Into The Wild
#1
[Obrazek: intothewild2007dvdripeniq2.jpg]

Chris McCandless ucieka z domu. Ma cel - Alaska. Zanim tam dotrze, odwiedza setki innych miejsc, spotyka mnóstwo innych ludzi. Stuprocentowe kino drogi okraszone porażającą metafizyką.

Wybaczcie, ale powyższe banały to jedyne czysto informacyjne dane, na które potrafię się zdobyć. Raz na jakiś czas oglądam film, o którym nie potrafię pisać. To piękne i mądre arcydzieło w reżyserii Seana Penna. Okraszone obłędnymi zdjęciami, świetną muzyką z kapitalnymi wokalami Veddera z Pearl Jamu. Człowiek włącza wieczorem film z nadzieją na fajną muzę, a budzi się w nocy z ręką w nocniku i mętlikiem w głowie. Ludzie, OGLĄDAĆ.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#2
Oglądałem już jakis czas temu -co tu dużo kryć -piekny, generalnie prosty ale bardzo, bardzo głęboki film, sporo daje do myslenia -to film o tym co chyba kazdy z nas czasem miałby ochote zrobic. Szkoda tylko ze tak pozno Chris uswiadomił sobie ze mozna zyc praktycznie bez wszystkiego, oprócz tej jednej, jedynej rzeczy...

P.S. Bardzo spodobała mi sie uroda dziewczyny z hippisowskiej komuny (Kristen Stewart -kiedyś grała córkę J. Foster w "Panic Room") -naprawde, nie wiem jak to opisac ale miała w sobie coś co na dlugo zapadło mi w umysł i zapamiętałem ja bardzo mocno z tego filmu, podobnie jak kilka sentencji wygloszonych przez Chrisa.

Odpowiedz
#3
Spojlery

Cytat:Szkoda tylko ze tak pozno Chris uswiadomił sobie ze mozna zyc praktycznie bez wszystkiego, oprócz tej jednej, jedynej rzeczy...

No cóż, niektórych spraw nie da się cofnąć bo zaszły za daleko - rzeka wylała, nie ma drogi powrotnej. Inna sprawa że zakończenie wywołało u mnie prawie fizyczny ból. :) BARDZO rzadko zdarza mi się tak mocno kibicować bohaterowi, zazwyczaj akceptuję filmowe zasady gry i oczekuję na jego zejście, a tutaj ...

Hipisowska dziewoja rzeczywiście fajna. :) Zupełnie jej nie kojarzyłem z córą Jodie Foster z Azylu. Hmm.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#4
Jeszcze słówko o odtwórcy głównej roli. Niejaki Emile Hirsch, lat 23. Jego następna rola to będzie Speed Racer, niezbyt krzepiące - koleś ma przed sobą wielką przyszłość, wróżę to. Gość nie tylko dobrze gra, ale i kapitalnie 'przeobraża się' na ekranie. Spójrzcie:

[Obrazek: intothewild2007dvdripenlk0.jpg]
Chris przed wielką przygodą, i ....


[Obrazek: intothewild2007dvdripenkx7.jpg]
... Chris po ponad roku włóczenia się po całych Stanach. Impressive.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#5
Hirsch jest świetny - tylko dla niego warto zobaczyć Alpha Dog. No i to po prostu sympatyczny aktor, do prostych ról - Girl Next Door.

Odpowiedz
#6
Ja Hirscha nie znosze tak bardzo, jak Mental Blooma. Po prostu jak go widze mam ochote go strzelic w ten jego wymoczkowaty pysk.

Tyle slowem rzeczowego wstepu. ;)

Into the Wild - piekne i madre arcydzielo? Koles naczytal sie powiesci Wielkich Autorow, pozjadal wszystkie rozumy i wyruszyl w podroz, by na lonie natury odnalezc Sens Zycia. W trakcie wycieczki wyglasza mase gromkopierdnych, superzyciowych mysli pokroju: "Szczescie jest wtedy prawdziwe, kiedy sie nim dzielimy". A idzze pan do boru z takim banalnym i mentorskim kontestatorem. Byc moze troche przejaskrawiam, ale podobnie zachowuje sie pan Penn, tyle ze w druga strone. Jedyny wyrazny pozytyw tego filmu, to bardzo dobra kreacja Holbrooka.

Odpowiedz
#7
Ah, Jakuzzi, czemu mnie ranisz? :)

Spojlery

Jasne że bohater wygłasza banały, i co z tego? :) Chodzi o to w jakich sytuacjach i w jaki sposób te banały artykułuje. W sumie trudno coś konkretnego ci odpisać. Bo się tych banałów dowaliłeś, hm.

Cytat:Koles naczytal sie powiesci Wielkich Autorow, pozjadal wszystkie rozumy i wyruszyl w podroz, by na lonie natury odnalezc Sens Zycia.

Pudło. :) Koleś wyrusza bo jego ojciec napieprza matkę patelnią a on i jego siostra okazali się nieślubnymi dziećmi, bękartami. Jak widać jego odwieczne zamiłowanie do podróżowania w tej konkretnej sytuacji doprowadziło do czego doprowadziło. A odkrycie sensu życia to efekt uboczny, wynik, krzywa powodowana różnymi sytuacjami, nie cel.

Cytat:Byc moze troche przejaskrawiam

Nom. :)

PS.
Cytat:Ja Hirscha nie znosze tak bardzo, jak Mental Blooma.

To chyba niemożliwe. :)
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#8
Glut napisał(a):Jasne że bohater wygłasza banały, i co z tego? :) Chodzi o to w jakich sytuacjach i w jaki sposób te banały artykułuje.

A w jaki niby sposob on te banaly artykuluje?


Cytat:A odkrycie sensu życia to efekt uboczny, wynik, krzywa powodowana różnymi sytuacjami, nie cel.

To i tak nie broni tego filmu przed gromkopierdnoscia i pretensjonalnoscia.

Odpowiedz
#9
Spojlery

Cytat:A w jaki niby sposob on te banaly artykuluje?

A sytuacjach, które mu na to pozwalają. Tak jak Mental pisał że William Wallace może sobie być patetyczny, bo sytuacje w których się znajduje mu na patetyzm pozwalają, tak samo Chris może sobie wygłaszać w pewnych sytuacjach banały. Jeżeli koleś ucieka z domu, ponad rok tuła się po stanach, poznaje ludzi, potem ich zostawia bo jak twierdzi - szczęście nie płynie tylko ze stosunków międzyludzkich, a potem na skraju życia i śmierci, prawie nieprzytomny i osamotniony w zdezelowanym autobusie na Alasce zaczyna rozumieć że 'Szczęście jest prawdziwe, tylko wtedy kiedy się nim dzielimy' to jest to chyba kurde coś innego? Am I wrong? ;)
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#10
Mental pisal co innego:) Wallece moze byc patetyczny, poniewaz udowodnil swoim zyciem, ze ma papiery na wyglaszanie patetycznych przemowien. nie wystarczy trafic pod gilotyne, zeby moc przemawiac. ja jako widz musze najpierw wiedziec, ze czy dana przemowa ma zakotwieczenie w przeszlosci bohatera. inna sprawa to charyzma: nie masz charyzmy, nie otwierasz japy. w przeciwnym wypadku bedziesz wygladal jak pier***** elf Orlando Bloom.

Odpowiedz
#11
No drzwizas, o to mi chodzi i o tym pisze. :)
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#12
ok, niech bedzie, ze pisales:)

dla jasnosci: obrazu Penna nie widzialem i ogladac nie zamierzam, bo nienawidze filmow drogi. wystarcza mi Prosta Historia i Forrest Gump. watpie, by dalo sie powiedziec wiecej o istocie pielgrzymowania niz powiedziano w tych filmach.

uprzedzajac ewentualne pytanie: Vanishing Point to film o uciekaniu od czegos, a nie zmierzaniu do czegos.

Odpowiedz
#13
kurde, a miałem pytać :) good point.
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
#14
Ja też. ;)

No cóż Mental, jak tak nie przepadasz za kinem drogi to chyba Into The Wild rzeczywiście nie obejrzysz.

Cytat:inna sprawa to charyzma: nie masz charyzmy, nie otwierasz japy. w przeciwnym wypadku bedziesz wygladal jak pier***** elf Orlando Bloom.

Ale o cóż kaman? OBEJRZYJ film to będziesz mógł takie sądy wygłaszać. :)
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#15
spojlerrosss!

