John Wick (2014-2023)
Danus - Nie przypominam sobie, żeby to obiecał. Z tego co pamiętam stwierdza tylko, że nie użyłby signum gdyby Wick nie wrócił. Co to zresztą za przysięga krwi: "masz ją wypełnić, chyba że, no wiesz, nie będziesz w nastroju, to luz. A w ogóle to obiecuję, że jej nie użyję, tylko tak dla jaj o nią proszę". Nie zmieniam zdania, Wick zachowuje się jak rozkapryszony bachor.
A co do zachowania po zamachu, wcale mu się nie dziwię. Z pierwszej rozmowy Wicka z Winstonem jasno wynika, że po realizacji zadania John zamierza sprzątnąć Włocha. Ten co najwyżej uprzedził atak.

Odpowiedz
(16-02-2017, 22:12)Paszczak napisał(a): Z pierwszej rozmowy Wicka z Winstonem jasno wynika, że po realizacji zadania John zamierza sprzątnąć Włocha. Ten co najwyżej uprzedził atak.

To kolejna kwestia. Skoro cała racja jest po stronie włocha, to na jakiej podstawie wick planuje mu robić krzywdę? Nie ma do tego żadnych podstaw.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
No bo rozwalił Wickowi dom o którym sam John chwilę wcześniej powiedział, że może go sobie zabrać. A przecież Włoch powinien wiedzieć, że wedle tego filmu JW niczego nie oferuje na poważnie.

Odpowiedz
(16-02-2017, 20:54)Paszczak napisał(a): Nie od dziś wiadomo, że w kinie sensacyjnym kodeks honorowy rzecz święta, a prawdziwy mężczyzna dotrzymuje słowa. W jedynce było oczywiste, że racja jest  po stronie Wicka. Tym razem nie bardzo, a to bycie innym człowiekiem to słaby wykręt. 

Ale chyba właśnie o to chodziło twórcom dwójki. Że nie jest to czarno biały świat, jak w jedynce, gdzie jasna motywacja wystarczyła, aby trzymać stronę Wicka. Tymczasem sequel wszystko komplikuje, każe głównemu bohaterowi robić rzeczy, których ten nie chce, w konsekwencji czego rozumiałem motywację takiego Cassiana (ochroniarz Włoszki), bo była bliska temu, co widziałem w przypadku Wicka w jedynce. John początkowo odrzuca nakaz wypełnienia signum, bo wie, że racja przestanie być po jego stronie. Ale jednocześnie niewypełnienie signum uczyni z niego osobę niehonorową. I tak źle, i tak niedobrze. Świat JW poszerzył się nie tylko o rzymski Continental, krawca, sklep z bronią i parę innych elementów, ale też właśnie o takie signum symbolizujące coś więcej niż atrakcyjny McGuffin - brak możliwości wyboru, pułapkę bez wyjścia. No bo co pozostaje Wickowi? Zabić ich wszystkich? Chyba tak. 
Ode mnie 8/10, czyli lepiej niż oryginał. Dużo ciekawiej zainscenizowane akcje, muzyczna oprawa, gdzie słychać nie tylko gitary, ale też techno i muzykę klasyczną, i te komplikacje, o których pisałem. Są jeszcze pewne niedoróbki, ale bawiłem się przednio.

Odpowiedz
Bawiłem się świetnie. Lepiej niż na części pierwszej, która ma u mnie 7/10.
Jeżeli ktoś marudzi na to, że wszystko jest jeszcze mniej prawdopodobne niż poprzednio to przypominam, że to był film, gdzie wszyscy (w tym policja) znają Johna i wiedzą co robi, płatni zabójcy mają swój hotel w którym panują inne reguły, a do tego za wszystko płaci się złotem. To nigdy nie było na poważnie i cieszy mnie to, że twórcy poszli na maksa w drugiej części, a całość jest totalnie przerysowana. Somelier od broni? C'mon! Zajebisty motyw. Niby można się przyczepić do motywacji Wicka, ale ja kupuję tłumaczenie Crasha z postu wyżej.
Oprócz tego kapitalna choreografia, świetna muzyka (koncert KAPITALNY!), sporo brutalności i całkiem ładne zdjęcia. Keanu jest nieśmiertelny i cholernie sprawny, do tego świetnie posługuje się bronią. Mega go lubię, ale jednak aktorsko w tym filmie słabuje, bo czasami zwykłe słowa wypowiada jakby był niedorozwinięty. Mimo tego ode mnie 8/10 i czekam na 3 :)

Odpowiedz
Również byłem, ponieważ był to mój must see w kinie, w ramach "wspierania nowych serii" i trochę też wspierania sukcesu filmów z Kijanu, bo nie miał łatwego życia człowiek i wydaje się równym gościem:)

Anyway - dlaczego must see w kinie? Ponieważ jedynka, oceniona przeze mnie na mocne 7 (którą to ocenę w 100% podtrzymuję po drugim seansie kilka dni temu), dawała wręcz idealną podbudowę nie tylko pod jeden sequel, a pod całą ich serię. Uniwersum zostało bowiem zarysowane bardzo sprawnie, pozostawiając u widza pewien niedosyt. Postać Wicka również jest bardzo "świeża" w kinie akcji.

Co jednak najważniejsze - jedynka bardzo precyzyjnie pozwoliła określił oczekiwania co do dwójki. Dokładnie wiedziałem, w którą stronę powinna się fabuła rozwinąć i wiecie co? W tę właśnie stronę się rozwija, ku mojej wielkiej uciesze. W tym miejscu pragnę też obśmiać niektórych (nie wymienię z nicka:P) powyżej, których krytyka pewnych elementów świata przedstawionego jest równie absurdalna, jak np. narzekanie, że Christiano Ronaldo nie jest w formie... po meczu koszykówki.

John Wick (tak 1 jak 2) idealnie balansuje na skraju nie brania siebie na poważnie. Powiedziałbym nawet, że konstrukcji filmu bliżej jest do gry komputerowej, w której bohater przechodzi kolejne levele, rozpoczynając je (przez różne fabularne Deus ex machina) z ograniczoną amunicją i różnym wyposażeniem. Raz jest dopakowany w opór, by po chwili znowu zaczynać od zera. Działa to w przyjętej konwencji wyśmienicie. John lootuje (trzymając się terminologii gier) pokonanych przeciwników z ekwipunku, a jak zużyje naboje to bezceremonialnie rzuca gnatem w twarz adwersarza, by następnie połamać mu kości. A to wszystko w miodnej choreografii, bez przesadnych akrobacji - widać, że dla Johna to chleb powszedni. Wiele razy widzimy, jak stosuje dokładnie te same dźwignie i chwyty. Widać, że są to dla niego wyćwiczone ruchy, pamięć mięśni, ciosy... niczym klinga, wykuta w ogniu dyscypliny (cytat z Toy Story 3 btw, nie wymyśliłem tego sam, choć żałuję). Mamy pewność, że jakby Wick dostał zlecenie na zabicie córki Liama Neesona, to zadanie zostałoby wykonane, ponieważ John stawia na pierwszym miejscu efektywność, nie efektowność. Efektowne jest to wszystko przy okazji, za sprawą świetnej pracy kamery (scena z lustrami!!!) i dynamiki.

To nie koniec zalet. W Chapter 2 jest znacznie więcej humoru i jest naprawdę śmieszny. Zarówno ten sytuacyjny, jak i on-linery. W dodatku to drugie nie jest wymuszone, line delivery wychodzi naturalnie, często te zabawne przerywniki pchają fabułę do przodu, nie są dodane do scenariusza na siłę, bo sobie producenci zażyczyli "comedy relief".

Początek filmu super zgrywa się z końcem Chapter 1 i jestem pewny, że końcówka tak samo dobrze zgra się z początkiem Chapter 3. Jeśli poprzestaną na trylogii, będzie to IDEALNY materiał do obejrzenia w całości ze znajomymi. Już czekam. Jeśli tendencja się utrzyma (bo dwójka jest pod chyba każdym względem lepsza od jedynki), będzie 9/10 dla trójki. Bo Chapter 2 zasługuje na mocne 8.

PS
Fabuła jest prosta i niemalże liniowa, a i tak niektórzy wyżej się w niej nie połapali chyba (wskazywane "dziury logiczne" nie są żadnymi dziurami). Zachowanie Wicka na początku jest w 100% logiczne, wiarygodne i zgodne z wykreowaną postacią. Co prawda obawiam się nieco o cz. trzecią pod tym względem (tu dopiero trudno będzie ustrzec się problemów logicznych, coś czuję), ale niech się scenarzyści wykażą - na mnie w kinie mogą liczyć na pewno.

Odpowiedz
Cytat:W tym miejscu pragnę też obśmiać niektórych

Cytat:Fabuła jest prosta i niemalże liniowa, a i tak niektórzy wyżej się w niej nie połapali chyba

Całe und3rciątko :)

Co do filmu: nie wiem czy to dlatego, że się starzeję, czy po prostu mam inne smaki, ale film nie pozostawił mnie z uczuciem spełnienia i satysfakcji ;) Owszem, w swoim gatunku jest to precyzyjnie skrojony i sprawnie zrealizowany obraz, ale na mnie ta przerysowana, komiksowa konwencja nie oddziałuje. Miało być bardziej niejednoznacznie, bo Wick broni właściwie tylko własnego tyłka, a motywacja do zemsty jest mocno naciągana, i chociaż w teorii zawsze marzyłem o takim rozwiązaniu (no bo ile razy można ratować świat / córkę / brata) to jednak ciężko mi było zaangażować się w fabułę, bez kibicowania głównemu bohaterowi. Ot, patrzyłem na to jak na festiwal choreograficznych popisów, które swoją drogą były najwyższej klasy, ale nic więcej.

Dobra tak naprawdę byłoby 8/10 ale nie pokazali cycków Claudii Gerini i się wkurzyłem.

7/10

EDYTA: Naprawiam świat:

Polski już nie ma.

Odpowiedz
Swoją drogą wiecie co to za muza jest na koncercie, kiedy Whick likwiduje Gianne?
No i liczę, że w 3 Leguizamo będzie miał większą rolę. Brakuje mi go w filmach.

Odpowiedz
Cytat:W tym miejscu pragnę też obśmiać niektórych (nie wymienię z nicka:P) powyżej, których krytyka pewnych elementów świata przedstawionego jest równie absurdalna (…)

[Obrazek: i-dare-you-i-double-dare-you.jpg]

Pan wszechwiedzący oczywiście nawet w temacie filmowym musiał się wypowiedzieć z typową dla siebie buceriadą...
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
(23-02-2017, 13:19)Arahan napisał(a): Swoją drogą wiecie co to za muza jest na koncercie, kiedy Whick likwiduje Gianne?
No i liczę, że w 3 Leguizamo będzie miał większą rolę. Brakuje mi go w filmach.
O, przypomniałeś mi o kolejnej zalecie - muzyka jest świetnie dopasowana, nienachalnie uzupełnia film, ale czasem też (jak na wspomnianym koncercie) "robi" scenę. Czytałem krytykę (nie pamiętam, tu czy gdzieś indziej), że w sumie akcja podczas koncertu to kalka strzelaniny w klubie z jedynki. No spoko, tylko co to za zarzut, skoro scena w klubie była zajebista. Lepsza była chyba tylko w Zakładniku (ale tam była na poważnie, więc ciężko porównywać).

(23-02-2017, 13:44)Corn napisał(a): Pan wszechwiedzący oczywiście nawet w temacie filmowym musiał się wypowiedzieć z typową dla siebie buceriadą...
Powiedzenie "uderz w stół, a nożyce się odezwą" chyba nigdy nie pasowało lepiej.
Spoko, że "nawet w temacie filmowym" potrafisz swoim postem tak wiele wnieść do dyskusji o filmie. Lepiej się poczułeś, że "nawet w temacie filmowym" wpadasz nazwać mnie bucem, choć słowa do Ciebie nie napisałem? Wielokrotnie proponowałem Ci (również w tematach nie-filmowych), że jak masz ochotę podyskutować (zwłaszcza o filmie), to ze mną masz szansę, może kiedyś się zdecydujesz.

I tak, chętnie obśmieję (ale też wytłumaczę takim zagubionym owieczkom w czym rzecz) każdego, kto nie kuma, że dowalanie się do tych "signum", że niby bez sensu, że świat niespójny, albo że walka Johna z kobietą jest nierealistyczna (bo nawet takie opinie czytałem) świadczy jedynie o niezrozumieniu konwencji i założeń twórców. I normalnie nie postrzegałbym tego za śmieszne, ale w tym przypadku twórcy ewidentnie hintują wielokrotnie, że nie należy brać w ich historii wszystkiego na serio.
Mało tego, nie sądzę, aby ktokolwiek kumający jako-tako kino oczekiwał po obejrzeniu części pierwszej, że oto część druga zaserwuje większy realizm czy nie wiem, pójdzie w stronę Heat. Powinno być oczywiste, że sequel idzie w stronę większego przerysowania (dokładnie tego zresztą chciałem i dlatego super się bawiłem) i mam nadzieję, że cz. trzecia będziesz już kompletnie komiksowa - nie obrażę się nawet na dymki POW! i CRACK!!! wmontowane w walki. A jak John zabije w nast. sequelu 4 (cztery!) osoby ołówkiem, to będę bił brawo w kinie, jak pasażer kapitana Wrony po udanym lądowaniu.

