Temat wykorzystania naszego mózgu i rzekomy mit na temat zaledwie X% jakiego używamy powraca co jakiś czas, ostatnim filmem podejmującym ten temat jaki pamiętam było całkiem fajne Limitless.
Napisałem 'rzekomy mit' z jednego powodu - chodzi o % obszaru mózgu z jakiego korzystamy, czy o % jego możliwości? Jeśli to pierwsze, to co powiedzieć o ludziach którzy w wypadkach tracą część głowy, a co za tym idzie mózgu, ale nijak wpływa to na ich inteligencję, pamięć i ogólną sprawność umysłową? Jeśli to drugie, to skąd naukowcy mogą to wiedzieć? Nie umiemy wyleczyć Alzheimera, ale wiemy wszystko o działaniu mózgu? Bzdury.
Prawda czy mit, temat jest ciekawy i filmowy właśnie.
Nie będzie spoilerem jeśli napiszę, że tytułowa Lucy (świetna ScarJo) dochodzi w pewnym momencie do 100% możliwości swojego mózgu, wszak napisali to na plakacie, tymczasem film potencjału tkwiącego w tym założeniu nie wykorzystuje.
Co nie znaczy, że jest zły. Bo to dobry film; dziwny, specyficzny, chwilami przyjemnie absurdalny (choć wyobrażam sobie, że litery U, S i B będą dla niektórych ciężkie do przełknięcia), ale dobry, ma swój własny styl, jest sprawnie nakręcony i wciągający. Zarzuciłbym mu tylko tak naprawdę wątłą fabułkę, wszak nie ma tu niczego ponad to, co zapowiada trailer, a co za tym idzie ciekawsze, bardziej pomysłowe wykorzystanie motywu z takimi możliwościami bohaterki nie ma miejsca, chociaż przyznaję, że zakończenie jest satysfakcjonujące i jak najbardziej na miejscu.
Na plus również to, że chociaż w pewnym momencie Lucy potrafi wręcz manipulować materią, oraz
Lucy - pierwszy film Bessona obejrzany od czasu Joanny D'Arc. Dobry film z dobrą Scarlett. Wiarygodna jest jej przemiana ze zwykłej dziewczyny w obdarzoną nadnaturalnymi zdolnościami zabójczynię. Strona wizualna robi wrażenie, akcja ma tempo, drugi plan w porządku (epizod Analeigh Tipton mniam!). Jednak nie wiem czy kiedyś bede miał ochotę na powtórkę. Ale dam 7/10
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
Wiem, nie wnoszę nic tym postem, ale tak sobie myślę, że nadszedł ten moment w moim życiu aby z czystym sumieniem stwierdzić, że nie mam czasu na takie filmy, nawet jeśli gra w nich atrakcyjna aktorka Elizjum też wielu wystawiło 7/10 za aspekt rozrywkowy, ale po samym trailerze nie mogę (i w sumie nie mam ochoty) się zmusić żeby to obejrzeć (wolę jakiś sensowny film po raz trzeci albo nie wiem, przejść się) i tak samo mam z Lucy. Gorzkie żale z mojej strony ale martwię się o mainstream, jeśli z setek scenariuszy producenci wybierają realizację takich fabuł i w dodatku ludziom się to podoba Dobrze, że przynajmniej rynek seriali się nieźle trzyma, a dzięki rozwojowi serwisów typu Netflix powinno być jeszcze ciekawiej w najbliższych latach. #odpowiadaniepytany #szeryfowiekultury
16-08-2014, 17:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-08-2014, 17:19 przez und3r.)
Mefi, chodząca encyklopedia nieistotnych detali z filmów
(16-08-2014, 17:18)und3r napisał(a): Elizjum też wielu wystawiło 7/10 za aspekt rozrywkowy, ale po samym trailerze nie mogę (i w sumie nie mam ochoty) się zmusić żeby to obejrzeć (wolę jakiś sensowny film po raz trzeci albo nie wiem, przejść się) i tak samo mam z Lucy. Gorzkie żale z mojej strony ale martwię się o mainstream, jeśli z setek scenariuszy producenci wybierają realizację takich fabuł i w dodatku ludziom się to podoba
Po pierwsze, Elizjum to ścierwo.
Po drugie, zapomniałeś dodać jakie te filmy rozrywkowe som gupie i w ogóle komercjaaaaaaaa.
Po trzecie, nikt nikogo nie zmusza do oglądania niczego i każdy sam sobie dobiera repertuar. Nie rozumiem problemu, nie rozumiem o co chodzi, nie rozumiem w czym rzecz. No chyba że w niczym, wtedy ok
(16-08-2014, 17:58)Crash napisał(a): R U fucking kidding me?
Co, zatkao kakao? A mógłoby to być takie fajne połączenie, kiedy Lucy w jednej ze scen słyszy wołanie Joe, któremu następnie usiłuje pomóc, ale nie może, bo Ruscy czy kto tam, krzyżują jej plany oraz sznurowadła.
Przyjemnie spędzone półtorej godziny, ale film jest tak banalny, że wygląda jakby zarys fabuły wyszedł od dziecka z podstawówki, a prawdziwy scenarzysta tylko rozpisał to na sceny i dołożył dialogi. 6/10.
Zastanawiałem się czy "Lucy" to bajka i baśń współczesna w jednym czy hybryda kina sensacyjnego z sci-fi czy surrealizm, czy jeszcze coś innego. Na bajkę wskazywałaby nauka moralna -
Reżyser/scenarzysta nie zadaje pytania - mieć czy być?, on naucza, na końcu filmu nawet jest zdanie "Miliard lat temu podarowano nam życie, teraz wiecie co z nim uczynić" (szczerze mówiąc to potraktowałem to jako żart, ale to nie był żart, myślę, że jedynie ten przekaz jest na poważnie. A więc czy to jest komedia z przesłaniem?.
Lećmy dalej. Może to baśń? Część definicji pasuje: "...Jest to utwór narracyjny o treści fantastycznej, którego fabuła przedstawia dzieje bohaterów swobodnie przekraczających granice między światem poddanym motywacjom realistycznym a światem rządzonym przez siły nadnaturalne.". Co wskazuje na sci-fi? Bardzo niewiele, prawie nic. Kino sensacyjne? Intryga, pościg, trochę akcji, to już prędzej. Surrealizm? Hmm, dobry trop, to w końcu francuz. Obraz zrywa częściowo z realizmem, burzy logiczny porządek rzeczywistości (myślę, że właśnie dlatego część widzów nie trawi tego filmu).
Pasuje. Co mi/jemu wyszło? Połączenie bajki, baśni, kina sensacyjnego i surrealizmu.
Sam na temat filmu nie powiedziałbym wiele więcej niż mój poprzednik.
Miło spędzony czas. Fajna bajka, fantazja, dobra rozrywka,
wyłączyłem umysł i się po prostu dobrze bawiłem.
Gość odleciał, niezły odlot.
Cały film można interpretować jako halucynacje głównej bohaterki. Jak pękł jej woreczek z narkotykami w brzuchu, to tak już została na tej podłodze i leci, a kiedy znika w kosmosie, to umiera w realnym życiu. Koniec
12-12-2014, 21:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-12-2014, 21:53 przez Dżabba.)
Jedne z najgorzej spędzonych 85 minut w ostatnich miesiącach. Nie wiem co jest gorsze - bessonowskie, subtelne powiązanie uprowadzenia Lucy i natury (to w ogole jest mega zabawne potem jak Morgan opowiada o prokoreacji i mamy migawkę na posuwające się dziki), czy może absurdalne wręcz potraktowanie tematu wzrostu inteligencji, która ma się nijak do działań bohaterki - bo ta zachowuje się z minuty na minutę coraz debilniej (najmądrzej wyszła w pierwszej scenie - nie wchodzę i ch...!). Konkluzja płynąca z Lucy jest bezlitosna - im więcej się faszerujemy drugami tym jesteśmy głupsi i odlatujemy w kosmos. O to chodziło Bessonowi?
2/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
06-02-2015, 12:16 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-02-2015, 12:18 przez Snappik.)
Nie mogę powiedzieć, że się wynudziłem oglądając Lucy, bo coś się jednak na ekranie działo, ale nie mogę też powiedzieć, że zaliczam ten seans do udanych. Besson nie wciągnął mnie w opowiadaną historię, co jest zawsze minusem dla filmu. W takich sytuacjach bardziej też chyba zwracam uwagę na wszystkie zgrzyty, szwy, braki, nieścisłości, idiotyzmy, łopatologię.
Co prawda teoria, że przeciętny człowiek używa 10% mózgu została już jakiś czas temu obśmiana/obalona, bo podobno mózg nie działa tak prosto to jednak obstawiam, że seans nie angażuje więcej niż te 10% szarych komórek widza. A gdyby dla kogoś poziom ten był nieosiągalny jest jeszcze Morgan Freeman grający Morgana Freemana, który pięknie wszystko tłumaczy.
Bardzo się cieszę, że odpuściłem seans w kinie. Szkoda kasy.
+1 do oceny za obsadzenie Scarlett. 4/10.
gyerosasky, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Feb 2015.
Oglądanie tego filmu jest jak zamówienie sobie dwóch bigmaców, kubełka nuggetsów i dużych frytek, a na koniec zagryzienie tego posiłku kilkoma białymi truflami z szafranem i popicie kryształową szklaneczką Blue Label.
Fabuła nie ma najmniejszego sensu i jest porażająco głupia, nie ma tu za bardzo spójności, a kino klasy B przeplata się z pozorowaniem artyzmu. W dodatku wszystko opiera się o durnowatą i nieprawdziwą hollywoodzką kliszę, według której człowiek wykorzystuje tylko 10% potencjału swojego mózgu, a gdy odblokuje dostęp do pozostałych neuronów, posiądzie władzę nad telekinezą, telepatią, podróżami w czasie i kontrolą wszelkiej materii.
Jednak ten absurdalny koncept dał gigantyczne pole do popisu mistrzom grafiki komputerowej, a oni wycisnęli z niego wszystkie soki. Nie pamiętam kiedy ostatnio widziałem coś równie kreatywnego i oszałamiającego od strony wizualnej, jak finał "Lucy". Co prawda to perły rzucone przed wieprze, bo tak dobre sceny mogłyby być częścią np ekranizacji "Ubika", zamiast kolejnej kiszki spod skrzydeł Luca Bessona.
Częstym zarzutem wobec tego filmu jest brak antagonisty, mogącego stanowić wyzwanie dla wszechmocnej Scarlett Johansson - która swoją drogą nie uniosła tej roli. Moim zdaniem motyw bicia kolejnych barier procentowego wykorzystywania możliwości mózgu, nawet jeśli głupkowaty, mógł stanowić podstawę do zabawy faeriami barw i efektów wizualnych niczym zjazd po rollecoasterze. Szkoda, że ograniczono się tylko do paru scen.
Normalnie dałbym czwórkę, ale za spektakularną pracę grafików dorzucam jeszcze trzy punkty.
(03-03-2015, 14:24)Capt. Nascimento napisał(a): W dodatku wszystko opiera się o durnowatą i nieprawdziwą hollywoodzką kliszę, według której człowiek wykorzystuje tylko 10% potencjału swojego mózgu, a gdy odblokuje dostęp do pozostałych neuronów, posiądzie władzę nad telekinezą, telepatią, podróżami w czasie i kontrolą wszelkiej materii.
Z tym fragmentem sie niezgadzam. Jak najbardziej jako istoty energetyczne jesteśmy w stanie to robić.
pierwszy, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Feb 2015.
(03-03-2015, 14:24)Capt. Nascimento napisał(a): Oglądanie tego filmu jest jak zamówienie sobie dwóch bigmaców, kubełka nuggetsów i dużych frytek, a na koniec zagryzienie tego posiłku kilkoma białymi truflami z szafranem i popicie kryształową szklaneczką Blue Label.
a potem umierasz na serce lub kiegoś raka - nie wiem, jak się można tak żywić
Masz nieaktualne dane. Od denaturatu już się nie ślepnie, przestano dodawać do niego metanol który mógł powodować ślepotę.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#OfficialJames Francis CameronandChristopher Johnathan James NolanHejter# :D