Każdy chyba zetknął się z tym serialem. Kapitan Bomba robi porządek w galaktyce Kurvix zabijając każdego napotkanego kosmitę. Serial na początku składał się z krótkich 2-3 minutowych odcinków. Później fabuły odcinków stawały się coraz dłuższe i bardziej rozbudowane. Aktualnie odcinki trwają po 10 minut i składają się z krótkich serii po trzy odcinki. Przyszedł jednak czas, żeby stworzyć coś jeszcze większego i tak powstała Kutapokalipsa czyli wersja kinowa Kapitana Bomby.
Z fabuły wiadomo tyle, że do galaktyki przybędzie wielkie zło i będzie niszczyć wszystko. Kapitan Bomba będzie musiał się sprzymierzyć ze swoimi odwiecznymi wrogami jeżeli chce ocalić galaktykę.
Poziom filmu będzie pewnie taki jak serialu, jak się komuś podoba serial to pewnie film pełnometrażowy się spodoba. Jedyna niewiadoma to czy twórcy są w stanie poprowadzić fabułę, która starczy na cały pełnometrażowy film.
Bomba ma swój własny świat i klimat, zaliczał wzloty i upadki. Nie chce mi się wierzyć jednak, że 90-minutowa Kutapokalipsa może być tak dobra jak te lepsze 10-minutowe odcinki. Ale taka forma na 45 minut byłaby realna, ale kto wie czy starczy im polotu.
Szczególnie podoba mi się rozluźnienie formuły w ostatnich czasach - mocniejsze wymieszanie kosmitów z ludźmi, to jak różnorodne są kurwinoxy - kibole, biznesmeni itd :P
kapitan Bomba rządzi. humor co prawda ma tam poziom rynsztoku, ale to jest wlasnie glowna zaleta bomby - totalny, nawet juz nie absurd, ale glupota. chyle czola przed tworcami i ich nieskonczonymi pokladami czystej glupoty. u mnie na osiedlu byl taki okres, ze ludzie wrecz zasypywali sie tekstami z bomby; podejrzewam, ze bylo tak w calej polsce :)
szkoda, ze ostatnio bomba siega dna i ciezko sie juz to oglada. mam cicha nadzieje, ze dzieje sie tak dlatego, bo glowny pomyslodawca skupia sie na filmie kinowym, a paleczke po nim przejeli jego padawani glupoty, co niestety serialowi nie wyszlo na dobrze i to widac. zdarzaja sie co prawda pojedyncze perelki, ale juz rzadziej i raczej nie sa godne zapamietania. i troche jest to juz ciagnete na siłe, przygody bomby juz nie raz mialy sie skonczyc a sa dalej kontynuowane bez wiekszego sensu (ale czy w bombie cokolwiek mialo sens?) i ta skrajna tepota wylewajaca sie niegdys z kazdego odcinka juz tak nie smieszy...
- poprosze papierosy.
- z półki czy spod lady?
:)
26-11-2011, 19:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-02-2012, 03:14 przez Bartholomew.)
Obawiam sie ze po 30 minutach oglądania mój mózg odmówi posłuszeństwa ;) Bomba to kawał kloacznego absurdu, ale przynajmniej już wiem co się dzieje z człowiekiem gdy przekracza granicę kosmosu...
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
Kur*wa mam straszne zaległości w Bombie ;) Podoba mi się że twórcy wciąż rozbudowują ten wszechświat. Galaktyka Kurvix dorówna niebawem tej ze Star Wars albo Star Trek ;)
Troche tak z innej beczki pytanie, ale oglądał ktoś serial Git Produkcji "Kaliber 200 Volt"? Poziomem wyprzedza pewnie niektóre polskie produkcje a humorem dorównuje (albo i wyprzedza) Kapitana Bombę.
Jeden z lepszych odcinków, głównie za sprawą rewelacyjnej roli Tommy Lee Jonesa ;]
A to, jak dla mnie opus magnum Git Produkcji - tu jest doskonałe po prostu wszystko... typowy rynsztokowy humor.
Wszystko wskazuje na to, że Kutapokalipsa będzie tylko w kinach Helios i tylko 23 marca. Do dupy z taką wersją kinową. Nie wiem co im stoi na przeszkodzie normalnej dystrybucji filmu, bo na pewno nie za mała liczba potencjalnych widzów. Ciekawe też co potem będzie się działo z filmem.
Czy tylko mnie to nie śmieszy ? Lubię naprawdę Walaszka i jego produkcje, ale Bomba akurat to nie moje klimaty, a kutapokalipse tylko i wyłącznie na kompie, bo do kina to raczej nie pójdę. Zresztą jak bym chciał to bym i tak nie poszedł, bo w Lublinie nie ma Heliosa
Najwyraźniej. Szczególnie jak piszesz coś takiego pod filmikiem z Łęciną. To może jeszcze szambiarze Ci nie pasowali?
"dzie-dzie-dzie tam! po-po-połowa!" :D
Z tego co można wyczytać w komentarzach na facebooku pokazy filmu okazały się jedną wielką klapą. Rozjeżdżający się obraz, brak synchronizacji dźwięku czy zacinający się obraz. A na dokładkę pijani i zarzygani widzowie. Jeszcze nigdy tak się nie cieszyłem, że nie pojechałem do kina.