13-03-2011, 00:52
|
Książki
|
|
Lot nad kukułczym gniazdem
Buszujący w zbozu Mechaniczna Pomarancza 451 stopni Fahrenheita Animal Farm
najlepsze, co można zrobić z dobrą radą, to podać ją dalej
13-03-2011, 01:48
Lot nad kukułczym gniazdem
Buszujący w zbozu Mechaniczna Pomarancza 451 stopni Fahrenheita Animal Farm
najlepsze, co można zrobić z dobrą radą, to podać ją dalej
13-03-2011, 01:48
Pora na czytelnicze podsumowanie miesiąca marca. Trochę się działo :)
"Morderca bez twarzy" Henning Mankell Wyjątkowo słaby początek serii kryminalnej, w którym kuleje niemal wszystko: od szytej grubymi nićmi i kompletnie nieciekawej intrygi, poprzez nieatrakcyjnego, wręcz antypatycznego głównego bohatera, po irytujący, przechodzący często w suchą relację styl. Drażniący jest również fakt, że na większość tropów stróże szwedzkiego prawa wpadają kompletnym przypadkiem, co może jest bardzo życiowym ukazaniem procesów śledczych, jakkolwiek z punktu widzenia czytelnika - żądnego błyskotliwego i zaskakującego dochodzenia - muszę powiedzieć, że jest to zabieg w pełni chybiony. Oczywiście, jak to w szwedzkiej powieści detektywistycznej nierzadko bywa, tak i tu nie obyło się bez dorzucenia publicystycznego ziarenka dziegciu do i tak już raczej mało smacznej, kryminalnej potrawki... O dziwo, czyta się jednak "Mordercę bez twarzy" wyjątkowo lekko, co jest pewnie zasługą tego, że autor raczej nie owija w bawełnę, nie bawi się w opisy i dość szybko przechodzi z jednej lokacji, do kolejnej, od tropu do tropu. Polecić, nie polecę, jednak po kolejne części sięgnę, bo chciałbym się przekonać, czemuż to seria z Kurtem Wallanderem w godle jest tak bardzo i często rekomendowana. 2/5 "Wyprawa łowcy" Daniel Abraham, George R. R. Martin, Gardner Dozois Znakomita powieść fantastyczno - przygodowa z wyrazistym antybohaterem w roli głównej. Wartko tocząca się akcja nie przyćmiewa jednak głębszych podtekstów natury filozoficznej i psychologicznej, które wprowadzone zostają w treść sprawnie i bez zadęcia. Sama fabuła i klimat przywodzą na myśl film "Mój własny wróg" z 1985 roku, z Dennisem Quaidem w roli głównej. "Wyprawa łowcy" niesie w sobie również spory potencjał filmowy... Ponadto książka jest zadziwiająco spójna, jak na powieść pisaną przez trójkę pisarzy i absolutnie nie czuć w niej ciężaru trzydziestu lat, na przestrzeni których powstawała. Opisany na końcu proces jej powstawania, i udzielone przez poszczególnych autorów wywiady, dobitnie pokazują, że czasem - choć zdarza się to rzadko - "co trzy głowy to nie jedna". 4/5 "Inne pieśni" Jacek Dukaj Mój pierwszy Dukaj i choćby ów nic więcej nie napisał - a wiadomo, że napisał - a ja nic innego bym, oprócz "Innych pieśni" nie przeczytał (takiej możliwości jednak w ogóle pod uwagę nie biorę), to i tak tą jedną powieścią zaskarbił sobie u mnie miano króla polskiej fantastyki. Pochwały, które spłynęły z moich ust pod adresem wcześniej znanych mi - dobrych - polskich fantastów na chwilę obecną mocno się zdezawuowały. Owszem, były zasłużone, ale król jest jeden, a pozostali mogą od dziś nosić tytuł, co najwyżej pomniejszych książąt i królewiąt... "Inne pieśni" - powieść na światowym poziomie, dziwnym trafem nie przełożona dotąd na języki obce (a może o czymś mi nie wiadomo?). Wymykająca się wszelkim formom, doskonale zaplanowana, przemyślana. Świat niby alternatywny, ale więcej tu kreacji, niż re-kreacji. Świat ów się odkrywa, chłonie, zdanie po zdaniu - wszystko tu jest nowe: kultura, polityka, geografia, bestiarium, fizyka, historia - wszystko zaplanowane od nowa, z wielkim kunsztem i finezją. A na dokładkę wciągająca i zaskakująca historia - całość sprawia, że od książki nie sposób się oderwać i z żalem się ją odkłada po ukończeniu. Chciałoby się więcej, i więcej... 5/5 "Księga jesiennych demonów" Jarosław Grzędowicz Ciekawy zbiór niebanalnych opowiadań z pogranicza horroru i fantasy. Świetny, dojrzały styl narracji, doskonale odmalowane tło poszczególnych historii, ich nietuzinkowy klimat i kilka celnych uwag dotyczących natury ludzkiej - to niepodważalne zalety "Księgi jesiennych demonów". Wada, w zasadzie jedna, ale dotycząca niemal wszystkich - z wyjątkiem "Klubu absolutnej karty kredytowej" - opowiadań. Puentujące je - mające pewnie zaskakiwać - zakończenia w sposób dość brutalny niszczą świetną aurę i klimat pryska niby bańka mydlana. Forma tego zabiegu szczególnie uwypukla się w "Czarnych motylach", które prosi się o nastrojowe domknięcie, a zamiast tego otrzymujemy nieznośnego "diabełka z pudełka". Nie znam się zbyt dobrze na rodzimym, współczesnym horrorze, ale wydaje mi się, że Grzędowicz może być obecnie przedstawicielem pierwszej ligi, jeśli chodzi o ten gatunek w Polsce. W każdym bądź razie, jego twórczość podoba mi się bardziej niż dokonania Orbitowskiego... 3/5 "Rozpoznanie wzorca" William Gibson Zręcznie napisany thriller, o raczej umiarkowanym tempie akcji, aczkolwiek z kilkoma zaskakującymi zwrotami akcji po drodze do mocno rozczarowującego finału. Oś intrygi, o ile można w tym wypadku tak to nazwać, zdaje się prowadzić ku rozwikłaniu co najmniej jednej wielkiej tajemnicy, która ostatecznie okazuje się być raczej malutkim sekretem, o którym (prawie) wszyscy wiedzą - wykluczając główną bohaterkę. Bohaterka owa - o dziwo - nie jest hakerem, czy innym geniuszem cyberprzestrzeni i wie o komputerach mniej więcej tyle, co ja. Co w pewnym sensie zaskakuje, biorąc pod uwagę to, co generalnie sądzi się o twórczości Gibsona. Podsumowując, duże plusy za udatnie poprowadzoną akcję, ciekawie nakreślonych bohaterów i pierwszorzędną narrację i jeden przeogromny minus za zakończenie opowieści. 3/5 "Miasta pod skałą" Marek S. Huberath Niepokojąco sugestywna, przepełniona biblijnymi nawiązaniami i apokryficznymi parafrazami wizja piekielnych zaświatów. Nie sposób odgadnąć wszelkich odniesień, które autor wplótł w niezwykle interesującą, choć niepozbawioną fabularnych mielizn historię. Zresztą, cytując autora: "(...) analogie można znajdować w nieskończoność. Jednak to strata czasu, bo nie da się orzec, które z nich są istotne". Wiąże się z tym, bodajże najbardziej rzucająca się w oczy wada "Miast pod skałą" - często zdaje się, że pewne idee, czy pomysły na rozwój fabuły pojawiały się w głowie pisarza znienacka, i autor uznawał je za na tyle dobre, iż nie dbał o to, by współgrały pod kątem logiki opowieści z tym, co napisał wcześniej. O ile na początku współgra to z onirycznym klimatem, to w późniejszej części historii bywa raczej irytujące. Ponadto czasem w oczy rażą dość błahe błędy językowe, typu "...wskoczył na kark, i zaczął kąsać jego kark do krwi". Mimo wszystko, "Miasta pod skałą" to jedna z najlepszych polskich książek fantastycznych, jakie czytałem, i zdecydowanie warta uwagi, choćby ze względu na nietypową dla gatunku tematykę. 3/5 "Księżycowy pałac" Paul Auster Przejmująca historia trojga ludzi, których losy splatają się (i rozplatają) w dość niezwykłych okolicznościach. Świetnie spisana powieść obyczajowa, która potrafi niejednokrotnie poruszyć, zmusić do zastanowienia się nad przyczynowością i skutkami naszych decyzji i wielkiej roli przypadku w życiu. Autor nie stosuje łatwych i banalnych chwytów a wiele wątków, których rozwiązanie zdawało się zmierzać w dość oczywistych kierunkach, znajduje tu zdecydowanie zaskakujące zakończenie. Choć zbiegi okoliczności, których doświadczają bohaterowie z pozoru wydają się dość nierealne, to i tak jedna z najbardziej życiowych książek, jakie dane mi było przeczytać. Czuję się zachęcony do sięgnięcia po inne pozycje autora a "Księżycowy pałac" zdecydowanie polecam! 4/5 "Siedemdziesiąt dwie litery" Ted Chiang Znakomity zbiór opowiadań. W zasadzie ciężko mi orzec, które z zawartych w tomie jest lepsze, a które gorsze - każde rozpisane jest na innej płaszczyźnie, w innym stylu i eksploruje inny aspekt szeroko rozumianej fantastyki naukowej, i dziwnym zbiegiem okoliczności każde z nich trafiło w mój gust, oraz doskonale wpasowało się w spektrum moich zainteresowań. Nie można jednak przy tym nie wyróżnić doskonałego opowiadania tytułowego, oraz niezmiernie interesującej, a przy tym wzruszającej "Historii twojego życia" i stylizowanej na arabeskę opowieści o paradoksach związanych z podróżami w czasie, zatytułowanej "Kupiec i wrota alchemika". Podsumowując: zbiorem niniejszym Ted Chiang zaskarbił sobie mój wielki szacunek i zyskał tytuł najlepszego obecnie twórcy krótkich form fantastycznych. 4/5 "Jonathan Strange i pan Norrell." Tom 1 Susanna Clarke Pierwszy tom tej sympatycznej, stylizowanej na osiemnastowieczną gawędę, osadzonej w alternatywnej rzeczywistości opowieści, daje zaledwie przedsmak tego, co z pewnością czeka czytelnika w pozostałych dwóch woluminach. Polskie wydanie "Johathana Strange i pana Norella" jest nieco krzywdzące, bowiem tom ów nosi wszelkie cechy wprowadzenia do szerzej rozpisanej historii, co owocuje tym, że naprawdę ciekawie rzeczy zaczynają się dziać dosłownie na kilka stron przed zakończeniem tej części. Ta "próbka" jednak wystarczy, by docenić pomysłowość pisarki, oraz jej znakomity, zapożyczony od osiemnastowiecznych twórców, styl. Jest w tym zręczna do tego stopnia, że gdybym nie wiedział, że jest pisarką współczesną, z pewnością dałbym się nabrać... A co do fabuły, to najlepszym podsumowaniem będzie chyba postawienie pytania: co otrzymalibyśmy ze skrzyżowania twórczości Terry'ego Pratchetta, Karola Dickensa z niemałą dozą Jane Austin? Odpowiedź brzmi: powieść pani Clarke, pod tytułem "Jonathan Strange i pan Norell". Wszystkim miłośnikom wyżej wymienionych nie wypada tej pozycji nie poznać. 3/5 "Miasto niepokoju" Dennis Lehane Lehane po raz kolejny nie zawodzi. W "Mieście Niepokoju" odchodzi nieco od kryminalno - sensacyjnych korzeni swojej twórczości, skupiając się tym razem jeszcze mocniej (na i tak silnie akcentowanych we wcześniejszych powieściach) motywach obyczajowych, społecznych, tudzież politycznych. Lehane jest mistrzem budowania napięcia i sprawiania, że czytelnik w trakcie lektury lawiruje na emocjonalnej huśtawce, między uczuciami szoku, wzruszenia i - często - oburzenia. Kilka scen tej książki to prawdziwe perełki - autor kreśli je tak obrazo, silnie nacechowawszy emocjami, że stają przed oczyma niczym wybitne, na długi czas pozostające w pamięci sekwencje filmowe. Książka zdecydowanie warta przeczytania! 4/5 "Viriconium" Michael John Harrison Rzadko trafiam na książkę, która wywołuje u mnie uczucie irytacji i z każdym kolejnym zdaniem wzmaga ochotę na odłożenie jej na czas nieokreślony, z dużą dozą prawdopodobieństwa niewrócenia do niej w ogóle. Takie jest właśnie "Viriconium". Sądzę, że jest to wysublimowana lektura dla większego niż ja "smakosza", stawiającego formę wyżej niż treść. Ja jestem bardziej zwolennikiem złotego środka, i niestety tylko w jednej z nowel w tym zbiorze, to jest w "Pastelowym mieście", udało się autorowi trafić w mój gust. Brnięcie przez resztę tego "intelektualnego labiryntu" było, niestety, drogą przez mękę, na końcu której czekała mnie sroga, w starciu z "Viriconium", przegrana. Może rozpatrywana w kategoriach Sztuki, przez duże "S" książka ta zasługuje na gwiazdek nie tylko pięć, ale i dziesięć, ale ja rozumem tego okiełznać nie potrafiłem, więc oceniłem tak, jak widać. 2/5 "Srebrne krzesło" Clive Staples Lewis Sporo czasu upłynęło od ostatniego przeczytania całości cyklu narnijskiego i w pamięci ciągle miałem za niepodważalny fakt, że "Podróż Wędrowca Do Świtu" jest częścią tegoż cyklu najlepszą. Ponowne zapoznanie się ze "Srebrnym krzesłem" doprowadziło do rewizji tego przekonania. Ta część książki wypada dużo lepiej pod wieloma względami. Najważniejsze z nich to kapitalne pomysły na kolejne lokacje Narnii, które eksplorują bohaterowie, oraz niesamowity comic relief w postaci wiecznie narzekającego Błotosmętka, który moim skromnym zdaniem bije na głowę nawet samego Ryczypiska. Narzekanie na wtórność, patos, czy nieledwie nie ukrywane, czasem nadęte moralizatorstwo, nie wchodzi w grę, bo czy dorosłej osobie wypada pod tym kątem oceniać historię skierowaną do młodego czytelnika? Jakby naiwną i prostą ta opowieść nie była, nie ujmuje jej to piękna, lekkości i przyjemności, jaką sprawia obcowanie z lekturą - a i nutka nostalgii, jaką przynosi też ma niebagatelne znaczenie... 4/5
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 31-03-2011, 02:17
Pora na czytelnicze podsumowanie miesiąca marca. Trochę się działo :)
"Morderca bez twarzy" Henning Mankell Wyjątkowo słaby początek serii kryminalnej, w którym kuleje niemal wszystko: od szytej grubymi nićmi i kompletnie nieciekawej intrygi, poprzez nieatrakcyjnego, wręcz antypatycznego głównego bohatera, po irytujący, przechodzący często w suchą relację styl. Drażniący jest również fakt, że na większość tropów stróże szwedzkiego prawa wpadają kompletnym przypadkiem, co może jest bardzo życiowym ukazaniem procesów śledczych, jakkolwiek z punktu widzenia czytelnika - żądnego błyskotliwego i zaskakującego dochodzenia - muszę powiedzieć, że jest to zabieg w pełni chybiony. Oczywiście, jak to w szwedzkiej powieści detektywistycznej nierzadko bywa, tak i tu nie obyło się bez dorzucenia publicystycznego ziarenka dziegciu do i tak już raczej mało smacznej, kryminalnej potrawki... O dziwo, czyta się jednak "Mordercę bez twarzy" wyjątkowo lekko, co jest pewnie zasługą tego, że autor raczej nie owija w bawełnę, nie bawi się w opisy i dość szybko przechodzi z jednej lokacji, do kolejnej, od tropu do tropu. Polecić, nie polecę, jednak po kolejne części sięgnę, bo chciałbym się przekonać, czemuż to seria z Kurtem Wallanderem w godle jest tak bardzo i często rekomendowana. 2/5 "Wyprawa łowcy" Daniel Abraham, George R. R. Martin, Gardner Dozois Znakomita powieść fantastyczno - przygodowa z wyrazistym antybohaterem w roli głównej. Wartko tocząca się akcja nie przyćmiewa jednak głębszych podtekstów natury filozoficznej i psychologicznej, które wprowadzone zostają w treść sprawnie i bez zadęcia. Sama fabuła i klimat przywodzą na myśl film "Mój własny wróg" z 1985 roku, z Dennisem Quaidem w roli głównej. "Wyprawa łowcy" niesie w sobie również spory potencjał filmowy... Ponadto książka jest zadziwiająco spójna, jak na powieść pisaną przez trójkę pisarzy i absolutnie nie czuć w niej ciężaru trzydziestu lat, na przestrzeni których powstawała. Opisany na końcu proces jej powstawania, i udzielone przez poszczególnych autorów wywiady, dobitnie pokazują, że czasem - choć zdarza się to rzadko - "co trzy głowy to nie jedna". 4/5 "Inne pieśni" Jacek Dukaj Mój pierwszy Dukaj i choćby ów nic więcej nie napisał - a wiadomo, że napisał - a ja nic innego bym, oprócz "Innych pieśni" nie przeczytał (takiej możliwości jednak w ogóle pod uwagę nie biorę), to i tak tą jedną powieścią zaskarbił sobie u mnie miano króla polskiej fantastyki. Pochwały, które spłynęły z moich ust pod adresem wcześniej znanych mi - dobrych - polskich fantastów na chwilę obecną mocno się zdezawuowały. Owszem, były zasłużone, ale król jest jeden, a pozostali mogą od dziś nosić tytuł, co najwyżej pomniejszych książąt i królewiąt... "Inne pieśni" - powieść na światowym poziomie, dziwnym trafem nie przełożona dotąd na języki obce (a może o czymś mi nie wiadomo?). Wymykająca się wszelkim formom, doskonale zaplanowana, przemyślana. Świat niby alternatywny, ale więcej tu kreacji, niż re-kreacji. Świat ów się odkrywa, chłonie, zdanie po zdaniu - wszystko tu jest nowe: kultura, polityka, geografia, bestiarium, fizyka, historia - wszystko zaplanowane od nowa, z wielkim kunsztem i finezją. A na dokładkę wciągająca i zaskakująca historia - całość sprawia, że od książki nie sposób się oderwać i z żalem się ją odkłada po ukończeniu. Chciałoby się więcej, i więcej... 5/5 "Księga jesiennych demonów" Jarosław Grzędowicz Ciekawy zbiór niebanalnych opowiadań z pogranicza horroru i fantasy. Świetny, dojrzały styl narracji, doskonale odmalowane tło poszczególnych historii, ich nietuzinkowy klimat i kilka celnych uwag dotyczących natury ludzkiej - to niepodważalne zalety "Księgi jesiennych demonów". Wada, w zasadzie jedna, ale dotycząca niemal wszystkich - z wyjątkiem "Klubu absolutnej karty kredytowej" - opowiadań. Puentujące je - mające pewnie zaskakiwać - zakończenia w sposób dość brutalny niszczą świetną aurę i klimat pryska niby bańka mydlana. Forma tego zabiegu szczególnie uwypukla się w "Czarnych motylach", które prosi się o nastrojowe domknięcie, a zamiast tego otrzymujemy nieznośnego "diabełka z pudełka". Nie znam się zbyt dobrze na rodzimym, współczesnym horrorze, ale wydaje mi się, że Grzędowicz może być obecnie przedstawicielem pierwszej ligi, jeśli chodzi o ten gatunek w Polsce. W każdym bądź razie, jego twórczość podoba mi się bardziej niż dokonania Orbitowskiego... 3/5 "Rozpoznanie wzorca" William Gibson Zręcznie napisany thriller, o raczej umiarkowanym tempie akcji, aczkolwiek z kilkoma zaskakującymi zwrotami akcji po drodze do mocno rozczarowującego finału. Oś intrygi, o ile można w tym wypadku tak to nazwać, zdaje się prowadzić ku rozwikłaniu co najmniej jednej wielkiej tajemnicy, która ostatecznie okazuje się być raczej malutkim sekretem, o którym (prawie) wszyscy wiedzą - wykluczając główną bohaterkę. Bohaterka owa - o dziwo - nie jest hakerem, czy innym geniuszem cyberprzestrzeni i wie o komputerach mniej więcej tyle, co ja. Co w pewnym sensie zaskakuje, biorąc pod uwagę to, co generalnie sądzi się o twórczości Gibsona. Podsumowując, duże plusy za udatnie poprowadzoną akcję, ciekawie nakreślonych bohaterów i pierwszorzędną narrację i jeden przeogromny minus za zakończenie opowieści. 3/5 "Miasta pod skałą" Marek S. Huberath Niepokojąco sugestywna, przepełniona biblijnymi nawiązaniami i apokryficznymi parafrazami wizja piekielnych zaświatów. Nie sposób odgadnąć wszelkich odniesień, które autor wplótł w niezwykle interesującą, choć niepozbawioną fabularnych mielizn historię. Zresztą, cytując autora: "(...) analogie można znajdować w nieskończoność. Jednak to strata czasu, bo nie da się orzec, które z nich są istotne". Wiąże się z tym, bodajże najbardziej rzucająca się w oczy wada "Miast pod skałą" - często zdaje się, że pewne idee, czy pomysły na rozwój fabuły pojawiały się w głowie pisarza znienacka, i autor uznawał je za na tyle dobre, iż nie dbał o to, by współgrały pod kątem logiki opowieści z tym, co napisał wcześniej. O ile na początku współgra to z onirycznym klimatem, to w późniejszej części historii bywa raczej irytujące. Ponadto czasem w oczy rażą dość błahe błędy językowe, typu "...wskoczył na kark, i zaczął kąsać jego kark do krwi". Mimo wszystko, "Miasta pod skałą" to jedna z najlepszych polskich książek fantastycznych, jakie czytałem, i zdecydowanie warta uwagi, choćby ze względu na nietypową dla gatunku tematykę. 3/5 "Księżycowy pałac" Paul Auster Przejmująca historia trojga ludzi, których losy splatają się (i rozplatają) w dość niezwykłych okolicznościach. Świetnie spisana powieść obyczajowa, która potrafi niejednokrotnie poruszyć, zmusić do zastanowienia się nad przyczynowością i skutkami naszych decyzji i wielkiej roli przypadku w życiu. Autor nie stosuje łatwych i banalnych chwytów a wiele wątków, których rozwiązanie zdawało się zmierzać w dość oczywistych kierunkach, znajduje tu zdecydowanie zaskakujące zakończenie. Choć zbiegi okoliczności, których doświadczają bohaterowie z pozoru wydają się dość nierealne, to i tak jedna z najbardziej życiowych książek, jakie dane mi było przeczytać. Czuję się zachęcony do sięgnięcia po inne pozycje autora a "Księżycowy pałac" zdecydowanie polecam! 4/5 "Siedemdziesiąt dwie litery" Ted Chiang Znakomity zbiór opowiadań. W zasadzie ciężko mi orzec, które z zawartych w tomie jest lepsze, a które gorsze - każde rozpisane jest na innej płaszczyźnie, w innym stylu i eksploruje inny aspekt szeroko rozumianej fantastyki naukowej, i dziwnym zbiegiem okoliczności każde z nich trafiło w mój gust, oraz doskonale wpasowało się w spektrum moich zainteresowań. Nie można jednak przy tym nie wyróżnić doskonałego opowiadania tytułowego, oraz niezmiernie interesującej, a przy tym wzruszającej "Historii twojego życia" i stylizowanej na arabeskę opowieści o paradoksach związanych z podróżami w czasie, zatytułowanej "Kupiec i wrota alchemika". Podsumowując: zbiorem niniejszym Ted Chiang zaskarbił sobie mój wielki szacunek i zyskał tytuł najlepszego obecnie twórcy krótkich form fantastycznych. 4/5 "Jonathan Strange i pan Norrell." Tom 1 Susanna Clarke Pierwszy tom tej sympatycznej, stylizowanej na osiemnastowieczną gawędę, osadzonej w alternatywnej rzeczywistości opowieści, daje zaledwie przedsmak tego, co z pewnością czeka czytelnika w pozostałych dwóch woluminach. Polskie wydanie "Johathana Strange i pana Norella" jest nieco krzywdzące, bowiem tom ów nosi wszelkie cechy wprowadzenia do szerzej rozpisanej historii, co owocuje tym, że naprawdę ciekawie rzeczy zaczynają się dziać dosłownie na kilka stron przed zakończeniem tej części. Ta "próbka" jednak wystarczy, by docenić pomysłowość pisarki, oraz jej znakomity, zapożyczony od osiemnastowiecznych twórców, styl. Jest w tym zręczna do tego stopnia, że gdybym nie wiedział, że jest pisarką współczesną, z pewnością dałbym się nabrać... A co do fabuły, to najlepszym podsumowaniem będzie chyba postawienie pytania: co otrzymalibyśmy ze skrzyżowania twórczości Terry'ego Pratchetta, Karola Dickensa z niemałą dozą Jane Austin? Odpowiedź brzmi: powieść pani Clarke, pod tytułem "Jonathan Strange i pan Norell". Wszystkim miłośnikom wyżej wymienionych nie wypada tej pozycji nie poznać. 3/5 "Miasto niepokoju" Dennis Lehane Lehane po raz kolejny nie zawodzi. W "Mieście Niepokoju" odchodzi nieco od kryminalno - sensacyjnych korzeni swojej twórczości, skupiając się tym razem jeszcze mocniej (na i tak silnie akcentowanych we wcześniejszych powieściach) motywach obyczajowych, społecznych, tudzież politycznych. Lehane jest mistrzem budowania napięcia i sprawiania, że czytelnik w trakcie lektury lawiruje na emocjonalnej huśtawce, między uczuciami szoku, wzruszenia i - często - oburzenia. Kilka scen tej książki to prawdziwe perełki - autor kreśli je tak obrazo, silnie nacechowawszy emocjami, że stają przed oczyma niczym wybitne, na długi czas pozostające w pamięci sekwencje filmowe. Książka zdecydowanie warta przeczytania! 4/5 "Viriconium" Michael John Harrison Rzadko trafiam na książkę, która wywołuje u mnie uczucie irytacji i z każdym kolejnym zdaniem wzmaga ochotę na odłożenie jej na czas nieokreślony, z dużą dozą prawdopodobieństwa niewrócenia do niej w ogóle. Takie jest właśnie "Viriconium". Sądzę, że jest to wysublimowana lektura dla większego niż ja "smakosza", stawiającego formę wyżej niż treść. Ja jestem bardziej zwolennikiem złotego środka, i niestety tylko w jednej z nowel w tym zbiorze, to jest w "Pastelowym mieście", udało się autorowi trafić w mój gust. Brnięcie przez resztę tego "intelektualnego labiryntu" było, niestety, drogą przez mękę, na końcu której czekała mnie sroga, w starciu z "Viriconium", przegrana. Może rozpatrywana w kategoriach Sztuki, przez duże "S" książka ta zasługuje na gwiazdek nie tylko pięć, ale i dziesięć, ale ja rozumem tego okiełznać nie potrafiłem, więc oceniłem tak, jak widać. 2/5 "Srebrne krzesło" Clive Staples Lewis Sporo czasu upłynęło od ostatniego przeczytania całości cyklu narnijskiego i w pamięci ciągle miałem za niepodważalny fakt, że "Podróż Wędrowca Do Świtu" jest częścią tegoż cyklu najlepszą. Ponowne zapoznanie się ze "Srebrnym krzesłem" doprowadziło do rewizji tego przekonania. Ta część książki wypada dużo lepiej pod wieloma względami. Najważniejsze z nich to kapitalne pomysły na kolejne lokacje Narnii, które eksplorują bohaterowie, oraz niesamowity comic relief w postaci wiecznie narzekającego Błotosmętka, który moim skromnym zdaniem bije na głowę nawet samego Ryczypiska. Narzekanie na wtórność, patos, czy nieledwie nie ukrywane, czasem nadęte moralizatorstwo, nie wchodzi w grę, bo czy dorosłej osobie wypada pod tym kątem oceniać historię skierowaną do młodego czytelnika? Jakby naiwną i prostą ta opowieść nie była, nie ujmuje jej to piękna, lekkości i przyjemności, jaką sprawia obcowanie z lekturą - a i nutka nostalgii, jaką przynosi też ma niebagatelne znaczenie... 4/5
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 31-03-2011, 02:26 Cytat:"Miasta pod skałą" Polecam zwłaszcza Gniazdo Światów tegoż autora. 31-03-2011, 02:52
W najbliższych planach mam nowe "Vatran Auraio" Huberatha (chcę zobaczyć, jakie zaszły zmiany w jego stylu w odstępie kilku lat), ale oczywiście biorę pod uwagę pozostałe powieści, z wyżej wymienioną włącznie.
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 31-03-2011, 03:01
a propos Rozpoznania wzorca: tlumaczenie polskie jest do dupy - p. pawel korombel wydaje sie znajomy koledze military'emu, ktory slusznie dal mu lanie za tlumaczenie kinga.
Jonathan Strange & pan Norrell - polskie wydanie, sugerujace trylogie, a nie jedna, trzytomowa powiesc, owszem, jest krzywdzace. dla mnie rewelacja, najwieksze tematy podjete nieco w stylu 'powiesci wiktorianskiej a la john fowles' :) ale fakt, tom pierwszy to zaledwie preludium.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
31-03-2011, 11:13 Artemis napisał(a):Rozpoznania wzorca: tlumaczenie polskie jest do dupy - p. pawel korombel Fakt, jak zobaczyłem to nazwisko, to entuzjazm kierujący mnie ku sięgnięciu po tą książkę trochę osłabł. Jakoś jednak przebrnąłem, chociaż przyznać muszę, że niemało tam było językowych łamańców. A to, czego nie umiał / nie chciało mu się przetłumaczyć ładował w przypisy :)
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 31-03-2011, 12:17
Srebrne Krzesło najlepsze? Top 3, ale jak dla mnie zamiata najbardziej ostatni tom (może dlatego że ostatnio go sobie odświeżyłem), potem Koń i jego chłopiec i na końcu Srebrne Krzesło. Szkoda że Narnia doczekała się takich słabych ekranizacji, bo to naprawdę świetne książki.
31-03-2011, 16:10
Odświeżam sobie tą serię po kolei, więc niewykluczone, że jeszcze zmienię zdanie, co do tego, który tom zasługuje na miano najlepszego... Póki co, jest to "Srebrne krzeslo", aczkolwiek jestem w trakcie czytania "Konia i jego chłopca" i już nabieram przekonania, że jest to część nieco lepsza.
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 31-03-2011, 18:49
Jako, że w tempie, acz z siłą Sibiriakowa przebijam się od kilku dni przez dukajowy "Lód", tym razem nieco mniejsza porcja tego, co się w kwietniu udało przeczytać:
"Pod skórą" Michel Faber Problem z opiniowaniem tej książki jest taki, że ciężko powiedzieć o niej cokolwiek, co nie zdradziłoby pewnych wątków fabuły, które w większości stanowią o dużej wartości "Pod skórą". Ograniczę się więc do opisania uczuć, jakie wywołuje - powieść ze wszech miar nowatorska, trudna do zakwalifikowania a jednocześnie ciekawa, poruszająca i mądra. Na dobitkę w kluczowym momentach trzyma w napięciu, niczym rasowy thriller, czasem wznieca obrzydzenie, jak krwisty horror, wzbudza emocje na sposób dramatu, wywołuje smutek, melancholię i zmusza do myślenia. I to wszystko w jednej książce, o której powiedzieć więcej nie mogę, by nie popsuć niespodzianki, jaką dla mnie samego było podejście do niej w stylu "tabula rasa". Dawno już się tak nie cieszyłem, że z nawyku nie czytam blurbów - ta książka zasługuje na to, żeby o niej nic nie wiedzieć przed przeczytaniem, i na to, by koniecznie ją przeczytać. Jednym słowem - rewelacja! Ocena: 4/5 "Szklany dom" Charles Stross Rewelacyjna wizja przyszłości w połączeniu z zapierającym dech twardym science - fiction. Odniosłem wrażenie, że powieść jest dużo bardziej dynamiczna od "Accelerando" (o ile się nie mylę akcja osadzona jest w tym samym uniwersum) i nieco mniej chaotyczna. "Szklany dom" to mistrzowskie połączenie niebanalnych koncepcji futurologicznych z tak porywającą fabułą, że dosłownie niepodobna oderwać się od lektury - Stross po prostu zniewala "Szklanym domem". Jednak, aby być sprawiedliwym, trzeba dodać, że element antyutopii wypadł tu troszkę sztampowo i autor nic nowego w kwestii krytyki totalitaryzmu i fundamentalizmu przed czytelnikiem nie odkrywa. Jakkolwiek jest to tylko jeden wątek tej złożonej i porywającej opowieści, więc generalnie nie uznaję go za jakieś znaczące względem całości uchybienie. Polecam, i to bardzo polecam! Ocena 4/5 "Labirynt odbić" Siergiej Łukjanienko Wizja rzeczywistości wirtualnej przedstawiona w "Labiryncie odbić" nie zaskakuje oryginalnością - ot, kolejna porcja fantazji na temat tego, czym się stanie, lub raczej stać się może rozwijająca się dynamicznie sieć za lat kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt. To, co oryginalne w tej książce, niestety trąci myszką i wywołuje pobłażliwy uśmieszek na twarzy. Autor nieco w swej "prekognicji" rozminął się z tym, co nastąpiło w branży komputerowej kilka lat po napisaniu "Labiryntu luster" (wydanym w roku 1997). Wszystkie te wejścia i wyjścia w "wirtualność" i surfowanie po nieistniejących światach, za pomocą połączenia modemowego, z komputera Pentium, z kartą graficzną 2MB i 16MB RAM'u, oraz zatrzymanie rozwoju komputerowej rozrywki na kolejnych, wirtualnych wariantach gier Doom, czy Command & Conquer, są kompletnie anachroniczne w stosunku do świata VR przedstawionego w powieści. Z drugiej strony czyta się "Labirynt luster" lekko i przyjemnie. Wszyscy, którym przypadł do gustu niepowtarzalny - nacechowany w równym stopniu pełną trafionych refleksji powagą, co błyskotliwym humorem - styl twórcy "Nocnego Patrolu" poczują się jak w domu. Historia nie jest może zbyt złożona, ale nie zabrakło w niej miejsca na kilka efektownych zwrotów akcji i niedopowiedzeń a także ciekawych nawiązań do dorobku innych pisarzy literatury fantasy i nie tylko. Cóż, polecam... Ocena 3/5 "Nova swing" Michael John Harrison Jako ogólnikowe podsumowanie powieści "Nova Swing" może posłużyć tytuł jej siódmego rozdziału, mianowicie "Kosmos w stylu noir". Jest to oczywiście punkt wyjścia dla tej bogatej w metafory, poetyckiej i - jak to u Harrisona - skomplikowanej, acz nie tak trudnej w odbiorze, jak wcześniejsze "Viriconium", powieści science - fiction. Świeżo po przeczytaniu ciężko o jednoznaczne interpretacje i sadzę, że trzeba dać sobie trochę czasu, aby pozwolić sobie na konkretniejsze refleksje. Tymczasem jednak powiedzieć mogę, że książka wciąga, urzeka zawikłanym klimatem, który pozostaje w stanie równowagi z interesującą i odkrywaną stopniowo historią. Dlatego, podobało mi się dużo bardziej niż wspomniane wcześniej "Viriconium" a tym samym "Novę Swing" (bardziej) polecam! Ocena 3/5 "Los utracony" Imre Kertész Solidna porcja literatury obozowej w dość niecodziennym ujęciu, nienastawionym na szokowanie widza okrucieństwem i odwoływania się jedynie do "koszmaru" niemieckich Konzentrationslagers a jednocześnie wzruszająca historia, opowiedziana w sposób bezpretensjonalny, z zamierzoną miejscami naiwnością i spuentowana w raczej nieoczekiwany, dający do myślenia sposób. Zdecydowanie świeże, pozbawione patosu - a wręcz go w tej materii piętnujące - spojrzenie na kwestię holokaustu. Polecam gorąco! Ocena 4/5 "Koń i jego chłopiec" Clive Staples Lewis Nie mam serca, żeby ocenić książki tej serii tak, jak mi podpowiada mój spaczony dorosłością rozum. Gdybym miał słuchać głosu rozsądku, na wiele rzeczy bym ponarzekał. A to na wtórność (chociaż w przypadku tej części mamy pewne odstępstwo od schematu - tu główny bohater jest "obywatelem" magicznego królestwa, a nie gościem z naszego świata), a to na dziwny koncept z dorastaniem Łucji, Zuzanny, Edmunda i Piotra w Narnii i późniejszym ich powrotem do dzieciństwa, kiedy przechodzą przez drzwi szafy na "naszą" stronę. Przecież z takim dorastaniem wiąże się tak wiele implikacji, że nie sposób objąć rozumem to, jak oni mogli później żyć, jako dzieci... Oczywiście, dziecięcy czytelnicy nie zadają sobie trudu, by roztrząsać tego typu kwestie. Dla nich "Chłopiec i jego koń" to z pewnością kolejna piękna, pouczająca i - oczywiście - magiczna podróż do świata, gdzie dobro zawsze zwycięża i zostaje sowicie wynagrodzone, co najmniej ręką księżniczki i królestwem na własność. Takich książek z pewnością dzisiaj się nie pisze i bardzo, ale to bardzo ich brakuje. Ocena 4/5 "Krwawy południk" Cormac McCarthy Stwierdzenie, że w "Krwawym południku" McCarthy zerwał z "romantycznym wizerunkiem Dzikiego Zachodu" może zabrzmieć, jak truizm i wyświechtany już dzisiaj frazes, jakkolwiek taka właśnie jest ta powieść. Podróż z kompanią Glantona przez odległe rubieże Meksyku przypomina niemalże wyprawę na zapomnianą i wpół wymarłą planetę, gdzie "ludzi" definiują jedynie głębsze stopnie zła i podłości. McCarthy w tej książce wszedł na zupełnie nowy poziom w nakreślaniu tego, jak głębokie są pokłady ludzkiego okrucieństwa i zezwierzęcenia, tam gdzie nie sięga prawo, czy raczej gdzie prawo w ogóle jest pojęciem nierealnym, wręcz abstrakcyjnym. Bardzo dobra książka, wielka literatura, ze znakomicie nakreślonymi, nietuzinkowymi postaciami (Sędzia Holden, Glanton) niepozostawiająca czytelnika obojętnym a do tego okrutnie wręcz przygnębiająca. Powiedziałbym - tylko dla czytelników o mocnych nerwach. Ocena: 5/5 "Ostatni rejs Fevre Dream" George R. R. Martin Nie pozbawiona swoistego uroku, choć nie nazbyt "odkrywcza" opowieść o wampirach, która rozczarowuje na jednej tylko płaszczyźnie - po prostu, nie sprawdza się jako horror. Oczekiwałem większego natężenia grozy, który w połączeniu z motywem pływającego po wielkiej Missisipi parowca - a zatem potencjalne ofiary wampirów pozbawione byłyby możliwości szybkiego ratunku - dałoby naprawdę niesamowity klimat. Tymczasem, Martin swoją genezą wampiryzmu odziera w pewnym stopniu "lud nocy" z ich złowrogiej natury i najbardziej cierpi na tym atmosfera dalszej - od momentu ujawnienia pewnych "prawd" - opowieści. "Ostatni rejs Fevre Dream" nadal pozostaje klimatyczną historią, choć bardziej zorientowaną na oddanie ducha czasów, kiedy na Missisipi królowały wielkie parowce a każdy rejs był niczym wielka, wspaniała przygoda. I taka właśnie jest ta książka - dobra, zgrabnie napisana i zajmująca powieść przygodowa, z wampirami w tle, będąca jednocześnie hołdem dla epoki silnika parowego i ludzi rzeki... Ocena: 3/5
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 30-04-2011, 21:40
Czwarty raz sięgam po "The Shining" Kinga.
Stefan u mnie na półkach rządzi i dzieli. Wydanie "Lśnienia", jakie w tej chwili poczytuję, jest pierwszą książką Króla Stefana, jaką nabyłem. Już ma pożółkłe kartki, nietypową czcionkę, wydały ją Iskry, rocznik 91, a tytuł oryginalny przetłumaczono na "Jasność". Radocha z lektury jak fiks :) Kiedyś miałem fazę złożoną z dwóch autorów: King I David Lodge. Na zmianę, wężykiem. Dorwałem również ostatecznie "Frank Zappa - takiego mnie nie znacie" w twardej oprawie, a w niej wszystko, co o Zappie (nie tylko o jego muzyce) wiedzieć powinniśmy, jak np. to, że był, co sam określił, "praktycznym konserwatystą", anty-socjalistą, konstytucjonalistą i gorącym przeciwnikiem religii. I to wszystko w epoce hippisów.
Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.
27-05-2011, 21:22 Kilka książek wartych poznania i kilka nie wartych, które miałem przyjemność - albo i nie - przeczytać w miesiącu maju:
![]() Retrospektywa (tom: 3). Wędrowny rycerz by George R. R. Martin Tom wieńczący "Retrospektywy" Martina jest jednocześnie zbiorem najlepszym. Pisarz pokazuje - po raz kolejny - że doskonale radzi sobie na wielu "platformach" gatunkowych, a czytelnik dowiaduje się, że opinia o nim, jako twórcy jedynie fantasy jest zdecydowanie myląca. W zasadzie tylko dwa opowiadania wypadły tutaj nieco słabiej - "Szklany kwiat" to historia dość zagmatwana, niepozbawiona pewnej poetyki, ale jednocześnie nieciekawa, natomiast "Portret jego dzieci" kojarzył się nieodparcie z co słabszymi dokonaniami Kinga, jednocześnie w oparciu o pomysł mało świeży, względnie niezajmujący. Z pozostałych, na pierwsze miejsce wysuwa się, oczywiście, osadzone w świecie "Pieśni Lodu i Ognia" opowiadanie tytułowe zbioru, w którym Martin zawarł wszystko to, za co czytelnicy cenią sobie sagę - ciekawą fabułę, nietuzinkowe postaci i liczne zwroty akcji. Fani "opowieści obrazkowych", a zwłaszcza komiksu "Watchmen" - powstałego równolegle ze startem cyklu "Wild Cards" - z pewnością docenią niebanalne opowiadania o superbohaterach, którzy żyją w świecie nie tak zupełnie różnym od tego, jaki znamy. Świetnym zabiegiem, a jednocześnie ciekawym "smaczkiem" jest nowe ujęcie historycznej opowieści z pierwszego tomu "Retrospektywy", nawiązującej do upadku twierdzy Sveaborg, któremu tym razem próbuje się zapobiec wykorzystując możliwość podróży w czasie. Brakowało mi troszkę esejów, dotyczących powstawania i historii poszczególnych opowiadań. W tym woluminie znalazły się tylko dwa, a zważywszy na to, że Martin w równym stopniu potrafi zainteresować faktem, jak fikcją, czułem lekki niedosyt tego elementu. Podsumowując, świetny, zróżnicowany tematycznie i gatunkowo, jednocześnie wyrównany pod względem poziomu zbiór. Polecam. Ocena: 4/5 ![]() Światło by M. John Harrison Kolejna dawka zagmatwanego do granic przyzwoitości science - fiction, w której przyjemność z obcowania z lekturą bywa rzadkością, za to pytanie: "o co tu, do cholery chodzi?" pojawia się we wszystkich czternastu wymiarach z częstotliwością piętnastu razy na dwanaście nanosekund. Sporym zaskoczeniem było to, że akcja tej i nowszej "Novy Swing" toczy się w tym samym uniwersum, co w pewnym sensie ułatwia obcowanie ze "Światłem" - książką łatwiejszą w odbiorze ...moreKolejna dawka zagmatwanego do granic przyzwoitości science - fiction, w której przyjemność z obcowania z lekturą bywa rzadkością, za to pytanie: "o co tu, do cholery chodzi?" pojawia się we wszystkich czternastu wymiarach z częstotliwością piętnastu razy na dwanaście nanosekund. Sporym zaskoczeniem było to, że akcja tej i nowszej "Novy Swing" toczy się w tym samym uniwersum, co w pewnym sensie ułatwia obcowanie ze "Światłem" - książką łatwiejszą w odbiorze od "Viricionium", acz trudniejszą od "Novy Swing". Fabularnie jest jakby gorzej, niż w najnowszej książce, za to finał zdecydowanie ciekawszy i lepiej domknięty. Jeśli chodzi o zalety "Światła", to cieszę się, że powieść liczyła sobie stron niespełna trzysta, bowiem podwójnej dawki tego karkołomnego słowotoku Harrisona mógłbym tym razem nie zdzierżyć. Intelektualnym masochistom, polecam. Reszta niech trzyma się od "Światła" z daleka! Ocena: 2/5 ![]() Księżniczka z lodu (Patrik Hedström #1) by Camilla Läckberg Kompletnie nieangażujący, szablonowy kryminał, z nakreślonymi grubą kreską, jednowymiarowymi postaciami, średnio interesującą sprawą i zupełnie niepochłaniającym śledztwem. Autorka nazbyt często popada w manierę rozpisywania się na temat wątków, które z głównym śledztwem nic wspólnego nie mają a same w sobie są mało frapujące i często żenujące - jak chociażby sercowe rozterki Eriki Falck i wiecznie czerwieniącego się policjanta Patrika. Może nie mieszczę się w grupie docelowej tego podgatunku kryminału (romansu kryminalnego?) i to, co mnie razi, w oczach przedstawicielek płci pięknej wypada dużo lepiej i bywa ciekawe. Ja, jednakowoż nie rozumiem fenomenu Camilli Läckberg, aczkolwiek sięgnięcia po jej - podobno - opus magnum, jakim jest "Kaznodzieja" nie wykluczam... Ocena: 1/5 ![]() Kronika ptaka nakręcacza by Haruki Murakami To, bodajże moje pierwsze "starcie" z przedstawicielem nurtu literatury, zwanym realizmem magicznym i od razu z tego miejsca pragnę powiedzieć, że jeśli to, z czym miałem nadzwyczajną przyjemność obcować w trakcie lektury "Kroniki ptaka nakręcacza" jest reprezentatywnym dla prądu owego tworem, to ja czym prędzej zabieram się za głębsze poznawanie tegoż. Jest to także mój pierwszy Murakami, a już skłonny jestem dodać autora do moich ulubionych - "...ptakiem nakręcaczem" zaskarbił sobie mój wielki szacunek i niemałą sympatię. Długo by wymieniać plusy tej wielowątkowej, złożonej i, co najważniejsze, świetnie się czytającej powieści. Ja skoncentruję się na dwóch. Przede wszystkim główny bohater i narrator, choć jest, jakby nie było, przedstawicielem kultury dla nas egzotycznej, to jednocześnie w jakiś przewrotny sposób jest to postać uniwersalna, której spostrzeżenia, refleksje i sposoby działania są czytelne, logiczne i do tego w jakiś sposób szczególnie dla mnie bliskie, do tego stopnia, że nieomal osobiście przeżywałem jego przypadki, zarówno te dziwne, oniryczne, tajemnicze, jak i zwykłe rozterki i życiowe problemy. Po drugie, "Kronika ptaka nakręcacza" chociaż jest książką o wielu różnych walorach, jest niesamowita również z powodu tego, że czytelnik w żadnej mierze nie jest w stanie przewidzieć, jak potoczy się fabuła, ba, ciężko nawet domyślić się, co stanie się za kilka stron, czy już na następnej kartce. "...ptak nakręcacz" to istny labirynt odniesień, znaczeń i zwrotów fabularnych, zaplanowany po mistrzowsku, i genialnie spisany. Cudna, ciekawa, nietuzinkowa i arcywciągająca książka! Ocena: 4/5 ![]() Wiek żelaza by J.M. Coetzee Książka piękna, a jednocześnie przygnębiająca i wstrząsająca. Nie znam drugiego takiego autora, który w tak nietuzinkowy sposób potrafiłby oddać spektrum uczuć człowieka, którego na równi z wydanym przez los wyrokiem śmierci, gnębi samotność, męczy nostalgia, paraliżuje strach przed pogrążoną w odmętach szaleństwa rzeczywistością. Coetzee jest mistrzem - wzrusza, zmusza do zastanowienia, o tym dokąd zmierzamy i ile naprawdę warte jest nasze życie. I nad tym, co może czekać nas u progu śmierci. "Wiek żelaza" to po prostu wspaniała i mądra książka. Ocena: 4/5 ![]() Miasto i miasto by China Miéville Przyzwoity, acz niepowalający kryminał, którego niewątpliwą zaletą jest osadzenie akcji na ciekawym a przy tym dość karkołomnym koncepcie, który nawet po skończeniu lektury było mi równie trudno okiełznać, niczym wzmiankowane w "Ślepowidzeniu" Wattsa, przednią i tylną ścianę kostki Neckera, jednocześnie. Fabularnie poprawnie, jakkolwiek "scenariusz" nie nazbyt zaskakujący a zakończenie mocno średnie. Bohaterowie, cóż, w drugiej połowie książki pojawia się pomocnik protagonisty, który - używając terminologii filmowej - zawłaszcza sympatię czytelnika do tego stopnia, że z żalem rozstaje się z nim w trzeciej partii książki. Podsumowując, książka dobra, czerpiąca z wzorców które lubię i autorów, których poważam, ale nie wnosząca (poza koncepcją dwóch, nałożonych na siebie miast) niczego nowego do gatunków, z których poszczególne jej elementy się wywodzą. Lektura nie najgorsza, ale jest to zdecydowanie najsłabszy Miéville, jakiego dane mi było czytać. Ocena: 3/5 ![]() Vatran Auraio by Marek S. Huberath Dwojakiej natury problem popsuł mi przyjemność obcowania z "Vatran Auraio". Po pierwsze, Huberath zbudował wyjątkowo nieinteresującą fabułę na naprawdę dobrej fasadzie wyimaginowanego przez siebie świata. A po drugie, przez namolne szpikowanie swoich opowieści zwrotami w nieznanych, obcych, czy wymyślonych językach utrudnił wczucie się i zrozumienie reguł rządzących tym uniwersum. Nie mam nic przeciwko temu, by pisarze tworzyli neologizmy, ale chyba czymś niedobrym jest, jeśli czytelnik przez większość lektury zmuszony jest "odszyfrowywać", co postaci mówią, albo co autor opisuje w tym nieznanym, brzmiącym z rosyjska języku. Są tacy pisarze, którym operowanie nowomową wychodzi i nie zgrzyta to w tekście, jednak Huberath do nich nie należy i mu tej finezji naprawdę brakuje. Na plus zaliczam jednakowoż koncept świata i interesujących bohaterów, co może nie rekompensuje ogólnej nudy bijącej z głównej opowieści zbioru, ale w połączeniu z dwoma dodanymi, całkiem udanymi opowiadaniami, wystarczyło, bym podniósł ocenę o jedno oczko w górę. Ocena: 2/5 ![]() Ślepowidzenie by Peter Watts Bardzo dobra powieść science - fiction, bazująca - jak przedstawia nam Watts w przypisach - na solidnych hipotezach naukowych. Postawione tu tezy jednak w najmniejszym stopniu nie przyćmiewają interesującej i trzymającej w zgrabnie budowanym napięciu fabuły. Autor nie waha się sięgać w tym celu po sprawdzone środki, wykorzystując zarówno elementy klasycznej space opery, jak i tradycyjnej opowieści o duchach. "Ślepowidzenie" to jednak przede wszystkim świeże ujęcie zagadnienia "pierwszego kontaktu" z cywilizacją pozaziemską, mające podstawę w dostępnej obecnie wiedzy i najnowszych odkryciach nauki. Na wszystkich tych płaszczyznach Watts sprawdził się znakomicie. Ocena: 4/5 ![]() Lód by Jacek Dukaj Się przeczytało... Problem z ocenianiem arcydzieł jest taki, że ciężko znaleźć odpowiednie słowa, którymi godnie można by powieść taką pochwalić, nie popadając jednocześnie w banał, patos i nie powtarzając tego, co wielu innych wcześniej o niej pisało. Dlatego ograniczę się tylko do dwóch rzeczy. Po pierwsze, rzadkością są powieści, które chłonie się nie tylko dla treści, ale czerpie się niebywałą przyjemność z obcowania z formą - tu każde słowo jest na swoim miejscu i każde zdanie jest doskonale przemyślane. Nie śmiem tu nawet udawać, że zrozumiałem wszystkie idee, jakie autor w "Lodzie" forsuje, ale wiele z nich wręcz poraża oryginalnością i głębią. Po drugie, nadal nie mogę zrozumieć, jak to się stało, że pisarz tego kalibru nie jest publikowany na świecie, gdzie mógłby śmiało mierzyć się z wielkimi obecnie nazwiskami, nie tylko tymi z pola fantastyki. "Lód" powinien zostać wpisany na listę obowiązkowych lektur szkolnych, obok (albo w miejsce) Żeromskiego, na przykład, bo "Lód" to powieść fenomenalna a Dukaj to geniusz. Zamarzło! Ocena: 5/5
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 30-05-2011, 23:35 (30-05-2011, 23:35)BezcelowyAlbatros napisał(a): To, bodajże moje pierwsze "starcie" z przedstawicielem nurtu literatury, zwanym realizmem magicznym dość ciekawe starcie, tym bardziej, że nie sięgnąłeś jeszcze po innych reprezentantów realizmu magicznego, tych najsłynniejszych, południowoamerykańskich - Marqueza, Allende, Cortazara, Borgesa. Murakamiego czytałem swego czasu trochę ("Kroniki" rzeczywiście najlepsze, ale i "Norwegian Wood" dobre), ale to jakby inny typ magii od tego proponowanego choćby przez "100 lat samotności" - bardziej surrealistyczny, mocno zatopiony w japońskim kontekście. A "Lód" Dukaja zostawiam sobie na starość chyba. Patrzę na tę książkę i przeraża mnie ona. I tak ostatnio bardzo mało czytam, a jakbym miał się siłować z Dukajem jeszcze, to chyba z rok mi zleci :) 31-05-2011, 07:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-05-2011, 07:44 przez desjudi.)
Zanim sięgnąłem po Murakamiego, zarówno pojęcie "realizmu magicznego", jak i dokonania tego świetnego, japońskiego pisarza były dla mnie obce, ale po przeczytaniu "Kroniki..." za Chiny Ludowe (albo raczej, za Kraj Kwitnącej Wiśni) nie mogłem temu przylepić jakiejś łatki (bo czy to fantastyka, czy może współczesna baśń, a może jakaś schizofreniczna wizja?). Wiem, że niekoniecznie warto wszystko szufladkować, ale formuła tej powieści spodobała mi się na tyle, że z chęcią sięgnąłbym, po coś innego z tej półki. Murakami to dla mnie pewniak na przyszłość, ale myślałem o innych, w podobny sposób piszących autorach, i w ten sposób trafiłem na samo pojęcie realizmu magicznego... Z czasem na pewno sięgnę po wymienionych przez Ciebie gigantów, ale póki co wezmę się za kilka innych "próbek" Japończyka.
desjudi napisał(a):A "Lód" Dukaja zostawiam sobie na starość chyba. "Lód" jest jedną z tych wielkich (obiętościowo) książek, w których w trakcie lektury nie czuje się ciężaru tysiąca stron. Nie powiem, że czyta się łatwo, lekko i przyjemnie, ale książka jest tak strasznie angażująca, że chociaż brnie się przez nią to po pewnym czasie ze zdumieniem się stwierdza, że oto trzasnęło kolejnych sto, a może i dwieście stron. Polecam wcześniej niż na starość, bo to jedna z tych książek, za które warto poświęcić kilka "cieńszych", mniejszych i lżejszych. :)
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku" https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści 31-05-2011, 11:31 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-05-2011, 11:31 przez BezcelowyAlbatros.)
no zobaczymy. Dukaj jest cholernie trudny. Ta ekwilibrystyka słowna, ta nielinearność, ci przedziwni bohaterowie, niezwykłe tło... Czytałem "Inne pieśni" i "Czarne oceany" i wiem jedno: nie jestem w stanie ani ich streścić, ani się tak prosto zachwycić. Dukaj to odmienna kategoria pisarstwa, bo jest właśnie tak jak wspomniałeś: i treść, i forma są tu równoważne, doskonale się uzupełniające i podporządkowane jedna drugiej. Nie znam drugiego takiego pisarza. No może Pynchon przychodzi mi na myśl [ostatnio często Pynchon się pojawia, ki czort?!]
31-05-2011, 11:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-05-2011, 12:00 przez desjudi.)
Lód - Jacek Dukaj
Nie skończyłem, ale nie dlatego, że to słaba książka. Wręcz przeciwnie. Przy końcu zacząłem się gubić w ogromie wizji Dukaja i postanowiłem, że wrócę kiedy indziej, kiedy będę gotowy. Ogólnie to zgadzam się z Albatrosem. Kiedyś nie podobał mi się język Dukaja, ale to co zaprezentował w "Lodzie" jest znakomite. Czyta się ciężko, ale można się delektować każdym zdaniem. A jeżeli chodzi o fabułę, główny pomysł i te wszystkie filozoficzne dywagacje, to mogę powiedzieć szczerze, że to co zrozumiałem, coś we mnie zmieniło:) Arcydzieło. Co do Księżniczki z lodu, to przeczytałem trzy następne części oprócz tej i mogę powiedzieć, że podoba mi się ta seria. Czyta się lekko i przyjemnie, nie ma żadnych głupot, no i jak przystało na skandynawski kryminał, to sporo w tym obyczajowości:) I najważniejsze - zagadki są satysfakcjonujące. Jedyne zastrzeżenie to właśnie jednowymiarowi bohaterowie, ale mnie to specjalnie nie przeszkadza. Ślepowidzenie jest genialne:) Takie książki o obcych uwielbiam. A ostatnio przeczytałem: Modlitwa za Owena - John Irving - Moje pierwsze spotkanie z Irvingiem i na pewno nie ostatnie (teraz zabrałem się za "Świat według Garpa). Irving ma genialny styl - pisze o codzienności w taki sposób, że zwykłe, powszechne rzeczy jawią się jako coś fascynującego. Znowu arcydzieło (albo jestem niewymagający, ale trafiam na same arcydzieła:P ) i jedna z moich ulubionych książek. Lot nad kukułczym gniazdem - Ken Kesey - film jest świetny, ale książka podobała mi się bardziej z powodu narratora. W książce narratorem jest Wódz. Wódz także jest wariatem, więc rzeczywistość, którą opisuje, jest trochę inna i to robi wrażenie:) Cienka czerwona linia - James Jones - Myślałem, że to jeden z niewielu przykładów, kiedy film przewyższa książkowy pierwowzór, bo po prostu nigdy nie słyszałem o książce. Ale pomyliłem się. Jones tak sugestywnie opisuje wojnę i to co dzieje się w głowach żołnierzy, że czasem faktycznie zaczynałem się bać razem z nimi. Bardzo emocjonująca rzecz. Rzeźnia numer pięć - Kurt Vonnegut - Nie spodziewałem się takiej książki. Samej wojny i Drezna tu niewiele, ale ich widmo wisi nad całym życiem głównego bohatera. Pozornie niewidoczne, ale jednak je czuć. I jeszcze te podróże w czasie i zestawienie pojmowania rzeczywistości przez ludzi i tych kosmitów. Myszy i ludzie - John Steinbeck - Chciałem przeczytać od czasu, gdy Sawyer czytał to na plaży w "Zagubionych":) Niezwykle mądra i poruszająca książeczka (krótka jest). No i ten klimat Stanów Zjednoczonych - to lubię najbardziej. Zachwycony sięgnąłem po następną książkę Steinbecka - Grona gniewu. Nie zawiodłem się. Jedynie lekko przeszkadzała mi tendencyjność - my dobrzy (robotnicy), oni źli (kapitaliści). Ale tylko lekko:) Wielki marsz - Stephen King - Kinga uwielbiam i słyszałem, że to jedna z jego najlepszych książek. Na mnie wielkiego wrażenia nie zrobiła. Jest dobra i tyle. W napięciu nie trzyma, od razu wiedziałem kto wygra. Chłopcy gadają o jakichś pierdołach, jak próbują pofilozofować, to mówią banały. King też. Psychologia postaci jakaś taka dziwna - dalej nie czaję dlaczego ktoś zdecydował się na udział w czymś takim. Nie dostałem wyjaśnienia, albo dostałem i nie zrozumiałem:P Ale mimo wszystko całkiem fajnie się to czyta i pomysł z marszem jest fajny. Duma i uprzedzenie - Jane Austen - Dziewczyny tak to uwielbiają, że z nudów postanowiłem przeczytać i się przekonać czy faktycznie takie wspaniałe. Sam się zdziwiłem i skończyłem. Nie moje klimaty, ale nie było złe. Nowy wspaniały świat - Aldous Huxley - Uwielbiam utopie:) Świetna i mądra książka o szczęściu. Nastawiłem się, że to będzie krytyka jakiegoś porządku świata, ale bardzo się zdziwiłem, że tak nie jest do końca. Nie chciałbym żyć w świecie przedstawionym przez Huxley'a, ale nie neguję go całkowicie i autor też nie neguje. Wielka trójca Philipa Dicka - Trzy stygmaty Palmera Eldritcha, Człowiek z wysokiego zamku i Ubik - Ubika czytałem już wcześniej, chyba nawet w podstawówce i od niego zaczęła się moja przygoda z science fiction. Na szczęście książka (jedna z ulubionych) wytrzymała starcie z moim wyidealizowanym wspomnieniem. Na reszcie też się nie zawiodłem. To co Dick wyczynia z rzeczywistością... no po prostu sam zaczynam wątpić w to co widzę:) Gra o tron - Nie jest tak genialne, jak myślałem i jak mi się wydawało po tych wszystkich opiniach jakie tutaj przeczytałem. Ale i tak zamówiłem sobie następną część, bo świetnie się czyta. Nie jest to nic odkrywczego, nadal uważam, że jak przeczytało się jedną powieść fantasy, to jakby czytało się wszystkie, ale wybija się jakością. Wspaniała rozrywka:) 31-05-2011, 12:11 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-05-2011, 12:11 przez patyczak.) |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Szukam książki | military | 81 | 21,509 |
30-01-2021, 20:27 Ostatni post: Paszczak |
|
| Star Wars - książki | military | 90 | 22,094 |
25-11-2017, 21:23 Ostatni post: Kuba |
|
| Ekranizacja książki | Raul7 | 5 | 3,529 |
05-06-2017, 12:34 Ostatni post: Snuffer |
|
| Baza adaptacji na portalu książki | aniakonda | 12 | 6,988 |
22-11-2014, 17:34 Ostatni post: aniakonda |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 2 gości |
![[Obrazek: 50x75.jpg]](http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/57000/57446/50x75.jpg)
![[Obrazek: 50x75.jpg]](http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/48000/48498/50x75.jpg)
![[Obrazek: 50x75.jpg]](http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/23000/23098/50x75.jpg)
![[Obrazek: 50x75.jpg]](http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/38000/38059/50x75.jpg)
![[Obrazek: 50x75.jpg]](http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/36000/36405/50x75.jpg)
![[Obrazek: 50x75.jpg]](http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/72000/72086/50x75.jpg)
![[Obrazek: 50x75.jpg]](http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/85000/85242/50x75.jpg)
![[Obrazek: 50x75.jpg]](http://lc-upload-new.s3-external-3.amazonaws.com/books/29000/29530/50x75.jpg)
![[Obrazek: dukajlod.jpg]](http://img27.imageshack.us/img27/7677/dukajlod.jpg)





