Johnny Mnemonic
#1
Oto film, który dziś jest trochę naiwny, a od zawsze na pewno pogardzany i niedoceniany. Film dość skromny, nakręcony za środki porównywalne do Screamers, i równie jak on mroczny oraz utrzymujący niepokojącą atmosferę. Film - jak dla mnie - świetny.

Klimatu JM pozazdrościć może dokładnie 98% współczesnych produkcji s-f. To kino, jakiego już się nie robi - syfiaste, brutalne, nieidące na kompromis. Fabularnie (jak na swój czas) niezłe, w zasadzie do dziś aktualne, gdyby nie kilka ewidentnych anachronizmów (które mi jednak nie przeszkadzają).

JM ma zasadniczo dwie wady. Pierwszą z nich jest drewniany Kijanu, a drugą profesor Lundgren, który dobrze wypada w filmach tylko jeśli się nie odzywa. A tutaj, niestety, gada całkiem sporo...

Mimo wszystko to sprawnie opowiedziana opowieść, zilustrowana w taki sposób, że dostawałem dreszczy rozkoszy. No i przede wszystkim są tu emocje. Uwielbiam filmy, w których napięcie jest wyczuwalne jeszcze przed właściwą akcją. W JM nastrój budowany jest perfekcyjnie. I to on jest główną siłą filmu. Mnie wystarczy.

[Obrazek: johnny%20mnemonic%20blu-ray1.jpg]

I WANT ROOM SERVICEEEEEEEEEEE
9/10

Odpowiedz
#2
Zwykle hotlinkowane obrazki nie działają.

http://www.imageshack.us ;)

Odpowiedz
#3
zgadzam się z wojakiem: film, pomimo że momentami mocno naiwny i mniej więcej od polowy coraz bardziej epatujący wyposzczonym budżetem, ma jednak w sobie to "coś", czego dzisiaj nie potrafią wyczarować spece, dysponujący nieskończonymi możliwościami i nieskończonymi finansami. Johnny'emu naturalnie daleko do mojej wymarzonej ekranizacji prozy Gibsona (jak dotychczas tylko Bigelow w Strange Days udało się konsekwentnie i sugestywnie odtworzyć cyberpunkowe klimaty), niemniej przyjemnie wraca się do tej ramoty i przyjemnie patrzy się na Lundgrena jak napierdala czym popadnie.

nakręcony w 1995 roku Johnny Mnemonic był drugim (i zarazem ostatnim) dziełem w jakże "bogatej" karierze reżyserskiej Roberta Longo. swój pierwszy, trwający bagatela 35 minut film, facet zrobił w roku 1987. zagrali w nim ponoć Steve Buscemi, Sean Young i Ray Liotta. ale o czym on był - tego już nie doczytałem:)

Odpowiedz
#4
Mnemonica pamietam jako całkiem dobry film, który - jako jeden z niewielu - zdaje się być doceniany coraz bardziej, im więcej lat upływa od premiery. Ostatnio znajomy zagaił, że widział i jakie to dobre i inne od wszystkiego, co współczesne. Dziwne, aż chyba sobie przypomnę, bo mam ochotę na jakieś dobre sf.

Odpowiedz
#5
Nie pamiętam tego filmu już dokładnie, oglądałem wieki temu, ale wiem, że miałem z niego niezłą bekę. Tutaj macie z biegiem czasu coraz bardziej docenianego "Johnny'ego Mnemonica": http://www.rottentomatoes.com/m/johnny_mnemonic/
Biedny Gibson. I czekają go kolejne stany przedzawałowe ("Neuromancer" w reżyserii gościa od "Torque"). Ale jest jakaś nadzieja: http://www.imdb.com/title/tt0409138/

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Johnny Handsome (Walter Hill, 1989) Mental 1 1,771 28-12-2009, 02:02
Ostatni post: Mental
  Johnny Mad Dog (2008) Azgaroth 3 1,698 19-06-2009, 00:59
Ostatni post: Karol



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości