CSM-101
Liczba postów: 7,848
Liczba wątków: 0
(12-11-2014, 13:06)Capt. Nascimento napisał(a): Cameron w ostatnich latach jest wyrobnikiem z wizją. W Avatarze jedyną rzeczą naprawdę na poziomie i z wyobraźnią była flora - tam było widać że Cameron do nurkowania w oceanach i tych swoich filmów dokumentalnych podchodził z pasją i wzorowana na głębinach roślinność Pandory była świetna.
Cała reszta świadczy o braku wyobraźni. 
Akurat science of avatar jest dopięte na ostatni guzki, lata świetlne przed sztabem naukowców Nolana. Sama koncepcja rotacyjnych lotów na pandorę, bazy, logistyka, pojazdy - to sci-fiowa najwyższa klasa, a to tylko tło tego filmu, nad którym widz kompletnie nie musi się rozdrabniać. U Nolana za to niedobitki NASa mają rakietę gotową do lotów międzygalaktycznych w jakiejś starej bazie, wybudowaną z pominięciem jakichś kilkudziesięciu lat na kolonizację choćby najbliższego otoczenia, seems legit...
(12-11-2014, 13:06)Capt. Nascimento napisał(a): Nie byłbym taki przekonany że wystarczy popalić węgiel i przefiltrować najtańszym filtrem. 
Na pewno da się wytwarzać tlen z dwutlenku węgla i z tego wodę, nie wiem w jak dużej skali.
Jeśli tlen gwałtownie ucieka z atmosfery, a zmiany są coraz bardziej postępujące to mogę kupić wersję w której ludzkość nie przeżyje, a jakaś tam mała część się zabunkruje pod ziemią.
I zacznie się Fallout, tylko bez tak porozwijanych bunkrów. 
Nie nie, sprawa jest dużo prostsza. Kopcisz wunglem - masz energię i CO2. Rośliny żrą CO2 i azot (tego nie brakuje) produkując tlen. Ten żrą ludzie.
Powiedzmy, że pyły w powietrzu są groźne dla ludzi i mogą przysłaniać (zasyfiać) szklarnie dla roślin. Ludzie mogą w budynkach mieć najtańsze filtry, bo pył to żaden problem, a szklarnie trzeba pucować, żeby osiadły pył nie odcinał dostępu światła. Oczywiście można tu się sprzeczać, dla jak dużej części populacji uda się zapewnić żarcie i tlen, ale na pewno dla większej i tańszym kosztem niż na nowo kolonizowanej planecie, no chyba, że gdzieś za rogiem czeka druga ziemia bez tych sztucznych problemów.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
12-11-2014, 13:20
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2014, 13:26 przez Negatywny.)
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Negatywny napisał(a):Akurat science of avatar jest dopięte na ostatni guzki, lata świetlne przed sztabem naukowców Nolana. Sama koncepcja rotacyjnych lotów na pandorę, bazy, logistyka, pojazdy - to sci-fiowa najwyższa klasa, a to tylko tło tego filmu, nad którym widz kompletnie nie musi się rozdrabniać. U Nolana za to niedobitki NASa mają rakietę gotową do lotów międzygalaktycznych w jakiejś starej bazie, wybudowaną z pominięciem jakichś kilkudziesięciu lat na kolonizację choćby najbliższego otoczenia, seems legit...
No z tym akurat muszę się zgodzić. Cameron miał sztab naukowców i inżynierów wymyślających projekty statków kosmicznych, a taki Nolan to najwyraźniej jest "zbyt mądry" by się konsultować z naukowcami...
Mierzwiak napisał(a):Nie zamierzam się wykłócać o poziom kreatywności w Avatarze, ale ten film, kuźwa, WYGLĄDA.
Akurat zdjęciom w Interstellar nie mam nic do zarzucenia. Gorzej z kreatywnością Nolana, który fajnie zrobił tunel czasoprzestrzenny, czarna dziura była pokazana urywkowo, zaś sam kosmos bywał efektowny ale zbyt oszczędnie pokazywany (i bez wyobraźni).
Większa tu była zasługa stylowych zdjęć.
Kreatywność na poziomie technicznym w Avatarze jak najbardziej była (hełm dokładnie odwzorowujący mimikę i strukturę twarzy do motion capture, imitowanie prawdziwych warunków przy bluescreenie - np stania na skraju urwiska itp).
Poziom kreatywności scenariusza i wizji świata (za wyjątkiem świetnej roślinności) pominę aby nie offtopować.
Negatywny napisał(a):Powiedzmy, że pyły w powietrzu są groźne dla ludzi i mogą przysłaniać (zasyfiać) szklarnie dla roślin. Ludzie mogą w budynkach mieć najtańsze filtry, bo pył to żaden problem, a szklarnie trzeba pucować, żeby osiadły pył nie odcinał dostępu światła. Oczywiście można tu się sprzeczać, dla jak dużej części populacji uda się zapewnić żarcie i tlen, ale na pewno dla większej i tańszym kosztem niż na nowo kolonizowanej planecie, no chyba, że gdzieś za rogiem czeka druga ziemia bez tych sztucznych problemów.
Ano, przydałoby się wyjaśnienie co będzie się dalej działo z Ziemią - czemu opcja zabunkrowania jakichś grupek pod ziemią odpada.
Może jakaś erozja gleby, ruchy płyt tektonicznych, wydzielanie toksycznych gazów, magma czy cokolwiek. 
Niemniej jeśli jakaś obca rasa podsuwa nam tunel czasoprzestrzenny prowadzący do planet gotowych do skolonizowania, więc tak jakby właśnie "gdzieś za rogiem", to jest to opcja warta uwagi.
12-11-2014, 13:26
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2014, 13:30 przez Capt. Nascimento.)
CSM-101
Liczba postów: 7,848
Liczba wątków: 0
Tylko, że w scenariuszu na jego końcu nie było żadnej planety nadającej się do skolonizowania więc cała podróż o kant dupy potłuc (chodziło o uratowanie stworków), a cały ziemski problem rozwiązuje gdzieś przypadkowo znalezione ustrojstwo antygrawitacyjne...
Rozumiem, że w ostatecznym filmie jest podobnie...?
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
12-11-2014, 13:36
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Nie, jedna z trzech planet okazała się być zdatna do kolonizacji.
Ustrojstwa antygrawitacyjnego nie ma - w Ziemi zachodzą zmiany w grawitacji dzięki czemu profesor Michael Caine opracowuje projekt wielkiej stacji kosmicznej która będzie mogła wylecieć z ziemi zabierając bardzo wielu ludzi.
Jednak nie może ukończyć równania pozwalającego na wykończenie stacji, do którego potrzebne są dane pobrane z wnętrza Czarnej Dziury.
Robot pobiera dane, przekazuje je McCounagheyowi a ten wysyła je swojej córce i ona kończy równanie Caine'a.
12-11-2014, 13:41
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2014, 13:42 przez Capt. Nascimento.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(12-11-2014, 13:26)Capt. Nascimento napisał(a): Poziom kreatywności scenariusza i wizji świata (za wyjątkiem świetnej roślinności) pominę aby nie offtopować. 
Dla mnie gorsze od prostej, wtórnej ale efektywnej historii są przeintelektualizowane brednie oparte na onanizowaniu się przekonaniem o swojej własnej wielkości. Sam wybierz co wolisz  Zresztą nauczenie się zasady "mniej znaczy więcej" w kwestii ekspozycji, ilości wątków i (zbędnych) postaci, czyli krótko mówiąc scenariusza, dobrze by Nolanowi zrobiło.
Czytaliście najnowsze wypowiedzi Krzysia?
Christopher Nolan napisał(a):My films are always held to a weirdly high standard for those issues that isn’t applied to everybody else’s films—which I’m fine with. People are always accusing my films of having plot holes, and I’m very aware of the plot holes in my films and very aware of when people spot them, but they generally don’t.
Those issues are all buttoned-up, and Kip has a book on the science of the film about what’s real, and what’s speculation—because much of it is, of course, speculation. There have been a bunch of knee-jerk tweets by people who’ve only seen the film once, but to really take on the science of the film, you’re going to need to sit down with the film for a bit and probably also read Kip’s book. I know where we cheated in the way you have to cheat in movies, and I’ve made Kip aware of those things.
12-11-2014, 13:42
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2014, 13:53 przez Mierzwiak.)
CSM-101
Liczba postów: 7,848
Liczba wątków: 0
Czy się komu bardziej podoba kosmiczna pocahontas, czy rodzinne banały kolana, to powiedzmy kwestia gustu, ale świat przedstawiony u Camerona jest perfekcyjny pod względem logiki, wiarygodności i efektywności, gdzie jak rozumiem wszystkie 3 rzeczy w interstellar leżą i kwiczą...
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
12-11-2014, 13:52
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Mierzwiak napisał(a):Dla mnie gorsze od prostej, wtórnej ale efektywnej historii są przeintelektualizowane brednie oparte na onanizowaniu się przekonaniem o swojej własnej wielkości. Sam wybierz co wolisz 
Wziąłeś poprawkę na Camerona krzyczącego po odbiorze Złotego Globu "I AM KING OF THE WORLD!!" i tysiące ludzi znajdujących drugie dno, głęboki przekaz i piękno Pandory dorównujące najwiekszym artystom w dziejach? 
Płaczących nad miłością Jakesully i Neytiri, malujących się na Na'vi i grożących że popełnią samobójstwo licząc na reinkarnację w Pandorze?
Dla mnie najlepszy Cameron to ten z Terminatora 1, choć oczywiście Terminator 2 i Obcy 2 są też świetne.
Titannic to już znacznie gorzej, a tym bardziej Avatar.
Nolan miał świetne Following, Memento, Prestiż, Bezsenność, a wszystkie kolejne filmy obniżyły loty.
Najśmieszniejsze że fanboje Nolana zazwyczaj zamiast na powyższe filmy, wskazują na Dark Knighta albo Incepcję, zaznaczając że trylogia Batmana zdetronizowała trylogię Ojca Chrzestnego a Heath Ledger już oficjalnie zagrał najlepszą kreację w dziejach kina.
Cameron zgrywa "króla świata" i liczy dolary, a Nolan zgrywa geniusza którego zdjęcia z filmów powinny pokrywać sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej. 
(vide jeden przedpremierowy cytat który mnie rozbawił do łez, bodajże Mentala)
Cytat Nolana (Lolana) pomijam milczeniem, bo szkoda na to słów.
Negatywny napisał(a):Czy się komu bardziej podoba kosmiczna pocahontas, czy rodzinne banały kolana, to powiedzmy kwestia gustu, ale świat przedstawiony u Camerona jest perfekcyjny pod względem logiki, wiarygodności i efektywności, gdzie jak rozumiem wszystkie 3 rzeczy w interstellar leżą i kwiczą...
Dla mnie to podobny poziom filmów. Avatar miał mniej idiotyzmów i dziur fabularnych, ale miał potwornie naiwną wizję świata, wraz z fabułą zerżniętą z Pocahontas i Księżniczki Mononoke, kretyński przekaz o ochronie środowiska, sztuczki podprogowe do ogłupiania widzów (vide wielkie oczy, nosy jak u szczeniaczków u Na'Vi, wplatanie w szeregi żołnierzy ludzi jakichś meneli itp) a samo zakończenie było słabe.
Pusta wydmuszka opakowana w pięknym papierku, z dwoma zaletami: nowinki technologiczne plus flora.
Interstellar ma w założeniach mądrzejszą fabułę i nieporównywalnie mądrzejszy przekaz, który kładzie kilka dziur fabularnych.
Zakończenie nie słabe a zwyczajnie beznadziejne, mniej nowinek technicznych ale ładniejszą historię.
Film potrafi być BARDZO efektywny - od strony wizualnej, treści i emocji. Ale inne momenty to mocno psują.
Plus jednak opisuje znacznie bardziej interesującą opowieść niż "źli ludzie kontra dobre smerfy chroniące środowiska" (ja tam kibicowałem ludziom!).
Odnosząc się do podpisu Mierzwiaka:
Mierzwiak napisał(a):Prometheus > Interstellar
U mnie Prometeusz ma 3/10, a Interstellar ma 8/10 (byłoby 7/10 ale widoki kosmosu mnie ujęły w paru miejscach).
Warto pójść do kina bo ja nastawiałem się na gniota i zostałem pozytywnie zaskoczony.
12-11-2014, 13:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2014, 14:09 przez Capt. Nascimento.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,380
Liczba wątków: 128
Cytat:dla mnie najlepszy Cameron to ten z Terminatora 1, choć oczywiście Terminator 2, Predator i Obcy 2
Predator?
12-11-2014, 14:00
CSM-101
Liczba postów: 7,848
Liczba wątków: 0
Tylko, że Cameron jest królem świata, więc może tak mówić
Mądrzejsza fabuła i przekaz? Nie rozśmieszaj mnie  Nolan to co najwyżej morze skończyć tam gdzie Cameron dopiero zaczyna
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
12-11-2014, 14:01
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2014, 14:03 przez Negatywny.)
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Gieferg napisał(a):Predator?
O pardon, to McTiernan.
A zdawało mi się że reżyserem był Cameron.
Negatywny napisał(a):Mądrzejsza fabuła i przekaz? Nie rozśmieszaj mnie Nolan to co najwyżej morze skończyć tam gdzie Cameron dopiero zaczyna 
MoŻe gdyby Avatar w ogóle miał fabułę i przekaz to bym się zgodził. 
Interstellar takie ma, tylko idiotyzmy je przysłaniają.
A ja osobiście nie jaram się ani Nolanem ani Cameronem, bo jest wielu lepszych reżyserów.
12-11-2014, 14:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2014, 14:10 przez Capt. Nascimento.)
CSM-101
Liczba postów: 7,848
Liczba wątków: 0
Czyli, że co konkretnie?
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
12-11-2014, 14:10
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Kapitanie, mój Kapitanie, tylko widzisz - fani jednego widzą w nim znakomitego reżysera akcji i faceta z wizją, który w swoich filmach zawiera sceny, obrazy, dialogi i pomysły, które przechodzą do historii kina (to nie opinia, ale fakt), a że wśród jego fanów są ludzie którzy rozmawiają z paprotkami i przesadzają z niebieskim? Nie widzę w tym niczego szkodliwego
Z drugiej strony masz faceta, który całkowicie bezpodstawnie został obwołany wizjonerem i nowym Kubrickiem, a co gorsza opinia ta jest wciąż podtrzymywana, co jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe.
Jeśli chodzi o Avatara, a chciałbym uciąć dalszą dyskusję na ten temat i porównania, to widzisz, problem z Interstellar jest dla mnie taki, że mogę wskazać jakiś dowolny film sci-fi i na 90% będzie on pod tym czy innym względem lepszy od tego, co zrobił Nolan.
12-11-2014, 14:10
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Jeszcze parę filmów i gość dorobi się ksywy Shyamanolan (choć moim zdaniem Shyamalan zaliczył znacznie mniejszy spadek formy niż Nolan).
12-11-2014, 14:14
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Mierzwiak napisał(a):Kapitanie, mój Kapitanie, tylko widzisz - fani jednego widzą w nim znakomitego reżysera akcji i faceta z wizją, który w swoich filmach zawiera sceny, obrazy, dialogi i pomysły, które przechodzą do historii kina (to nie opinia, ale fakt), a że wśród jego fanów są ludzie którzy rozmawiają z paprotkami i przesadzają z niebieskim? Nie widzę w tym niczego szkodliwego 
Mój nick jest od postaci z Elitarnych, a nie ze Stowarzyszenia Umarłych Poetów ale niech będzie.
Zgodzę się z tym że Cameron odcisnął znacznie większe piętno na historii kina - Terminatory to klasyki kina a Titannic i nawet Avatar były pewnym krokiem naprzód (od strony technicznej i rozmachu).
Mierzwiak napisał(a):Z drugiej strony masz faceta, który całkowicie bezpodstawnie został obwołany wizjonerem i nowym Kubrickiem, a co gorsza opinia ta jest wciąż podtrzymywana, co jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe.
Mnie to osobiście bawi.
Uważam że gość ma potencjał na zrobienie wielkiego filmu, ale póki co mu się nie udało i coraz bardziej się od tego oddala.
Negatywny napisał(a):Czyli, że co konkretnie?
Brak możliwości porozumiewania się człowieka z wyżej rozwiniętą rasą.
Wyobrażenie sobie więcej niż trzech wymiarów.
Lot przez czarną dziurę i przez tunel czasoprzestrzenny.
A poza tym o miłości ojca do córki, który chciał zrobić wszystko by ją uratować. Banalne, ale bardziej emocjonujące niż smerfy vs wojsko i ochrona środowiska.
military napisał(a):Jeszcze parę filmów i gość dorobi się ksywy Shyamanolan (choć moim zdaniem Shyamalan zaliczył znacznie mniejszy spadek formy niż Nolan).
Należysz do niewielu ludzi którzy uważają The Happening za dobry film.
A jeśli uważasz że The Happening i Ostatni Siewca Wiatru i After Earth są lepsze od Mrocznego Rycerza, Incepcji i Interstellar to ja już nic nie poradzę.
12-11-2014, 14:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2014, 14:20 przez Capt. Nascimento.)
Stały bywalec
Liczba postów: 18,604
Liczba wątków: 148
(12-11-2014, 14:14)military napisał(a): Jeszcze parę filmów i gość dorobi się ksywy Shyamanolan (choć moim zdaniem Shyamalan zaliczył znacznie mniejszy spadek formy niż Nolan).
???????
Obejrzyj Szosty zmysl, a pozniej Ostatniego wladce wiatru. Nawet nie wiem jak mozna Nolana stawiac obok takiego filmowego parodysty jka szlalajalalaman
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
12-11-2014, 14:18
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Ale Airbender jest jeden, a Nolan wypuszcza już trzecią skuchę z kolei (tzn. ufam krytykom, jeszcze IS-a nie widziałem, ale sądząc po tym, co piszecie, wątpię żebym nagle wrócił do obozu Nolana). Problem w tym, że Nolan ma tak silną reputację inteligentnego artysty, że w tym punkcie ludzie już boją się mówić, że król jest nagi. Jeśli coś im się nie podoba, to pewnie nie zrozumieli, tak musi być, to musi mieć sens bo Nolan.
12-11-2014, 14:20
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2014, 14:21 przez military.)
Stały bywalec
Liczba postów: 18,604
Liczba wątków: 148
(12-11-2014, 14:20)military napisał(a): Ale Airbender jest jeden, a Nolan wypuszcza już trzecią skuchę z kolei (tzn. ufam krytykom, jeszcze IS-a nie widziałem, ale sądząc po tym, co piszecie, wątpię żebym nagle wrócił do obozu Nolana).
moze i jeden, ale nie zmienia to faktu, ze jest jedno z najwiekszych gowien ostatniego dziesieciolecia. Nawet tak krytykowany na tym forum TDKR to masterpiece obok tego kalu. end of story
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
12-11-2014, 14:22
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Zdaje mi się że powoli ludzie zaczynają sobie zdawać z tego sprawę.
A After Earth jest równie zły co Last Airbender, zresztą The Happening niewiele lepszy.
Incepcja, Dark Knight to blockbustery z problemami ale nadal rewelacyjne popcornowe kino. U mnie mają 8/10, no może Dark Knight 7+/10
After Earth i Last Airbender to 2/10, The Happening... 3/10? Może w porywach 4 jeśli uznam to za pastisz.
Nolan nadal potrafi robić dobre popcornowe kino a Shyamalan wzbudza głównie politowanie i śmiech.
12-11-2014, 14:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2014, 14:24 przez Capt. Nascimento.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Happening to dobry film. Kliknij w moją stopkę i przekonaj się sam.
12-11-2014, 14:24
Stały bywalec
Liczba postów: 18,604
Liczba wątków: 148
ooo, zapomnialem ze After Earth to tez jego. Filmowa masakra.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
12-11-2014, 14:27
|