Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
slepy napisał(a):"Shorta (2020) - duńska odpowiedź na amerykańskie wiksy ;) Dwóch policjantów trafia do dzielnicy, do której trafić nie powinni (wcześniej wskutek akcji policji młody Talib trafił do szpitala itepe) no i chłopaki muszą pokombinować, jak się stamtąd wydostać żeby nikt ich nie ubił. Dobre kino - nie jest przekombinowane, całkiem realistyczne, akcyjka w miarę sensownie się rozwija (napięcie trochę siada w połowie, ale później wszystko wraca na właściwe tory), główni aktorzy odpowiednio charyzmatyczni - jak ktoś lubi tego typu filmy niech śmiało sprawdzi. 7/10
Ten młody Talib to taki duński George Floyd - nawet nie mógł oddychać, jak go przyglebili. I oczywiście zaraz wybuchły największe zamieszki w historii Danii.
Film faktycznie spoko. Zwłaszcza sama końcówka. Z początku kręciłem nosem: policjant-rasista i policjant-tolerancyjny, rasista uczy się, że ciapaty to też człowiek i takie tam podobne umoralniające motywy. Ale ostatecznie wszystko jest bardzo strawne i realistyczne. No i jak już wspomniałem, finał robi mega wrażenie jest tragiczny i masakrycznie ironiczny zarazem. Podobało mi się.
7-8/10
08-03-2021, 02:55
Fhtagn
Liczba postów: 5,326
Liczba wątków: 9
Shookum Hills (2021), czyli c-klasowy horrorek. Albo niżej. Albo coś, co można by śmiało puścić na TV Puls czy innym tego typu kanale. Małe, górnicze miasteczko gdzieś w Appalachach. Wypadek. Mijają lata. Ekipa geologów rusza zbadać zapadlisko, w którym czai się COŚ. Początek jest nawet fajny, ot, przejażdżka przez malownicze lasy, góry, zapomniane przez wszystkich mieściny, jesienny krajobraz, jakaś mgła, dym, para z ust, tego typu sprawy. I ogrodzenie pod napięciem. I dziury w ziemi przykryte kratami, też pod napięciem. Nie powiem, zapowiadało się dobrze. Lubię takie klimaty, ale gdy w końcu przyszła pora na pokazanie, co się naprawdę dzieje, wszystko szlag trafił.
Pod ziemią żyją jakieś potwory wyglądające jak robaki z King Konga, tylko w wersji humanoidalnej. Gumowe kostiumy byłbym w stanie wybaczyć, tak samo jak słabe cgi, ale to, że wszystko jest pokazywane tak kiepsko, z mnóstwem cięć, pod dziwnymi kątami, a potem - o zgrozo - w wyjętych z dupy filtrach rozmazujących ekran już nie. Drewnianego aktorstwa, praktycznie nie istniejącego gore tym bardziej. Wielka szkoda, bo dziury w ziemi pilnuje banda starych górników, którzy stracili bliskich w wypadku sprzed laty: mają spluwy, nie boją się z nich korzystać i w ogóle. Była szansa na coś w stylu Zejścia, tylko z geologami i górnikami, a wyszła jakaś pokraka. 3/10
09-03-2021, 11:11
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,060
Liczba wątków: 66
Beznadziejny film, w którym przez 3/4 czasu nic nie widać. 0/10
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
09-03-2021, 12:37
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,187
Liczba wątków: 29
Odległy Ląd
Sean Connery jest szeryfem na odległej stacji kosmicznej, na odległej planecie, czy tam jej księżycu.
Nie wiem co gorsze: durnoty scenariusza czy to, że zmarnowali pewnie ogromny budżet by wsadzić zwykłą historyjkę "policjant i przestępcy" aż na odległe rejony galaktyki.
Bo to tło (mimo, że widać budżet i pewnie robiło wrażenie te 40 lat temu) nie ma tu żadnego sensu.
4/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
11-03-2021, 04:16
Stały bywalec
Liczba postów: 12,414
Liczba wątków: 29
Stały bywalec
Liczba postów: 18,462
Liczba wątków: 148
Krwawy Romeo / Romeo Is Bleeding (reż. Peter Medak, 1993)
Nie znałem tego tytułu, ale BFI ogłosiło, że zamierzają zremasterować to zdecydowałem się nadrobić. Teoretycznie wszystko tutaj powinno zagrać - fabuła, która mnie interesowała i świetna obsada z Garym Oldmanem na czele. Niestety od pierwszych minut byłem dziwnie zrażony - tak jak nie mam problemów z narratorem z offu, tak tutaj w połączniu z irytująca muzyką sprawił, że fatalnie wszedłem w tę historię. Całość wydawała mi się coraz bardziej naiwna, a niektóre sytuacje po prostu denerwowały swoją głupotą. Największym plusem jest oczywiście Oldman, który ciągnie cały ten wózek na swoich barkach i tak naprawdę tylko dla niego warto - 4/10.
12-03-2021, 00:30
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,868
Liczba wątków: 15
Największym plusem jest Lena Olin, która w tym filmie jest po prostu fascynująca. Idealnie uzupełnia się z Oldmanem. Reszta to zapomnienia.
12-03-2021, 00:43
Stały bywalec
Liczba postów: 18,462
Liczba wątków: 148
Lena Olin jest ok, ale czasami była zbyt karykaturalna. Jakby się urwała z jakiegoś komiksu albo nie wiem, Nagiej broni :)
W ogóle scena z postrzałem w nogę, gdzie po chwili biegnie, to... LOL. Albo scena łóżkowa z protezą.
12-03-2021, 00:46
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-03-2021, 00:46 przez Pelivaron.)
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,187
Liczba wątków: 29
(11-03-2021, 18:38)OGPUEE napisał(a): Za to Jim Steranko stworzył fajnie wyglądającą adaptację komiksową :).
No kadry jakby wyjęte z filmu ;)
Ostatni Dom po Lewej - Wes Craven
Kiepski, pół amatorski produkt. Chciałbym napisać że, rimejk sprzed 10 (jak nie więcej) lat to przy nim arcydzieło ale za bardzo się różnią. To właściwie dwa inne filmy.
Gdyby oryginalny trzymał jeden ton, sensacyjno-dramatyczny byłby całkiem niezły ale mamy tu niestety (po jaki UJ?!) fragmenty komediowe z przygłupimy policjantami oraz pewne starsze małżeństwo, które jest tak fatalnie i sztucznie napisane, że...
Plusów jest bardzo niewielu. Jednym jest scena, gdzie kobieta ... .
Ogólnie ani to.klimatyczme, ani brutalne. Za to niedorzeczne i tanie.
3/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
12-03-2021, 04:05
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-03-2021, 04:08 przez shamar.)
Agent Putina
Liczba postów: 4,316
Liczba wątków: 21
Wrong Turn (2021)
Spoko film z nieprzewidywalnym scenariuszem (a wśród licznych potomków Deliverance i Hills Have Eyes to rzadkość), konkretną główną bohaterką i bardzo niepoprawnym politycznie przesłaniem:
współcześni młodzi liberałowie są o krok od koszmarnej komunistycznej "utopii", jaką jest w praktyce Foundation. Finałowe ujęcie satysfakcjonujące jak cholera.
8/10
12-03-2021, 23:41
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Chyba warto wydzielić osobny wątek o "Wrong Turn" z 2021 roku. Coraz więcej pozytywnych opinii wyskakuje. Cieszy mnie to, gdyż ten film jest naprawdę dobry.
13-03-2021, 00:44
Stały bywalec
Liczba postów: 18,462
Liczba wątków: 148
Gangster numer 1 / Gangster No. 1 (reż. Paul McGuigan, 2000)
Filmy takie jak ten sprawiają, że aktor może narodzić się ponownie. Paul Bettany zakodował się w mojej głowie, jako odtwórca najnudniejszej postaci marvelowskiego uniwersum i w sumie średnio za nim przez to przepadam. Na szczęście nadrobiłem film McGuigana i to co tam ten koleś wyprawia to mistrzostwo. W ogóle mam wrażenie, że "Gangster numer 1" to taki film, który mógłby nakręcić Guy Ritchie, gdyby nie bawił się w komedie gangsterską. To Ritchie na poważnie.
W samym filmie dwóch aktorów wciela się w tę samą postać - wspomniany Bettany gra młodego gangstera, z kolei Malcolm McDowell gra jego starszą wersję, gdy ten staje się tym tytułowym numerem 1. Spoiler to żaden bo od tego w sumie zaczyna się cały film - McDowell opowiada nam w jaki sposób doszedł do władzy. I właśnie te sceny z przeszłości to prawdziwa uczta. Sceny, w których puszczają Betttany'emu lejce są genialne, lekko surrealistyczne, dziwne, brutalne. Jestem nieco mniej usatysfakcjonowany finałem, ale ogólnie seans uważam za udany. 7/10
PS w filmie gra również David Thewlis i także daje radę!
PS2 młoda Saffron Burrows to okrutna żyleta
13-03-2021, 01:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-03-2021, 01:24 przez Pelivaron.)
Rzeźnik ze wschodu
Liczba postów: 1,020
Liczba wątków: 9
Miłość Obnażona (Ai no mukidashi) (2009) Reżyseria: Sion Sono
Pierwszy raz z tytułem "Miłość Obnażona" zetknąłem się kilka lat temu, kiedy to podczas jakiejś dyskusji na temat ulubionych filmów usłyszałem, że jest to czyste szaleństwo i film, który nie bierze żadnych jeńców. A ponieważ kocham dziwne produkcje to tytuł ten z miejsca trafił na sam szczyt mojej listy "must watch". Przyznam jednak, że trochę przerażał mnie czas trwania bo bałem się, że nie wytrzymam 4 godzinnej dawki kina. Teraz jednak, w związku z tworzoną tu listą najlepszych filmów ever postanowiłem mimo wszystko dać tej produkcji szansę i muszę przyznać, że się nie zawiodłem.
Absolutnie pokochałem ten cudownie nieprzewidywalny koktajl złożony z różnych, pozornie kompletnie do siebie nie pasujących gatunków i stylistyk. Frenetyczny spektakl, w którym poważne tematy (Krytyka toksycznej męskości, podglądactwa, molestowania i religii) zostały obficie skropione krwią i głęboko zanurzone w estetyce kampu.
Przyznam też, że obawy co do czasu trwania okazały się nieuzasadnione. Zanim się bowiem obejrzałem to 4 godziny przejażdzki szalonym rollercoasterem w jaką zabrał mnie Shion Sono (zwany przez niektórych "japońskim Davidem Lynchem") minęły a ja zostałem z ogromnym poczuciem niedosytu. Czuję, że będę do tej produkcji często wracał. Marzę o tym, żeby kiedyś zobaczyć ją na wielkim ekranie. To musiałoby dopiero niezwykłe doświadczenie.
Najlepszy film 2021: Titane
Najlepszy film 2020: Pewnego razu w Hollywood
Najlepszy film 2019: Parasite
Najlepszy film 2018: Suspiria
13-03-2021, 01:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-03-2021, 01:46 przez Bradesinarus.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,414
Liczba wątków: 29
The War with Grandpa - czyli ten film, gdzie deNiro gra boomera walczącego z millenialsem. Jak odwiedzałem w weekend rodziców, to planowali obejrzeć ten film, więc załapałem się na seans. O dziwo, film zły nie był i całkiem zabawny. Moi starzy (oboje level 70+) się brechtali się wielokrotnie, ja też kilka razy uśmiechnąłem pod nosem. Nie sądziłem, że Jane Seymour się tak dobrze trzyma.
7/10
Man of the House - z tych wszystkich filmów, gdzie twardy aktor znany z twardych postaci gra w głupiej komedii, chyba ten najmniej cringe'owy. Głównie, że bardziej idzie to w sensację, a humor jest bardziej dodatkiem, zaś Tommy Lee Jones (który jest idealny do grania nudnych zgredów) nie ośmiesza się i jego postać jest kompetentna w musztrowaniu niepokornych nastolatek.
7/10
Wykiwać klawisza - Sandler w pewnym momencie zdecydował się na dramatyczniejszy i poważniejszy, gdy postać grana przez Chrisa Rocka ginie w zamachu zorganizowanym przez naczelnika co według mnie kłóci się z typowo sandlerowskim humorem jak np. więzienne cwele jako cheeleaderki (sam żart zabawny :)).
6/10
High Plains Drifter - Eastwood inspiruje się Leone. Rezultat może być jeden. Świetny western o onirycznym klimacie. Jest też pamiętna czereda postaci m.in. karzeł, który po latach bycia popychadłem zaczyna się rządzić (i wygląda jakby urwał się z jakiegoś Tarantino/Rodrigueza) czy szeryf-pizda, który mimo to robi wszystko, by nie być pizdą. Postać Eastwooda to kolejna wariacja Bezimiennego, jednak będącym czymś w rodzaju alegorycznej zjawy
10/10
Just Cause - Fabuła wydaje się sztandarowa. Biały zbawca musi wybronić biednego Murzyna oskarżonego za niewinność. Sam film niezły, dobrze zagrany (zaskoczyła mnie Kate Capshaw, którą kojarzyłem jedynie z Indiany Jonesa) i zyskuje na wartości poprzez mocny twist, kiedy okazuje się, że owy biedny Murzyn jest jednak winny. Dziś by taki film nie powstał.
9/10
14-03-2021, 16:36
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-03-2021, 16:51 przez OGPUEE.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,116
Liczba wątków: 67
(14-03-2021, 16:36)OGPUEE napisał(a): Nie sądziłem, że Jane Seymour się tak dobrze trzyma.
Bo ona jest Gdzieś w czasie ;)
14-03-2021, 16:55
Stały bywalec
Liczba postów: 6,766
Liczba wątków: 6
(13-03-2021, 21:37)michax napisał(a): Film jest zrobiony tak pewną ręką, że szacunek dla debiutującej reżyserki i scenarzystki.
Dokładnie. A dla mnie zakończenie też jak najbardziej ok. Pasuje do konwencji, w której pozornie poszczególne elementy pasują tylko wtedy jeśli nałożymy "azjatycki", przerysowany filtr na całość. Jedyny problem jaki miałem z zakończeniem to taki, że...
chciałoby się, żeby przeżyła. Ale jak już się z tym pogodzimy, tym bardziej takie rozwiązanie i bezczelność z jaką jest to zrobione jest kolejnym małym atutem.
Może warto wydzielić temat, szczególnie, że michax zaczął jak zwykle ciekawym, długim wpisem. Pewnie kilka osób jeszcze obejrzy. No i całkiem prawdopodobne, że przynajmniej element feministyczny wywoła dyskusję. ;)
14-03-2021, 19:06
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-03-2021, 19:38 przez PropJoe.)
Agent Mossadu
Liczba postów: 31,777
Liczba wątków: 4
(14-03-2021, 16:36)OGPUEE napisał(a): Nie sądziłem, że Jane Seymour się tak dobrze trzyma.
7/10
Nadal jest zgrabna i szczupla, a make up oraz swiatlo robia swoje. Oczywiscie dobre geny, moze troche skalpel i włala :)
Jezeli chodzi o urode to jedna z moich ulubionych aktorek:
https://i.redd.it/y7yjwk5k1mi41.jpg
(13-03-2021, 01:22)Pelivaron napisał(a): Gangster numer 1 / Gangster No. 1 (reż. Paul McGuigan, 2000)
Filmy takie jak ten sprawiają, że aktor może narodzić się ponownie. Paul Bettany zakodował się w mojej głowie, jako odtwórca najnudniejszej postaci marvelowskiego uniwersum i w sumie średnio za nim przez to przepadam.
Dobra krotka pilka, dobre odkrycie. Kompletnie nie mialem pojecia o istnieniu tego filmu. W ogole od jakies czasu mam tak, ze przegladam sobie jakies mniej znane filmy znanych aktorow i rezyserow, gdzie co jakis czas pojawiaja sie prawdziwe (choc nieoszlifowane) diamenty. Bettany jak dla mnie zawsze na plus, jako lekarz-bilogo-odkrywca w M&C rowno dotrzymuje kroku Crowe, swietna rola.
(14-03-2021, 16:36)OGPUEE napisał(a): High Plains Drifter - Eastwood inspiruje się Leone. Rezultat może być jeden. Świetny western o onirycznym klimacie. Jest też pamiętna czereda postaci m.in. karzeł, który po latach bycia popychadłem zaczyna się rządzić (i wygląda jakby urwał się z jakiegoś Tarantino/Rodrigueza) czy szeryf-pizda, który mimo to robi wszystko, by nie być pizdą. Postać Eastwooda to kolejna wariacja Bezimiennego, jednak będącym czymś w rodzaju alegorycznej zjawy
10/10
John Wayne mial ponoc mocno zafoszyc w sprawie tego filmu:
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
14-03-2021, 19:35
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-03-2021, 19:40 przez Bucho.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,996
Liczba wątków: 8
(14-03-2021, 16:36)OGPUEE napisał(a): Just Cause - Fabuła wydaje się sztandarowa. Biały zbawca musi wybronić biednego Murzyna oskarżonego za niewinność. Sam film niezły, dobrze zagrany (zaskoczyła mnie Kate Capshaw, którą kojarzyłem jedynie z Indiany Jonesa) i zyskuje na wartości poprzez mocny twist, kiedy okazuje się, że owy biedny Murzyn jest jednak winny. Dziś by taki film nie powstał.
