Interstellar (2014)
Wiesz, bez filmów w ogóle też da się żyć.

Ale jednak je oglądamy, choćby po to, żeby zobaczyć rzeczy, których nie możemy zobaczyć w rzeczywistości - np. strzelaniny w Nowym Jorku albo dość realistycznie wyglądającą czarną dziurę w dalekim kosmosie. Bo to po prostu fajne.

Odpowiedz
Ale nikt nie twierdzi, że to od razu ma być wykład a'la Morgan Freeman w kosmosie z muzyką Zimmera i Nolanowym filtrem kolorów - po co od razu skrajności? Ot, po prostu fajnie, że ekipie chciało się zaangażować czas i środki, by nadać oprawie jako taki naukowy sznyt. I tylko tyle Oczko
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
Szczerze? nawet na wikipedii jest gif który pokazuje jak wygląda soczewkująca czarna dziura, więc cały reasercz i angaż środków to 5 minut na google i 3 maile do grafika - ziom, możesz nam strzelić coś takiego w 3d? Oczko

Poza tym szczerze mówiąc to czarna dziura tak jak u nolana to wygląda pewnie z odległości połowy galaktyki a nie z odległości "kontaktowej", wcale bym sobie nie dał ręki uciąć, że jest to jakieś szczególnie wierniejsze podejście do sprawy niż w innych filmach...

For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
(24-10-2014, 11:25)Negatywny napisał(a): Szczerze? nawet na wikipedii jest gif który pokazuje jak wygląda soczewkująca czarna dziura, więc cały reasercz i angaż środków to 5 minut na google i 3 maile do grafika - ziom, możesz nam strzelić coś takiego w 3d? Oczko

Szczerze? Z taką retoryką każde zagadnienie filmowe można sprowadzić do "nawet w Świecie Wiedzy jest zdjęcie robota, więc cały risercz i angaż środków, to mail do grafika, żeby przejrzał komiksy Marvela i zaprojektował do filmu Ultrona".
Moje zwykłe stwierdzenie faktu odbierasz jak kadzenie Lolanowi - a to robili inni po obejrzeniu przytaczanego materiału Oczko

"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
Cytat:Szczerze? nawet na wikipedii jest gif który pokazuje jak wygląda soczewkująca czarna dziura, więc cały reasercz i angaż środków to 5 minut na google i 3 maile do grafika - ziom, możesz nam strzelić coś takiego w 3d? Oczko

I naprawdę będziesz starał się udowodnić, że gif na wikipedii jest tym samym, co widok czarnej dziury w filmie? Duży uśmiech Gif to wiedza, a film to doświadczenie, emocje, itd. Nie wiem, po co w ogóle oglądasz filmy, skoro masz takie podejście. Ja widzę olbrzymią różnicę między, dajmy na to, kosmicznymi pejzażami z "Drzewa życia" Malicka z Preisnerem w tle, a zdjęciami galaktyk z internetu.

Cytat:Moje zwykłe stwierdzenie faktu odbierasz jak kadzenie Lolanowi

I za każdym razem będziesz pisał Lolan?

Odpowiedz
(24-10-2014, 11:31)Badus napisał(a): Szczerze? Z taką retoryką każde zagadnienie filmowe można sprowadzić do "nawet w Świecie Wiedzy jest zdjęcie robota, więc cały risercz i angaż środków, to mail do grafika, żeby przejrzał komiksy Marvela i zaprojektował do filmu Ultrona".

Stawiam diamenty przeciw kasztanom, że zrobienie robocika w 3D wraz z pierdyliardem mechanicznych/ruchomych detali to wielokrotnie więcej roboty niż taka czarna dziura, nie mówiąc już np. o wykonaniu później modelu w skali 1:1 - jak np. stateczka którym fruwał sobie Crius w oblivionie, stąd się dziwię czym tu się podniecać u nolana, thats all Oczko

Albo taka symulacja oświetlenia na skórze hulka albo navi, to urywa dupę i jest na oko z 5 razy bardziej skomplikowane, a to dopiero początek zabawy, żeby stworzyć taką postać...

@patyczak: a ty o czym znowu bo ja nie wiem...
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
Piszesz, że nie ma się co jarać czarną dziurą u Nolana, bo jak takowa wygląda można sobie zobaczyć w necie. Chyba dość jasno ci napisałem, dlaczego tak nie jest.

Odpowiedz
O, widzę już sedno problemu:

Cytat:(...) jest na oko

To jak z tym ponurym żartem o grafikach.
- Co?! Czemu pan tyle chce za zwykły plakat - przecież to przy komputerze ze dwie godziny roboty dla pana!
- Dwie godziny pracy i 20 lat doświadczenia.

Oczywiście uniwersalne dla większości zawodów.

"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
(24-10-2014, 11:50)patyczak napisał(a): Piszesz, że nie ma się co jarać czarną dziurą u Nolana, bo jak takowa wygląda można sobie zobaczyć w necie. Chyba dość jasno ci napisałem, dlaczego tak nie jest.


Nieeeee.... piszę, że nie ma się co jarać researchem i nakładem pracy, żeby wykoncypować jak taka czarna dziura powinna wyglądać - nic ponadstandardowego nolan nie zrobił, poza oczywiście gromkopierdnym filmikiem jak mu jakiś jajogłowy smaruje całki na tablicy Duży uśmiech
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
(23-10-2014, 21:13)Lawrence napisał(a): Ten film jest wprost pod każdym calem stworzony dla mnie i bardzo, bardzo, ale to bardzo się cieszę na zbliżającą się premierę. Uśmiech

Nie wierzę, że ci to przypadkiem wychodzi. Ty celowo chcesz wszystkim ten film (i Nolana) obrzydzić.

Cytat:Ja np. nigdy nie słucham soundtracków, aby mi muzycznie nie spoilerował fabuły. I nie ma nic piękniejszego niż po raz pierwszy usłyszeć muzykę wraz z obrazem.

Co do słuchania soundtracków przed obejrzeniem - w moim przypadku oddziaływanie muzyki w filmie było o WIELE mocniejsze w sytuacjach gdy przed pierwszym obejrzeniem przesłuchałem soundtrack wielokrotnie, a było tak w przypadku takich filmów jak Braveheart, Last of Mohicans, Fellowship of The Ring, Wiedźmin, Kingdom of Heaven, Gladiator czy Batman Begins.

Odpowiedz
Cytat:Co do słuchania soundtracków przed obejrzeniem - w moim przypadku oddziaływanie muzyki w filmie było o WIELE mocniejsze w sytuacjach gdy przed pierwszym obejrzeniem przesłuchałem soundtrack wielokrotnie
U mnie tak samo. Wynika to pewnie z tego, że bardzo rzadko jakiś utwór sam w sobie wpada mi w ucho od razu, najczęściej zakochuję się w piosenkach po kilku przesłuchaniach. Kiedy tylko mogę i film mnie odpowiednio ciekawi, to słucham ścieżki dźwiękowej przed obejrzeniem.

Odpowiedz
Proponuję pogadać o tym tutaj: http://forumkmf.pl/Thread-Lepiej-pozna%C4%87-muzyk%C4%99-z-filmu-PRZED-obejrzeniem-czy-w-trakcie?pid=394738#pid394738

Odpowiedz
Badus napisał(a):+1, zwłaszcza w kontekście ostatniego lunatykowania Ziemkiewicza w kwestiach klimatycznych Oczko

Ziemkiewicza nie trawie, ale wiesz że akurat w tym temacie ma rację?

To znaczy, że globalne ocieplenie jest mitem a ograniczenie CO2 szwindlem za który przyjdzie nam grubo zapłacić? Uśmiech

Chyba że chodzi o coś innego.

Odpowiedz
(23-10-2014, 21:28)Mierzwiak napisał(a): Nieważne czy Zimmer nagra nudny soundtrack

Cytat:"Then again, Nolan gives his audience a lot to unpack in the film's two-hour, 49-minute running time, so there's much to absorb, not to mention a persistent ringing in the ears thanks to Hans Zimmer's ... let's just say, enthusiastic ... score."

http://www.latimes.com/entertainment/envelope/goldstandard/la-et-mn-interstellar-first-screening-20141023-column.html

(24-10-2014, 12:04)Gieferg napisał(a): Nie wierzę, że ci to przypadkiem wychodzi. Ty celowo chcesz wszystkim ten film (i Nolana) obrzydzić.

Przecież to za nim film powstał to i tak 2/3 forum go przekreśliło, więc niby jak mogę obrzydzić coś, co i tak podobno wedle tego co czytam ma być do niczego.
Chociaż nie ukrywam, że w te szare ponure dni, niezwykłą przyjemność sprawia mi wchodzenie w ten temat i patrzeć jak niektórzy przez parę stron i codziennie wypisują jak i ten film nie interesuje i jaki będzie zły.
Nie ukrywam, że naprawdę fajnie się to czyta i mam nadzieję, że jeszcze kilkanaście takich stron przybędzie. Oczko
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Na rottenach (wiem, lipne źródło, ale poczytać można) jest aktualnie siedem pozytywnych recenzji i cztery negatywne. Z jednej strony:
Cytat:A bold, beautiful cosmic adventure story with a touch of the surreal and the dreamlike.
a z drugiej:
Cytat:There is an odd shallowness that reduces all the intellectual power of this endeavor to a "you mean, one atom of my fingernail could be an entire universe?" stoner joke.

Odpowiedz
(27-10-2014, 17:59)raven.second napisał(a): Na rottenach (wiem, lipne źródło, ale poczytać można) jest aktualnie siedem pozytywnych recenzji i cztery negatywne. Z jednej strony:
Cytat:A bold, beautiful cosmic adventure story with a touch of the surreal and the dreamlike.
a z drugiej:
Cytat:There is an odd shallowness that reduces all the intellectual power of this endeavor to a "you mean, one atom of my fingernail could be an entire universe?" stoner joke.

Niestety to czego się obawiałem, czyli Nolan przesadził z patosem. Dużo zarzutów w kierunku nadmiaru sentymentalizmu i ckliwości co widac już na zwiastunach. Wszyscy pamiętamy, że TDKR miał znakomite pierwsze recenzje, a film wyszedł zaledwie niezły. Interstellar zaczyna z niższego pułapu ocen, także cudów się nie spodziewajmy.
Szkoda, że Nolan zmierza w złą stronę (jeżeli te nolanizmy się sprawdzą to można tak powiedziec).

Odpowiedz
There is an odd shallowness that reduces all the intellectual power of this endeavor to a "you mean, one atom of my fingernail could be an entire universe?" stoner joke.

Kurde, gorzej być nie mogło. Szkoda, może innym razem dostaniemy dobrego sfa ze świeżą fabułą...

Odpowiedz
Z tego początkowego obrazu minusów i zalet, wyłania się w sumie obraz...swego rodzaju "Kontaktu". Czyli jak dla mnie cacy, bo to od początku miał być bardziej Sagan, a nie Kubrick. Na drugą odyseję się nie nastawiałem. A praktycznie wszystkie recki piszą, że seans zaletach Imaxowych seansów. Tak więc miejsce w kinie zajęte.

Z Badass Digest:

Cytat:Interstellar tackles some big ideas along the way. Some are fascinating - fifth-dimensional space represented in three dimensions - and some are cringe-worthy - love as a universal constant - but all of the ideas are approached with honesty and intelligence. That alone makes me like and admire the movie. I just wish I could love it; Inception blew me away the first time through and has remained a film that moves me intellectually, cinematically and even emotionally. Interstellar stimulates intellectually, is dead on arrival emotionally and works well enough cinematically without truly wowing in the way it should.

I’m kind of reminded of how I felt walking out of The Dark Knight Rises: I wasn’t sure if I had just sat through a bad movie or not. I don’t think Interstellar is bad, but I do find myself wondering if it’s actually very good. Part of the problem is the film’s curious thematic inertness - nobody really learns anything over the course of the film (well, Murph learns her dad was right to abandon her, I guess), and the movie isn’t able to credibly balance its fascination with next-level science and its focus on gooey family stuff. Steven Spielberg was once attached to this movie and it’s not hard to see how he would have approached the film’s dual themes of the human adventure and familial love, but Nolan isn’t Spielberg. You understand that he's far more invested in the sequence where McConaughey must match his ship's rotations in order to dock with a wildly out of control orbiter than the sequence where a character back on Earth reveals a dark truth.

I can't tell you about that character, unfortunately. The most interesting stuff to discuss is stuff I can’t write about before release; there’s a lot to talk about in this film’s third act, some of it absolutely terrific, some of it oddly lifeless, all of it worthy of deep, serious discussion. The reality is that The Dark Knight Rises was a piece of shit, a film not worth the attention paid to it, but Interstellar, for all its faults, is filled with sequences, moments and concepts worthy of deep, lengthy essays and arguments about morality. All of which will have to come after release.

There are so many frustrating flaws in this enormously cerebral, wonderfully hopeful and massively ambitious movie. If good intentions were enough to make a movie a masterpiece, Interstellar would be the greatest work of Nolan’s career. That said, even with its many flaws, Interstellar is an often gorgeous, expertly put-together movie that demands to be seen on the biggest possible screen. And while many parts of Interstellar don’t work, the whole hangs together enough to be a movie that impresses with hard sci-fi nerdiness. If only that were enough to make it the great film we hoped for
"What writer wants to make compromises with story? Story is the only reason you're in it."
David Simon

Odpowiedz
(27-10-2014, 18:25)und3r napisał(a): Kurde, gorzej być nie mogło. Szkoda, może innym razem dostaniemy dobrego sfa ze świeżą fabułą...

O to już byłeś w kinie. U mnie niestety jeszcze nigdzie nie grają.
A poważniej to poczekajmy z opiniami aż samymi zobaczymy film. Lub kto z nas zobaczy to zobaczy.

Ja sam teraz jestem bardzo ostrożny i nie czytam przedwczesnych recenzji. Chociaż we współczesnym świecie i tak ciężko omijać przecieki. Chyba, że nie korzystać z internetu Uśmiech
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Faak, ja Lawrence nie widziałem, ale chyba w tym filmie faktycznie jest coś do bani.

"It uses mind-bending scientific concepts to justify action sequences that dazzle, but are functionally just as ludicrous as anything you’d find in a Transformers movie"

To od Williama Bibbianiego. Jednego z moich ulubionych krytyków.

Nolan also seemingly can't help himself from drowning out many of the dialogue scenes with ribcage-jiggling bass notes from pipe organs and string sections, which basically try to do for “Interstellar” what “bwaaaaahhh” did for “Inception.”

To od Alonso Duralde. To też krytyk, któremu raczej ufam. Oby oboje się tym razem pomylili.
Maciek Niedźwiedzki, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Sep 2013.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości