka jest droga na skróty?” / „nie ma żadnej, przecież sam zamówiłeś labirynt” / „e, na pewno jakaś jest” / „skrót jest przez wentylację”. Pomijam już to, że „wchodzenie przez wentylację” ma swoją zasłużoną gablotę w Hali Sławy Żenujących Rozwiązań Fabularnych, ale dlaczego od razu nie wchodzili na skróty? Film w moich oczach dobija to, że o ile męskie kreacje grane są przez świetnych aktorów – to kobiety mamy tylko dwie, Zołzę i Pipulinkę. Obie tak nieciekawe, że serdecznie od początku życzyłem im możliwie bolesnego zgonu. Gdybym był ojcem Nolana, powiedziałbym „son – I am disappoint” (ten zgrany mem z 4chana tutaj pojawia się jako Bardzo Dramatyczny Wątek Wyciskający Łzy Z Oczu Cilliana Murphy! – pasuje do wentylacji w sumie).

PS. @vast

No ale dlatego jest takie zakończenie i tak dalej bo giki na forum rozgryzły, że to sen i nie ma, że masz swoją interpretację tylko to był sen i już.

Mam nadzieję, że wszyscy załapali sarkazm.
"Więcej socjalizmu - znaczy więcej demokracji." - Michaił Gorbaczow

"Istnieje marksizm dogmatyczny oraz marksizm twórczy. Ja stoję na istocie tego ostatniego." - Józef Stalin

Odpowiedz
to nie jest recenzja, tylko ignorancja osoby oglądającej. na wszystkie pytania odpowiada sam film. jasne, poczepiać filmu się można, ale nie w tak nonszalancko "o ja jebie, ale jestem super fajny" sposób.

Nolan w filmie udźwignął w sumie wszystko bardzo ładnie, obejrzyjcie sobie jeszcze raz jak macie wątpliwości. Ja tam pamiętam, że na 3/4 Waszych pytań odpowiedzi padły w trakcie filmu, czasami trzeba było po prostu posłużyć się troszkę logiką, albo po prostu słuchać i oglądać. Jak widać, to dla niektórych zbyt wiele wysiłku.
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
B2Ka napisał(a):
Cytat:gdy bohaterom brak broni, mogą sobie dośnić dodatkową (a ja wtedy się kręcam od pytania – NIE MOGLI JEJ WYŚNIĆ OD POCZĄTKU? DLACZEGO DOPIERO TERAZ?)

P

jakie głupie pierdolenie przecież dośnili sobie broń kiedy była im potrzebna. BROŃ MIELI PRZY SOBIE OD SAMEGO POCZĄTKU SNU do kurwy nędzy Szczęśliwy


przepraszam za mój wulgarny język gikowca ale na widok takiej głupoty mnie poniosło.

Odpowiedz
b2ka, stary, nie obrażaj mnie hasłami typu "gik" czy "fanboj".

Recenzja Orlińskiego - żenada.

Odpowiedz
Jak większość recenzji Orlińskiego zresztą. Bardziej żenujący od niego w przypadku esensyjych tetryków jest chyba jedynie Piotr Dobry.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Wstyd mi, że zgadzam się z Orlińskim. Ale cóż - podobnie odebrałem film.

Z kolei mnie się z leksza żenujące wydaje odpieranie zarzutów "nie podobało mi się, bo dialogi, reżyseria, nuda itp." argumentem "nie zrozumiałeś filmu". Bo przyjmując taką logikę, film NIE MA PRAWA się nie podobać. Jakiekolwiek miałaby znaczenie Ellen Page, nie zmienicie faktu że to postać - dla przeciwników filmu - wkurzająca i pusta. Nawet jeśli tak miało być, to to nie musi się podobać.

Odpowiedz
vast napisał(a):sen się wali, muzyka napierdala, nagle wyciszenie i gadka szmatka o miłości i takich tam... duży minus za takie zabiegi.
Rozmowy Cobba i Mal o ich uczuciu, gdy wszystko wokół nich się wali to dla mnie najlepsze momenty filmu. Zwłaszcza jak się żegnają i początek sceny jest utrzymany bez muzyki w kompletnej ciszy - 10/10.

vast napisał(a):zakończenie jak to nolan - nie wiadomo co cię uderzyło i z której strony lecz końcowe ujęcie jest moim zdaniem dosyć słabym zabiegiem. w ogóle zastosowanie tutaj happy endu nieco mnie zniesmaczyło.
Końcowe ujęcie jest moim zdaniem zajebistym zabiegiem bo nie jest zrobione na zasadzie deus ex machina tylko doskonale komponuje się z całością Uśmiech

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości