Inglourious Basterds (2009)
Akurat TA opinia jest dosyć wiarygodnie, kolego Janie
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
Niby czemu? Ja tez uwazam, mimo iz filmu jeszcze nie widzialem, ze Mental przy kolejnym seansie zmieni zdanie. Oczko

Odpowiedz
dlatego kolejnego seansu nie będzieUśmiech

Odpowiedz
W sumie tak się skapnąłem teraz (choć potrzebuję kolejnego seansu, żeby sprawdzić na pewno), że Tarantino w jednej ze scen popełnił językową gafę. O ile dobrze pamiętam, to pod koniec filmu, w tej propagandowej strzelance niemieckiej, Zoller w pewnym momencie zaczyna mówić do kamery, ale po...angielsku (co prawda technicznie zwraca się do swoich przeciwników na dole, w mieście, no ale). W tym samym języku mówi po chwili Shosanna we wklejonym fragmencie, która przecież (teoretycznie) angielskiego nie powinna znać w ogóle (a przynajmniej nic o tym nie wiadomo - na pewno na początku filmu nie znała), a nawet jeśli, to żeby Niemcy ją zrozumieli winna gadać po niemiecku lub francusku. Uśmiech
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
glut napisał(a):pierwszy rozdział to poziom Leone!
<ok>
Mental napisał(a):szeroki kadr: dom, łąka, kolo z siekierą, a w tle laska wiesza pranie, zostałem kupiony
<ok>
Miód ten film, sam miód powiadam wam. Nie spodziewałem się po Quentinie czegoś aż tak dobrego, gdyby nie czasami zbyt widoczny komediowy charakter niektórych postaci - Hitler, Goebels, niektóre teksty Łowcy Żydów byłaby dycha. W IB jak na dłoni widać fascynację Tarantino filmami Leone - coś o czym od dawna opowiadał, ale dopiero teraz jest to aż tak widoczne, sądzę, że wielki Sergio pochwaliłby swojego ucznia, ba! Jak już wyżej zaznaczyłem pierwszy rozdział on sam mógł nakręcić. Co do roli Waltza to jak dla mnie Oscara mógłby śmiało dostać, jednak wątpie, że aż tak komediowa rola zgarnie statuetkę.

Mefi - to było tak, że Zoller rzeczywiście mówi w filmie po angielsku(dosyć pokracznie o ile pamiętam), bo jak zauważyłes zwraca się do wrogów), w tym momencie widoczne są niemieckie napisy na obrazie. Shosanna przed nakrywaniem wiadomości mówi do Marcela, że będzie mówić po angielsku, niestety nie wyjaśnia czemu.

Odpowiedz
Mickey napisał(a):
Ronaldinho napisał(a):czy choćby “- A on najsłabiej zna włoski, więc będzie jego pomocnikiem. – Ale on w ogóle nie mówi po włosku. – Dlatego powiedziałem, że najsłabiej”

Do tego również genialne teksty Aldo o piwnicy Duży uśmiech

A najlepsze że te wszystkie teksty są takie ... nietarantinowskie! To, świetna, zwyczajna komedia, nie przesycona wulgaryzmami czy gadaniem o niczym. Jeszcze parę filmów i Tarantino osiągnie absolut, będzie kręcił filmy bez udziału swojego stylu tylko w 100% złożone z pożyczonych klocków. : )

[ Dodano: Sro Wrz 16, 2009 22:03 ]

[ Dodano: Sro Wrz 16, 2009 22:03 ]
Wam też bardziej podchodzi okładka soundtracku

[Obrazek: InglouriousBasterds_Cover.jpg]

niż jej czyściutka plakatowa wersja?

[Obrazek: inglorious-basterds-poster-1.jpg]
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
simek napisał(a):gdyby nie czasami zbyt widoczny komediowy charakter niektórych postaci - Hitler, Goebels

tutaj rzeczywiście Quentin poszedł po linii najmniejszego oporu i sportretował obydwu panów mocno sztampowo czy wręcz momentami prostacko. no ale nie każdy musiał czytać w swoim życiu 'Ludzi Hitlera' autorstwa Guido Knoppa...

Odpowiedz
Przecież film jest pastiszem i postacie hitlerowskich dygnitarzy też są tu mocno pastiszowe, przerysowane niemalże na każdym kroku tak że aż zęby bolą. Przy czym to przyjemny i słodki ból. Potraktoweanie tych postaci tak a nie inaczej to jeden z elementów formy filmu, nie jego treści. Taka zasadnicza uwaga.

Odpowiedz
a moja zasadnicza uwaga jest taka, ze Tarantino się nie wysilił i wyszło sztampowo. ot, potraktował obydwu po macoszemu jak wioskowych idiotów.

Odpowiedz
Racja, ale nie uważasz że to właśnie bardzo fajnie pasowało?

Odpowiedz
moim zdaniem trochę się gryzło z resztą postaci, które - pomimo iż wcale nie mniej przerysowane - po prostu były z bajki Tarantino, tj. na swój sposób niepowtarzalne. a Hitler i Goebbels to takie banalne figury, które w sumie każdy średnio uzdolniony reżyser/scenarzysta mógłby wymyślić i poprowadzić.

Odpowiedz
Co do Hitlera to owszem, był z innej bajki. Ale Goebbels?... Toż te jego smakowite tyrady były czysto tarantinowskie. I nie był przerysowany bardziej niż inne postacie.

Swoją drogą - fajnie Tarantino lekceważy fakty historyczne (tak, wiem że celowo). Szczególnie podobało mi się przesunięcie wojny oi okupacji Francji do 1946, taki mały myk, a jak dużo rozwiązało to problemów fabularnych.

Odpowiedz
Mi tam chodziło o to, że Hitler i Goebels to jedyne naprawde komediowe(w tym najgorszym tego słowa znaczeniu) postacie, czyli takie które nie mają prawa funkcjonować w innym świecie niż ten stworzony w filmie. Cała reszta - mniej lub bardziej prawdopodobna - jest po prostu w miare normalna.

Solo napisał(a):Przy czym to przyjemny i słodki ból.

No nie powiedziałbym, jak dla mnie to jedyny poważny mankament filmu. Gdyby nie to zastanowiłbym się nawet nad 10/10.

Mój ranking Quentina: Reservoir dogs>Inglourious Basterds>Pulp Fiction>Death proof>Kill Bill

Odpowiedz
simek napisał(a):Mój ranking Quentina: Reservoir dogs>Inglourious Basterds>Pulp Fiction>Death proof>Kill Bill

Dwie pierwsze pozycje jak najbardziej, potem zaczyna się pustka, jak dla mnie.

Odpowiedz
Solo napisał(a):Swoją drogą - fajnie Tarantino lekceważy fakty historyczne (tak, wiem że celowo). Szczególnie podobało mi się przesunięcie wojny oi okupacji Francji do 1946, taki mały myk, a jak dużo rozwiązało to problemów fabularnych.

gdzie tam był 1946??

Odpowiedz
No właśnie, z tego co ja pamiętam, był '44

Jakuzzi napisał(a):Niby czemu? Ja tez uwazam, mimo iz filmu jeszcze nie widzialem, ze Mental przy kolejnym seansie zmieni zdanie. ;)
Spójna fabuła - to raz.
Prawdziwe dramaty bohaterów (Shosanna pod koniec sceny z szarlotką, gdy Landa odchodzi od stołu - cudo!) - to dwa.
Dialogi bynajmniej nie "o niczym", choć po tarantinowsku groteskowe - to trzy.
Film jest ulepiony z nawiązań, jednak to warstwa fabularna jest najważniejsza - to cztery.

Według mnie to wystarczy, by uznać opinię Mentala za wiarygodną:)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
zapomniałaś dodać, że film jest - wreszcie! - CHRONOLOGICZNY, co tylko podbija jego i tak już bardzo wysoką wartość.

Odpowiedz
A także wpływa na przejrzystość fabuły.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
dokładnie. bękarty zaskarbiły sobie moja sympatie przede wszystkim tym, że całkiem sprawnie budują wcale niegłupią intrygę sensacyjno-szpiegowsko-kryminalną. wszystko fajnie się tu zazębia, wiodąc do czadowego finału.

Quentin dał rade.
<ok>

Odpowiedz
Mental napisał(a):zapomniałaś dodać, że film jest - wreszcie! - CHRONOLOGICZNY,

Death Proof też jest chronologiczny, więc tak nie wreszcie Język
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości