Captain Skullet
Liczba postów: 20,256
Liczba wątków: 128
Scenę z trampoliną całkowicie zepsuli względem wersji z fake trailera, aż mi się odechciało to oglądać.
Dzika noc obejrzałem ostatnio i po mnie spłynęło. Niby spoko, tu i tam parę w miarę fajnych nawiązań, śmieszne w paru miejscach ale jakoś nie czuję, żebym miał do tego wracać. 6/10 to max co tu mogę dać.
01-12-2023, 21:52
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-12-2023, 21:59 przez Gieferg.)
Agent Putina
Liczba postów: 4,316
Liczba wątków: 21
Boże, co za bieda...
01-12-2023, 23:36
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Nocka spędzona u kumpli na chacie, więc wypadało zapodać jakiś seans. Ich wybór padł na poniższe dzieło.
The Burial (2023)
Jamie Foxx jako charyzmatyczny utytułowany adwokat, który "nie przegrał ostatnich 12 procesów z rzędu" i zostaje zatrudniony przez Tommy Lee Jonesa, którego wyrolował wspólnik w interesie grany przez Billa Campa. Taki niedzielny dramacik sądowy, który mimo że niepozbawiony momentów niepewności i poczucia ryzyka dla bohaterów to jest tak lekkawo podany, że od początku oczywistym jest, iż wyjdą z tej batalii zwycięsko.
W sumie historia taka sobie i jedyne co wyróżnia to fakt, iż czarny był w czarnym sądzie adwokatem białego żuczka, a pozwany był absolutnym gigantem w branży. Już ciekawszy film by wyszedł, gdyby skupiał się na genezie Williego E. Gary'ego, której zostaje poświęcona jedna scenka dialogu. Byłby to co prawda materiał na kolejny Oscar-bait o biednym czarnym jak się patrzy, ale myślę, że przynajmniej film byłby bardziej "jakiś". A tak po prostu stawką jest to, by TLJ miał co zostawić po sobie gromadce dzieci i wnuków, o których wiemy tylko ze słyszenia. Też nie ma wielkich kreacji aktorskich - Foxx ot fajnie szarżuje i tyle, Tommy jest tu z kolei typowo łagodniejszym Tommym Lee Jonesem.
5/10
03-12-2023, 17:59
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-12-2023, 18:06 przez Kryst_007.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,176
Liczba wątków: 14
na netflixie pojawił się film Niedokończone życie z rokuu 2003, w reżyserii Lasse Hallstroma.
Historia jest prościutka ale niesamowicie mocna. Babka w ciąży ucieka po śmierci męża, na skutek pewnych wydarzeń wraca do teścia. Teść (Redford) żyje w przekonaniu, że kobieta odebrała mu życie, o którym marzył. Jest zgorzkniały i opiekuje się kumplem (Freeman). Ten film jest w jakiś sposób magiczny. Reżyseria na niesamowitym poziomie, sceny są krótkie, dialogi niemal lakoniczne a pełne motywującego ładunku. Poza tym scenariusz został napisany rewelacyjnie: krótkimi scenami i dwoma akcjami pokazuje, o co chodzi w życiu. W tle jest niedźwiedź, który jest też symbolem natury: tej zwierzęcej i tej ludzkiej. Działa świetnie jako metafora.
Ogólnie mimo ciężkiego tematu, film niesie piękne przesłanie i, kurka, potrafi trzymać za gardło. Aktorsko to top w każdym względzie, a przekomarzanie się i kłótnie Micha i Einara można po prostu wziąć za wzór przyjaźni, bo jest w tym wszystkim wielki szacunek.
Daję 10/10 bo to piękny obyczaj skręcający w rejony dramatu.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
03-12-2023, 21:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-12-2023, 21:00 przez Debryk.)
Agent Mossadu
Liczba postów: 31,779
Liczba wątków: 4
(27-11-2023, 17:04)Kryst_007 napisał(a): Airplane II: The Sequel (1982)
Lubiłem za dzieciaka równie bardzo jak jedynkę. Niestety powtórka wykłada wady sequela jak brakująca w filmie kawa na ławę - to najzwyklejsze w świecie popłuczyny po poprzedniku. To jest prawie że ten sam film, tylko gorszy i zamiast samolotu mamy wahadłowiec. Połowa gagów to leniwa powtórka z rozrywki, z kolei reszta i tak pozostaje ledwie cieniem geniuszu ZAZ-ów. Właśnie, panów z tercetu przy filmie nie stwierdzono. Nawet nie uczestniczyli w charakterze producentów czy coś i niestety - daje się to zauważyć. Typ przejmujący po nich pieczę ewidentnie tak dobrze nie potrafił w absurdalnym humorze, więc trochę musiał pozgapiać i kierować się błędnym rozumowaniem, że to co najlepsze w pierwowzorze sprawdzi się za drugim razem.
Kilka fajniejszych kreatywnych żartów się trafia, ale poniekąd to sequel nakręcony na siłę i bez tego odlotu (hehe... #2). Z ciekawszych rzeczy to kilka występów gościnnych pokroju Sonny'ego Bono w roli zamachowca czy Williama Shatnera parodiującego poniekąd swą najsłynniejszą rolę.
5/10
To samo, za dzieciaka bawilem sie swietnie, bo nie ogarnialem, ze to w zasadzie leniwa powtorka jedynki, gdzie nawet te dobre gagi nie dzialaja tak jak w oryginale. Wrocilem do tej czesci jakas dekade temu, gdy szykowalem sie do wielkiegio materialu o spoofach na stone KMF i pamietam, ze byl to jeden z wiekszych zawodow. Mimo wszystko, momenty ma, a do tego ejtisowy klimacik, takze da sie obejrzec, choc to juz nie to samo.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
04-12-2023, 15:27
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-12-2023, 15:33 przez Bucho.)
Użytkownik
Liczba postów: 128
Liczba wątków: 2
(01-12-2023, 18:45)Kryst_007 napisał(a): Thanksgiving (2023)
Ogląda się to całkiem przyzwoicie. Ale mimo wszystko to raczej kolejny slasher jakich wiele, choć ciężko w tym gatunku o powiew świeżości. Ot fajny motyw ze stołem dziękczynnym i wykorzystanie po latach Patricka Demspeya, ale na tym chyba koniec oryginalności. Bohaterowie papierowi i tacy na których los mam jak najbardziej wylane. Serio, z góry przewidziałem które postaci z głównej paczki przeżyją na końcu i nie pomyliłem się ani o włos. W ogóle też czasem nie do końca da się zrozumieć czemu morderca bierze za cel akurat tych bohaterów, nawet tych nie wpisujących się za bardzo w jego motywację.
To nie jest zły film i odpalić można na nudny wieczór, ale nic z czego wiele zapamiętam. Głównie parę ujęć gore. Eli Roth wyróżnia się na tle reszty takich wyrobników warsztatem, ale na tym bym skończył.
6/10
Dokładnie jak Slasher jak ich wiele ale jeden z ciekawszych tego roku jakbym miał wybierać . Nadal poza przeciętność nie wychodzi ale dobrze się ogladalo
05-12-2023, 23:31
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,173
Liczba wątków: 5
Leave the World Behind - Netflix - 2023
Obejrzałem tak klikając co tam jest nowego. No koncept jest dość ciekawy, choć naciągany i plus za końcówkę. No ale to Netflix. Idealna telewizja macdonaldowa, więc koniec końców wszystko jest tu co najwyżej średnie. Mógł to być bardzo porządny i intrygujący film a tak wyszło naciągane 5/10 bo oglądałem nawet z zaciekawieniem.
Jak się komuś nudzi.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
10-12-2023, 00:02
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Fucking Åmål (1998)
Skandynawskie kino festiwalowe spod znaku LGBT+ też jest mi potrzebne do życia, więc cichaj tam :))) Dzisiaj ten scenariusz, mimo że wciąż bez problemu załapałby na te wszystkie nagrody, które dostał, to nie zalatywał by taką świeżością jak ćwierć wieku temu.
