Captain Skullet
Liczba postów: 20,602
Liczba wątków: 128
Narzekają, że brzmi jak z lat 90-tych (Bo "Friends and Foes" dokładnie tak brzmi), no ale dla mnie to akurat zaleta.
Temat Wonderki chciałbym usłyszeć w jakiejś ciekawej aranżacji, nie copy-paste z BvS jakie odwalono w WW, a co się tyczy tematu eSa... gdyby mi ktoś powiedział, że zastąpią theme Zimmera klasycznym tematem WIlliamsa w odnowionym brzmieniu to pożegnałbym theme Zimmera bez żalu, choć tak naprawdę to najchętniej usłyszałbym jakąś kombinację obu..
28-10-2017, 13:07
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-10-2017, 13:11 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 1,167
Liczba wątków: 1
Tylko lekki zgrzyt bo na początku trailera Heroes właśnie leci nowa muzyka Supermana, więc są ludzie, którzy dosłownie wpadają w panikę, że tego w filmie nie będzie :)
28-10-2017, 13:27
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
Cytat:Cover The Beatles jako oficjalna piosenka do filmu
Wersja Aerosmith dalej najlepsza.
28-10-2017, 13:28
Stały bywalec
Liczba postów: 4,453
Liczba wątków: 8
To pewnie Whedon wymyślił, żeby retroaktywnie zrobić z Supermana sympatycznego chłopaka. :)
28-10-2017, 19:38
Banned
Liczba postów: 2
Liczba wątków: 0
No witam serdecznie
poniżej mamy to co widzieli ludzie w Chinach na 30 minutowym pokazie filmu
- początek filmu to jakiś wywiad dzieciaków z Supermanem chyba w formie wideo, gdy pada pytanie o najlepszą rzecz na Ziemi mamy cięcie i budzącą się Lois, świat opłakuję bohatera - no ale tyle to możemy wywnioskować z clipów i trailerów dostępnych w sieci
- Steppenwolf dostaje się przez portal i chyba zabija Amazonki, szydzi z matki Diany która rozkazuje wystrzelić jakiś sygnał dla Diany, Diana ten sygnał zauważy w tv, Wiktor zaszyje się w swojej chacie bo odkryje nowe umiejętności
- Barry spotka się ze swoim ojcem w więzieniu, mówi mu, że chce być adwokatem czy coś w tym stylu aby wydostać ojca z paki ale ten mu mówi aby odpuścił i zaczął żyć swoim życiem
- w Daily Planet robią jakiś artykuł o zaginionych a Lois łączy fakty, że wszyscy to naukowcy S.T.A.R. Labs
- Wiktor hakuje firmę Wayna i chyba odkryje, że jest Batmanem
- Diana opowiada Bruce o pierwszej inwazji Steppenwolfa o jego walce z Amazonkami i Zielonymi Latarniami
- Bruce werbuje Barrego, Diana Wiktora a z clipów i trailerów wiadomo już, że Artur odmówił grupie gdy Bruce był u niego, gdzieś widzi mural na którym jest wojownik Atlantis i trzy Mother Box, Artur żartuje z Bruca, że ubiera się jak nietoperz po czym wchodzi do wody
- Steppenwolf przybywa do Atlantis i zabiera Mother Box - te sceny są w zwiastunie
- Steppenwolf zostanie gdzieś zauważony przy zatoce Ghotam i rozpytuje naukowców S.T.A.R. Labs o Mother Box bo wyczuł ich zapach, scena z Gordonem na dachu dotyczy tego wątki, część naukowców zostaje zabita a zanim kropnął ojca Cyborga przyszła Liga i mamy scenę walki w tunelu Ghotam - i słynne ze zwiastunów "“Push some people and run away”jest przed tą pierwszą walką
- Batman poprosił Alfreda o przysłanie Nightcrawlera, Cyborg przejął nad nim kontrolę i wystrzeli pocisk w Steppenwolfa ale ten go odbił lub chwycił kierując na ścianę tunelu - no i do tunelu wdarła się woda, idzie potężna powódź no i wiadomo kto się pojawia - Aquaman - scena ze zwiastuna jak zatrzymuje wodę i ratuje Gotham przed zalaniem
- Cyborg śledzi Steppenwolfa gdzieś w Rosji, podobno potrzebuje dużo energii aby odzielić Mother Box a jak energia to pewnie Czarnobyl
- Liga się jednoczy, kwestia Artura z trailera "I think we are all gonna die” - boi się, że umrze, jest za młody i jeszcze wyznaje WW, że jest piękna ale to tylko dlatego, że dotyka lassa prawdy WW, mówi Flashowi aby nikomu o tym nie mówił
- Bruce ma pomysł jak używając Mother Box wskrzesić Supermana
- ostatnia rozwałka to pewnie ta CGI sraka w Rosji
![[Obrazek: YPemxCZ.jpg]](https://i.imgur.com/YPemxCZ.jpg)
Zdjęcie z planu potwierdza, że jedna z grubszych akcji dzieje się gdzieś w podziemiach Gotham i tak jak wyżej pisałem w spoilerach co to będzie za akcja.
28-10-2017, 23:33
Banned
Liczba postów: 34,180
Liczba wątków: 77
No witamy z powrotem, Szpeku.
Jak opinie o kolorach i humorze tych pokazanych 30 minut? Jest kolorowa marvelowa konedyjka?
28-10-2017, 23:49
Banned
Liczba postów: 2
Liczba wątków: 0
(28-10-2017, 23:49)Mierzwiak napisał(a): No witamy z powrotem, Szpeku.
Jak opinie o kolorach i humorze tych pokazanych 30 minut? Jest kolorowa marvelowa konedyjka?
Nadal nie odpowiedziałeś mi na pytanie na jakiej podstawie banujesz moje konta? Domysłów czy twardych dowodów i argumentów? Ktoś w temacie o moderatorach zwaacał Ci na to uwagę ale macie jakąś dziwną fobię, że wszędzie Szpeka widzicie.
Wracając do tematu nie jest tak kolorowo jak w najnowszym Thorze więc Liga będzie filmem zdecydowanie lepszym od produkcji Marvela.
Supermana albo nie ma wcale w tym filmie (albo jest tylko na początku o czym pisałem) albo wycięli w zwiastunach wszystkie materiały z nim ale wychodzi na to, że Liga będzie działać tylko w piątkę.
28-10-2017, 23:53
Captain Skullet
Liczba postów: 20,602
Liczba wątków: 128
Ta. w piątkę, a motyw Williamsa jest tak dla jaj. Nara, szpeku.
29-10-2017, 00:54
Deputy US Marshal
Liczba postów: 7,053
Liczba wątków: 15
Rozgdz, sorry za spóznioną odpowiedz, ale kompletnie umknął mi Twój post do mnie, a dopiero teraz nadrobiłem wątek.
(12-10-2017, 01:09)Rozgdz napisał(a): Bo to i nie jest superbohater z komiksów. To ktoś z kim widz może się zidentyfikować - ktoś kto czuje się zagubiony, wyobcowany -ale jednak stara się pomóc.
Cytat:Paradoksalnie - normalny człowiek a nie superbohater:)
Cytat:Sensem postaci Supermana jest to że jest przestarzała, nudna i - obca. Nie jest "normalną" postacią. Snyder wywalił ikonę i postawił na realnego człowieka. Lepiej zrozumiał (albo ktoś Mu wyjaśnił) ten problem.
To co piszesz powyżej, wygląda trochę jakbyś chyba nie znał tego bohatera, a wyobrażenie o komiksowym Supku, opierał na stereotypowych i mylnych opiniach o tym, że Superman to najnudniejszy archetyp trykociarza.
Obejrzyj sobie te dwa filmiki:
I obadaj ten tekst:
http://film.org.pl/kmf/felieton-kmf/moj-superman-73968/
Tutaj jeszcze dodatkowy cytat z Koisza:
The Man of Steel” ma potencjał na byciem takim filmem, jaki powinien być. W warstwie obyczajowej:
sentymentalny, rodzinny, w warstwie akcji: mesjanistyczny i fantastycznonaukowy. Nie rozumiem przebudzenia się
fanów ekranizacji komiksowych, którzy mówią, że w końcu czeka nas opowieść na serio o Supermanie, bo to heros
śmieszny w swojej wspaniałości. Superman zawsze był serio, jak serio były motywacje Kapitana Ameryki i bardzo
serio był obarczony winą za śmierć wujka Spider-man. Superman nie ma problemów i jest niezniszczalny? Przecież
to pierwszy komiksowy heros, który zginął, wykrwawiając się na środku ulicy. Że niby Batman jest bardziej
kompleksowy, bo mu zabito tatusia i mamusię na jego oczach? Traumatyczne, ale czy o wiele mniej bolesna jest
niewiedza co do swojego pochodzenia i odkrycie w końcu, że rodzinna planeta od wielu lat nie istnieje, a
kochający przybrani rodzice zmagają się z dylematem – wychowujemy syna czy boga? Że Batman samotny, bo musi
się poświęcić misji ratowania ukochanego miasta, więc nie w głowie mu schadzki i harce z damami? Mizogin
zwykły. He, wyobraźcie sobie problemy nastolatka, który boi się, że choćby ściskając czyjąś dłoń, może złamać
drugiej osobie palce. Nastolatka, który wie, że mimo iż wygląda i zachowuje się jak inni, nigdy taki jak oni
nie będzie. I musi się z tym pogodzić.
Realny, wyobcowany człowiek zawsze był trzonem postaci Supermana. Jej kwintesencją było to, że z charakteru jest to po prostu chłopak z farmy z Kansas, wychowany przez dobrych rodziców, który musi mierzyć się z tym, że jest Bogiem pośród mrówek. Komiksowy Superman pod wieloma względami jest bardziej ludzki i ciekawszy od wielu superbohaterów. Uczłowieczenie Kenta o którym piszesz, nie jest absolutnie żadną nowością, Snyder nie powiedział niczego nowego względem komiksowego kanonu, pokazujac jak Supek dąsa się przez pół filmu i nie wie kim jest. Superman wyobcowany, to nic oryginalnego.
Piszesz, ze Snyder wywalił ikonę. Tyle, że ikoniczność Supermana nie bierze się z tego, że wygląda podniośle i monumentalnie gdy lata sobie po niebie, na złotym tle zachodzącego słońca, z peleryną pięknie powiewającą na wietrze. Jego ikoniczność i to, że jest symbolem dla ludzi, bierze się z jego niezaprzeczalnego człowieczeństwa. Szczerego i inspirujacego w kompletnie nie-tandetny sposób. Człowieczeństwa, które wybija go ponad innych amerykańskich superbohaterów, którzy w zdecydowanej większości są albo socjopatami po przejściach, zgryźliwymi dupkami i egoistami udającymi bohaterów, czy cudakami po magiczno-sajfajowych wypadkach. Z jego stosunku do otaczających go ludzi, podkreslonego przez to, że sam jest istotą, która posiada moc by ich wszystkich zniszczyć. Motyw zwykłego człowieka, który musi się borykać ze świadomości tego, że jest chodzącym bóstwem i wynikającą z tego odpowiedzialnością, w rękach dobrego, komiksowego scenarzysty, posiada w huj potencjału z psychologicznego punktu widzenia.
To jest to co w Supermanie jest najlepsze i jeżeli Snyder rzeczywiście wywalił tę ikonę, to Snyder jest scenopisarskim kiepem, który nie rozumie postaci, o której opowiada. Bo pozbawił ją jej kwintesencji i najlepszego elementu, nie dając w zamian niczego ciekawego.
I jakby co, ja nie patrzę na komiksowy kanon jak na biblię. Ja sam komiksiarzem raczej nie jestem i zazwyczaj leję ciepłym sikiem na oryginały, jeżeli filmowcy pokazują mi coś fajnego na własny sposób i jeżeli Snyder olałby komiksy i zamiast tego pokazał jakąś ciekawą reinterpretacje Supermana, czy błyskotliwą zabawę konwencją, to to byłaby zupełnie inna rozmowa, ale tak nie jest.
Do tego to wyobcowanie nie zostało należycie rozwinięte i nie prowadzi do niczego konkretnego. Superman w tym filmie nie przechodzi psychologicznej podróży, która pozwala mu skrystalizować swój stosunek do ludzkości. My tutaj nie dostajemy dobrego portretu psychologicznego Supermana, która pozwala nam stopniowo zrozumieć jak jego przyziemny charakter chłopca z Kansas, któremu Mama i Papa wpoili zasady, ogarnia jego stosunek do własnych mocy i tożsamości. Nie, on w tym filmie po prostu wybiera stronę. Ot, tak po prostu. Jak za pstryknięciem przełącznika. Przez pół filmu się dąsa i wygląda bardziej jakby nie lubił ludzkości. Potem pojawia się Jor El i mu wszystko wyjasnia. Superman decyduje, ze "okej, jestem już dobry". I od razu przechodzimy do koncowej rozwałki. Jego podróż nie jest przekonywująca psychologicznie, a jego charakter, nie ma prawie żadnych definiujących cech. To jest słabe w cholerę. To, że Kent wybiera ziemię ponad Krypton to za mało. Jego podróż i przemiana nie zostały porządnie rozpisane, nie tylko nie nakreślając tego co w komiksach definiuje Supka, ale tez nie pokazując niczego fajnego w zamian. Bo nie wazne czy oceniamy go przez pryzmat komiksów czy filmów, Snyderowski Superman jest po prostu nudny i miałki jak słaba owsianka. Na tle dzisiejszych, kinowych superbohaterów, to jest anemiczna postać. Ot taki szaro-bury trykociarz, co ma lasery w oczach i lata.
Bo z tym uczłowieczeniem superbohaterów, jest tak, ze to musi być zrobione z wyczuciem i inteligencją. Wątek ludzkiego spojrzenia musi być wpisany umiejętnie w superbohaterski kontekst, tak by razem tworzyły ciekawą całość. W przeciwnym wypadku nie dostajemy ani fajnego superbohatera, ani ciekawego człowieka, a zamiast tego szarą papkę. I tak właśnie jest w MOS. Superman w tym filmie to takie niewiadomo co, które stoi w niewygodnym rozkroku pomiędzy kinem trykociarskim, a kinem "poważnym". Z jednej strony niby superbohater, ale nudny, bo pozbawiony tego, co czyni z Supermana ciekawą i fajną postac. A z drugiej niby przyziemny, zwykły chłopek z przyziemnymi, ludzkimi problemami, z którymi można się utożsamiać, ale które zostały ciulowo rozpisane i które nie prowadzą do niczego ciekawego i których "powaga" i dojrzałość została rozwodniona przez superbohaterski motyw. Bo jeżeli zależy nam na przyziemnych, uczłowieczonych postaciach, to są tysiące lepszych, dojrzalszych filmów o normalnych ludziach, które lepiej obejrzeć niż Snyderowską, popkulturową grafomanię.
Podobne zarzuty swego czasu leciały w stronę Nolana i jego Batmanów, że niby w swym dążeniu do realizmu, Nolan zapomniał o elementach, które sprawiły, że Batman był popularny in the first place, ale Nolanowo-Bale'owy Batman przynajmniej miał swoje własne zalety i ciekawe elementy, które sprawiały, że działał jako postać, a których u Snyderowskiego supka brak.
Poza tym, to nie jest tak, że oni w MOS pokazali jedynie jakąś wczesną, nierozwinięta, proto-wersje Supermana, która jeszcze nie jest w pełni tą postacią, którą powinna być. Bo tak jak już pisałem w poprzednim poście - jednym z problemów jest to, że twórcy filmu już teraz traktują Cavillowskiego Supermana tak jakby pewne aspekty tej postaci zostały w ich filmach ustanowione, pomimo tego, że nie zostały. Jako przykład już podawałem wcześniej scenę zabicia Zoda i to dlaczego ona nie działa. W tej scenie motyw krzyku bólu jaki wydaje z siebie Superman nie ma sensu. My wiemy, że krzyk wynika z tego, że Supek został zmuszony złamać swoją zasadę niezabijania, bo większość widzów wie, że to jedna z definiujących cech Supermana. Tyle, że ta zasada nie została w jakikolwiek sposób nakreślona w filmie. Ten stosunek do życia i innych istot (który wychodzi poza standardowe "I am a good guy" bohaterów pozytywnych), powinna w filmie zostać stopniowo pokazana i uzasadniona w scenariuszu. Gdyby ktoś całe życie przezyl pod kamieniem i nie wiedział nic o Supermanie, oglądając tę scene pewnie odczuyłby lekki dysonans i pomyślał "skąd to się do cholery wzieło?". Bo do tego momentu ten film nie opowiadał o postaci, która ma taki stosunek do świata, że byłaby absulutnie zdruzgotana tym, że musiała w walce zabić światobójczego mordercę. To jest takie "have your cake and eat it too" jak to mawiają amerykanie. Scenarzysci korzystali z motywów, których sami w scenariuszu nie rozpisali i na które nie zapracowali.
Podobnie jest w BvS i zwiastunach JL. Mamy liczne odniesienia do tego, że Superman w tych filmach jest już "gotowym produktem", czyli tą mega inspirującą ikoną z komiksów, mimo że tej wersji tej postaci jeszcze nie widzieliśmy na ekranie.
Cytat:Proteus napisał(a): "W zwiastunach JL, natomiast mamy udawanie, ze Supek z tej serii to jakaś mega inspirujaca postać, mimo, że za huja nie zostało to nam sprzedane w poprzednich filmach."
Zostało. W pewnym sensie.
Superman ratuje świat w MoS. W BvS widzimy Jego pomnik w Heroes Park. Przed Kapitolem oprócz hejterów w tłumie są też fani Supsa, obok Lois stoja dwie blondynki, są też napisy (przynajmniej jeden) na transparentach i koszulkach "Superman saves" (nie pamiętam który napis był gdzie :P)
Reporterka pyta faceta na wózku o Supsa -bohatera.
Gdy facet na wózku siedzi przed ścianą z wycinkami -można je przeczytać - są tam dokonania Supsa.
Widzimy Supsa ratującego z powodzi i pożaru, z katastrofy rosyjskiej rakiety. Widzimy ludzi malujących na dachach symbol Supermana, wyciągających do Niego ramiona, próbujących go dotknąć.
Mamy tez sceny gdy ludzie zgodnie , ze smutkiem żegnają Supermana.
Tak jakby - sporo więc pokazano.
Ale to jest właśnie przykład złej ekspozycji, o której pisałem w poprzednim poście. Nie można definiującej cechy bohatera sprowadzić do kilku dialogów wypowiadanych przez statystów. To tak jakby w reboocie filmu o Sherlocku Holmsie, nie pokazać ani jednej sceny, w której Holmes za pomocą własnego intelektu i sztuki dedukcji, rozwiązuje jakąś tajemnicę, a zamiast tego dać klika wyrywkowych scen, w których statyści mówią do kamery: "Sherlock Holmes? A tak, znam kolesia. Mieszka obok mnie. Bystry facet. Bardzo dobrze gra w sudoku i łamigłówki w gazecie rozwiązuje".
Cytat:Z BvS nie trzeba nic wyjaśniać ani rozpisywać. Superman ocalił świat w MoS, działa przez dwa lata, pomaga. Ludzie zwracają się przeciw Niemu, zaczynają ziać nienawiścią. Nawet się zabijać z Jego powodu (wybuch w Kapitolu).
A i wcześniej nie jest ciekawie -jedni prowadza filozoficzne i polityczne dysputy, inni traktują Go jak Posłańca Boga.
Byłoby dziwne gdyby to po nim spływało jak po kaczce.
Nikt nie pisze, że jego rozterki nie mają logicznego sensu. Chodzi o to, że to wszystko jest do tej pory w chujowy sposób przedstawione, a scenarzysci zle sobie dobrali priorytety. Nie należy przechodzić od jednego smęcenia się, prosto w drugie smęcenie, jeżeli pomiędzy tymi smęceniami nie udało przedstawić się nawet najbardziej podstawowego trzonu Supka i tego co sprawia, że jest interesujacy jako postać. Superbohaterowie w innych filmach też się często smęcą, uginając się pod ciężarem odpowiedzialności i ich relacji z ludzmi, ale przynajmniej wpisane jest to w kontekst ich superbohaterstwa, któe jest wyraznie nakreslone. Nie wspominajac o tym, że jakbyśmy mieli w filmie wyraznie nakreślone to jak bardzo pozytywny i inspirujący z charakteru jest Kent, to motyw jego odrzucenia przez część spoleczenstwa i jego wlasnych wątpliwości, miałby o wiele większego powera. A tak wylądowaliśmy z dwoma filmami, w których Supek jest pół produktem. W BvS to była tak anemiczna postać, że prawie w ogóle nie było go tam czuć. Jakby był postacią supportującą dla Batmana.
Cytat:Niektóre seriale budują postać kilka sezonów. Dłuższe budowanie postaci zapowiada z reguły ciekawszą postać oraz większą i ciekawszą całościową historię, czyż nie ? ;)
Sorry, ale idea, że oni to budują w stopniowy, przemyślany, serialowy sposób, to jest wierzenie w bajki. Tak się nie tworzy tych filmów. Jakby co, ja nie twierdzę, że już w MOS Superman powinien być kwintesencją wszystkiego co związane jest z tą postacią i chodzącym uosobieniem całego kanonu. Logicznym jest, że ten film to w pewnym sensie jego origin, i będzie pokazywać jakąś wczesną wersję tej postaci. Ale dobre originy potrafią pokazać chociaż to co jest najważniejsze, a w MOS tego było brak. W rękach umiejętnego twórcy, wcale tak nie musiało być. Scenarzysta z głową na karku, z filmu na film, stopniowo dodawałby nowe cegiełki do tej postaci, a nie kompletnie marnował ją w dwóch tytułach, w nadziei, że może przy trzecim czy czwartym podejściu będzie miał szanse na pokazanie prawdziwego Supermana.
No i tak jak już pisałem kilka razy - twórcy już teraz zachowują się jakby ich Superman był tym Supermanem.
Ja w żadnym wypadku nie przekreślam, tego, że Cavill w końcu, w którymś z tych filmów stanie się Kentem z prawdziwego zdarzenia. Jeżeli będzie tych filmów tyle ile zapowiadają, to w końcu przecież będą musieli zrobić to dobrze. Ba, może nawet JL będzie tym czego chce. Whedon powinien wiedzieć, że ta postać wymaga pomocy. Ale to wszystko nie naprawi tego, że juz teraz, start w dwóch filmach był słaby. A na to własnie marudziłem.
Cytat:Wiem że wszyscy są przyzwyczajeni w kinie superhero że wszystko ma być zawsze jak krowie na rowie, i upchane w jeden film - ale tutaj najwyraźniej tak nie jest i dostajemy coś o wiele ciekawszego.
Co ciekawszego? Jak i gdzie?
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
29-10-2017, 20:29
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-10-2017, 21:04 przez Proteus.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,602
Liczba wątków: 128
Cytat:Ja w żadnym wypadku nie przekreślam, tego, że Cavill w końcu, w którymś z tych filmów stanie się Kentem z prawdziwego zdarzenia.
Kent's dead baby. Kent's dead.
O ile Supek może spokojnie powrócić to już powrót Kenta jest problematyczny, no chyba, że "wywiną Starka" i koniec z sekretną tożsamością.
29-10-2017, 21:51
CGI Paul Walker
Liczba postów: 23,068
Liczba wątków: 30
Powinni - już wystarczająco głupie było, że Perry Black go nie rozpoznawał.
W sumie ogólnie jest to durne - cały świat wie jak wygląda Superman tylko w redakcji super-gazety nie zauważają, że ten sam Superman pracuje u nich za biurkiem.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
29-10-2017, 22:03
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-10-2017, 22:04 przez shamar.)
Sympatyczny forumowicz :)
Liczba postów: 4,415
Liczba wątków: 6
I. To. Jest. Fantastyczny. Post.
Nie mam w sumie teraz czasu, ale kotłowałby mi się w głowie, więc odpiszę :P
Ok, zacznę więc od siebie.
Nie jestem ekspertem od postaci Supsa... Ale coś tam o niej wiem.
Swego czasu przeczytałem wszystkie TM-Semiki jakie wyszły w Polsce, odbębniłem serial "Lois i Clark", czytałem "Kingdom Come", obejrzałem całe "Smalville", znam filmy Donnera, obejrzałem sporą część "Superman Returns" (:P)
Jako dzieciak lubiłem TM-Semiki i postać Supsa, zresztą nigdy jej nie znielubiłem. Jednak im byłem starszy, tym bardziej dostrzegałem jaką mizerią były historie z nim. I "Śmierć Supermana" też nie była dobrą historią. Głośną, ale... Był fajny początek.. do momentu gdy Doomsday wyrwał rękę..a potem to co było najczęściej, czyli masowanie sobie twarzy, tylko bardziej serio - a na końcu kiczowaty koniec gdzie liczył się tylko pogrzeb Supermana, postaci DC, rodzice nie byli ważni, Clark Kent nie był ważny. Sprzedaż walnęła na pysk - więc wydawnictwo wymyśliło że zabiją postać. Chyba że "chwyci". Chwyciło. "Rządy Supermanów" to była świetna historia.. A potem Sups wrócił.. i poziom wyrównał do poprzedniego. Czyli - chała. Dobre historie jakie pamiętam.. to "Czerwone Szkło" gdzie Sups okazał się potworem, wybił wszystkich wrogów.. a potem okazało się to wizją, snem kosmicznego żywego kryształu :P Albo Superman vs Aliens - gdzie.. Sups stracił moce, był słaby, oślepiony i musiał walczyć o życie, w końcówce wręcz o nie pędzić.
"Smalville" unikał postaci Supermana - to wciąż był "młody Clark". Dzięki temu można było zrobić dużo z tą postacią nie "naruszając "Supermana. Bo to przecież nie był Superman :P
Superman to bardzo szczególna postać, największy superbohater, ikona tego pojęcia. Ale jest też taką ikoną popkultury , nawet kultury amerykańskiej. Na co wpłynął też film Donnera - że był nienaruszalny. Nie przeszedł zmian, jakie przeszedł Batman. Superman to była święta krowa.
Nie czekałem na "Superman Returns". Wiedziałem mniej więcej co to będzie. I gdy potem gdzieś to zobaczyłem.. Nuda, nuda, nuda. Sam film nie był nawet sam sobie zły, tylko.. I nie bez powodu tak wyglądał. Odwołano się do "klasyki". I ludzie zagłosowali portfelami.
I tak, pogląd że Superman to "nudna postać" jest/był bardzo powszechny. Są na pewno wybitne historie,sam mogę podać "Kingdom Come" (gdzie Sups jest najlepszym superherosem ever) ale...
Nie czekałem na MoSa, zobaczyłem w sumie przypadkiem. Spodziewałem się właśnie wszystkiego tego co wiem, znam, pitu-pitu, ach jaki ten Superman ludzki, uśmiechnięty, inspirujący, ach...
I wtedy w tym statecznym - jak sądziłem-samochodzie -jak ryknęły konie pod maską !! jak mnie wbiło w siedzenia !! No, o to chodziło !!.
I nie zgodzę się że "my wiemy". Tym bardziej że ja wiem - że w Superman ZABIŁ Zoda i jego dwóch pomocników z wymiaru gdzie powstała Supergirl-Matrix (która brała później udział w walce z Doomsdayem). To było w OFICJALNEJ linii fabularnej, nie elseword. Zakatował też na śmierć Doomsdaya gołymi rękoma (i sam zginął) - o czym wszyscy zapominają.
Reakcja Supsa na śmierć Zoda to zupełnie normalna reakcja kogoś kto nigdy nie zabił a do zabicia - wbrew własnej woli -został zmuszony. Do odbioru tej sceny żadna znajomość postaci nie jest potrzebna. Tak jak i nie mam pojęcia czemu miałoby to nie działać. Widzę Johna Kowalsky'ego, zwykłego gościa - który musi zabić bandziora w takiej samej sytuacji. Czy ta sytuacja działa ? No, tak. Tym bardziej że Zod nie jest bandziorem. Jest zrozpaczonym człowiekiem który chce umrzeć i nie daje Clarkowi wyboru (jak widzieć Zoda w tej Ostatniej Walce to taki trick filmu - bardzo dobry zresztą).
Czy rozumiem czemu Kal El czuje się wyobcowany? Rozumiem. Czemu nie czuje się "u siebie"? też. Czy rozumiem obawy przed reakcją ludzi? O tak, to bardzo realistyczne. A czy podoba mi się chęć pomocy? (autobus, platforma) ? O tak. Czy jasne jest dla mnie że chce się dowiedzieć kim jest? Zrozumieć o co z tym chodzi? No jasne. Radość z tego co odkrywa? Wybór jakiego dokonuje , gdzie są ludzie na których Mu zależy/zaczyna zależeć? Gdy dowiaduje się jaka jest cena za przywrócenie Kryptonu?
O tak.
Czy podoba mi się jak powoli zdobywa zaufanie ludzi w tym filmie? Gdzie wojsko najpierw strzela, potem "on nie jest naszym wrogiem" a na końcu - wspólne ratowanie planety.
Końcówka w "Daily Planet" ? Miodek. i ta końcówka mówi - "nadchodzi Superman".
Superman jest taki jakiego ludzie go postrzegają. To się w dużej mierze dzieje w MoS. W BvS Superman jest jedynym "oficjalnym" herosem, gdy wybucha do Niego nieufność a nawet nienawiść. Oczywiście dzięki knowaniom Lexa, ale - Lex tego nie "zrobił" z powietrza. Tylko wywabił demony. Jest to zresztą kontynuacja wątku obawy o reakcje ludzi z MoS.
Czyli -w związku Supermana i ludzi pojawia się poważny kryzys. I to jest wątek Supermana na ten film. I ten wątek jest tutaj przedstawiony.
I tak, Superman jest tutaj postacią wspomagającą, film zdecydowanie koncentruje się na wprowadzeniu Batmana.
Gdyby Superman był "gotowym produktem" w BvS to nie byłoby przecież tego wybuchu negatywnych emocji do Supermana, prawda?
Ludzie nie musieliby "rozumieć" kim był PO śmierci, a w trailerach do JL nie byłoby potrzebne podkreślanie jak się dupnie dzieje gdy Supsa zabrakło.
"Miałeś chamie złoty róg"... Był Sups i ludzie sami nie widzieli jak było dobrze.. A teraz Go ni ma.. :P I żałują poniewczasie.
Co ciekawego...
Mamy postać która idzie do przodu, rozwija się. Rozwija się i sama i w relacji z ludzkością. I w tym co sam chce zrobić i tym jak jest postrzegany. I zapracowywuje sobie na to zaufanie, brak obawy i szacunek ludzi. W BvS udowodnił kim jest wszystkim co miał - swoim życiem. To najwyższa ofiara.
I wciąż mamy jeszcze mnóstwo do pokazania o tej postaci i o tej drodze :)
A MoS..
I pokazał zrozumiałą postać Supsa - czemu jest jaki jest.. I pokazał tą postać jako dynamicznego bohatera kina akcji - jednoosobowe Avengers. I zabrał kiczyk Donnerowski i dał oprawę solidnego science - fiction. I wzbudził dyskusje i kontrowersje.. O starym, dobrym dziadku-Supsie ^_^ I uratował postać po "Superman Returns". I trafił do wielu ludzi - zresztą jest tutaj na forum chyba Największy Fan MoSa.
Najlepszy film o Supermanie ever, jeśli chodzi o mnie. Mocne 8/10
Proteus, z chęcią będę kontynuował dyskusję, ale pisz lepiej krócej, bardziej pojedynczymi problemami bo te posty się strasznie rozrosły i pisanie zabiera mnóstwo czasu :P Nigdzie nie uciekam, z chęcią będę kontynuował. No, chyba że mnie znowu zbanują :P
29-10-2017, 22:05
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-10-2017, 22:27 przez Rozgdz.)
CGI Paul Walker
Liczba postów: 23,068
Liczba wątków: 30
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
31-10-2017, 15:24
Captain Skullet
Liczba postów: 20,602
Liczba wątków: 128
01-11-2017, 03:13
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-11-2017, 03:19 przez Gieferg.)
Netrunner Junkie
Liczba postów: 3,007
Liczba wątków: 1
CGI Paul Walker
Liczba postów: 23,068
Liczba wątków: 30
(01-11-2017, 03:13)Gieferg napisał(a): https://heroichollywood.com/danny-elfman-batman-theme-justice-league/
![[Obrazek: 200.gif]](https://media.giphy.com/media/gGmXMw7jUyRqg/200.gif)
Bez sensu. To JL to będzie (nie)zły pierdolnik.
PS - z jakiego to filmu?
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
01-11-2017, 13:37
Samurai Cop
Liczba postów: 4,396
Liczba wątków: 28
Z racji mojej sympatii do Elfmana sięgającej również jego pełnych uroku, wokalnych dokonań mocno przeraża mnie wypalenie tego twórcy spychające go w jakieś dziwne, choćby greyowe rejony. Friends or Foe i tak jest już trochę lepsze, niż generyczne Heroes Theme, ale na powrót króla zdecydowanie się nie zapowiada.
@Shamar- Kiedy Harry poznał Sally. Ale to tak jakbyś spytał: a co to leci w radiu? A ktoś odpowiedział "Toto- Africa". Wybacz, nie mogłem się powstrzymać :)
01-11-2017, 13:40
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-11-2017, 13:42 przez Szaman.)
Western Enterpreneur
Liczba postów: 1,119
Liczba wątków: 1
Jak się niczego dobrego nie wymyśliło, od kilku lat, to odgrzewaj stare hity ;)
"What writer wants to make compromises with story? Story is the only reason you're in it."
David Simon
01-11-2017, 13:40
Banned
Liczba postów: 34,180
Liczba wątków: 77
(01-11-2017, 13:33)Badus napisał(a): Ale...po co? :|
Po to żeby było w tym filmie coś dobrego? :)
01-11-2017, 13:41
CGI Paul Walker
Liczba postów: 23,068
Liczba wątków: 30
(01-11-2017, 13:40)Szaman napisał(a): @Shamar- Kiedy Harry poznał Sally. Ale to tak jakbyś spytał: a co to leci w radiu? A ktoś odpowiedział "Toto- Africa". Wybacz, nie mogłem się powstrzymać :)
Spoko. Rzeczywiście podjerzewałem , że to Meg ale... nigdy nie widziałem tego filmu, w całości. Tak samo jak "Bezsenności w..." czy "American Beauty" :)
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
01-11-2017, 13:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-11-2017, 13:56 przez shamar.)
|