Znakomite kino, wymagające od widza wiekszego niż zwykle skupienia. Kompletnie się nie zgodze z zarzutem o pretensjonalność - w ten sposób osądzić można każdego twórcę, którego ambicje sięgają dalej niż zapewnienie miłej wieczornej rozrywki. Naiwność - podobnie. Aby szukać sensu zycia, aby tworzyć ideę wolności, trzeba być naiwnym. A to film (sorry) o Wielkich Slowach i Wielkich Ideach tworzonych przez amerykańskiego młodziana, który święcie wierzył w zasadność swego działania określanego przez niektórych jako nadęte, gromkopierdne, irracjonalne. Wysmiać zawsze można, ale cholera, Chris McCandless istniał naprawdę, szedł bardzo konkretną drogą, był w bardzo konkretnych miejscach, napisał bardzo konkretne rzeczy - i to Sean Penn pokazuje. Bez natrętnej idealizacji i mitologizacji. Bo Chris, tak naprawdę, przegrywa. Godzi się ze śmiercią, choć wcale jej nie chciał.
Więcej w tekście http://www.film.org.pl/prace/wszystko_za_zycie.html

Odpowiedz
#16
Przyjemne, (bardzo) dobrze zagrane i przede wszystkim ślicznie nakręcone kino, z naprawdę wieloma urzekającymi pięknem ujęciami.

Tylko czy nie można było tego wszystkiego opowiedzieć bez dokładnego cytowania "101 życiowych banałów"? Nie twierdzę że te wszystkie rzeczy nie są prawdziwe, bo są, ale pewnych rzeczy nie należy wypowiadać na głos, a już na pewno nie w takim stężeniu. W zasadzie regularnie, czy to z ust bohatera (i w trakcie samych wydarzeń i w formie narracji z offu) pada jakaś WIELKA PRAWDA ŻYCIOWA. Jego siostra (co za przyjemny głos!) też kilka takich zalicza.

Zirytował mnie też wyjątkowo nietrafiony, pokraczny montaż w kulminacyjnej scenie filmu. O katyniopodobnym mówieniu na głos tego co się ryje w drewnie nie wspominając.

Sympatyczny film, który niestety próbuje udawać coś więcej. Ocena: 6/10

Odpowiedz
#17
Dobra recka Desa, z którą w 100% się zgadzam.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#18
Mierzwiak napisał(a):Zirytował mnie też wyjątkowo nietrafiony, pokraczny montaż w kulminacyjnej scenie filmu.

Mnie tu montaz irytowal przez caly seans. Co ciekawe, jesli dobrze pamietam, Into the Wild byl nominowany za montaz do oscara.

Odpowiedz
#19
jestem świerzo po seansie i odniosłam bardzo dobre wrażenie. nie dlatego, że Penn pokazał złotość kłosów zboża i zieleń drzew jak nikt, ale dla tego, że trafił niezłą historię.
jeśli chodzi o całą kwestię szukania wolności, ucieczki, zachwytu naturą i buntu, to wydaje mi się, że film porusza wszystko co należałoby pokazać w tym temacie. wszystkiego dopełnia spotkanie z Holbrookiem, które jest wzruszające, mądre do granic. tak jak podróż Alexa w połączeniu z jego smarkacką fascynacją literaturą można ocenić jako jeden z wielu 'pierdolców' jakie można dostać, tak cała historią tego chłopaka (od poczęcia po koniec), na którą nie miał przecież całkowitego wpływu, jest bardzo dojrzała, pełna i wiele mówi o życiu. słowem: idealna histora na film:)
rzeczywiście miałam wrażenie, że momentami film trochę się gubi. narracja siostry jest troche pokrętna, a ostatnia scena jest odważna ale denerwująca, bo nie można się skupić i należycie wzrucyć, kiedy pocięte kadry dają ci po oczach. twórcy chcieli chyba zrobić coś spektakularnego, ale wyszło to blado w porównaniu z standartowym szlochem ojca w zwolnionym tempie, który wmontowany jest nie dużo wcześniej.
cannibalistic humanoid underground dweller

Odpowiedz
#20
hmm... wychodzi na to, ze Jakuz to jakis niewrazliwy na Piekno mutol:)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Wild Horse Nine, reż. Martin McDonagh (2026) Pelivaron 15 770 19-03-2026, 20:52
Ostatni post: Pelivaron
  The Wild Bunch (1969, reż. Sam Peckinpah) Mental 52 14,169 23-12-2023, 21:57
Ostatni post: Scheckley
  Dzika droga / Wild (2014) Gieferg 5 2,670 20-07-2022, 09:41
Ostatni post: simek
  Wild Bill Tyler Durden 0 1,590 25-03-2012, 22:07
Ostatni post: Tyler Durden
  Where the Wild Things Are (Gdzie mieszkają dzikie stwory) slepy51 79 27,451 20-07-2010, 08:20
Ostatni post: SonnyCrockett



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości