(+) (+)
Liczba postów: 1,590
Liczba wątków: 19
W czym Joanna d'Arc jest lepsza od Braveheart:
1. W filmie jest scena gwałtu jakiej jeszcze nigdy nie widziałem. Angielscy żołnierze wpadają do chaty, dwóch zabiera się za przygotowany w kotle obiad, a trzeci za francuską dziewkę, przystawia ją do drzwi ale ta się wyrywa i biedak nie może sobie poradzić z jednoczesnym utrzymaniem jej i trafieniem do celu. Zirytowany tą sytuacją przebija niewiastę mieczem przytwierdzając ją do drzwi (prawie jak stick around w Predatorze  . Gdy jego zdobycz jest już unieruchomiona, przechodzi do rzeczy. Po skończeniu odwraca się do oniemiałych kolegów i mówi: Teraz wasza kolej. Całości przygląda się z ukrycia młoda Joanna.
2. Anglicy rzucają fuckami
Skąd akurat do Braveheart porównanie? Podobna tematyka, sceneria, bohater porywający tłumy do walki itp. Oczywiście nikt zrównoważony nie ma wątpliwości który film jest lepszy, ale Joanna d'Arc również zasługuje na wspomnienie bo to naprawdę dobry film i świetne widowisko historyczne. Nie ma tu co prawda tylu epickich scen batalistycznych co u Gibsona, ale gdy są, to naprawdę cieszą oko. Całość oczywiście obraca się wokół Joanny - Dziewicy Orleańskiej (specjalna komisja to sprawdziła) która uważa się za wybraną przez Boga by rozgrzać we francuzach ducha walki i poprowadzić ich do zwycięstwa nad podłymi anglikami. Joanna to zwykła wiejska dziewka, ale słyszy głosy mówiące jej co ma robić i ma niezwykły dar przekonywania który potrafi nakłonić wielkich drabów żeby podążali za nią do boju.
Milla Jovovich wypada w tej roli znakomicie, z delikatnej i drobnej modelki przeobraziła się w prawdziwego wojownika. Na miejscu tych żabojadzich rzeźników również bym biegł za nią w środek masakry bo była jak dla mnie bardzo przekonująca. Poza malowniczymi scenami rzeźni gdzie latają ręce i nogi, na sporą uwagę zasługują malownicze plenery francuskiej wsi, zwłaszcza na początku filmu gdzie młoda Joanna wzmaga się ze swoimi kolejnymi wizjami. Joanna d'Arc to świetny i niepozbawiony realizmu dramat historyczny którym warto się zainteresować.
Ciekawostka: właśnie wczoraj, gdy oglądałem film, była rocznica spalenia Joanny na stosie.
31-05-2009, 22:29
Nowy
Liczba postów: 968
Liczba wątków: 13
Film pamiętam jako dobry. W pamięć zapada kapitalna scena, gdy diabeł - czy może raczej sumienie Joanny (świetny w tej roli Dustin Hoffman) tłumaczy na kilka sposobów w jaki sposób jej miecz mógł znaleźć się w trawie
31-05-2009, 22:50
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,431
Liczba wątków: 67
Pierwszego seansu nie wspominam zbyt dobrze, bo pamiętam, że film niespecjalnie mi się podobał. Ale powrót doń po dekadzie od premiery przyniósł jedynie satysfakcję. Świetny fresk historyczny, który naprawdę niewiele ustępuje wielkim tego gatunku z Braveheart na czele. Obsada jest absolutnie bezbłędna, a Milla jako Joana dosłownie poraża - to chyba jej rola życia. Świetne sceny potyczek i "cudów", kapitalne napięcie przez bite dwie i pół godziny, cudowne zdjęcia i porządna muzyka Serry (która jakoś na płycie nigdy mnie nie porywała - w filmie za to spisuje się cudnie). Kilka scen to czysty geniusz (próba odbicia Paryża w deszczu, Joana siłująca się ze zdrowym rozsądkiem w osobie Hoffmana, pierwsze spotkanie z Delfinem), a cała reszta to po prostu świetne widowisko historyczne z odpowiednią oprawą i rozdęciem. Może słowo epickie jest nieco na wyrost, bo pół filmu skupia się na osobie Joany i jej "posłannictwie", wobec czego siedzimy w komnatach i chatkach, ale niewątpliwie duży to film z odpowiednim rozmachem. No i chyba najmniej popularny i/lub lubiany film Bessona - niesłusznie, oj bardzo niesłusznie. Szczególnie, że dziś takich filmów ze świecą szukać.
8/10
02-01-2010, 03:05
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Nadrobiłem w końcu - i jakoś mnie nie porwało. Kilka elementów w tym filmie uważam za chybione. Przede wszystkim drażni mocno kliszowa "trauma z dzieciństwa", bez której najwyraźniej żadna wysokobudżetowa biografia obyć się nie może. Poza tym, nie przekonują mnie sceny, w których taki np. (prawie) król Francji bierze za dobrą monetę bredzenie wariatki o wizjach w dzieciństwie i daje jej w dowodzenie armię. W ogóle zbyt łatwo ona wszystkich przekonuje, a ja nie widzę w tej postaci osoby, która byłaby zdolna porwać tłumy. Bez typowo bessonowskich wstawek humorystycznych również można było się obyć, jak również bez kilku metafor i tzw. 'głębokich scen", które momentami ocierają się o kicz i łopatologię. Wkurzające jest również to, że Francuzi gadają po angielsku.
Obsada - tu również mam problem. Mila daje radę w kameralnych scenach gadanych z Malkovichem czy Hoffmanem, jednak w cenach wymagających jakiegokolwiek ładunku charyzmy kiepska jest. Dodatkowo Besson nie do końca poprawnie rozłożył akcenty w scenariuszu. Zaraz po przekazaniu armii przenosimy się kilka miesięcy naprzód, w przeddzień pierwszej bitwy, a oficerowie Joannę szanują. Dlaczego? Nie wiadomo. Za to wspomniane scenki z Malkovichem czy Hoffmanem to sam miód. Zwłaszcza w przypadku scen hoffmanowskich czuć magię kina "starego" Bessona.
Film wiele zyskuje dzięki kategorii wiekowej. Mega brutalne sceny oblężeń i potyczek, z krwią, latającymi kończynami i głowami. Ruchanie trupa (hej, Mental!). Fucki oraz ogólny brud i syf świata przedstawionego. Nie powiem, dodaje to realizmu i klimatu.
Film uznaję za solidny, chociaż, jak wspomniałem na początku, nie porwał mnie szczególnie. Kudy mu do najlepszych dzieł Bessona, ale obejrzeć zawsze warto.
6/10
Why are you firing wallnuts at me?
01-03-2010, 00:42
Stały bywalec
Liczba postów: 10,332
Liczba wątków: 5
Oj, ten film to była raczej słabizna - oglądałem już dawno i tak go właśnie zapamiętałem (Rotten Tomatoes podpowiada, że pamięć mnie nie myli), więc przyznaję, że dziwią mnie wasze w miarę pozytywne opinie.
01-03-2010, 02:01
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,431
Liczba wątków: 67
jarod napisał(a):Zaraz po przekazaniu armii przenosimy się kilka miesięcy naprzód, w przeddzień pierwszej bitwy, a oficerowie Joannę szanują.
podaj przykład tego szanowania, bo ja sobie nie przypominam
01-03-2010, 02:32
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Nie przeszkadzało im specjalnie, że podlotek z zerowym doświadczeniem bojowym dowodzi ich armią i kwestionuje ich decyzje, ba! podejmuje własne, bezsensowne ze strategicznego punktu widzenia. Zamiast walnąć pięścią w stół, mamrotali tylko pod nosem. Boskiego posłannictwa nie kwestionowali wcale, a ten grubas traktował ją wręcz jak obozową maskotkę. Rozumiem takie traktowanie po cudem, nomen omen, wygranej potyczce - ale przed? IMO przydałoby się chociaż kilka scen, które wyjaśniłyby ten jej respekt wśród wyższych stopniem oficerów, bardziej kumatych od gawiedzi. I przy okazji: dlaczego właściwie prostaczkowie zaczęli w nią wierzyć, i to do tego stopnia, że aż macocha przyszłego króla uznała za stosowne zgodzić zaaranżować spotkanie z wieśniaczką? Co takiego ta Joanna zrobiła? Rozumiem zamysł Bessona, który próbuje bawić się w psychoanalizę i celowo usuwa w cień wszelkie wątki mogące prowadzić do jednoznacznej hagiografii, ale z punktu widzenia osoby nieznającej historii Francji tamtego okresu (np. mnie) rzecz wydaje się nieco niedopracowana.