9/10
To jeden z tych filmów z Seanem Connery, który jest zapomnianą produkcją i niedocenianą, a dla mnie jeden z lepszych filmów ze Szkotem. Raczej nie wymienia się Just Cause z innymi filmami Connery'ego. Może dlatego, że większość opinii z jakimi się spotkałem jest negatywna, więc mało kto go oglądał, ale nie mam pojęcia dlaczego film ma tak złe opinie. Chyba nie chodzi tylko o ten zwrot akcji? Choć może mi pamięć szwankuje i miał film lepsze recenzje, jak utrwaliło mi się w pamięci.
Wieki filmu nie widziałem, z 20 lat pewnie, ale pamiętam do dzisiaj, że miał świetny gorący klimat, trochę jak z 1 serii Detektywa. Miałem napisać, że pewnie dlatego, bo jak 1 sezon Detektywa akcja dzieje się w Luizjanie, ale sprawdziłem i akcja W słusznej sprawie ma miejsce na Florydzie, czyli w innym gorącym i lepiącym się miejscu.
Aktorsko jest doskonały. Connery to klasa sama w sobie, ale też Fishburne (jeszcze nie ma twarzy jak naleśnik) świetnie zagrał. Chłopak grający oskarżonego też daje radę.
Osobne słowa uznania należą się dla Eda Harrisa, który gra drugi plan, mało go jest, a do dzisiaj pamiętam jego występ.
A co do twistu to pamiętam, jak mnie zaskoczył. Za powtórki film ogląda się równie dobrze, mimo znajomości zwrotu akcji.
Widzę w obsadzie Scarlett Johansson. Nie kojarzę jej z filmu, ale pewnie dlatego, bo w latach 90-ych nie znałem aktorki.
14-03-2021, 20:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-03-2021, 20:13 przez michax.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,414
Liczba wątków: 29
(14-03-2021, 20:09)michax napisał(a): Chyba nie chodzi tylko o ten zwrot akcji?
Oczywiście, że pewnie chodzi o twist. Urodziłeś się wczoraj :)?
14-03-2021, 20:16
Stały bywalec
Liczba postów: 2,996
Liczba wątków: 8
10 grudnia 1977 roku :)
A na serio to prawda, że teraz taki film by nie mógł powstać z takim zakończeniem. Przeczytałem na wikipedii, że filmowi oberwało się nie tylko za koniec, ale też za całą drugą połowę, sporo słabszą od pierwszej połowy, w której jest kilka nieuzasadnionych zwrotów akcji (nie pamiętam jakie, ale coś mi świta, że kilka razy dałem się zaskoczyć) i absurdalny finał. Na filmwebie są różne opinie, część widzów na nie, ale też pozytywne. Choć najbardziej obrywa się filmowi od widzów, którzy przeczytali książkę Johna Katzenbacha, że sporo lepsza od filmu.
I właśnie się dowiedziałem, że sir Sean odrzucił rolę króla Edwarda I w Braveheart, żeby wystąpić w JS, bo chciał współpracować ze swoim przyjacielem, reżyserem Arne Glimcherem. A jak patrzę na filmografię to zrobił Arne takie filmy, jak The Mambo Kings z Banderasem i Parada Oszustów też z Banderasem. Z Braveheart to spore zaskoczenie, ale coś mi się wydaje, że Connery też dlatego nie zagrał u Gibsona, bo dbał o swój filmowy wizerunek. Może mnie pamięć myli, ale nie grał tak wrednych postaci jak Edward I. W latach 80 i 90 głównie grał mistrzów, królów, władców, ale nie tyranów. Choć chciałbym go zobaczyć w takiej roli. Drugie zaskoczenie, to takie, że Will Smith początkowo był zainteresowany rolą Bobby'ego Fergusona.
14-03-2021, 23:39
|