Stały bywalec
Liczba postów: 3,059
Liczba wątków: 8
Ballerina (2025)
Jest to porządna rozrywka co mnie jednak zaskoczyło, biorąc pod uwagę reżysera, który nie nakręcił nic dobrego w ostatnim czasie, ale to nawet nie chodzi o to, że kręci średnie lub słabe filmy, tylko o to, że Len Wiseman ostatni film wyreżyserował w 2012 roku i to była Pamięć absolutna z Farrellem, nie wiedziałem że to była aż taka wielka klapa, że porzucił filmy na 13 lat (a to że to słaby film to wiadomo). Anę de Armas pokazała już w Bondzie z Craigiem, że dobrze wypada w kinie akcji, więc wybór tej aktorki na nową bohaterkę w uniwersum Johna Wicka się nadaje, można kręcić z nią kolejne filmy przez kilka lat. A że przestała się rozbierać odkąd wyjechała z ojczyzny (ok, sporadycznie sie rozbierze, ale to są delikatne sceny, albo nakręcone tak by nic nie pokazać), to trzeba znaleźć dla siebie miejsce i jeśli ma zostać bohaterką kina akcji to niech tak będzie. Dobrze że nie spróbowali z Eve zrobić drugiego Wicka. Mam na myśli to, że dziewczyna walczy tym co ma, nie może pokonać siłą facetów, więc wykorzystuje spryt i inne elementy.
A co do występu Keanu to zaczyna coraz bardziej widać wiek, a już w ostatnim Johnie Wicku było widać, że ma zadyszkę w scenach akcji, już tak dobrze się nie ruszał, a w spinoffie to jest jeszcze bardzo widoczne, więc nie wiem jak wiek Keanu Reevesa w scenach akcji i bójek ukryją w kolejnej części. Powinni dać mu spokój, tym bardziej że zakończenie ostatniego Wicka było takie, że mnie pasuje, nie powinni odkręcać. No i też uważam, pomimo całej sympatii do Keanu,to czym aktor starszy to robi się jeszcze bardziej drewniany niż był kilka lat temu, co nie przeszkadzało właśnie w Johnie Wicku czy w Matrixie, ale od kilku lat, czym Reeves starszy to drewniowatość Keanu zaczyna mniej być urocza tylko coraz bardziej przeszkadzać, kłuje w oczy, tak jak kłuła najbardziej w Draculi Coppoli, a teraz jeszcze bardziej kłuje.
A co do samego filmu to podoba mi się to jak twórcy przesadzają w wielu scenach np scena okładania się talerzami, czy w ogóle cały wątek z miasteczkiem, w którym mieszkają tylko mordercy (brakowało jeszcze niemowlaków by polowały na Evę). Sceny akcji i bójki są dobrze zrealizowane, ale też nie są przeciągnięte za bardzo, więc nie nudzą, a niektóre momenty jak cała finałowa z miotaczem ognia, czy nazwę tą scenę z żywiołami - wodą i ogniem - bardzo dowozi do pieca. Bawiłem się zaskakująco dobrze bo po Wisemanie to ciężko było się czegoś fajnego spodziewać, choć jak teraz czytam to ponad połowa materiału została wywalona do kosza, a duże dokrętki zrobił reżyser Johna Wicka. No i to w sumie tłumaczy dlaczego wyszła niezła rozpierducha, której postawię 7/10.
30-09-2025, 01:29
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2025, 01:32 przez michax.)