Why are you firing wallnuts at me?
01-03-2010, 13:45
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,431
Liczba wątków: 67
jarod napisał(a):dlaczego właściwie prostaczkowie zaczęli w nią wierzyć
Myślę, że sam sobie właśnie odpowiedziałeś (trzeci wyraz) - Ty patrzysz na ten film z perpektywy XXI-wiecznego internauty, który ma w jednym palcu to, o czym wtedy bano się nawet myśleć  Kiedyś ludzie byli gotowi uwierzyć we wszystko - a jeśli miało to jakikolwiek związek z bogiem, to już w ogóle. Dlatego uważam, że trudno im było kwestionować Joannę - szczególnie jeśli sam król w nią uwierzył.
A poza tym to szczerze nie pamiętam takiej sceny respektu PRZED potyczką. Po i owszem - tyle tylko, że przy następnych bitwach oni właśnie stawiali się decyzjom Joanny. Może nie jakoś specjalnie, ale mówili co myśleli. A grubas to dopiero po jakimś czasie zrobił sobie z niej maskotkę.
01-03-2010, 17:08
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Wiesz, im dłużej główkuję nad tym filmem, tym bardziej mi się on podoba. Pierwszego posta wyartykułowałem świeżo po seansie, ale przez ten czas ułożyłem sobie ten film w głowie. Dotarła do mnie jedna rzecz: Besson próbował "odbrązowić" postać Joanny, ukazuje ją nie jako Świętą Nieomylną Dziewicę, ale z perspektywy schizofreniczki z urazem z dzieciństwa, która pod sztandarem boskiego posłannictwa urządza prywatną wendettę na angielskich najeźdźcach. Ten film to taki anty-Braveheart: William Wallace był łebskim kolesiem z wykształceniem, obeznanym ze sztuką prowadzenia wojny, inteligentnym i charyzmatycznym. Joanna zaś u Bessona jest osobą chorą psychicznie, niezrównoważoną prostaczką, prowadzącą wojska w schizowym widzie i wygrywającą przeważnie fartem. Świetnie pokazana jest scena zdobywania Paryża - kiedy nagle Joannie limit cudów się wyczerpał i po raz pierwszy musiał zejść na ziemie.
We Francji, z tego co wiem, kult Dziewicy Orleańskiej jest bardzo rozpowszechniony i utrwalony w tradycji, tym większy więc szacunek dla Bessona, ze próbował ugryźć zagadnienie z drugiej strony. Nadal uważam, że kilka rzeczy w tym filmie należałby zmienić (główną aktorkę w pierwszej kolejności), ale podwyższam ocenę o oczko.
A,kolejna świetna linijka dialogowa - "teraz ona będzie waszą męczennicą, nie naszą".
Why are you firing wallnuts at me?
01-03-2010, 17:36
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,201
Liczba wątków: 6
Wow. To chyba najlepszy film "rycerski" jaki kiedykolwiek widziałem. Obsada kapitalna, sceny walk/oblężeń porażają ilością szczegółów i brutalnością a gdy gwiazda Joanny spada .. złożoność i problematyka wydarzeń bije wszystko co widziałem w takiej Grze o Tron/Rodzie Smoka.
Dustin Hoffman to najlepsza interpretacja Szatana jaką kiedykolwiek widziałem (a może.. Boga?)
No i cała kwestia Joanny. Są i traumy z dzieciństwa jako powody, są też bardzo trudne do wytłumaczenia rzeczy jak jej wpływ na ludzi czy nagły pomysł z wieżą oblężniczą lub zmartwychwstanie. Czy była wariatką a może naprawdę wysłanniczką Boga? Może po prostu rozminęła się ze swoją misją którą była koronacja króla Francji? Po niej głosy się już nie pojawiały.
Wyrąbany film. Ode mnie 9/10
11-02-2026, 08:27
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-02-2026, 08:28 przez Rozgdz.)
|