Nowy
Liczba postów: 312
Liczba wątków: 1
nie, on po prostu nie cierrrpi Hirscha:)
uważam, że Jakuzzi troche przesadza, bo rola Hirscha, to nie miała być mądra postać, którą się lubi i naśladuje, ale ktoś, to zaraża cię swoją wrażliwością, że starasz się zrozumieć i wytłumaczyć sobie, czemu właściwie nie uciekłeś z domu.
cannibalistic humanoid underground dweller
23-04-2008, 00:17
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Szkopul w tym, ze im dalej w las, tym Hirsch stopniowo wiecej rozumow zjada i wiecej medrkuje, czesto w sposob nienajsubtelniejszy, o czym juz bylo wyzej. Byc moze taka decyzja i taka wyprawa uprawnia do tego, zeby pare madrych rzeczy o zyciu powiedziec? Pewnie tak, nie wiem. W trakcie seansu odnosilem jednak wrazenie braku wyczucia pewnych proporcji, no i mniejszej lub wiekszej sztucznosci calego przedsiewziecia.
A jesli juz mowa o subtelnosci, to gryzlo mnie jeszcze cos, o czym jeszcze nikt nie wspomnial, a co dotyczy scenarzysty i rezysera - mianowicie dosc prostackie kontrastowanie: miasto jest zepsute i psychicznie wyniszczajace, a natura czysta, wyzwalajaca najszlachetniejsze odruchy. Spojrzcie na rodzicow glownego bohatera: toz to niemalze socjopaci. Spojrzcie teraz na ludzi, ktorych Hirsch spotyka na swej drodze ku Alasce: pelni dziwnej "zyciowej" dostojnosci hippisi albo szlachetni, piekni w swojej egzystencjalnej prostocie rolnicy (ech, nie ma nic godniejszego niz prawdziwa, ciezka praca).
Nigga, pliiis....
23-04-2008, 15:13
Nowy
Liczba postów: 312
Liczba wątków: 1
ale ludzie których spotykał nie mieli wcale pokazać, że im dalej od własnych rodziców, tym świat jest normalniejszy. tak na prawdę, to spotkanie z nimi obnaża głupote i upór Alexa, bo pokazani są ludzie, którzy tęskną za swoimi dziećmi. motym powrotu, pojednania, przebaczenie itp wraca w filmie nieustannie, Alex nie wypełnia tego zadanie i przegrywa.
Nie wiem tylko co jest złego w tym, że sytuacja tylko lekkiej patologii rodzinnej może kwalifikować się na poważny uraz syna do rodziców i chęć ucieczki. To, że główny bohater nie zgadza się ze społecznie akceptowanymi 'niedoskonałościami' układu w którym przyszło mu się urodzić i dorosnąć i to, że często ucieka do jakiś górnolotnych frazesów jak najbardziej ze sobą współgra. Trzeba być wielkim idealistą, żeby umieścić się in the middle of nowhere [czyt. w dupie] i tam szykać odpowiedzi na Pytania. i ot tym właśnie jest ten film. Hirsch hirsch hirsch hirsch
cannibalistic humanoid underground dweller
23-04-2008, 15:53
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
taaa... Chacińskiemu odpowiedziałem, ale on gadać widać nie chce 8)
20-05-2008, 16:59
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Na maila czy w komentarzach pod tekstem?
20-05-2008, 18:28
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
i tu, i tu.
21-05-2008, 05:39
Captain Skullet
Liczba postów: 20,357
Liczba wątków: 128
Drugi seans po 2,5 roku od pierwszego i jeszcze lepsze wrażenia niż ostatnio, poruszająca historia, tym bardziej, że prawdziwa, do tego świetne zdjęcia i oczywiście muzyka.
9/10
PS. świadomośc, że Chris/Alex nie znalazł przejścia przez rzekę odległego jakieś pół kilometra od autobusu jest dość wkurzająca.
07-12-2010, 02:34
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,413
Liczba wątków: 67
Ja bym powiedział, że sam bohater jest wkurzający. I naiwny. I głupi czasem. No ale film dobry i tak.
07-12-2010, 02:39
Captain Skullet
Liczba postów: 20,357
Liczba wątków: 128
Owszem, naiwny, chwilami głupi i wkurzający, ale i tak go szkoda, a film i tak bardzo dobry.
btw, niepotrzebnie zmieniano tytuł w polskim tłumaczeniu, szczególnie że jest on wkomponowany w pojawiające się na początku filmu teksty, ale widać z racji tego że tytuł zmieniono, to słów Into The Wild się nie tłumaczy w ogóle. No i polski tytuł na DVD jest wyłącznie na okładce.
07-12-2010, 02:41
I Wicemiss Avatara 2010
Liczba postów: 992
Liczba wątków: 5
Film jest rzeczywiście mocarny. Naprawdę świetne kino drogi, które jak już się rozkręci i wciągnie widza to nie oderwie go od krzesła nawet po napisach końcowych. Co tu dużo jeszcze mówić o aspektach technicznych - świetne zdjęcia przypominające momentami pejzaże impresjonistów lub Williama Turnera, a do tego naprawdę bardzo dobry soundtrack skomponowany przez Eddiego Veddera. Do filmu na pewno będę wracał co jakiś czas, bo temat jest mi bliski, a taka samodzielna podróż od zawsze była moim marzeniem.
Jednakże, szkoda mi strasznie było bohatera, że nie znalazł przejścia na drugą stronę i kosztowała go życie lekcja, że "szczęście jest prawdziwe, tylko wtedy, kiedy je dzielimy z innymi". Film oprócz wspomnianych w nim książek typu Walden przypomina mi również koncepcję powrotu do natury Jana Jakuba Rousseau. Innym kontekst jaki się nasuwa to jeszcze świetny poemat Lukrecjusza De rerum natura. Polecam zarówno zapoznanie się z nim, chociażby we fragmentach oraz z filozofią Rousseau wszystkim, którym się podobał film, a nie mieli pojęcia o tym kontekście. Sądzę, że wtedy odbiór filmu będzie pełniejszy.
Na zakończenie, przypomina mi się jeszcze myśl sformułowana przez Rousseau, która w kontekście filmu wydaje się bardzo prawdziwa. Otóż wspomniał on kiedyś, że natura nie jest człowiekowi przyjazna. Jest wręcz wroga mu i mimo, że człowiek jest częścią tej natury, to i tak musi mieć się cały czas na baczności i zwalczać jej przeciwności.
Przypomniało mi sie, że w 2007 powstał również film dokumentalny na tmat Chrisa pod tytułem Call of the Wild. Będę się musiał mu przyjrzeć. Może już ktoś widział?
"Więcej socjalizmu - znaczy więcej demokracji." - Michaił Gorbaczow
"Istnieje marksizm dogmatyczny oraz marksizm twórczy. Ja stoję na istocie tego ostatniego." - Józef Stalin
29-12-2010, 21:23
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
No pozdro w dzicz.
15-03-2013, 18:35
psych0
Liczba postów: 176
Liczba wątków: 0
To jest mega film dla samotnikow z wyobru, aspolecznych typow, ludzi, ktorzy podobnie jak glowny bohater z uporem maniaka mowia nara kazdemu, kto sie zblizy. Jak taka osoba uroni lezke wzruszenia, to jest jeszcze nadzieja;) Reszta zapewne ma ochote strzelic trampowi kilka lisci na oprzytomnienie i ma wrazenie ze jego postawa zyciowa to jakis absurd totalny.
Szkoda tylko, ze przyroda jest pokazana jak z reklam wody mineralnej, dla mnie to byl chyba jedyny minus tego filmu. Niby ladnie i pieknie ale ja nie lubie pocztowkowego tla, szczegolnie kiedy to wlasnie natura najpierw uwodzi a pozniej zzera nam tego pieknego chlopaka. Mogliby tutaj jeszcze dowalic wiecej grozy, jedzenia grzybkow w nocy czy cos w tych klimatach..:)
Ostatni raz widzialam ten film, jakies 3-4 lata temu. Kapitalna muzyka, Eddie Vadder, a raczej jego glos, budzil mnie codziennie rano przez dobry miesiac, jak nie dluzej. Nie czytalam ksiazki tego goscia, bo podoba mi sie ta historia jako ladny film drogi, do ktorego na pewno jeszcze kiedys wroce.
8/10
28-03-2013, 02:55
|