Krótka piłka, czyli mini-recenzje
SFAT: Jednostka Specjalnej Troski - najgorszy film Davida Ayera opowiadający o najbardziej elitarnej jednostce policyjnej na kuli ziemskiej. To dopiero kurva wybitne osiągnięcie. Przeżywałem męki oglądając, ale mówię "chui tam" i pacze dalej. Podobno Zack Snyder miał reżyserować, lecz gdy się dowiedział, że targetem są dzieci Tomasza Karolaka z fundacji Polsatu, to zrezygnował. Nic w tym filmie nie ma sensu, a najbardziej motywacja Jeremy'ego Rennera, który znienawidził Colina Farrella, bo ten go niby zdradził, tymczasem nawet kompletny jełop rozkmini, że go nie zdradził, bo pół roku garuje w zbrojowni czyszcząc broń innym operatorom zamiast piąć się po szczeblach kariery.

Oczywiście drużyna SWATersów jest tu upośledzona bardziej niż kolesie z "Sabotażu". Typ z wąsem napierdala się z Colinem, bo ten nie chce już być dłużej z jego siostrą (która swoją droga wygląda na lodziare full serwis). Raper LL Cool J pokazuje napompowany kaloryfer przy obiedzie i rzuca mega tanimi murzyńskimi one-linerami, które śmieszą chyba tylko Karolaka i jego upośledzone potomstwo. Jest jeszcze Michelle Rodriguez, która urwała się z planu "Szybkich i wściekłych" i dokooptowali ją do obsady wyłącznie po to, by nie pojawiły się zarzuty o dyskryminacje płciową.

Największa beka to jednak szef złych grany przez Oliviera Martineza. Gada z francuskim akcentem, przepuszczają go na odprawie w LAX, pomimo że przemycił ze sobą nóż (za co normalnie w 2003 roku była zaraz gleba, kajdanki i izolatka w Guantanamo), potem drogówka go łapie pod pretekstem niedziałającej tylnej lampy i jeszcze potem się okazuje, że to jakiś mastermind międzynarodowej przestępczości, który ma na koncie miliardy dolarów! I ten kolo krzyczy do kamer "100 milionów $$$$ dla tego, kto mnie uwolni!!!" I wyobraźcie sobie, że nagle całe slumsy w LA chcą go uwolnić! Wszystkie Murzyny, Chińczyki, Gwatemalczycy, Portorykańcy i Meksy chwytają za wyrzutnie rakiet, kałachy i uzi i jadą się szczelać z policją. W środku miasta! W biały dzień! Na krzyżówce Vine i Hollywood Boulevard! To się nie dzieje!

0/10

Na imdb napisali, że w filmie grał Jeff Wincott. No ja go nie widziałem, ale to pewnie dlatego, że mrugałem w czasie oglądania.

Odpowiedz
Shadow Dancer (2012), reż. James Marsh
Film bez historii, nuda i dłużyzna. Zero emocji. A dla wprawniejszego kinomana to w zasadzie film do bólu oczywisty, można zgadywać kolejne sceny (kiedy dzwoni telefon i
Na szczęście film nie jest też długi i da się dobrnąć do końca, ale nigdy więcej.
Ocena: 4/10
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
[Obrazek: 7234237.2.jpg]

Miłe martwe dziewczyny (Fine mrtve djevojke, reż. Dalibor Matanić, 2002)
Łooo, zdrowo popieprzony film. W skrócie; historia dwóch lesbijek, które wprowadzają się do mieszkania w kamienicy mieszczącej się w "spokojnej okolicy" (tak reklamuje ją pieprzenięta, mega wścibska i wkurzająca baba będąca właścicielką). Oczywiście ta "spokojna" okolica jest totalnie odjechaną patologią, nie będę jednak zdradzał jakie jednostki tutaj żyją, każdy kto obejrzy sam odkryje tę zagadkę.

Jeśli miałbym porównać ten film do jakiegos innego wcisnąłbym go do tego samego wora co "Dom zły" i "Ładunek 200". Dla mnie takie mocnawe 7/10
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Szefowie Wrogowie 2

Przez pierwszą ćwiartkę filmu największym problemem jest upychanie na siłę postaci z pierwszej części. Bohaterowie zostają wyrolowani przez miliardera... idą prosić o poradę Kevina Spacey.
Potem chcą porwać syna miliardera... idą prosić o poradę Jamiego Foxxa.
On radzi im uśpić tego syna podczas porwania... gaz usypiający ma Jennifer Anniston więc postanawiają się do niej włamać (tak jakby nie mogli zażądać od niej trochę gazu, gdy przecież w 1 filmie ją zaszantażowali).

Poza tym powpychano wszystkiego na zasadzie "szybciej i więcej". Z Dale'a zrobili kretyna który niczym nie ustepuje bohaterom "Głupi i głupszy". Ten spokojny nagle stał się gejowaty, fajtłapowaty i zakochuje się w Jennifer Aniston. Ten trzeci strzela żartami.
Jennifer Aniston proponuje jednemu z powyższej trójki by się na nią wypróżnił przed seksem, zamiast iść do toalety - a to tylko jeden przykład.
Kevin Spacey stał się kompletnym psychopatą który jedyne co robi to drze się przez parę minut bez przerwy na powyższą trójkę, samymi przekleństwami.

Ogólnie też szkoda że tak jak Kac Vegas 3, sequel Szefów kompletnie zmienił formułę - IMHO najlepszą rzeczą w jedynce byli właśnie tytułowi Szefowie i parodiowanie pewnych zachowań do granic możliwości.
Tutaj tego nie uświadczymy, a z jedynką łączą ten film tylko tytuł i aktorzy.

No i żarty są miejscami przyciężkawe.

Poza tymi wadami powiedziałbym że było ok. Nie jest to dobry film, a część gagów za bardzo próbuje być zabawna i średnio to wychodzi.

Ale poza tym można się wiele razy nieźle uśmiać, między trójką głównych bohaterów jest chemia, aktorzy pomijając Kevina Spacey grają dobrze. Choć trudno go tu winić, bo jego rola to stek bzdur.
A no i Chris Pine jest rewelacyjny, Christoph Waltz w swojej niewielkiej roli nadal trzyma klasę, jest nawet zabójca z Breaking Bad w roli gliniarza.
W paru miejscach scenariusz jest nawet - uwaga uwaga - w miarę błyskotliwy.

Daję klasyczną ocenę dla takich popcornowych filmów, bez aspiracji i nie do końca udanych, ale na których się dobrze bawiłem.

6+/10

Odpowiedz
Blue Valentine - doceniam aktorstwo i montaż, ale całość ledwo wymęczyłem. Kolejny film o niczym. Po prostu robi się źle, ale chuj wie, gdzie leży problem. Siur, życiowe, jasne, ale kompletnie nieangażujące. Bohaterka Williams jest głupia i irytująca. Z kolei Ryan nie wiadomo z jakiej paki zmienia się nie do poznania w zaledwie kilka lat i budzi odrazę, mimo starań z jego strony, by związek jakoś ratować (bo ona potrafi jedynie rozkładać ręce lub uciekać). Meh.

6 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Ledwo wymęczyłem nie oznacza wcale złej produkcji. Napisałem zresztą, że doceniam aktorów i stronę techniczną - na pewno film jest niebanalnie nakreślony, ergo nie jest zwykłym średniakiem, ergo 6 / 10 pasuje jak ulał, ergo nie muszę z niczym ha-handlować. Ta pani przyszła w tym kożuchu i w nim wychodzi.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Jabłka Adama

Film opiera się na bardzo obiecującym pomyśle. Neonazista Adam w ramach resocjalizacji zostaje wysłany na prace społeczne do kościoła w małym miasteczku. Ksiądz nadzorujący proces, grany koncertowo przez Madsa Mikkelsena, nie uznaje istnienia zła i każdemu daje kolejne szanse - przyjmując wszelkiej maści kryminalistów i dziwaków.
Zawiązanie fabuły jest jeszcze ciekawsze - otóż z samym księdzem jest coś nie tak. Grzechem by było mówić co dokładnie, w każdym bądź razie jego przeszłość nie da mu spokoju - a przynajmniej Adam nie chce do tego dopuścić, szukając otwartej konfrontacji.

Film niestety jest prowadzony w konwencji bardzo czarnej komedii, pełnej absurdalnych zbiegów przypadku, a w szczególności boskich cudów - zbyt przypadkowych by widz mógł choć przez chwilę poudawać, że zostały zesłane przez Boga, a nie scenarzystę.

Poza tym brak spójności. Do połowy można czuć się naprawdę zaintrygowanym, ale potem przychodzi oczekiwanie na zawiązanie fabuły, jakąś sensowną puentę. Niestety ona nie nadchodzi.

Oczywiście mamy kilka bardzo prostych - i nazbyt wręcz pozytywnych - przesłań, które jednak są zbyt naciągane, zbyt mało konkretne. Zbiegi przypadków i czarny humor miejscami szkodzi, gdy film próbuje na poważnie poruszać temat Boga.

Dochodzi do tego że kuliminacyjne napięcie pada na połowę filmu, a zakończenie zawodzi.
Mimo niewykorzystanego potencjału jest to ciepły, pozytywny i oryginalny film.
7+/10

Dróżnik

Rola która - skromnie ale zawsze - zaczęła karierę Petera Dinklage'a.
Bardzo ciepłe i pozytywne kino, urzekające w swojej prostocie.

Peter gra tu samotnika, który dostaje w spadku niewielką chatkę przy torach kolejowych. Jest milczącym, unikającym kontaktu z ludźmi pasjonatem pociągów.
Przypadkowo poznaje kilka osób, a że w niewielkim miasteczku na odludziu wielu czuje się samotnych, mimo początkowych oporów zaczyna z nimi spędzać coraz więcej czasu.

Potrzeba bliskości, przyjaźni - you name it - szybko daje o sobie znać.
I o tym właśnie jest film.

Wszystko niesie obsada, zaskakująco dobra jak na takie niezależne kino. Mamy tu sporo aktorów którzy wtedy byli praktycznie nieznani, a z czasem porobili kariery. Peter Dinklage, Michelle Williams, Bobby Canavale, Patricia Clarkson. Nawet John Slattery ma epizod. Są oni sympatyczni i miło się ogląda ich perypetie - a skromny świat który sobie wytworzyli wciąga i ma swój urok.

Jedną wadą jest poczucie niedosytu - niby jest klamra spinająca film w zakończeniu, ale liczyłem na coś więcej. Chociaz takie było założenie, by pozostać przy skromności i prostocie.
8/10

Odpowiedz
Osadzony - ależ dobry, soczysty film! Sly jako tytułowy osadzony w więzieniu o zaostrzonym rygorze, gdzie zabójstwa i bijatyki są na porządku dziennym oraz Donal Sutherland jako przerysowany, zły naczelnik, który chce bohatera za wszelką cenę udupić. Świetny klimat, czuć ten brud i syf więziennych murów (Norweskie więzienie to to nie jest, oj nie), fajni bohaterowie, których łatwo rozróżnić - dobrzy są dobrzy, a źli są źli, po prostu. No i emocje, których jest OD GROMA!

8/10

Odpowiedz
Prorok

To był faworyt do Oscara za film nieanglojęzyczny w 2009 roku. Najmocniejszym w ostatniej dekadzie, jeśli chodzi o tę kategorię.
Wygrał "Sekret jej oczu" - pewnie dlatego że jest lżejszy w podejściu, mniej brudny i z dramatycznym zakończeniem.

"Prorok" doskonale pokazuje jak wielką bzdurą jest proces resocjalizacji w więzieniach - na przykładzie młodego chłopaka, który z normalnej osoby wbrew swojej woli staje się rasowym gangsterem.

Pod tym względem jest to najlepsze kino więzienne jakie widziałem - kino europejskie ma tę zaletę, że potrafi zrezygnować z hollywoodzkich upiększeń i uproszczeń - film jest odpowiednio surowy i realistyczny.
9+/10

Przełamując fale

Ten najsłynniejszy film von Triera widziałem już wieki temu - niewiele z niego wtedy zrozumiałem i niewiele zdołałem po latach zapamiętać.

Jest to kino mocne, bezkompromisowe, dające potężnego emocjonalnego kopa. Do tego ze świetnym klimatem - brak muzyki i płynne przechodzenie między kadrami daje poczucie intymności - wnikania w życia bohaterów.
Świetne są zdjęcia przy przechodzeniu między rozdziałami.

Mnie akurat film nie powalił, choć jestem pod sporym wrażeniem. Zrozumiem jednak jeśli ktoś go nazwie arcydziełem.

Obiekcje mam jedynie względem zachowania męża - którego wiele osób tłumaczy, a który dla mnie jest antagonistą. Wiedząc jak nadwrażliwa i bezbronna jest jego żona, w jak fanatycznym środowisko mieszka, konsekwentnie doprowadza ją aż do śmierci.
9+/10

Odpowiedz
Nie powiedziałbym, żeby Sekret jej oczu był lżejszym filmem od Proroka. Poza tym Prorok ma swój temat :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Eliza Graves (2014) - dla tych co lubią motyw domu dla obłąkanych w filmach polecam. Urocza Kate Beckinsale, której partneruje kilku starszych brytyjskich wyjadaczy i w roli głównej jakiś kompletnie nieznany mi mydłek.
Jest kilka twistów, trochę ciekawostek o dawnych metodach leczenia, mit "histerii". Ogląda się dobrze.

Odpowiedz
Cytat:"Prorok" doskonale pokazuje jak wielką bzdurą jest proces resocjalizacji w więzieniach - na przykładzie młodego chłopaka, który z normalnej osoby wbrew swojej woli staje się rasowym gangsterem.

http://forumkmf.pl/Thread-Prorok-Un-Prophete-spoilery

Odpowiedz
Skopiowałem do tamtego tematu.

"Sekret jej oczu" jest lżejszy w podejściu - nie w sensie lżejszej tematyki, tylko jest przyjemniejszy dla oka, z ciepłymi barwami zdjęć (przeciwieństwo brudu i zimna bijącego ze zdjęć Proroka), rewelacyjnym montażem, bohaterami którzy wzbudzają więcej sympatii, a do tego zamiast surowości pięcia się po szczeblach więziennej kariery jest kryminał plus romans.

Odpowiedz
The Mule - australijski komediodramat o maminsynku, który zwabiona łatwym szmalem zgadza się na przeszmuglowanie we własnych kichach narkotyków, by spłacić hazardowe długi starych. Oczywiście zostaje złapany, ale dopiero wtedy film zaczyna rozkręcać na dobre, bo dragi chcą dostać gliny, ale i gangsterzy dla których te dragi szmuglował. Rewelacja! 8,5/10.

Odpowiedz
A Most Wanted Man - kolejna świetna ekranizacja Le Carrego, gość ma szczęście do adaptacji, chyba tylko The Russia House cokolwiek odstaje. Z tym że rzecz jednak dla amatorów tych lecarrowskich snujów, jeżeli kogoś nudził choćby Tinker, Taylor... to tu za bardzo nie ma czego szukać. Reszta się rozsmakuje bo mamy tu standardowe myki w twórczości tego pana - rozkmina nad etyką szpiegostwa, realizm aż do bólu, chamsko życiowe zakończenie. Ja tam polecam.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Ja się wynudziłem, jak ktoś lubi te klimaty, to jak najbardziej, ale ja włożyłem wspomnienia o nim głęboko do szufladki "spoko filmy o agentach". 6/10.

Odpowiedz
Historia przemocy

Ale ten film trąci myszką. Przerysowany, durnowaty i źle zrealizowany.
Viggo Mortensen gra tu spokojnego, bardzo miłego i życzliwego faceta prowadzącego bar w niewielkim miasteczku. Pewnego wieczora - tuż przed zamknięciem - przychodzi dwóch gangsterów. Zaczynają grozić, wymachiwać spluwą i ogólnie robić cyrki. Viggo ich załatwia i staje się lokalnym bohaterem.
Pokazywany w TV przyciąga uwagę gangsterów którzy rozpoznają w nim zbiegłego szefa mafii.

To brzmi całkiem nieźle. Mogłoby być arcydzieło. Ale tu nic nie gra!
Syn głównego bohatera jest notorycznie zaczepiany przez jakichś dwóch leszczy w szkole. Napięcie się buduje a ostatecznie kończy się tym że spuszcza im bez problemu manto. Zostaje za to zawieszony i ojciec robi mu sporą kłótnię. Ale to po prostu nijaki wątek poboczny.

Gangster grany przez Eda Harrisa ma bliznę na pół twarzy i szklane oko, wygląda bardziej jakby urwał się z Looney Tunes niż jakby był prawdziwą osobą z krwi i kości.
Viggo Mortensen niby gra dobrze, ale nie przekonuje. Kevin Spacey swoją rolę w "Podejrzanych" skomentował tak, że najtrudniejszą częścią było zagranie postaci w ten sposób, by budziła pożałowanie, ale by jednocześnie była wiarygodna po ujawnieniu twista.
Tutaj Viggo Mortensen tego nie robi - po prostu milusi facet z wiecznie pochyloną głową, który nagle staje się psychopatą - jak za pstryknięciem palców.

Szef mafii to już masakra - William Hurt gra jakby to był film dla dzieci. Wie że Viggo był killerem na miarę Rambo, mimo to siedząc za biurkiem każe dwóm cielakom (jeden wygląda jak nerd który uciekł z collegu) go załatwić. Patrzy zza biurka jak dostają kompletny wpieprz, cały czas się głupio uśmiecha.
Jak już nie żyją wyciąga pistolet i strzela sześć razy PUDŁUJĄC Z ODLEGŁOŚCI DWÓCH METRÓW.

Przemiana głównego bohatera jest słaba, ciekawy wątek psuje kliszowate i zbyt Hollywoodzko a jednocześnie mało emocjonująco prowadzona fabuła.

Jedyne co mi się naprawdę podobało w tym filmie to Maria Bello - niezła z niej laseczka.
Mimo wad sama historia jest w miarę ciekawa, Viggo nadal ma swoją charyzmę, podobnie jak Ed Harris.
Jest to taki film z ambicjami który zwyczajnie nie wyszedł.

Ode mnie 6+/10

Odpowiedz
Playing by Heart (1998) - 8+/10
Właściwie można to uznać za pierwowzór Love Actually, ciekawe czy Curtis przypadkiem się nie inspirował. No bo zobaczcie - grupa postaci granych przez zajebistych aktorów (jak zobaczyłem spis na IMDB to aż się za głowę złapałem), pełne spektrum wątków miłosnych od tragicznych przez normalne po przejechane komromowym filtrem, miasto jako swojego rodzaju bohater (tym razem LA), fajnie adekwatnie dobrane piosenki... Dla mnie rewelka, znakomicie się bawiłem i na pewno wrócę. Absolutnie polecam.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Sorry za nic nie wnoszący post, ale czy tylko ja polewam z powyższej recki capt nascimento?

Odpowiedz
Nie tylko Ty, ale z racji wrodzonej ostrożności musiałem poczekać aż ktoś inny to napisze :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,959 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,786 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,195 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,446 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,345 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,705 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,154 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
4 gości