Film skupia się na tym jak to ciężko być homo w szkole licealnej. Patrząc na to jaka konserwatywna była Europa lat 90., to można oko przymknąć na łopatologiczną narrację i pewne sceny wydają się mieć swoje uzasadnienie. Jest klimat późnych 1990s i w pytę soundtrack. Brak zbędnych zapychaczy - 85 minut filmu, więc seans przebiega w dużej mierze łatwo i przyjemnie. Między parą aktorek jest chemia. Ciężko mi uwierzyć, że akurat ta grająca 16-latkę miała w momencie premiery 14 lat, podczas gdy ta wyglądająca mniej dojrzale w rzeczywistości była aż 3 lata starsza.
7/10
10-12-2023, 13:55
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-12-2023, 12:26 przez Kryst_007.)
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,192
Liczba wątków: 29
Odd Couple (1968) i Odd Couple (1998)
Jedynka to typowa, stara komedia sytuacyjna z tamtego okresu. Czyli przegadane scenki, na długich ujęciach, dziejące się w 1, 2 pomieszczeniach. Sympatyczne ale naiwne i często irytujące tą teatralną manierą, wyglądające jak adaptacja sztuki scenicznej. Co się okazało faktem.
4/10
A dwójka? No cóż, zastanawiałem się po co to powstało, po tylu latach. Pierwszy "legacy sequel" w historii? Chyba dlatego, żeby ta para pożegnała się na ekranie. Film to typową przeciętna komedyjka 80s. Do której zatrudnili nawet Silvestri'ego. Nie wiem po co bo słychać tam głównie odgrzewany motyw główny z jedynki.
Ale oglądało mi się lepiej niż 1.
5+/10
Swoją drogą - fajne.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
10-12-2023, 15:25
Stały bywalec
Liczba postów: 13,235
Liczba wątków: 77
(10-12-2023, 00:02)Dr Strangelove napisał(a): Leave the World Behind - Netflix - 2023
Obejrzałem tak klikając co tam jest nowego. No koncept jest dość ciekawy, choć naciągany i plus za końcówkę. No ale to Netflix. Idealna telewizja macdonaldowa, więc koniec końców wszystko jest tu co najwyżej średnie. Mógł to być bardzo porządny i intrygujący film a tak wyszło naciągane 5/10 bo oglądałem nawet z zaciekawieniem.
Jak się komuś nudzi.
Mogę się podpisać. Potencjał był przeogromny, właściwie mogło to być nawet 3-4 odcinkowym miniserialem. W niektórych miejscach pachnie to kinem w stylu Peele'a. Technicznie jest bardzo dobrze, a niektórym scenom nie brakuje pomysłowości (statek!).
Końcówka jak dla mnie na minus bo kończy film w takim miejscu, że wydaje się iż brakuje dodatkowych 10-15 minut.
Wątek ukąszenia i zębów u synka zlany zupełnie, a był potencjał pod body horror
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
10-12-2023, 19:42
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,173
Liczba wątków: 5
No całość oczywiście lepiej by się sprawdziła w formie mini serialu albo wręcz pełnoprawnego serialu. Można by całość w spokoju poprowadzić, a tutaj niestety, skróty, po łebkach wiele rzeczy, wiele rzeczy deus ex machina bo tak. I nagle cięcie bo film nam się kończy, dajmy napisy.
A podobało mi się właśnie takie ucięcie, bez jakiegoś happy endu ani bez jednoznacznego wytłumaczenia kto, jak i dlaczego. Minus to zupełnie zbędny komentarz na tym monitorze. No ale to Netflix. Widzowie byliby za bardzo skołowani tym co zobaczyli :D
Szkoda, bo był potencjał na zajebistą historię.
Szczerze mówiąc im dalej od seansu tym bardziej jestem wkurwiony za zjebanie takiej historii i możliwości.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
10-12-2023, 20:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-12-2023, 20:07 przez Dr Strangelove.)
Stały bywalec
Liczba postów: 13,235
Liczba wątków: 77
Samo cięcie i ostatnia scena są bardzo dobre, nawet zabawne. Ale to co dzieje się wcześniej, czyli
atak zwierząt na murzynkę oraz Roberts i rozmowa z bohaterem granym przez Bacona
zupełnie nie nosi znamion jakiegoś ostatniego aktu/finału tej historii. Brakuje to lepszego rozkręcenia faktów i paranoi, zwłaszcza gdy
murzynka zauważa wybuchy na horyzoncie - ale to nie była atomówka
to oczekiwałem właśnie nakręcenia tej spirali paniki. A tu ujnia z grzybnią.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
10-12-2023, 20:17
Stały bywalec
Liczba postów: 2,996
Liczba wątków: 8
(10-12-2023, 20:02)Dr Strangelove napisał(a): No całość oczywiście lepiej by się sprawdziła w formie mini serialu albo wręcz pełnoprawnego serialu.
Ale w sumie to ogląda się jak miniserial przez to, że film jest podzielony na rozdziały.
Obejrzałem z powodu obsady, bo oprócz Julii Roberts mamy Mahershala Ali (tą rolę miał początkowo zagrać Denzel Washington), Ethana Hawke'a i Kevina Bacona, ale przede wszystkim dla Sama Esmaila, bo podobają mi się jego seriale (tak na marginesie producentami są Barack Obama i jego żona).
Od pierwszych scen widać kto jest reżyserem filmu, czyli twórca Mr Robota i Homecoming z Roberts. Aktorka musiała być zadowolona ze współpracy z Samem Esmailem na planie świetnego Homecoming, skoro zdecydowała się wystąpić w (drugim) filmie pełnometrażowym twórcy Mr. Robota (zagrała też w serialu Gaslit o aferze Watergate, którego mąż Emmy Rossum był producentem). Dla mnie Sam Esmail to trochę taki (serialowy) odpowiednik Davida Finchera, czyli perfekcjonista, strona realizacyjna jest na najwyższym poziomie, widać że każdy kadr jest idealnie zaplanowany.
Film ogląda się trochę jak połączenie Alfreda Hitchcocka z Shyamalanem i Archiwum X (fani teorii spiskowych powinni być zachwyceni tym filmem). Może w końcówce Esmail za bardzo przesadził z walnięciem w widza z przekazem, bo prawie do kamery, przełamując czwartą ścianę bohaterka grana przez Roberts wygłasza długi monolog, jakby scenarzysta i reżyser nie wierzył w inteligencję widzów, że nie domyślą się o czym Sam Esmail opowiada, ale poza tym przekazem to dostałem trzymającą w napięciu rozrywkę.
Nie mogę się przyczepić do nikogo z obsady. Ale najbardziej podobał mi się Ethan Hawke. Aktor ostatnio ma dobrą passę, bo to kolejna świetna rola po występie w serialach Good Lord Bird (genialna rola) i Moon Knight oraz w horrorze Czarny telefon. Postawię 7/10, ale ja jestem fanem Esmaila. Jest to produkcja, którą można podsumować też jednym zdaniem - w obliczu zagrożenia najważniejsza jest rodzina i przyjaciele:-)
11-12-2023, 03:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-12-2023, 03:23 przez michax.)
Fhtagn
Liczba postów: 5,326
Liczba wątków: 9
Naszło mnie na jakiś western, ale taki, co to się w mniej więcej zimowych realiach toczy, więc padło na Jeremiah Johnsona, bo coś gdzieś mi mignęło, jak Redford w futrach po śniegu biegał i... jest dobrze. Bardzo dobrze. Historia człowieka, który rzucił wszystko i wyjechał w góry jest prosta, surowa, do tego krajobrazy są przepiękne i w sumie jedyny zarzut mam do końcówki, ale jest to zarzut raczej z takich wymuszonych. No i nie czytałem opisu na filmebie, który daje spojlerem w pysk, więc lekkie zaskoczenie było :)
Po ataku na dom i wymordowaniu rodziny niezbyt mi się podobał ten montaż, podczas którego Jeremiasz biega i morduje z zemsty - mam wrażenie, że dodatkowe pół godziny ukazujące jak tropi i poluje na morderców tylko by pomogło, ot, taka zmiana i odwrócenie jego roli: z trapera i myśliwego skupionego na bobrach, rysiach, jeleniach, bizonach czy okazjonalnych niedźwiedziach przerzucił się na ludzi. Źle nie jest, tylko jakoś tak szybko i nagle to się dzieje... 8 na 10? 9 na 10? Coś takiego. Piękny film.
11-12-2023, 09:41
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,173
Liczba wątków: 5
(11-12-2023, 03:22)michax napisał(a): Film ogląda się trochę jak połączenie Alfreda Hitchcocka z Shyamalanem i Archiwum X (fani teorii spiskowych powinni być zachwyceni tym filmem).
Kwestia gustu, ale to akurat wyszło najsłabiej. Zupełnie na silę doklejona magia w postaci "magicznych zwierzątek".
Najgorzej, że temat to zajebista historia, która została zarżnięta kiepskim filmem i pewnie przez długie lata nikt do tego nie wróci, bo "był przecież taki film..."
A zamiast kolejnej "apokalipsy zombie...", albo kolejnego "po wojnie atomowej..." można było strzelić ożywczy serial.
Siada internet, siadają komputery, samoloty spadają, sterowane komputerowo super dokładne obrabiarki są nie do użycia, sieci energetyczne padają, nie ma gps-ów, satelit i przede wszystkim znika cyfrowy pieniądz, a to wszystko w społeczeństwach gdzie masa ludzi od tej technologii jest już uzależniona. Nikt nic nie wie, ludzie snują domysły, rządy się chwieją i w końcu upadają, pojawiają się samozwańczy prorocy.
Już sam "dramat" jakiegoś szefa funduszu "Black Rock", który z jednego z gości rządzącego światem. staje się zupełnie zbędnym i nic nie znaczącym kolesiem, to zajebisty motyw.
Przecież tutaj możliwości jest tyle, że można by 10 książek napisać.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
11-12-2023, 09:50
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Yellow Submarine (1968)
Uwielbiam muzykę Beatlesów. Gdybym miał na bezludną wyspę możliwość zabrania muzyki tylko jednych wykonawców, to byłyby to właśnie brytyjskie żuki. Tak samo uwielbiam surrealistyczne animacje. Głównie ze względu na to jak bardzo można wykazać się większą kreatywnością. No i z tego powodu najsłynniejszy filmowy projekt z udziałem Żuczków oglądało mi się wybornie. To jest kino, którego lepiej nie oglądać na trzeźwo. Z drugiej strony mam pewien problem, bo tak jak całą tą podróż łodzią podwodną oglądało się super, tak gdy przychodzi akcja i starcie ze Smutasami (świetne designy btw) to trochę zacząłem się nudzić i przy życiu trzymały mnie kolejne piosenki. Ale nie da się ukryć, że fabuła jest tu głównie pretekstem by animatorzy się wykazali wyobraźnią.
8/10
Fun Fact, który mnie ostatnio zainteresował: Zemeckis planował remake przy użyciu tego swego paskudnego motion capture, ale klapa jego ostatniej animacji zmusiła do zawieszenia prac, jak i samego zamknięcia wytwórni. Szczerze? Dla odmiany uważam, że przerażające facjaty pasażerów "Ekspresu polarnego" idealnie by się komponowały z hajowym Pepperlandem :)
12-12-2023, 13:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-12-2023, 13:44 przez Kryst_007.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,416
Liczba wątków: 29
I kuźwa dobrze, że nie doszło do kolejnego niepotrzebnego rimejku.
Idąc moją drogą - Kryst wspominał, że ksiądz z dziećmi w piwnicy u nikogo nie zapalał lampki, ale też pokazuje, że w Ameryce też nie traktowano duchownych jako bożków, jak w Polsce. Jakiś burak (no dobra, dzieci niechcący wybili mu okno, więc ma prawo być burakiem) strofuje księdza, że dorosły chłop i jeszcze duchowny bawi się z dziećmi. I na stwierdzenie O'Malleya, że zapłaci za szkody stwierdza, że księdza są bez pieniędzy :).
Dzisiejsza lewica nie znosi tego filmu, bo raz to coś pozytywnego o kościele katolickim, a dwa jest scena jak dwa podrostki trzymają żywego i świadomego indyka do góry nogami. Całkiem sympatyczne kino, którego jednak bym nie nagrodził Rycerzykiem za najlepszy film. Konflikt pokoleniowy nie odbywa się tylko na płaszczyźnie "O'Malley-Fitzgibbon", ale też O'Malley-chór chłopięcy" czy Haines nie akceptujący wyborów syna lub nie wiedzący co ma poczynić. Ks. Crosby ze swym influencerskim i luzackim podejściem i budzącym dziw u swego starego kolegi po fachu to przypominał ten kawał o księdzu-nauczycielu religii, który też chciał być "hip" - szczególnie jak stary ksiądz próbuje elegancko przeskoczyć krzewy jak Bing :). Ale też tu pokazuje jak może być fajne podejście do wiary (i nie tylko) - młodziki początkowo podchodzą do nowego księdza z rezerwą, po czym są w nim dobrej komitywie i nawet wspomniany stary klecha nawiązuje sztamę.
Dla mnie tak na raz, ale warto ujrzeć.
7/10
12-12-2023, 21:15
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Earthquake (1974)
Pamiętam ten film z opowieści babci, która była na tym z dziadkiem w gdańskim Kinie Leningrad, gdy była w ciąży z mamą. Na scenach kataklizmu nie mogła wysiedzieć w miejscu przez jakże doniosłą akustykę na sali kinowej (podobne wrażenia mieli na "Bitwie o Midway").
Sam film niestety nierówny. Pierwsza połowa fatalna. Zbyt rozwleczony wstęp, który zamiast trwać max 30 min. trwa 2 razy tyle. Bez jaj - te randomowe scenki z dnia nic nie obchodzących mnie papierowych bohaterów wydają się przeplatać w nieskończoność i nudzą cholernie. Co mnie obchodzi kolejne spotkanie Hestona z kochanką czy jakiś kontrakt którym przełożony-teść go męczy? Od momentu, gdy dochodzi do tego co obiecał tytuł to film faktycznie stara się wynagrodzić tamtą stratę czasu i zyskuje na mej uwadze. Serio. Wolałbym by więcej metrażu skupiało się na mieszkańcach LA walczących o przetrwanie na gigantycznej kupie gruzu, niż na jakiejś telenoweli. Efekty przez większość naprawdę godne uwagi, ale i bywają momenty wstydu (scena z rozbijającą się windą kończąca się animowaną krwią - co to do cholery było???).
5/10 - mógłbym dać więcej, ale za kijowe tempo kara musi być.
16-12-2023, 13:24
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-12-2023, 13:31 przez Kryst_007.)
Dużo pisze
Liczba postów: 503
Liczba wątków: 0
Doomsday (2008)
Neil Marshall macza paluchy w gatunku post apo, inspirując się przy okazji filmami typu Mad Max czy Ucieczka z Nowego Jorku. Chwilami czuć nawet było klimat Aliens. Sam film gdzieś tak do 40 minuty jest bardziej niż solidny ale później Marshall zaczął trochę wydziwiać, no bo nie wiem jak można nazwać to że film skręca w klimaty Robin Hooda.
No ale z drugiej strony to całkiem dobrze mi się to oglądało bo akcja jest dobra, krew się leje a w głównej roli jest Rhona Mitra, która zawsze wygląda super, nawet ze sztucznym okiem.
6/10
Centurion (2010)
Następny film Marshalla, tym razem w klimatach historycznych z Magneto w roli głównej, w obsadzie są poza tym Dominic West, Olga Kurylenko i parę znanych twarzy na drugim planie.
I całkiem szczerze mówię że ten film także mi się spodobał. Filmy Marshalla nie są bez wad ale jakoś mnie to jego kino przyciąga, po prostu lubię ten rodzaj b-movie zabawy jaką one prezentują.
Co do Centuriona to oczywiście nie można tutaj oczekiwać żadnego eposu historycznego bo to raczej przygodowy film akcji z elementami survivalu. Są nawet fucki i krew też się leje, ale wygląda troszkę słabo.
7/10
Właśnie się skapnąłem że został mi od Marshalla tylko jeden film, czyli The Reckoning który planuje niedługo nadrobić.
16-12-2023, 19:12
.
Liczba postów: 27,497
Liczba wątków: 60
Far and Away czyli młodziutki Tom Cruise i jeszcze młodsza Nicole Kidman w emanacji cudownych, naiwnych początkach lat 90. Scenariusz to raczej pierdolnik i ogólnie klisza na kliszy jak z przeciętnego romansidła, ale nie da się odmówić walorów rozrywkowych, bo pomimo sporego metrażu seans zlatuje szybciutko. Kino z gatunku "obejrzeć i zapomnieć". 5/10
19-12-2023, 12:02
|