Stały bywalec
Liczba postów: 13,423
Liczba wątków: 77
Plakat mylący jak fakty na TVN:
Denzel w tym filmie trzyma gnata niesamowicie rzadko, naliczyłem może 2-3 krótkie migawki, kiedy decyduje się sięgnąć po broń palną. W zamian stosuje starą szkołę służb specjalnych polegającą na seagalowaniu do kwadratu i wbijaniu różnych noży oraz korkociągów w najczulsze miejsca. To chyba jedyna wada bohatera The Equilizer bo reszta jego zachowań jest w pytkę. Ale do rzeczy.
Robert McCall to mający na karku 50-tkę znudzony, samotny pracownik amerykańskiej wersji Castoramy w Bostonie. W wolnym czasie czyta książki, chodzi do pobliskiej kawiarni i pomaga jednemu ze współpracowników zrzucić nieco wagi. O żadnej przyjaźni nie ma mowy, to klasyczny przykład wyalienowanego gościa mającego za sobą tajemnice, których wyjawić bliskim nie może. Zresztą, o jego dokonaniach dowiadujemy się w późniejszej części fabuły.
McCall pewnego dnia trafia we wspomnianej kawiarni na młodą prostytutkę (niezła Chloe Grace Moretz), która kilka dni później zostaje brzydko potraktowana przez Ruskich. Bohater dostaje z tego powodu niesamowitego wkurwa i zaczyna samodzielną vendettę, aby oczyścić miasto z wszelakich mobów. Jedzie więc do ekskluzywnej restauracji z pierożkami i robi rozpierdziel. Po tym wydarzeniu do metropolii przybywa wynajęty przez rosyjską mafię socjopatyczny detektyw, który "na zlecenie" ma znaleźć winnych tej rzezi.
The Equilizer to bardzo klasycznie zrobiony sensacyjniak z pojedynkiem charakterów, toczący się powoli ale kiedy ju przychodzi co do czego, ściska za gardło. Świetne są tutaj wszelkie sceny z przemocą, w trakcie których zarówno Denzel jak i Marton Csokas (koleś to istne połączenie Kevina Spaceya, Jokera oraz Clinta Eastwooda - dobra rola) dają innym popalić. I mimo przewidywalności (do konfrontacji musi przecież dojść) ogląda się ich znakomicie. Dawno nie wyszedłem z kina z uczuciem obejrzenia takiego oldskulu. Dla mnie okejka!
Fuqua kolejnego Training Day już nie nakręci, ale to reżyser który rozumie, że widz oczekuje zwykłej rzetelności, a nie półśrodków.
7/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
26-09-2014, 14:25
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-08-2018, 22:47 przez Mierzwiak.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
Po mieszanych recenzjach w neta byłem nieco sceptycznie nastawiony , ale po twoim wpisie skłonny jestem dać mu jutro zielone światło. Znakomitego Denzela i Fuquy nigdy nie za mało :D
27-09-2014, 20:46
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-09-2014, 20:49 przez Predator895.)
Stały bywalec
Liczba postów: 13,423
Liczba wątków: 77
Owszem, film ma mieszane recenzje ale dla mnie jest warty biletu. Zupełnie nie rozumiem np. opinii z Filmweba, gdzie koleś beszta Fuque za to, że nie jest to kolejny Leon Zawodowiec i że w ogóle jest tutaj coś takiego jak ekspozycja bo generalnie to same pościgi i wybuchy powinny być :) A tu taki wał.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
27-09-2014, 20:58
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-09-2014, 20:58 przez Snappik.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Denzel znowu na autopilocie?
Why are you firing wallnuts at me?
27-09-2014, 21:16
Stały bywalec
Liczba postów: 13,423
Liczba wątków: 77
W sumie tak, ale zabija z klasą.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
27-09-2014, 21:22
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
Jeżeli akcja jest umiejętnie , dozowana i nie sztampowa na maxa to myślę że filmidło będzie sie bronić. A jak zdjęcia i klimat ??
27-09-2014, 21:28
Stały bywalec
Liczba postów: 2,729
Liczba wątków: 11
Byłem, widziałem, 8/10.
Świetne kino, które pomimo kompletnego braku oryginalności ogląda się doskonale. Realizacyjnie perfekcja, Denzel bardzo dobry, scen akcji w sumie niewiele, ale jak już są to jest na co popatrzeć. Fuqua nie idzie tutaj w full mode action jak w przypadku "Olimpu w ogniu", ale zamiast tego spokojnie i kulturalnie ukazuje głównego bohatera jako bardzo zwyczajnego faceta z niespotykanymi umiejętnościami. Tak reżyserowi, jak i aktorowi udaje się sztuka nie lada, aby McCall pozostał zwyczajniuchem pomimo tego, że masakruje swoich przeciwników czy to kieliszkami, korkociągami czy robiąc szubienicę z drutu kolczastego. Do samego końca nie widziałem w nim jakiegoś maniaka czy owładniętego zaprowadzeniem sprawiedliwości w mieście gościa. Po przeciwnej stronie barykady Marton Csokas - dobra rola, choć im dalej, tym miał mniejsze pole do popisu.
Zdjęcia świetne, cieszy fakt, że Fuqua wrócił do Mauro Fiore, z którym zrobił "Dzień próby" i "Strzelca". Muzyka dobra, zwłaszcza piosenki w finale.
27-09-2014, 21:53
Stały bywalec
Liczba postów: 13,423
Liczba wątków: 77
Equilizer miał dobry start - w sam piątek zarobił 12,5 miliona. Tak więc spokojnie na siebie zarobi.
Do samego końca nie widziałem w nim jakiegoś maniaka czy owładniętego zaprowadzeniem sprawiedliwości w mieście gościa.
To jest chyba właśnie najlepsze w tym filmie. Zero marszczenia się na widok jakiegoś moba, chłodna kalkulacja i szybkie działanie. Jak na gościa z CIA przystało. Bałem się po zwiastunie, że Denzel przy byle bitce będzie chciał się lansować z zegarkiem, tymczasem motyw ten został potraktowany dość luźno.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
28-09-2014, 10:18
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
Film naprawdę w pytkę . Znakomite zdjęcia i powolny rozwój akcji wyciskają z Denzela wszystkie najpopularniejsze i najlepsze umiejętności. Nie kozaczy się nadmiernie , widać że to postać raczej tragiczna próbująca zachować przysięgę zmarłej żonie. Jednak żyjemy w takim świece, że nie nożna nawet zachować świętego spokoju na sali kinowej ( 20 min reklam a suki siedzące za mną zaczęły rozpakowywać szeleszczące chipsy dokładnie na logu SONY :P ). Jedyny zgrzyt to nieco ckliwa końcówka. Wplątanie w to pracowników praktikera nie wychodzi filmowi na dobre . Jednak za końcową piosenkę i widok błękitnego morza na tle facjaty rekompensują wszystko.
P.S. Ulubiona sekwencja to ta znana ze zwiastunów , kiedy Denzel wykańcza kolesi w ciasnym pokoju. Tuż przed samym krwawym zajściem strzela drzwiami ze trzy razy z rzędu << Klasyk.
Solidne 8/10 no i Steelbook zamówiony :)
28-09-2014, 19:31
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-09-2014, 19:18 przez Predator895.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,729
Liczba wątków: 11
Znalazłem na jutjubie jeden z odcinków The Equalizer", akurat z udziałem Michaela Wincotta i Jamesa Remara. Można sobie porównać eleganckiego dziadka Woodwarda z Denzelem.
Sam serial pamiętam za dzieciaka, jak leciał na rtl7 i zdarzyło mi się obejrzeć parę epizodów. Serial jak serial, za to czołówka genialna.
29-09-2014, 21:57
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Miałem nie iść na to do kina, ale wasze recki spowodowały, że zmieniłem zdanie.
snappik napisał(a):Denzel w tym filmie trzyma gnata niesamowicie rzadko, naliczyłem może 2-3 krótkie migawki, kiedy decyduje się sięgnąć po broń palną. W zamian stosuje starą szkołę służb specjalnych polegającą na seagalowaniu do kwadratu i wbijaniu różnych noży oraz korkociągów w najczulsze miejsca.
Może to sadysta? Woli zadawać ból w bardziej wyrafinowany sposób?
30-09-2014, 00:40
Stały bywalec
Liczba postów: 13,423
Liczba wątków: 77
Uważam, że Denzel nie jest sadystą bo on nie znęca się nad ofiarami (poza jedną), tylko działa efektywnie w imie sprawiedliwości. Po drugie, brak chętki do sięgnięcia po broń to konsekwencja przyrzeczenia zmarłej żonie, że nigdy nie dopuści się rzeczy, które kiedyś robił.
Typowy człowiek honoru i zasad. Lubię takich. On ma w tym w filmie naprawdę dużo okazji, aby wziąć kałacha i rozjebać wszystkich, ale za każdym razem widać w jego oczach odbicie przeszłości.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
30-09-2014, 07:46
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2014, 07:46 przez Snappik.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Akurat zasada, że już nigdy nie sięgnę po broń, to debilizm :) Kierowca w "Drive" mówił "I don't carry gun", ale to z powodów czysto pragmatycznych - w razie złapania na drodze z nielegalną bronią mógłby garować nieco dłużej.
30-09-2014, 08:31
Stały bywalec
Liczba postów: 13,423
Liczba wątków: 77
W Drive mieliśmy bohatera bezimiennego, którego życie prywatne nie zostało w żaden sposób wyeksponowane. Bohater Denzela ma jednak tonę fundamentów charakterologicznych pod sobą i to go broni w zakresie zarzutów mu stawianych przez Ciebie.
EDIT
Im dłużej myślę o tym filmie tym bardziej mi się podoba (tak jak GoTG;)). Może to kwestia prostej jak budowa cepa tematyki, dobrego wykonania i odpowiedniego ratingu.
Punkt w górę. 8/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
30-09-2014, 09:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2014, 09:33 przez Snappik.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Nie no spoko, zobaczę, ocenię ;) Jeszcze jedno pytanie tylko: czy żona wymogła na nim tę zasadę - podobnie jak niestosowanie przemocy i pacyfizm czy tylko o broń chodziło?
30-09-2014, 10:37
Stały bywalec
Liczba postów: 13,423
Liczba wątków: 77
Nie ma w filmie o tym mowy, bohater jedynie wspomina że obiecał to żonie, ale nie rozwodzi się na tym. Generalnie to co bohater wykonywał w przyszłości jest ograniczone do kilku zdań, które wymienia z Billem Pullmanem.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
30-09-2014, 10:39
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2014, 10:40 przez Snappik.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,432
Liczba wątków: 67
Film głupi w ciul, który nawet w 1% nie wykorzystuje potencjału, jaki w nim drzemał. Zaczyna się jak rasowy dramat z wątkiem sensacyjnym i leniwym klimacikiem (i już chuj z tym, że powody działania Denzela są naciągane jak guma w babcinych gaciach), a z każdą kolejną minutą zamienia w B-klasowy akcyjniak z idiotycznymi rozwiązaniami akcji Denzel wcale nie sięga po broń, bo przyrzekł to żonie - jedynie, co mógł jej przyrzec, to że nie wróci do zawodu, jakim się parał, a więc jakieś rządowe gówno - tylko po prostu tego nie robi, bo gdyby zrobił, film trwałby godzinę może; nie mówiąc już o tym, że w pierwszej rzezi wykorzystuje pistolet , obowiązkowym slow-mo, wkurzającymi grubasami (tak, tak, Mental!), CGI eksplozjami (wybuch w porcie to jedna z najgłupszych ostatnio rzeczy w kinie mainstreamowym), kliszowym bad guyem, który stroi miny, ale zły jest chyba tylko z zasady, bo jak przychodzi co do czego, to nikogo nie potrafi trafić i w ogóle wyczynami, które wielokrotnie zbliżają całość (zrobioną wszak w poważnym tonie) w autoparodię. No i grzech największy: cała druga połowa jest nudna w chuuuuuuuuuuj. Mam wrażenie, że niektórym tutaj zima wcześniej uderzyła do głowy, bo co przeciętny film, to lecom te usemki i dziewiątki i szo tam jeszcze.
5 / 10 - maks
01-10-2014, 21:45
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
0/10 - max
Nowy Denzel obiektywnie nie jest aż tak zły, żeby dostać zero (piątka styknie), ale jak dla mnie, "Equalizer" może spokojnie trafić do wątku "Najbardziej wkurzające rzeczy w filmach".
Postać grubasa-Latynosa, pracownika Castoramy, marzącego o zostaniu ochroniarzem:
Dwa: debilizm nieużywania broni palnej osiągnął kosmiczny poziom absurdu w finale. Nie mogłem na to patrzeć.
14-12-2014, 03:27
Stały bywalec
Liczba postów: 18,571
Liczba wątków: 148
A mnie wkurzyła jedna rzecz. Danzel ukrywa się latami, jest ostrożny, ogólnie prowadzi spokojne życie, bez wychylania się. Nagle po akcji z ruskimi zmienia się w maszynę do zabijania, która chce oczyścić miasto ze zła. Lipne to było.
A najbardziej głupia to była wycieczka do Moskwy, lol.
Ode mnie film dostał 5/10
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
14-12-2014, 12:24
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Ja ciągle nie mogę pojąc, jak to możliwe, że twórca "Brooklyn Finnest" nakręcił takiego kupsztala.
14-12-2014, 13:42
|