.
Liczba postów: 27,494
Liczba wątków: 60
Trois couleurs Blanc - kompletnie nie kupiłem tej absurdalnej fabuły, poczytałem po seansie parę pozytywnych opinii i wciąż nie potrafię zrozumieć co Kieślowski miał na myśli. Reżysersko i aktorsko (bardzo przyjemne role Gajosa i Stuhra) jest w porządku, ogląda się nieźle w oczekiwaniu co tutaj się odwala, ale no nie trafiło to do mnie kompletnie. 5/10
Trois couleurs Rogue - zwieńczenie trylogii rzeczywiście jest najbardziej konkretne fabularnie i chyba najlepsze, do tego Jacob tworzy najlepszą kreację. Nakręcone jest to pięknie, ale kurcze nie pasuje mi ton opowieści wszystkich trzech filmów, to połączenie powagi, szlachetności (żeby nie powiedzieć: nadęcia) formy, filozofowania w dialogach z podejrzanie sensacyjnymi fabułami, czy strasznie dziwnymi reakcjami bohaterów na cały świat, miałem wrażenie pewnego odrealnienia. Jest to dziwne, bo we wszystkich poprzednich filmach zgadzaliśmy się z Kieślowskim na poziomie wrażliwości, a tutaj taki rozjazd na koniec kariery. Tak czy siak jest to dobry film, daję 7/10
Swoją drogą kompletnie nie miałem zakodowane w pamięci, że Kieślowski miał dwie nominacje oscarowe :D Jakby mnie kto spytał parę dni temu jacy polscy reżyserzy mają nominacje na koncie to stwierdziłbym że no nikt oprócz Polańskiego i Pawlikowskiego.
17-05-2025, 16:08
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-05-2025, 16:09 przez simek.)
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Utrata równowagi (2025)
Zaskakująco dobry - polska wersja Whiplasha z aktorstwem zamiast perkusji i (rewelacyjnym) Schuchardtem zamiast JK Simmonsa.
Oczekiwałem sporej ilości cringu jak to zazwyczaj bywa w naszym kinie młodzieżowym, a wyszło naprawdę solidnie.
Nieźle napisany scenariusz, w którym plot twisty i zachowania bohaterów powodują momentami opad szczęki i podbijają napięcie i stawkę.
No i ponoć jest częściowo na podstawie prawdziwych doświadczeń, choć zapewne wyolbrzymionych (tak samo jak zresztą Whiplash).
Sam w życiu poznałem parę takich osób jak grany przez Schuchardta antagonista.
Udźwiękowienie, reżyseria i kadry na wysokim jak na polskie filmy poziomie.
Na minus samo zakończenie, które powinno się zadziać tak z kilka minut wcześniej - wyszłoby na to samo a dużo mniej pretensjonalnie.
Poza tym u Chazelle'a bohater Milesa Tellera budził moją sympatię, a jego odpowiedniczka w "Utracie równowagi" absolutnie przeciwnie.
Ba - to na dobrą sprawę pojedynek dwóch antagonistów.
Całościowo dałbym chyba nawet 8/10, wart obejrzenia.
27-05-2025, 16:37
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-05-2025, 16:38 przez Capt. Nascimento.)
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Ten film byłby znacznie lepszy gdyby właśnie nie ten końcowy monolog. Przez większość filmu reżyser niby nie faworyzuje żadnej ze stron, usprawiedliwia postać Schuchardta i jakby zmierzał ku pozostawieniu otwartego pytania widzowi - czy Schuchardt faktycznie jest taką antypatyczną kutasiną czy po prostu skłonność do przesady bohaterki. Niestety w końcówce jakby już łopatą wbijał widzowi kto tu ma rację.
Mimo wszystko udany seans i bardziej zasłużył na tego gdyńskiego lwa od pełnometrażowego spotu Holland, który miał zapewnioną główną nagrodę już w momencie samego ogłoszenia line-upu. Najlepsza i tak jednak "Dziewczyna z igłą" była :)
27-05-2025, 17:33
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-05-2025, 17:38 przez Kryst_007.)
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,858
Liczba wątków: 11
Pierwszy raz obejrzałem dziś w nocy "Barwy ochronne" Zanussiego. I wiem, że na pewno nie jest to ostatni raz.
W tym filmie nic się nie dzieje, są tylko dialogi i potyczki słowne, na niesamowitym poziomie. Coś jak 12 Gniewnych ludzi którzy tez się opierają na dialogach.
Ten film jest niezwykle ponadczasowy, udało się Zanussiemu stworzyć coś co dziś jeszcze lepiej pasuje do czasów w których żyjemy niż w epoce Gierka.
Dwie główne postaci to fantastyczny obraz tego kim byliśmy, jesteśmy i może kiedyś się staniemy. Ale daleki jestem od osadzania ze te postaci są czarno-białe, ze to walka dobra ze złem, cynizmu z ideałami. Można interpretować postać docenta na kilka sposobów, i kazdy się jakoś obroni.
A scena na końcu to niesamowity red pill dla młodego magistra.
Rola Zapasiewicza oskarowa bez dwóch zdań - to jak on wypowiada te swoje kwestie to jest coś niesamowitego. Niezwykły aktor, to jest poziom jakiegoś Ala Pacino.
Paru młodych fajnych aktorów się tam przewinęło jak Dorota Kamińska, Eugeniusz Priwezencew czy Mieczysław Hryniewicz.
Film jak nic 9/10, do ponownego obejrzenia. Minusem to, ze czasem nie można zrozumieć wszystkich dialogów.
01-06-2025, 11:27
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-06-2025, 11:43 przez Doppelganger.)
.
Liczba postów: 27,494
Liczba wątków: 60
Spis cudzołożnic - dziwaczny film, no ciekawie się tam musiało dziać pod kopułą Stuhra, że taki film i scenariusz sobie wymyślił na reżyserski debiut :p Nie jest to szczególnie dobrze zrobione, ale kurcze jest tu parę świetnych tekstów, dobrych, śmiesznych scen, poza tym trafia do sposób myślenia bohatera. Podobało mi się, chociaż przez rachityczność wykonania zbyt wysoko ocenić nie mogę, więc 6/10 się nada.
14-06-2025, 19:17
Stały bywalec
Liczba postów: 2,996
Liczba wątków: 8
Minghun (2024)
Cytując za filmwebem - Jurek wraz ze swoim teściem Benem, który ma chińskie korzenie konfrontują się ze stratą bliskiej osoby i decydują odprawić chiński rytuał minghun, zaślubin po śmierci.
Ostatnia rodzina to dobry film Jana P Matuszyńskiego, ale wyżej stawiam Żeby nie było śladów o sprawie Grzegorza Przemyka, a Minghun tylko potwierdził, że Jan P. Matuszyński to obecnie najlepszy polski młody reżyser, którego każdą produkcje warto obejrzeć. W seriale też umie, przecież Król to był jeden z ciekawszych polskich seriali, a po seansie nowego filmu muszę sprawdzić serial Przesmyk, thriller polityczny, a takich produkcji w Polsce się nie kręci.
Podoba mi się u tego reżysera, że co film to zupełnie inna gatunkowo produkcja. Żeby nie było śladów to była duża produkcja, połączenie kina politycznego z historycznym i thrillerem, a Minghun to minimalistyczny dramat o przepracowywaniu żałoby. Uważam Jana P Matuszyńskiego za polskiego Davida Finchera, bo jego każdy film i serial jest dopracowany w szczegółach i podobnie jest z tym filmem, który imponuje stroną wizualną i zdjęciami, to jak reżyser ze zdjeciowcem operuje kompozycją kadrów i kolorami. Równe dobra jest muzyka. Film udanie miesza gatunki, to przede wszystkim dramat, ale mamy tez elementy komediowe jak szukanie kandydata na męża dla zmarłej córki w kostnicy i sceny jak z horroru, np moment z paleniem zwłok i urną, trzyma w napięciu jak w najlepszym dreszczowcu
Oprócz realizacji warto docenić aktorstwo z Marcinem Dorocińskim w głównej roli. Można powiedzieć że ma przez cały film jedną minę ale to tylko pozory, widać w oczach i na jego twarzy emocje, które nim targają.Jest to jedna z lepszych ról tego popularnego aktora, równie dobry jest Daxing Zhang w roli teścia/dziadka i Ewelina Starejka w roli sąsiadki Jurka. Polecam wszystkim, nie tylko fanom reżysera i Dorocińskiego, bo to jeden z ciekawszych polskich filmów w ostatnich latach. A jak na tematykę, czyli śmierć bliskiej osoby to nie tak depresyjna produkcją jak potrafią polskie filmy być, jak napisałem wcześniej są też elementy humoru, choć bez przesady, bo to dramat, ale dzięki lżejszym momentom seans minął dość szybko, nie czułem się po filmie tak przytłoczony i zdołowany jak np po filmach Smarzowskiego. Ocena: 7.5/10.
17-06-2025, 01:39
.
Liczba postów: 27,494
Liczba wątków: 60
Też obejrzałem Minghun i wynudziłem się straszliwie, nic nie sprawiło żebym chociaż trochę przejmował się bohaterami i ich problemami, jakoś w ogóle nie kupiłem tej historii i tego co tam się dzieje. Czułem jakieś dziwne odrealnienie przedstawionego świata - może to było specjalnie? Nie daje mi spokoju wygląd sklepiku osiedlowego: jakby reżyser wyjechał do Stanów 20 lat temu i z daleka wyobrażał sobie jak wygląda współczesna Polska. O co chodzi? Zwłaszcza że cała reszta scenografii jest tip top.
W Filmwebowym podsumowaniu krytyków parę trafnych określeń: przeciętne powidoki stylu Kieślowskiego, wygląda jak pierwszy draft scenariusza i brzmi jak rozsynchronizowana orkiestra niezłych muzyków.
Są tutaj dobre tylko elementy: zdjęcia bywają cudowne (a w HDR film dosłownie i w przenośni błyszczy), Dorociński świetny w tej minimalistycznej, smutnej roli, jego sceny z Anną pokazują że reżyser jednak ma głowę na karku, tylko czemu wziął się za tak nędzny scenariusz?
Dam 5/10 bo jakiś tam sens ten film ma i w sumie dobrze go obejrzeć, ale błagam, niech Matuszyński już więcej nie brnie w te rejony i najlepiej niech nakręci jakieś kino gatunkowe.
15-07-2025, 22:59
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-07-2025, 23:00 przez simek.)
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,170
Liczba wątków: 5
Klikałem sobie po kanałach i trafiłem kilka dni temu na film "Anatomia zła".
Będą spoilery jakby co.
A że włączyłem tak po 30 minutach seansu i były reklamy to tak obejrzałem w sumie na raty bo się okazało, że jest na Netflixie, więc już drugi seans tak po bożemu. A nawet mnie trochę zaintrygował, więc dałem szansę polskiemu kinu.
Dziwaczny film bo jest tu dużo tandety ale też obejrzałem do końca więc coś tam z plusów też się znalazło.
No więc hitman polskiej mafii Lulek wyszedł z więzienia, jest na warunkowym i zgłasza się do niego prokurator, który ma dla niego propozycję nie do odrzucenia. Ma zabić wysokiego funkcjonariusza policji (nawiązanie do Papały jak czytałem), który bruździ szemranemu biznesmenowi Sewerynowi. No ale Lulek już ma swoje lata, nadciśnienie, cukrzycę i ręce mu się trzęsą, więc zatrudnia podwykonawcę, weterana snajpera z Afganistanu, który zabił jakichś cywili i został kozłem ofiarnym.
Pierwsza rzecz to Lulka gra Stroiński, który ma ciapowaty wygląd. Doceniam koncept bo trochę męczący są zazwyczaj ci hitmeni, którzy z 200 metrów krzyczą wyglądem i zachowaniem - Jestę zabójcą, czy każdy świadek mnie zapamiętał? To mnie zawsze drażniło w "Collateral" na przykład, gdzie Cruise jest tak charakterystyczny jak tylko można. Idealny materiał na kłopoty.
I Stroiński z jednej strony nie jest zły (chyba nagrodę w Gdyni za to zgarnął), z drugiej jednak ciężko go w tej roli brać poważnie. Takie pół na pół.
Scenarzysta daje mu na początku dwie sceny żeby pokazać, że to kozak, więc zabija tak w sumie bez większego sensu sąsiadkę z ogródków działkowych a potem dziennikarza (który obsmarował jego podopiecznego z Afganistanu).
Sam podopieczny nie jest specjalnie lotny, więc można uwierzyć, że Lulek go omotał i oszukał mówiąc, że jest ze służb i jak się dobrze sprawi to wróci do wojska. I tu znowu takie pół na pół. Z jednej strony jest to psychologicznie nawet sensowne, z drugiej co mnie obchodzi los tego koleżki?
No więc planują tę akcję, prokurator im pomaga i tak dalej. No i znowu. Lulek podchodzi do tego profesjonalnie, coś tam zaciera ślady, myli tropy, nawet sobie przykleja sztuczne wąsy, ale w kółko i wszędzie jeździ charakterystycznym czerwonym Golfem.
Żeby nie przedłużać, Papała ginie, akcja się udaje.
Całość wynagradza końcówka. Coś tam przeczytałem i ludziom właśnie końcówka się nie podobała a przecież ona właśnie jest najlepsza :)
Otóż prokurator zostaje odstrzelony przez Afgańczyka, po tym jak w sumie w przypadkowej strzelaninie jego ochroniarz ginie, a Lulek zostaje ranny. Afgańczyk go zabiera tym czerwonym golfem do jakiegoś tajnego lekarza mafii, ale Lulek sobie po drodze w samochodzie umiera. Jak już się wydaje, że Afgańczyk z forsą pryśnie do ciepłych krajów to dostaje kilka razy kosą od dawnych znajomych Lulka których okłamał i też kończy żywot. Krótko mówiąc nie ma happy endu, zło tryumfuje i tak dalej. podoba mi się takie bezczelne zagranie.
Do plusów można jeszcze zaliczyć córkę Jaszczura, która w roli prostytutki sprawdza się wybornie pokazując to co tam jej natura dała.
Generalnie to taka jednak stracona szansa, bo jakby się do tego przyłożyć to wyszedłby konkretny kryminał a tak to takie w sumie 5/10.
Plus irytujące i banalne obserwacje życiowe Lulka, że politycy to świnie i złodzieje.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
18-07-2025, 11:43
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-07-2025, 11:46 przez Dr Strangelove.)
Stały bywalec
Liczba postów: 18,462
Liczba wątków: 148
BĘDĄ SPOILERY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zamach na papieża
Rany boskie, co za zły film. Ten film wygląda, jak totalny relikt filmowej przeszłości - jakby ktoś nakręcił go w latach 90., znalazł kopię w zakurzonej piwnicy i stwierdził, że robimy wielką kinową premierę. No, ale to pan Pasiowski, do tego z Lindą w roli głównej, więc czego można się było spodziewać.
W ogóle Pasikowski nie pierdoli się w tańcu i wali tyloma nawiązaniami do Psów, że można by z tego zrobić drinking game i nieźle się nawalić. W zasadzie już na dzień dobry serwuje scenę, w której mamy jakąś komisję tylko tym razem to nie Franz jest przesłuchiwany, a sam przesłuchuje. Kogo? Ano obywateli starających się o... kartę wędkarską. Tak było, nie ściemniam.
No, ale to co w tym filmie jest najważniejsze, czyli tytułowy zamach to jakaś popierdółka a nie zamach. Dwie godziny snucia się Lindy na ekranie - bardzo szybko można się utożsamić ze znudzonym życiem bohaterem tego filmu (zresztą życia to mu za wiele nie zostało, bo ma raka), bo zaczyna się odczuwać takie same emocje jak on. W tym filmie kurde nic się nie dzieje. Linda łazi, pije, łowi, tu jakiś test broni zrobi, późneij znowu połazi. Nawet nie chędoży kurtyzany, którą zabiera na wieś - ma mu ona jedynie towarzystwa dotrzymać, żeby miał do kogo mordę otworzyc. Chyba, to też miał być żart Pasikowskiego - Linda, kiedyś pierwszy ruchacz RP, teraz stary człowiek i już nie może.
No i generalnie postać Lindy jest szantażowana przez władzę, bo ma córkę w Hamburgu, do której nie może wyjechać. Wiadomo. Jak się później okazuje, ta córka jest w ciąży, ale wstydziła się powiedzieć ojcu, bo zapłodnił ją... Nigeryjczyk. Który spierdolił i ją zostawił, lol :D
A sam zamach polega na tym, że Linda nie dosyć, że nie zabija Agczy, to jeszcze ratuję JP2. Zamiast zastrzelić zamachowca po tym, jak ten strzeli do Ojca Świętego, to strzela wcześniej w rękę papieża, przez co Ali później pudłuje. Tym samym postać Lindy przebacza Kościołowi - dlaczego? Ano dlatego, że ksiądz gwałcił mu brata i on później pisał do kardynałów, w tym do Wojtyły, ale ci go olali. Sam też zabił księdza widelcem, jak miał 11 lat XD
Jak komuś nie podobała się muzyka w nowym filmie PTA, to niech odpali tę z tego filmu. Została chyba zajumana z jakiegoś starego niemieckiego pornosa z lat 90.
Wyższa szkoła filmowego i przede wszystkich scenariopisarskiego rzemiosła. 3/10 - bo Woronowicz spoko.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
30-09-2025, 10:39
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2025, 10:51 przez Pelivaron.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,414
Liczba wątków: 29
13 dni do wakacji - jak tak dalej pójdzie, to w przyszłości będzie można robić spooktobery w całości z polskich produkcji, bo Kowalski konsekwentnie trzaska te horrory. W Heliosie był seans w ramach kultury dostępnej, to poszedłem (i prócz jednego zwiastunu nie było bloku reaklamowego, nie to co 20 minut na Exit 8). Coś słyszałem, że premierę miał w sierpniu, ale jakoś mnie ominęła.
Bardziej po bożemu slasher zamiast przedobrzenia metazabawą z W lesie dziś nie zaśnie nikt. Przy czym ten pierwszy bardziej mi się podobał. Maska Killera na pewno zapada w pamięć, ładne sceny zgonów (jednego rozwiązania mordu się nie spodziewałem) i jest przyzwoicie nakręcony. I przynajmniej mięso armatnie trochę ma więcej oleju w głowie, niż zwykle to bywa. Najstraszniejsza była gra aktorska młodzików. Zwłaszcza młodszy brat jest kiepsko zagrany. Czułem, że zaginiony woźny będzie zmyłką. Podobnie goth-stalkerka. I jakoś zgadłem swój typ, bo to był jedyny pasujący trop i na tyle twistujący. Ale jednocześnie nie powiedzieli jaka stała motywacja za zabijaniem i można odnieść wut? Kurde, Exit 8, na którym też dziś byłem w kinie, był bardziej jasny, a to był film celowo enigmatyczny.
okazuje się, że mordercą był kolega szkolny brata, a jest jakaś sugestia, iż pewnie grali w za brutalne gry :P. A następnie sugerują, że to były jakiś sen bohatera i wyobrażenia, choć oprócz siostry nikt mu nie podpadł.
Też nie rozumiem niektórych zdarzeń. Jakieś seby z TVN-owskiej Szkoły cisną do bohatera, że znalazł trupa. Może jako stary dziad z lat 90. nie rozumiem tej młodzieży, ale moje młody powinien mieć szacunek że się nie zesrał, co wspomina jeden z kumpli jej siorki. I też czemu policja już zakłada, że może mieć coś wspólnego skoro to on zadzwonił na psiarskie? Pewnie jakieś znów robiony na kolanie komentarz społeczny.
A właśnie... Znowu film Kowalskiego z technofobicznym przesłaniem - bohaterowie wpadli w kabałę, bo za bardzo polegali na smarthome i nie ma alternatywnych metod otwarcia chawiry. I bez telefonu i neta mięso armatnie jest jak dzieci we mgle. I jeszcze jest przesłanie przeciw fajerwerkach, to gdy killer puszcza fajerwerki, po chwili jest przebitka na spadające zdechłe ptaki :P.
Jak ktoś zna gatunek, to w sumie wie, co ogląda i nie będzie jakiegoś rozczarowania. Czuć, że Kowalski ma świadomość wyeksploatowania slashera, ale może scenariusze niech daje komu innemu. I mniej bawienia się w ocenianie kondycji ludzkości.
6/10
Oprócz mnie na sali było tylko jakieś małżeństwo 60+. Pamiętając seans z Ciszy nocnej spytałem się, czy wiedzieli że to horror. Seniorka wiedziała z jakim to gatunkiem, bo wnuczka jej zarekomendowała. Ale i tak powiedziała, że bardzo straszne :).
02-10-2025, 19:56
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,061
Liczba wątków: 66
Pelivaron napisał(a):Ten film wygląda, jak totalny relikt filmowej przeszłości - jakby ktoś nakręcił go w latach 90., znalazł kopię w zakurzonej piwnicy i stwierdził, że robimy wielką kinową premierę. No, ale to pan Pasiowski, do tego z Lindą w roli głównej, więc czego można się było spodziewać.
Przecież to co napisałeś to jest największa zaleta tego filmu :) Ja tam jak nigdy zgadzam się w sumie w 100% z Kinomaniakiem:
Tyle, że dałbym spokojnie 7/10. Dobry ale mocno specyficzny film, warto było się wybrać do kina.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
04-10-2025, 01:03
Stały bywalec
Liczba postów: 2,996
Liczba wątków: 8
(02-10-2025, 19:56)OGPUEE napisał(a): 13 dni do wakacji - jak tak dalej pójdzie, to w przyszłości będzie można robić spooktobery w całości z polskich produkcji, bo Kowalski konsekwentnie trzaska te horrory. W Heliosie był seans w ramach kultury dostępnej, to poszedłem (i prócz jednego zwiastunu nie było bloku reaklamowego, nie to co 20 minut na Exit 8). Coś słyszałem, że premierę miał w sierpniu, ale jakoś mnie ominęła.
Bardziej po bożemu slasher zamiast przedobrzenia metazabawą z W lesie dziś nie zaśnie nikt.
To jak uważasz W lesie.... za przedobrzony, to dwójkę jak określisz - megaprzedobrzona, do kwadratu? :)
Bo ja jedynkę uważam za bezpieczny film, a w dwójce Kowalski puścił się peronu i tak się puścił peronu, że Netflix przestraszyl się krytyki jaka na film spadł, a reżyser tak zabolało to jak film oberwał, że nie ma szans na trójkę, bo zbytnio reżyser przeżył krytykę filmu i za dużo go ten film mentalnie kosztował, a trójka to miała być akcja jakieś kilkadziesiąt lat później, postapo, co opowiadał w jednym z wywiadów. No i żałuję że nie powstanie, bo ja uwielbiam dwójkę:)
A co do 13 dni to słyszałem że to taka w sumie powtórka z debiutu czyli Placu zabaw Kowalskiego, ale w wersji kina gatunkowego. No i że końcówka jest podobno taka że jednym przypasuje, a inni będą wkurzeni mocno na finał przez co obniżają oceny do 1/10.
04-10-2025, 03:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-10-2025, 03:23 przez michax.)
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,170
Liczba wątków: 5
(30-09-2025, 10:39)Pelivaron napisał(a): Zamach na papieża
Rany boskie, co za zły film.
Aż kusi mnie po przeczytaniu treści, żeby się wybrać, ale mam nadzieję, że się oprę :D
Ja to mam teorię spiskową, w którą coraz bardziej wierzę. No więc "Kroll" i "Psy" tak bardzo odstają od reszty filmografii Pasikowskiego, że moim zdaniem Pasikowski nakręcił tylko te dwa filmy, a resztę jacyś amatorzy pod jego nazwiskiem. Albo też "Psy" i "Krolla" nakręcił ktoś inny, a cała reszta należy do Pasikowskiego.
Otóż ostatnio gdzieś wieczorem w telewizorze leciał "Reich". Ja tego nie oglądałem ze 20 lat i wspomnienia miałem więcej niż mgliste, że Linda i Baka są jakimiś gangusami.
Boże słodki, jaki to jest straszny film to byłem aż zszokowany. Tam dosłownie każdy element jest straszny i wygląda jak amatorska parodia kina akcyjno-gangsterskiego. Straszliwe i czerstwe dialogi, absolutnie drewniane aktorstwo, miałka i żenująca historia a to wszystko zwieńczone finałową strzelaniną w slow-mo, gdzie trafieni aktorzy robią arcypoważne miny i niesamowite wygibasy ciałem a całość oczywiście ma odwrotny efekt i człowiek po prostu albo z niedowierzaniem kręci głową albo zaczyna się histerycznie śmiać.
Stąd moja teoria "dwóch Pasikowskich".
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
04-10-2025, 10:51
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-10-2025, 10:51 przez Dr Strangelove.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,116
Liczba wątków: 67
Lol, tak jakby Pasikowski był kiedykolwiek wybitnym reżyserem. No nie był. Rozumiał pewne realia ówczesne i miał jaja, żeby w nie wejść. Udało się kilka razy (bo nie oszukujmy się: Psy 2 i Demony wojny jak na tamte polskie warunki były jeszcze spoko i jakkolwiek finalnie osiągają stany średnie, to mają sporo dobrych elementów), ale od tamtego momentu gość stoi w miejscu właściwie.
04-10-2025, 12:59
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,170
Liczba wątków: 5
Lol, po nakręceniu dwóch pierwszych filmów był wybitnym reżyserem.
Ty to Mefi tak lubisz chyba się po prostu nie zgodzić dla zasady, bo inaczej dzień będzie stracony co nie :D
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
04-10-2025, 13:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-10-2025, 13:10 przez Dr Strangelove.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,116
Liczba wątków: 67
Bez kitu, teraz to Ty się czegoś czepiasz. Napisałem "tak jakby", bo teorie tu padają jakby to miał być drugi Cameron conajmniej :D
04-10-2025, 13:39
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,170
Liczba wątków: 5
Obaj nakręcili dwa znakomite filmy i trochę średniaków i szrotu więc w sumie nawet masz rację.
A nawet dam Pasikowskiego troszkę wyżej bo te dwa dobre filmy Camerona to w zasadzie ten sam :D
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
04-10-2025, 13:52
Dużo pisze
Liczba postów: 608
Liczba wątków: 0
2 filmy Camerona? xD
Przecież ma aż 3 udane! BTW tego pod wodą nie widziałem
04-10-2025, 14:59
.
Liczba postów: 27,494
Liczba wątków: 60
Jestem z doktorem: Psy i Kroll to naprawdę świetnie pomyślane i nakręcone kino, może trochę surowe, ale w takim dobrym sensie, a cała reszta filmografii Pasikowskiego to albo średniawka albo gnioty.
04-10-2025, 15:36
Don Sinatio
Liczba postów: 2,941
Liczba wątków: 11
Pokłosie i Jack Strong to też bardzo dobre filmy. A jeśli wliczamy nie tylko filmy, to oczywiście jest jeszcze świetny serial "Glina".
Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
04-10-2025, 15:39
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-10-2025, 15:39 przez Pitero.)
|