A propos Heat - gdyby ktoś dał 5/10 Gorączce ale potrafił rzeczowo uargumentować, dlaczego film Manna nie spełnił jego oczekiwań, nie miałbym z tym problemu. Gdyby jednak jego krytyka sprowadzała się do tego, że "przecież to bez sensu, samochody powinny się zapalić podczas tej strzelaniny, a końcówka to już w ogóle nielogiczna, przecież typ mógł żyć długo i szczęśliwie, co to za tanie silenie się na dramatyzm", to jest to dla mnie znak, że ktoś nie rozumie konwencji filmu i/lub założeń reżysera. A założenia reżysera w przypadku filmów o Wicku są czytelne jak elementarz mojej 1,5-rocznej córki (która, swoją drogą, bawiła się w kinie nie gorzej ode mnie, aż chciała potem iść na strzelnicę*).

Zatem reasumując - jeśli widziałeś Johna Wicka, rozumiesz konwencję tego typu kina i kupujesz ją w tym konkretnym przypadku, jesteś gotowy na "zawieszenie niewiary" i przyjęcie przedstawianego uniwersum tak, jak je reżyser pokazuje, to Chapter 2 jest bardzo udanym rozwinięciem fabuły jedynki oraz postaci tytułowej. W dodatku technicznie świetnie zrealizowanym, widać zaangażowanie aktorów i ich frajdę na planie (Morfeusz np. świetnie się bawił rolą); widać szacunek do oczekiwań fanów jedynki. I dlatego oceniam na 8 i czekam na jakieś fajne wydanie Blu.

*uwaga - ten nawias nie był na serio. Pewnie większość skumałaby bez gwiazdki, ale wolę napisać, bo nigdy nie wiadomo. Niektórzy nie kumają np., czemu John Wick jednak poszedł zabijać dla Włocha, choć na początku mu odmówił... Toż to dziura logiczna i niespójność psychologiczna (zgroza) charakteru głównego bohatera...

Odpowiedz
Cytat:Powiedzenie "uderz w stół, a nożyce się odezwą" chyba nigdy nie pasowało lepiej.
Spoko, że "nawet w temacie filmowym" potrafisz swoim postem tak wiele wnieść do dyskusji o filmie. Lepiej się poczułeś, że "nawet w temacie filmowym" wpadasz nazwać mnie bucem, choć słowa do Ciebie nie napisałem? Wielokrotnie proponowałem Ci (również w tematach nie-filmowych), że jak masz ochotę podyskutować (zwłaszcza o filmie), to ze mną masz szansę, może kiedyś się zdecydujesz.
Ziom, ale o kimkolwiek byś nie myślał, napisałbym to samo. Nie odbierałem tego specjalnie osobiście - po prostu tępię wszelkie przejawy poczucia wyższości bez powodu. Jestem jak Batman tępiący bucerię. Deal with it
A o filmie pisałem już kilka stron wcześniej, całkiem obszernie, ale chętnie podyskutuję i z tobą - jak równy z równym :)

Cytat:I tak, chętnie obśmieję (ale też wytłumaczę takim zagubionym owieczkom w czym rzecz) każdego, kto nie kuma, że dowalanie się do tych "signum", że niby bez sensu, że świat niespójny, albo że walka Johna z kobietą jest nierealistyczna (bo nawet takie opinie czytałem) świadczy jedynie o niezrozumieniu konwencji i założeń twórców. I normalnie nie postrzegałbym tego za śmieszne, ale w tym przypadku twórcy ewidentnie hintują wielokrotnie, że nie należy brać w ich historii wszystkiego na serio.
Mało tego, nie sądzę, aby ktokolwiek kumający jako-tako kino oczekiwał po obejrzeniu części pierwszej, że oto część druga zaserwuje większy realizm czy nie wiem, pójdzie w stronę Heat.
No widzisz, ja się nie czepiam tego braku realizmu - ja się czepiam tego, że konwencja poszła niemalże w czarną komedię. Ty widzisz, że Morfeusz się dobrze bawi rolą - ja widzę, że prawie się śmieje, bo to tak bekowa postać, że już nie mogę. Nie kupuję sommeliera, nie kupuję tego, że co druga osoba w NY to zawodowy zabójca. Nie kupuję kuloodpornych garniturów i tego, że ludzie nie reagują na wystrzały. W jedynce tego nie było. Owszem tam konwencja też wskazywała na komiks, ale mimo wszystko ludzie reagowali na wydarzenia jak i uderzenia. Fizyka przedmiotów i ludzi była zachowana. Przypominam scenę, gdy John zostaje wyrzucony przez poręcz w klubie i uderza z łomotem o podłogę. To przecież fantastycznie nakręcona scena. Przypominam też jak w jedynce dostaje trzy razy w kamizelkę kuloodporną i upada z bólem na ziemię. W dwójce dostaje całą serię w plecy i nic, biegnie dalej. W dwójce przeładowuje broń będąc całkowicie wystawiony na postrzał, ale redshirty czekają tylko, aż spokojnie dokończy wymianę magazynków. Ech… nie, to nie jest kierunek w którym chciałem by poszła ta seria.

Cytat: Powinno być oczywiste, że sequel idzie w stronę większego przerysowania (dokładnie tego zresztą chciałem i dlatego super się bawiłem) i mam nadzieję, że cz. trzecia będziesz już kompletnie komiksowa - nie obrażę się nawet na dymki POW! i CRACK!!!
Nie wiem, nie rozmyślałem przed seansem w którym kierunku pójdzie ta historia. Nie wiem czemu to miałoby być takie oczywiste… no ale ja nie jestem pomazańcem bożym :/

A co do POW i CRACK - broń Boże! Co jeszcze? Pastelowe kolory napieprzające z każdej strony? No, thanks…

Cytat:Zatem reasumując - jeśli widziałeś Johna Wicka, rozumiesz konwencję tego typu kina i kupujesz ją w tym konkretnym przypadku, jesteś gotowy na "zawieszenie niewiary" i przyjęcie przedstawianego uniwersum tak, jak je reżyser pokazuje, to Chapter 2 jest bardzo udanym rozwinięciem fabuły jedynki oraz postaci tytułowej.
Kupuję w jedynce, gdzie np. postać Leguizamo jest w miarę realistyczna, ale nie kupuję w dwójce gdzie wszystkie postacie są świadome tego w czym występują
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Jedynka to dla mnie nie było żadne cudo, ale miło spędzony czas w kinie, lubię Keanu, więc poszedłem też na dwójkę i jednak jestem rozczarowany.

Widzę, że forum podzieliło się zasadniczo na dwa obozy: ten kto kupił konwencję to się zachwyca i daje 7-9, a kto chciał realizmu narzeka i ocenia odpowiednio niżej. Ja jestem gdzieś pośrodku.

und3r napisał(a):]Mamy pewność, że jakby Wick dostał zlecenie na zabicie córki Liama Neesona, to zadanie zostałoby wykonane, ponieważ John stawia na pierwszym miejscu efektywność, nie efektowność.
Ta, jasne, bo efektywne jest na przykład (scena w muzeum) strzelanie po nogach do przeciwnika oddalonego o metr, który nie widzi Wicka, tylko po to, żeby potem go chwilę potarmosić i strzelić niemalże z przyłożenia w głowę, w ogóle większość headshotów w tym filmie jest niepotrzebnym marnowaniem czasu - John powinien przeć do przodu jak taran, a nie bawić się.
Już jakoś przeżyję kuloodporny garniak (bo taka konwencja, niech im będzie), zniosę celność wrogów a'la szturmowcy ze Star Wars i nieśmiertelność Wicka (bo jednak trzeba byłoby sporego wysiłku, żeby całość nakręcić bardziej realistycznie), ale nie akceptuję sytuacji, w której bohater o wielkiej motywacji, robiący wszystko na serio bawi się z wrogami i specjalnie umniejsza swoją skuteczność, opóźnia dotarcie do celu i naraża się na zagrożenie.

Corn napisał(a):Przypominam też jak w jedynce dostaje trzy razy w kamizelkę kuloodporną i upada z bólem na ziemię. W dwójce dostaje całą serię w plecy i nic, biegnie dalej. W dwójce przeładowuje broń będąc całkowicie wystawiony na postrzał, ale redshirty czekają tylko, aż spokojnie dokończy wymianę magazynków.
Nie pamiętam jedynki na tyle, żeby podawać konkretne przykłady, ale też odniosłem wrażenie, że w pierwszej części John miał jakieś problemy, zagrożenie było namacalne (natychmiast neutralizowane ze stylem, ale było), a tutaj zero emocji, bo jakby sobie Wick nie odpuszczał, to i tak nikt go nie uszkodzi. Najgorsza jest ucieczka podziemiami Koloseum gdzie przeciwnicy strzelają do Wicka nawet jak ten jest dwa winkle dalej (w co oni wtedy celują?).

Jedynka to był przyjemny film-gra komputerowa, dwójka to dodatkowe mapy do tej samej gry i poziom trudności obniżony na ultra easy

Odpowiedz
(23-02-2017, 16:07)Corn napisał(a): No widzisz, ja się nie czepiam tego braku realizmu - ja się czepiam tego, że konwencja poszła niemalże w czarną komedię.
Nie nazwałbym Chapter 2 czarną komedią, ale ponieważ rozumiem co masz na myśli powiem tylko, że nie widzę w tym wady. Wręcz przeciwnie. Mógłbym wymienić zbyt dużo akcyjniaków, które tak silą się na bycie poważnymi, że są śmieszne w sposób niezamierzony. Wickowi to nie grozi.

(23-02-2017, 16:07)Corn napisał(a): Ty widzisz, że Morfeusz się dobrze bawi rolą - ja widzę, że prawie się śmieje, bo to tak bekowa postać, że już nie mogę. Nie kupuję sommeliera, nie kupuję tego, że co druga osoba w NY to zawodowy zabójca.
Nie co druga osoba w NY, tylko skoro poszło od Włocha info do wszystkich, że jest zlecenie otwarte na Wicka za 7 mln, a Wick musiał się zjawić w Continentalu, to się chętni zleceniobiorcy zaczaili w okolicach Continentala i czekali na Johna. Nie kupujesz sommeliera? No możesz nie kupować, ale to jest tylko minimalnie bardziej przejaskrawiona postać niż concierge Continentala z jedynki. Całe to uniwersum jest przerysowane w ten sposób od początku. I dobrze, bo seria jest w ten sposób świeża lekkością gatunkową i dystansem do siebie.

(23-02-2017, 16:07)Corn napisał(a): Nie kupuję kuloodpornych garniturów i tego, że ludzie nie reagują na wystrzały.
Jeśli koszt nie gra roli (a tak zakładam) to marynarka ze kevlarowo-jakimiś-tam wstawkami nie wydaje mi się jakaś niemożliwa i powinna działać przeciw małemu kalibrowi. Poza tym, kamizelkę John mógł mieć pod koszulą i tak.
Ludzie nie reagują na wystrzały? Jedynie scena w metrze (którą sala kinowa przyjęła bardzo pozytywnie) mi się tu przypomina (w każdej innej scenie strzelaniny ludzie uciekali w popłochu i padali na ziemię po pierwszym wystrzale), gdzie mówimy o bardzo głośnym miejscu. Tłumik i poddźwiękowa amunicja mogłyby, przy zachowaniu pewnego stopnia zawieszenia niewiary (again, konwencja), spowodować, że w gwarnym metrze ludzie nie przejmą się takim hałasem. Zwłaszcza, gdy patrzysz w stronę źródła dźwięku, a tam se gość normalnie idzie, nie składa się do strzału ani nic z tych rzeczy.

(23-02-2017, 16:07)Corn napisał(a): W jedynce tego nie było.
Mówimy o tym filmie, w którym nie tylko całe przestępcze podziemie, ale też policja wiedzą doskonale, że Wick to zawodowy zabójca i jak koleś kasuje naście osób w domu to oficer życzy mu miłego dnia? Szczerze? Scena w metrze jest bardziej realistyczna, podobnie jak robiona na zamówienie za gruby hajs kuloodporna marynarka.

(23-02-2017, 16:07)Corn napisał(a): Owszem tam konwencja też wskazywała na komiks, ale mimo wszystko ludzie reagowali na wydarzenia jak i uderzenia. Fizyka przedmiotów i ludzi była zachowana.
W dwójce też jest.

