18-11-2014, 14:37
|
Interstellar (2014)
|
|
Genialne :>
18-11-2014, 14:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-11-2014, 15:05 przez Gieferg.)
ROTFL
a w tym pierwszym gdzie Zemeckis?
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 18-11-2014, 15:32
a ja coraz życzliwiej myślę o INTERSTELLAR. Co prawda wszystko mogłoby być lepsze [diaaalooogi], ale uparte tkwienie w głowie po 2 tygodniach od seansu może być dowodem na to, że to bardziej wartościowy film niż myślałem tuz po seansie. Nie bez wad, ale chce mi się go obejrzeć po raz drugi, tak po prostu. Nie wiem kiedy, bo jakoś seanse mi umykają, ale parę rzeczy fajnie byłoby zweryfikować.
18-11-2014, 16:27
Des, powtorz lepiej sobie Contact - jasne, czuc tutaj ten naiwny duch Spielberga, ale to ten poczciwy rodzaj naiwnosci. Wiara vs Nauka, o wiele lepsze tlo spoleczne, o wiele wiecej emocji. Naprawde dobra rzecz, przy ktorej IS jawi sie jako wypociny grafomana na kacu.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
19-11-2014, 00:04
Contact powtórzyłem sobie dokładnie 2 dni przed Interstellar, ale nie oszukujmy się - kompletnie inne kino, przede wszystkim dotyczącze tytułowego Kontaktu, podczas gdy Nolan proponuje nam naukowo uzasadnione, ale jednak kino przygodowe. Tymczasem drugi seans za mną i... ocena spada oczko w dół. Bynajmniej jednak nie dlatego, że film kiepski, tylko niestety gorsze replay value - nużył mnie jednak wątek ziemski, nie mogłem się doczekać, jak już wylecą, a następnie wiadomo jakiej sceny. I przyznaję z ręką na sercu, że ostatnia godzina to miód - ogląda się to po prostu jak na szpilkach (już odkładając wszelkie kwestie możliwe-niemożliwe na bok). A wiadomo jaka scena to dla mnie czysta magia kina - może film wykłada się na wielu płaszczyznach, ale jednak emocjonalnie Nolan potrafi robić kino i dlatego właśnie Interstellar wygrywa u mnie z Gravity, na którego bohaterów miałem po prostu wyjebane (nie mówiąc o tym, że Sandra była po prostu niewłaściwą osobą na niewłaściwym miejscu). To jest zresztą film, który bierze widza na emocje, bo to one górują, a nie nauka, więc jeśli pod tym względem się go nie kupi, to koniec.
W tym miejscu chciałbym jednak powrócić - już ostatni raz, słowo! - do planet. Otóż, czemu one są takie "nijakie"? Albowiem kosmos stoi tutaj w konkretnej opozycji do myśli przewodniej filmu - jest zimny, pusty, nieprzyjazny, samotny. Stąd i planety pozbawione są upiększaczy, dodatków, dupereli. Dlatego też zamiast serwować nam jakieś niezapomniane widoki Saturna z bliska, wniknąć w jego pierścienie czy coś takiego, Nolan serwuje nam ujęcie z daleka z migoczącym na tle planety, mikrusem Endurance. Ja to kupuję, podobnie, jak kupuję bijące z tego filmu ciepło i, mimo wszystko, swoisty optymizm. Bywa gromkopierdnie, narracja chwilami ssie (te beznadziejne wstawki dokumentalne bolą za drugim razem bardziej), jest kilka momentów WTF oraz łopatologii, ale nawet z wszystkimi minusami (wątek ziemski jest jednak skopany wzorowo, po całości) to przyjemny w odbiorze film. Niech nawet będzie, że to takie małe guilty pleasure - mogę z tym żyć ![]() BTW:
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 19-11-2014, 00:26 (19-11-2014, 00:26)Mefisto napisał(a): ale jednak emocjonalnie Nolan potrafi robić kinoTak z ciekawości: to stwierdzenie ogólne, bo na takowe wygląda, czy jednak niefortunnie sformułowane odniesienie wyłącznie do tego filmu? Bo jak dla mnie kino Nolana z emocjami (takimi jak wzruszenie i łzy w oczach) ma tak mało wspólnego, jak to tylko możliwe, zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że Nolan robi kino tak zimne i bezduszne, że bardziej się już chyba nie da. Dość powiedzieć, że z całej jego filmografii dokładnie dwa (!) momenty mi tych wzruszeń dostarczyły - rozmowa Alfreda i Bruce'a w TDKR oraz spotkanie z Ellen Burstyn w Interstellar, choć to stało się niejako wbrew filmowi, który robił wszystko, by mnie to nie obchodziło. PS. Przed chwilą na E! Entertainment pokazali kawałek z premiery Interstellar, w którym Anne Hathaway mówi jakim to zaszczytem jest udział w tym filmie (westchnienie) i że Interstellar jest krokiem naprzód w historii kina. Jakieś pytania? ![]() 19-11-2014, 19:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-11-2014, 19:22 przez Mierzwiak.)
Nie jest on typowym wyciskaczem łez, ale zarzutów o emocjonalny chłód nigdy nie mogłem zrozumieć. W sensie jego filmy nie posiadają wiele typowo łapiących za gardło, poruszających połączeń obrazu i dzwięku, ale mimo wszystko facet na emocjach, zainteresowaniu widza, tempie i atmosferze grać potrafi. Jego filmy nie raz podniosły mi pikawę, na różne sposoby. Tyle, że nie koniecznie tych melodramatycznych.
Cytat:Jakieś pytania? Myślałem, że już potwierdzone zostało, że Hathaway to Lawrence w przebraniu
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
19-11-2014, 19:42
Great minds, think alike madafaka
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
19-11-2014, 19:43 (19-11-2014, 19:20)Mierzwiak napisał(a): Tak z ciekawości: to stwierdzenie ogólne, bo na takowe wygląda, czy jednak niefortunnie sformułowane odniesienie wyłącznie do tego filmu? Miałem na myśli ten film akurat, przy czym: Cytat:Bo jak dla mnie kino Nolana z emocjami (takimi jak wzruszenie i łzy w oczach) Zdecydowanie nie chodzi o to, a po prostu o przejęcie się losem bohaterów, kibicowanie im, śledzenie kolejnych wydarzeń z zaciekawieniem (czego tak brakowało mi w Grawitacji, zwłaszcza kiedy Sandra została sama), a niekiedy - jak w przypadku dokowania, czy też sięgając do innych tytułów, walki w hallu lub pościgu za furgonetką - na krawędzi fotela. Tylko tyle. Wyciskanie łez i duchowe dewastowanie widza w jakikolwiek inny sposób akurat u niego leży - z tym się zgodzę (patrz: Coop spotyka po latach córkę, a ja ziewam).
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 19-11-2014, 20:22
OK.
PS. Coś dla fanów: http://www.parkablogs.com/content/book-review-interstellar-beyond-time-and-space Fajna fotka z planu z Cooperem unoszącym się na tle Saturna. 19-11-2014, 20:25 Mierzwiak napisał(a):Bo jak dla mnie kino Nolana z emocjami (takimi jak wzruszenie i łzy w oczach) ma tak mało wspólnego, jak to tylko możliwe, zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że Nolan robi kino tak zimne i bezduszne, że bardziej się już chyba nie da. Hejtuję "Interstellara" na prawo i lewo, ale jedna scena była dla mnie znakomita pod względem emocjonalnym właśnie - scena, w której Cooper wraca z planety-kałuży i siada przed komputerem, żeby zobaczyć dorosłą córkę. Naprawdę ściskało to za serducho, tym bardziej, że tę scenę akurat Nolan dobrze przemyślał.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
19-11-2014, 20:37
To była dobra scena, ale mnie osobiście jakoś specjalnie nie ruszyła. W ogóle mała Murph była bardo fajna, ale już Chastain - przy całej mojej sympatii do aktorki - działała mi na nerwy.
19-11-2014, 20:49
kurwa, ludziom to nudzi się jednak
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 20-11-2014, 04:45
Lolrens, gdzie jestes? Miales przeciez odpowiadac na zarzuty?
Ale juz zrobili o Tobie filmik:26-11-2014, 09:21
http://comicbook.com/2014/11/29/prestige-writer-says-christopher-nolans-dark-knight-trilogy-is-s/
zaorane
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
30-11-2014, 08:22
Zesrane a nie zaorane. Jakiś nołnejm gada głupoty o tym, że pomógł sie wybić Nolanowi. Dobre sobie.
Zresztą zły temat. Ten reżyserski boss ma swój własny wątek.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
30-11-2014, 12:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-11-2014, 12:42 przez Pelivaron.)
Generalnie LOL - książkowy Prestiż to kopalnia debilizmów których 3/4 Nolan na szczęście wyciął - a to co zostało (maszyna Tesli) do tej pory ludzie mu wypominają. Wszystko co w adaptacji dobre i udane to akurat wyłącznie zasługa Nolana, więc błagam, niech Priest nie pisze nic o tym jak to filmy Nolana są źle napisane
Why are you firing wallnuts at me?
30-11-2014, 13:13 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |