Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Przyznaj, przerwałeś seans +/- w 1/3. Inaczej twoje "uproszczenie" równa się zignorowaniu o czym ten film w ogóle jest.
A jest co najmniej na 9/10.

Odpowiedz
Możemy tylko gdybać, lecz jeśli shamar miałby przerwać seans i formułować opinię na podstawie pierwszej, długiej sekwencji, to... cóż, byłoby to kolejne złoto komediowe.

One Cut to kapitalna zabawa gatunkiem i równocześnie "przesympatyczna", podnosząca na duchu historyjka. Na tyle szczera i bezpretensjonalna, by odwieść od narzekania malkontentów i horrorowych purystów.

Odpowiedz
Ano, super film i jeden z tych, które można spokojnie oglądać kilkukrotnie, szczególnie z innymi osobami jeśli samemu już wiemy o co w nim chodzi. Ogólnie to chyba jeden z najfajniejszych filmów o miłości do kina (szczególnie tego amatorskiego i bezbudżetowego) jako takiej i samej sztuki tworzenia jaki widziałem w życiu z zajebistym payoffem i chwytającym za serducho końcowym ujęciem. A shamar jak to shamar, pewnie znowu czegoś nie zrozumiał albo coś z wieszakiem by zrobił co tylko on wie :)



shamar napisał(a):Nic odkrywczego. Realizacyjnie słabe. Nie wiem...

XD
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
(03-04-2026, 00:21)Paszczak napisał(a): Przyznaj, przerwałeś seans +/- w 1/3.

Po czym wnosisz, że przerwałem seans w 1/3? Czemu miałbym tak zrobić i NIE OBEJRZEĆ do końca?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Bo to co tak wnikliwie opisałeś to jest pierwsze pół godziny filmu, czyli jego 1/3? :)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Bo nie chciałem walić SPOILERAMI.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
shamar nawet w dyskusji z ludźmi, którzy widzieli film woli unikać spoilerów :)

Odpowiedz
Szamar de Dżentelmę
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Jak wspominałem, robię prelekcję o disneyowskich podróbach (w tym te mockbustery na VHSy czy wysokobudżetówki małpujące disneyowski renesans), więc do rocznicy smoleńskiej planuję obejrzeć parę pozycji do odświeżenie pamięci (lub obejrzenia pierwszy raz, czy nadają się do tematu):  


Śpiąca królewna (1995) - widziałem w zerówce. Pamiętam, że byłem zdziwiony, iż zła wróżka nie zmienia się w smoka (i w ogóle nie ma drugiej formy jak w Castlevanii). Z tych wszelakich mockbusterowych wytwórni, co puszczały swe ekranizacje bajek po latach 90. Jetlag Productions miało najlepszą jakość, jeśli chodzi o animację, a styl graficzny jest porównywany do anime. Voice acting z kolei dość kiepski (oglądałem w oryginale, bo nie zlecono dubbingu). No i choć wydano zostaje podejrzanie w tym samym czasie co kolejne wznowienie disneyowskiej wersji, film przynajmniej ma własny niezależny wygląd postaci. I teraz powtarzając, zaskoczyłem się, tym że palec Królewny ma krwawi po kontakcie z wrzecionem, bo jednak to typowa grzeczniutka bajka dla dzieci, która nie wzbudzi traum u nich. To kolejna po Simsala Grimm, gdzie adaptacji tej baśni ma krwawiący palec. Paradoksalnie ta najbardziej krwawa wersja (czyli disneyowska) nie ma ujęcia na przekłutego palucha.

Dobra, a co ze scenariuszem? Znowu, typowa grzeczniutka bajka dla dzieci. Choć jak narrator przedstawia to kolejne wróżki, które sadzą przesłodzone frazesy, to w końcu odzywa się Dzwoneczek tego filmu, czyli wróżka Primrose narzekając, żeby skończyli z tym gęganiem i miłości. Od razu ją polubiłem, bo ma jakiś charakter. I potem ona ma dużą rolę, jak chociażby pomaga księciu w ocaleniu królewny. I książę jest aktywniejszy, bo Dzwoneczek każe mu wykazywać własną inicjatywę, a nie że ma za niego wszystko robić jak w Disneyu. I przy okazji jest to wierniejsza ekranizacja, bo w zasadzie to książę był głównym bohaterem baśni. I owa baśń jest dość krótka, więc 45 minut to odpowiedni czas, więc m.in. dlatego ta wersja spodobała się niż ta disneyowska (nawet sam Walt Disney nie był zadowolony z historii w jego adaptacji).

6/10


Dzwonnik z Notre Dame (1996, ale nie ten od Disneya tylko od Burbank Animation) - oczywiście Dzwonnika poznałem za sprawą Disneya (mój pierwszy w pełni zapamiętany seans w kinie), ale miałem tą świadomość, że istnieją inne wersje tych samych bajek. I jak na TVP2 leciał inny kreskówkowy Quasimodo to też myślałem, że oryginał to n-ty utwór dla dzieci. I spotkanie z omawianą tu produkcją też to utwierdziło to przekonanie (a potem nastąpiło zderzenie z rzeczywistością z zetknięciu się z ekranizacją z Hopkinsem). I co ciekawe, pierwsza była ilustrowana nowelizacja w formie miniksiążeczki, co było osobliwe ponieważ takie rzeczy robił jedynie Disney i inne większe wytwórnie. A sam film niedługo potem widziałem na Super RTL po niemiecku (jak i część innych animek od Burbank Animation). I nie przeszkadzało, że Kwaziu zamiast miłego młodzieńczego głosu Tomasza Kozłowicza brzmi jak żulerska wersja Spejsona.

Ten film gorzej się zestarzał. Nie jest ładnie zanimowany. Na początku razi filler z chamsko powtarzającą się animacją. Polski dubbing dopasowany jakością, bo robiony przez IZ-Tekst, a te nie należały do wybitnych. Co mogę pochwalić Burbank Animation, że choć ewidentnie robi na bazie sukcesu większych wytwórni, w przeciwieństwie do takiego Golden Films nie małpuje ikonografii tamtych filmów. Ale Frollo znowu nie jest księdzem, a jakimś urzędasem i to wciąż rasista i płaskoziemca (+ na pewno był ministrantem). I tak samo Febus jest przystojnym blondynem i love interest Esmeraldy, a Quasimodo trafia do friend-zone. Lecz w tej od początku akceptuje ten fakt i traktuje Cygankę jedynie jako przyjaciółkę. Jednocześnie trochę odważniejszy od Myszy, bo Quasimodo z premedytacją zabija Frolla (spokojnie moral guardians, Frollo ginie przez najpopularniejszą śmierć złola w bajkach czyli spadek w przepaść).

Quasimodo jak wystawia swą brzydką buzię, to tłum decyduje go ścigać bo tak (a nawet go nie doganiają, mimo że w tej wersji to kuternoga). Albo Esmeralda puka do królewskiego budynku z prośbą o jakiś socjal, a żołdak chce ją aresztować pod zarzutem królobójstwa :). Mogę to zaliczyć jako film wielkanocny, bo widziałem to w Niedzielę Palmową, a nadal jest sporo odwołań do Boga i religii i figur maryjnych, a ksiądz-przystojniak uczy Esmeraldę (w tej wersji pogankę, choć Romowie wyznawali Chrystusa). Oczywiście jako ekranizacja to gwałt na Victorze Hugo, ale jako 40-minutowa baja do posadzenia się dziecka nawet się sprawdza i jednak istnieją gorsze animowane mockbustery (jak wersja z Golden Films).

5/10

Odpowiedz
Lepiej jakbyś w dziale z animacjami założył oddzielny temat i tam ten i podobne wpisy wrzucał, szkoda jakby to gdzieś zaginęło w zalewie innych mikro recek w stylu tych od shamara choćby ;)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Golden Films to ten z przystojnym Quasimodo? Taa...
Oczywiście ponieważ Dingo zrobiło swoją wersję, automatycznie stanowi ona definitywną animowaną adaptację Katedry. Choć ta wersja w której Quasimodo okazuje się aniołem też jest pamiętna.

Odpowiedz
(03-04-2026, 21:55)slepy51 napisał(a): Lepiej jakbyś w dziale z animacjami założył oddzielny temat i tam ten i podobne wpisy wrzucał, szkoda jakby to gdzieś zaginęło w zalewie innych mikro recek w stylu tych od shamara choćby ;)
W sumie krótka piłka o animacjach to nie jest zły pomysł (bo nie oszukujmy, zakładanie każdej tematu to ma małą szansę nawet za złotych czasów forum).

(03-04-2026, 22:01)Paszczak napisał(a): Oczywiście ponieważ Dingo zrobiło swoją wersję, automatycznie stanowi ona definitywną animowaną adaptację Katedry.
A czy w wersji Dingo Frollo to ksiądz czy jednak twórcy byli z tej części Niemiec wyznającej katolicyzm? Jeśli nie, to nie jest definitywna.

Swoją drogą Burbank jeszcze wcześniej zrobiło Dzwonnika, i to przed Disneyem (widziałem raz fragment na jutubie). Z tego ich okresu, gdy zrobili animowanego Jekylla i Hyde'a (tego jeszcze nie widziałem).

Odpowiedz
Tytułują go abbe, czyli jednak porządek katolicki. Ubrany jest natomiast jak kardynał.

Odpowiedz
Więc Marcin Luter nie musi się przewracać w grobie :).

Odpowiedz
OGPUEE napisał(a):W sumie krótka piłka o animacjach to nie jest zły pomysł (bo nie oszukujmy, zakładanie każdej tematu to ma małą szansę nawet za złotych czasów forum).

No nie, na pewno łatwiej byłoby te twoje wpisy odszukać, a dla kogoś kto się interesuje animacjami to jest jakby nie patrzeć jakaś tam skarbnica wiedzy.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
(28-03-2026, 16:32)simek napisał(a): The Housemaid - tania, szmirowata fabuła, wykonanie co najwyżej poprawne, ale kurde dobrze się to oglądało i ja się bawiłem przednio :D Dla takich wypadków mam naciągane 6/10

Hallmark approves.

To znaczy to nie jest zły film, nawet twist jakiś tam się sili na coś mocnego, ale całość jest tak lajtowa i z tak doj3baną ekspozycją w końcówce, że i twist i niby akcja spłynęła po mnie jak po kaczce. Oczywiście Sydney która w kapturze wygląda jak E.T błyszczy ciałem (twarz trzeba zasłaniać palcem, bo jednak E.T not Sexy), jest ta chemia, ale z drugiej strony Amanda kompletnie nie dostarcza w swojej roli. Zresztą, look-a-like Baldwin, czyli ten perfect guy też wypada mega blado i może dwie, trzy sceny jakoś mnie przekonał do siebie. Poza tym wszystko dzieje się w tej willi i napięcia nie da się tutaj wyczuć. Strasznie to nijakie, no ale ładnie nakręcone w tej chacie, a sceny sexu rekompensują brak jakości thrillera.

5/10  z czego dwa oczka za oba cycki Sydney :D
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
Hamnet (2025) - no nie porwało mnie to wszystko. I to do tego stopnia, że nawet nie bardzo mi siedzi ten Oskar za pierwszoplanową rolę kobiecą. No niech będzie, I guess...

Aktorstwo jest ok, w tym dzieciaki. Ale całość strasznie toporna i mało angażująca. Po prostu nudna. Taki nieudany wyciskacz łez, który właśnie za cel ustawił sobie, żeby doprowadzić widza do płaczu. Zbyt oczywiste, więc nie dałem się nabrać.

Rozumiem też pominięcie kwestii twórczości Łiliama, aż do ostatniej (dobrej) sceny w teatrze. Ale trochę mi tego jednak brakowało na przestrzeni filmu. Chociaż trochę. Żebyśmy wiedzieli, że oglądamy zmagania poety, o którym mówi się po 500 latach.

Natomiast szanuję, że w roli jednej z najbardziej znanych, angielskich postaci historycznych oraz jego żony, zaangażowano dwójkę aktorów irlandzkich. Lol. Aż dziwne, że nie było z tego powodu przypierdolki w mediach. No ale widocznie brytole mają aż tak wyjebane już na swoje dziedzictwo. Wszystko im jedno.

4/10.

Odpowiedz
To już byłoby czepialstwo level milion jakby ktoś narzekał, że Irlandczyk gra Anglika sprzed 500 lat - przecież te nacje żyją kilkadziesiąt kilometrów od siebie, więc do mieszania genów dochodzi tam od tysięcy lat: Anglik z dziada pradziada może mieć irlandzkie korzenie większe niż dowolny Dublińczyk, którego 13xpradziadek był z kolei rdzennym Anglikiem.

Odpowiedz
Mówisz, że nacje, które nienawidzą się od setek lat, mieszają ze sobą geny od pokoleń? Mmmkay.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Tak Mefisto, niestety mieszanie genów zachodzi nawet między tymi, którzy się nie lubią :D
Angielski osadnik brał sobie irlandzką babę, z kolei irlandzki powstaniec gwałcił angielską osadniczkę. Albo też angielski żołnierz gwałcił irlandzką dziewoję, a z drugiej strony szkocki góral porywał irlandzką kobitę bo jego babę porwał Angol.
A potem jakiś 128% Irlandczyk robi sobie testy genetyczne i okazuje się, że ma całkiem sporo genów z Bretanii albo nawet z Owernii.
I tak to leciało panie dzieju...
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,958 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,786 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,194 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,446 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,344 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,697 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,154 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
5 gości