(23-02-2017, 16:07)Corn napisał(a): Przypominam scenę, gdy John zostaje wyrzucony przez poręcz w klubie i uderza z łomotem o podłogę.
To przecież fantastycznie nakręcona scena.
No, nie ma w dwójce nic, co by od realizmu tej sceny jakoś drastycznie odbiegało. Upadek na plecy z 3 metrów to mniej-więcej ten sam poziom wpierdolu co staranowanie samochodem przy niewielkiej prędkości.

(23-02-2017, 16:07)Corn napisał(a): Przypominam też jak w jedynce dostaje trzy razy w kamizelkę kuloodporną i upada z bólem na ziemię. W dwójce dostaje całą serię w plecy i nic, biegnie dalej.
No biegnie dalej, bo gdyby nie biegł, to by zginął. Adrenalina się to nazywa. Osłaniał się marynarką z kevlarem (na plecach mogła mieć dodatkowe, sztywne płytki), czego chcesz. W sensie co, powinni go zastrzelić w tej scenie, tego potrzebowałeś do zadowolenia?:)

(23-02-2017, 16:07)Corn napisał(a): W dwójce przeładowuje broń będąc całkowicie wystawiony na postrzał, ale redshirty czekają tylko, aż spokojnie dokończy wymianę magazynków.
Nie przypominam sobie nic takiego.

(23-02-2017, 16:07)Corn napisał(a): Ech… nie, to nie jest kierunek w którym chciałem by poszła ta seria.
Ale ta seria po prostu musiała pójść w takim kierunku, to wynika z tych "rąbków" uniwersum, jakie zdecydowano się zdradzić. Na pewno nie mogła pójść w większy realizm, to by nie miało sensu.

(23-02-2017, 16:07)Corn napisał(a): A co do POW i CRACK - broń Boże! Co jeszcze? Pastelowe kolory napieprzające z każdej strony? No, thanks…
Dwójka jest bardzo kolorowa (i dobrze), a w jedynce nawet miałeś neonowe (pastelowe?) kolory w klubie.

(23-02-2017, 16:07)Corn napisał(a): nie kupuję w dwójce gdzie wszystkie postacie są świadome tego w czym występują
Nie wiem nawet co by to miało oznaczać. Postacie po prostu zachowują przyjęte w Continentalu konwenanse i zachowują się z wyrachowanym manieryzmem (są usłużni gościom), a Morfeusz bawi się rolą... bo może. Film ma na tyle lekką konwencję, że to nawet nieźle działa.


@simek
(23-02-2017, 23:51)simek napisał(a): Ta, jasne, bo efektywne jest na przykład (scena w muzeum) strzelanie po nogach do przeciwnika oddalonego o metr, który nie widzi Wicka, tylko po to, żeby potem go chwilę potarmosić i strzelić niemalże z przyłożenia w głowę
Eee... dokładnie to samo Wick robi w jedynce. Maniera zawodowa. I tak, jest to bardzo efektywne.

(23-02-2017, 23:51)simek napisał(a): w ogóle większość headshotów w tym filmie jest niepotrzebnym marnowaniem czasu - John powinien przeć do przodu jak taran, a nie bawić się.
Wick kończy headshotem, bo tak się w jego zawodzie robi i pewnie nawet nie potrafi inaczej, gdy jest w "fight for life mode".

(23-02-2017, 23:51)simek napisał(a): bawi się z wrogami i specjalnie umniejsza swoją skuteczność, opóźnia dotarcie do celu i naraża się na zagrożenie.
Nie odczułem niczego takiego. "Bawi się z wrogami" tylko w takim sensie, że jest świadom swoich ponadprzeciętnych umiejętności i pozwala sobie na manewry, na które ktoś inny by sobie nie pozwolił. Na takiej samej zasadzie Messi "bawi się z przeciwnikami" czasem, ale nie robi tego dlatego, żeby "celowo umniejszyć swoją skuteczność", tylko dlatego, że jest tak dobry.

(23-02-2017, 23:51)simek napisał(a): Najgorsza jest ucieczka podziemiami Koloseum gdzie przeciwnicy strzelają do Wicka nawet jak ten jest dwa winkle dalej (w co oni wtedy celują?).
To się nazywa ogień zaporowy, gdy kolega zmienia pozycję. Jeden strzela w winkle, a drugi idzie do przodu.

Odpowiedz
Przyjemna rozrywka, choć praktycznie pozbawiona emocji. Łik to ciągle drewno, którego można lubić tylko dzięki gębie i charyzmie Keanu. Fabuła jak i cały koncept świata są idiotyczne, na szczęście spora dawka autoironii skutecznie to wyrównuje. Do tego całość jest fantastycznie nakręcona, kolorystyka wygląda obłędnie. Akcja początkowo robi wrażenie, ale szybko robi się zbyt powtarzalna ze standardowym schematem: Wick zabija trzech zbirów, czwartego przerzuca przez ramię, wyrywa broń, strzela w głową, zapętlić. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że ten koncept lepiej by się sprawdził w grze komputerowej (niech ktoś!). Tak czy siak bawiłem się nieźle i chętnie zobaczę sequel.
6+/10
Ruby Rose to pierwsza genderfluid lesbijka, która mi się spodobała. :)
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
BTW, czy u Was w kinie też intro było jakby głośniejsze niż reszta filmu? Ryk silnika, piski opon - mega głośno. Nie żebym narzekał, ale albo potem film jest cichszy, albo się szybko przyzwyczaiłem.

Odpowiedz
Też miałem takie wrażenie.

Odpowiedz
John Wick 2: ależ to było dobre. Przede wszystkim sequel wie czym ma być i jakimi prawami się rządzi. Podczas seansu miałem podobne odczucia jak przy Blade II , czyli sequel doskonały który wyciąga z pierwotnego pomysłu dosłownie wszystko co najlepsze w tym przypadku: zajebistego zabójce, który chce sobie spokojnie pocierpieć po stracie żony z kochanym pieskiem i ciągle ktoś mu w tym przeszkadza. Pierwszą część w moim odczuciu grzebie główny bos, który od samego początku jest piardem na jednego strzała, tutaj jest podobnie, ale po niespełna dwóch godzinach totalnego rozpierdolu w wykonaniu Kijanki reżyser darował sobie
Noż kurwa to było piękne i idealnie zapowiada trzecią cześć :D Oby ta nie skoczyła jak Blade 3 :D tak czy siak zajebisty sequel i czekam na trzecią odsłonę :> 8+/10

Odpowiedz
O ile jedynka była w miare przyjemnym akcyjniakiem, tak dwójka to nieangażujący knot, którego kompletnie nijaka fabuła służy tylko za pretekst do serwowania usypiających scen akcji. W jedynce był chociaż jakiś powód by kibicować bohaterowi - w dwójce: nic, zero.

2/10 - parująca kupa gówna, którą od najniższej noty uchronił Ian McShane, ze dwie klimatyczne sceny (w tym ostatnia) oraz potraktowanie głównego złego.I żeby nie było - problemem nie jest ani konwencja ani brak realizmu, tylko TOTALNE znudzenie jakie mi towarzyszyło podczas seansu.

Odpowiedz
Sorry, ale ja wysiadam. O ile jedynka nadużyła mojej cierpliwości, tak JWC2 mnie wycieńczył do tego stopnia, że uciąłem sobie ponad półgodzinną drzemkę, ale chyba nic mnie nie ominęło, bo fabuły jak nie było tak dalej nie było a Reeves robił fikołki i udawał że szczela.

Na ten moment nie kojarzę drugiego tak nudnego filmu akcji (ile można oglądać jak Kijanu się trzepie a nieudolni przeciwnicy albo nie potrafią celować, albo wyciągają broń tak wolno żeby tylko dać się zabić?) którego świat zamieszkują tak skrajnie nieciekawi, nudni bohaterowie na czele z samym Wickiem, "zagranym" na jednej nucie przez Kijanu. To nawet nie jest zła czy kiepska rola, to żadna rola.

Gdyby tak chociaż twórcy mieli poczucie humoru, ale gdzie tam. Ze śmiertelną powagą prezentują świat, w którym obecność Franka Drebina byłaby jak najbardziej na miejscu.

Ścierwo/10.

Odpowiedz
Jak się tak zastanowić, to coś jest nawet gorsze niż The Last Knight.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Equalizer (2014-2018) Snappik 100 26,171 02-11-2023, 06:29
Ostatni post: Predator895
  Robocop (rimejk 2014) shamar 603 111,598 19-03-2023, 20:03
Ostatni post: Debryk
  Maleficent (2014-2019) Lawrence 50 17,035 05-12-2021, 16:37
Ostatni post: Debryk



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości