Red Crow
Liczba postów: 12,735
Liczba wątków: 50
Cytat:Ale to jest coś skończonego i zamkniętego?
Tak. Najlepiej czytać chronologicznie, tj. najpierw trylogię, a potem stand-alone'y, bo niektóre wątki z "Bohaterów" i "Czerwonej krainy" mocno nawiązują do jej fabuły. Najbardziej autonomiczna jest "Zemsta najlepiej smakuje na zimno", więc jak nie chcesz od razu pakować się w czytanie trzech tomów, to od niej można zacząć, bo z tego co pamiętam, nie spoileruje żadnych ważnych wydarzeń z Pierwszego Prawa.
09-05-2018, 19:51
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-05-2018, 19:54 przez nawrocki.)
Stały bywalec
Liczba postów: 18,767
Liczba wątków: 150
Ja po dosyc długawej przerwie wracam do czytania. Rozpoczynam cykl o Katie Maguire autorstwa Grahama Mastertona. Na pierwszy ogień idą "Białe kości". Thriller, który ma łączyć kryminalną zagadkę z okultyzmem. Ponoć opisy momentami są bardzo drastyczne, a całość niekiedy zahacza wręcz o horror. Jestem bardzo ciekawy tej książki (jak i całego cyklu).
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
10-05-2018, 00:35
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-05-2018, 00:35 przez Pelivaron.)
Początkujący
Liczba postów: 1
Liczba wątków: 0
Aktualnie zaczęłam czytać T. Pratchetta, miałam chyba kilka podejść do jego książek i za każdym razem łapałam się za głowę "od czego zacząć?". Słyszałam wiele opinii jak się do tego zabrać, to postanowiłam iść cyklami, a nie kolejnością wydania. Nie wiem czy dobrze zrobiłam ale zobaczymy co z tego będzie. Zaczęłam od cyklu o Czarownicach z Lancre, na razie mi się podoba ;)
12-05-2018, 21:00
Stały bywalec
Liczba postów: 10,418
Liczba wątków: 5
Teoretycznie można i tak, ale Pratchett jednak czasami nie wyjaśnia pewnych żartów, które były we wcześniejszych tomach i może w ten sposób umknąć jakiś smaczek :) Ja czytałem kiedyś po kolei, ale odpadłem po jakichś 20 tomach :P
12-05-2018, 21:12
Red Crow
Liczba postów: 12,735
Liczba wątków: 50
Ja parę lat temu zacząłem "Kolor magii", odpadłem po 100 stronach, potem na warsztat poszło "Straż, straż!", odpadłem jeszcze wcześniej. Pratchett niestety kompletnie do mnie nie trafia, męczy mnie jego styl, jego postacie i humor.
12-05-2018, 21:40
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
Terry od dawna jest na mojej liście autorów z których twórczością muszę się definitywnie zapoznać, ale póki co jest tego tyle, że kompletnie nie mam do tego głowy. Jakieś wakacje może i to nie najbliższe :p
Póki co lektur sporo i naprawdę średnio idzie czytanie, jak już wróce do domu to wolę usiąść i odpalić serial/film/grę/poprzeglądać internet niż siedzieć z książką, nie wiem z czego to się bierze. Ale jestem na ukończeniu "Hyperionu" Simmonsa i to jest zdecydowanie ciekawa sprawa (szczególnie jak się porówna to jak inne od siebie są rozdziały poszczególnych postaci), ale to babranie się w przeszłości cały czas prawie, bez względu jak ważne i ciekawe by nie było, mnie trochę męczy. No i brakuje mocy towarzyszącej "Terrorowi", ale zapewne chętnie sięgnę po dwa sequele.
Czytuje sobie też fragmentarycznie autobiografię Johna Cleese oraz "The Disaster Artist". Teoretycznie powinienem skończyć "Mindhuntera", ale po serialu nie mam szczególnego parcia, choć daleko zabrnąłem a sama lektura ciekawa była. No i kupiony jakiś czas temu "Shogun" ciągle czeka w kolejce.
A jaki macie stosunek do Brandona Sandersona? Czytałem jego Archiwum Burzowego Światła pierwsze dwa tomy (o trzecim zapomniałem i chyba muszę odświeżyć poprzedniego bo nie pamiętam szczegółów). Spotkałem się z mieszanymi opiniami, mi też trudno się ustosunkować, z jednej strony fajnie się czyta, spoko lore, sporo fajnych postaci i kilka niezłych rozwiązań fabularnych a z drugiej ma gorsze i nudniejsze momenty i nie jest to szczególnie nic odkrywczego.
12-05-2018, 22:15
Agent Putina
Liczba postów: 4,418
Liczba wątków: 21
Fantastyka w sensie sf? "Gra Endera" jest klasyczną książką pierwszego kontaktu z gatunkiem.
22-06-2018, 22:06
Netrunner Junkie
Liczba postów: 3,000
Liczba wątków: 1
Aktualnie na kundelka zarzuciłem "The Millionaire Next Door: The Surprising Secrets of America's Wealthy", tytuł który w szczególności zainteresuje forumowych konserwatystów (o ile jeszcze go nie znają). Zapewne część danych może być nieaktualna (data publikacji to 1996 r.), ale po przeczytaniu początkowych stron zapowiada się naprawdę ciekawa lektura.
Praca skupia się ogólnie na demitologizacji stereotypowego wyobrażenia "milionera" oraz przedstawieniu profilu prawdziwych milionerów tj. gospodarstw domowych o wartości aktywów netto równych minimum 1M USD.
Co "zaskakujące", nie ma tam żadnego lewaka ;)
Wpis na Wiki:
https://en.wikipedia.org/wiki/The_Millionaire_Next_Door
Więcej dopiszę po lekturze, jeśli będą chętni.
02-08-2018, 21:40
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-08-2018, 21:41 przez Badus.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,732
Liczba wątków: 0
Wiesz, bogactwo nie jest celem wszystkich ludzi (konserwatystów może tak, nie wiem, staram się nie wchodzić w takie szufladki z własnej woli). Ja mam na przykład w planach po osiągnięciu pewnego pułapu zarobków , ograniczanie czasu poświęcanego na pracę zarobkową ;)
Jedyna droga, która do mnie przemawia to pasywny dochód, paru moich znajomych (głównie z IT) nią poszło, ale oni siedzą w pracy (albo dłubią przy swoich firmach) po 14 godzin na dobę i chodzą zestresowani jak surykatki. Dla mnie trochę szkoda życia, ale to już co kto lubi.
W sumie, żeby nie był to tylko shitpost - oram dalej Sołżenicyna i to jest u mnie najlepsze co wynikło z Petersonowego hajpu. Oddział chorych na raka - perełka. Piękny obraz ludzi skonfrontowanych z nadciągającym końcem. Ich różne reakcje, podejście, osadzenie śmierci jako części życia. Dobra rzecz.
Teraz zacząłem "Krąg pierwszy" i chyba oficjalnie mogę oświadczyć, że Aleksander nie napisał żadnej słabej rzeczy. Co stronę dwie pada zdanie, które zapada w pamięć, albo nadaje się na cytat. Lubię ruskich autorów. Nikt tak jak oni nie potrafi tak głęboko wejść w bagno ludzkiej duszy i znaleźć tam od czasu do czasu prawdziwy diament. No i mało kto tak jak oni potrafi smęcić nad ludzkim losem przez 500 stron jednocześnie nie nudząć i nie popadając w Coehlizmy.
W ogóle to niesamowite jak duży wpływ miał Sołżenicyn na Petersona. Co chwilę wpadam na jakiś jego "żelazny punkt". Na razie chyba tylko o sprzątaniu pokoju nie było ;)
03-08-2018, 10:43
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-08-2018, 11:12 przez zdzichon.)
Netrunner Junkie
Liczba postów: 3,000
Liczba wątków: 1
(03-08-2018, 10:43)zdzichon napisał(a): Wiesz, bogactwo nie jest celem wszystkich ludzi (...)
Ja mam na przykład w planach po osiągnięciu pewnego pułapu zarobków , ograniczanie czasu poświęcanego na pracę zarobkową ;)
Bogactwo to może przesadzone określenie, bardziej chodzi o ogólnie pojętą zamożność.
Jestem w sumie na początku lektury, ale książka już zasygnalizowała m.in. dlaczego Twój plan raczej na pewno spali na panewce - just sayin' jako ciekawostka :)
Cytat:Jedyna droga, która do mnie przemawia to pasywny dochód, paru moich znajomych (głównie z IT) nią poszło, ale oni siedzą w pracy (albo dłubią przy swoich firmach) po 14 godzin na dobę i chodzą zestresowani jak surykatki. Dla mnie trochę szkoda życia, ale to już co kto lubi.
Dochód pasywny to temat-rzeka, jednak trzeba tam naprawdę chłodnej kalkulacji. Prawda jest taka, że ludzie w kwestiach finansowych jadą mocno na emocjach i często bez minimum kilkuletniego planu (wiem, truizm).
Biorę też poprawkę, na to że opracowanie dotyczy tylko USA, a nie postsowieckiej republiki, jednak sporo zachowań można przełożyć na nasze realia.
Cytat:Teraz zacząłem "Krąg pierwszy" i chyba oficjalnie mogę oświadczyć, że Aleksander nie napisał żadnej słabej rzeczy.
Cały czas podchodzę do "Archipelagu Gułag" jak pies do jeża. Nawet nie tyle chodzi o objętość, a bardziej, że stracę resztkę wiary w ludzkość i wyjście poza Układ Słoneczny...
03-08-2018, 12:23
Stały bywalec
Liczba postów: 2,732
Liczba wątków: 0
(03-08-2018, 12:23)Badus napisał(a): Jestem w sumie na początku lektury, ale książka już zasygnalizowała m.in. dlaczego Twój plan raczej na pewno spali na panewce - just sayin' jako ciekawostka :)
Zaspoiluj, póki co idzie dobrze, a mam alergię na self-help booki i poradniki :)
Cytat:Cały czas podchodzę do "Archipelagu Gułag" jak pies do jeża. Nawet nie tyle chodzi o objętość, a bardziej, że stracę resztkę wiary w ludzkość i wyjście poza Układ Słoneczny...
Niepotrzebnie, tak jak pisałem. Temat ponury, ale Sołżenicyn ma niesamowite, czarne jak smoła poczucie humoru. Do tego, tak jak pisałem wyżej, rzadki talent do znajdywania okruchów prawdziwego człowieczeństwa nawet w najbardziej potwornych okolicznościach.
03-08-2018, 13:19
pernikovy tatko
Liczba postów: 3,392
Liczba wątków: 30
W tematyce łagrów mocny jest jeszcze "Klasztor" Prilepina, ale to już beletrystyka
03-08-2018, 13:23
Netrunner Junkie
Liczba postów: 3,000
Liczba wątków: 1
Cytat:Zaspoiluj, póki co idzie dobrze, a mam alergię na self-help booki i poradniki :)
Primo, to nie self-help book (takich, z drobnymi wyjątkami, nie tykam kijem przez szmatę), a opracowanie dwóch zawodowych analityków biznesowych i naukowców.
Secundo (w naprawdę DUŻYM skrócie) wzrost przychodów w circa 95% nie przekłada się na akumulację aktywów. Ludzie po prostu przepalają tę kasę nie trzymając się budżetu (o ile w ogóle wpadli na pomysł jego prowadzenia - w minimum rocznej perspektywie), nie są oszczędni (5 luksusowych samochodów, 2 jachty, 20 par butów - tak, przejaskrawione przykłady z USA, gdzie nam do nich, ale bazujące na twardych danych i przykładach). olewają optymalizację podatkową* plus szereg innych, pomniejszych detali.
Z jednej strony niby truizmy, z drugiej...dopiero jak widzi się statystki i konkretne dane to robi to kosmiczne wrażenie.
*Co do optymalizacji podatkowej w USA - wg stanu z 1996 (publikacja książki) osoba fizyczna mogła odpisać od podatku wszystkie posiadane rachunki oszczędnościowe, lokaty etc. od podatku dochodowego (oczywiście trzeba było je w ogóle posiadać) w pełnej lub sięgającej ok. 75% wartości!
Dla porównania - Polska, 2018 r. - od podatku możesz sobie odliczyć tylko oszczędności zgromadzone na IKZE, a to i tak nie w pełnej wysokości (limit rocznych wpłat wynosi chyba 5000 zł).
Naprawdę zachęcam do sięgnięcia po ten tytuł ;)
Ps. Jeśli mocno interesuje Cię tematyka finansów osobistych, to polecam blogi Michała Szafrańskiego i Marcina Iwucia
03-08-2018, 17:07
Stały bywalec
Liczba postów: 2,732
Liczba wątków: 0
(03-08-2018, 17:07)Badus napisał(a): Ps. Jeśli mocno interesuje Cię tematyka finansów osobistych, to polecam blogi Michała Szafrańskiego i Marcina Iwucia
Własnie w ogóle mnie interesuje ;) uważam że to jedna z najnudniejszych części życia, ale co poradzisz, dość istotna. Tak jak z polityką, śledzę bo ma bezpośredni wpływ na mnie i moje otoczenie.
Cytat:wzrost przychodów w circa 95% nie przekłada się na akumulację aktywów. Ludzie po prostu przepalają tę kasę nie trzymając się budżetu
eeeee, tak myślałem, że chodzi o nadmierne wydatki, ale dzięki za odpowiedź. Ja mam spokój, żyję z wygodnym minimum rzeczy, w dupie mam prestiż i status, oprócz mieszkania (niestety nie jestem dziedzicem) nic nigdy nie kupiłem na raty. Generalnie jeśli chodzi o dorabianie się to też pewnie 95% nie wychodzi także się nie szarpię. Plan jest, uda się to dobrze, nie uda się to też płakał nie będę ;)
06-08-2018, 09:43
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-08-2018, 09:43 przez zdzichon.)
Netrunner Junkie
Liczba postów: 3,000
Liczba wątków: 1
Niemniej jednak polecam lekturę, bo książka jest naprawdę sensowna. W niektórych kwestiach mi osobiście otworzyła oczęta, chociaż dla innych być może niektóre rzeczy są truizmami. W szczególności piję nie tyle do kwestii tych milionerów, co do tego jak ich majątek wpływa na najbliższe otoczenie (rodzina, znajomi, sąsiedztwo etc.).
Z tego co kojarzę w Polsce kilka lat temu wyszło tłumaczenie.
06-08-2018, 14:13
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 19,231
Liczba wątków: 5
Przeczytałem sobie kawałek tego nowego "Martina":
http://westeros.pl/tylko-u-nas-przeczytaj-fragment-ognia-i-krwi/?fbclid=IwAR0WEeHEGJh3nfUnatFfauu1pTtVWC5nHsTL22ZPfaXlnWkjJjqI-rKKEqQ
W sumie trudno po tak małym fragmencie oceniać, ale na razie wygląda to na "dzieło" jakiegoś bardziej utalentowanego fana niż Martina.
Ktoś czeka?
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
10-10-2018, 11:45
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
"Kroniki Amberu" ktoś czytał? Bo zastanawiam się nad pierwszym tomem, rozważam też zabranie sie za "Czarną kompanie".
05-12-2018, 01:27
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 19,231
Liczba wątków: 5
"Amber" czytałem lata temu. Złe to nie było z tego co pamiętam, ale nigdy nie miałem ochoty wracać.
"Czarna kompania" to bardzo srogie rozczarowanie. Odpadłem chyba gdzieś w połowie 4 tomu.
Nie chcę tu spoilerować, ale historia kompanii najemników to powinna wyglądać zupełnie inaczej. Całość (z tego co przeczytałem) to sztampowa do bólu historia fantasy numer 377. Wielkie zło budzi się do życia i sieje grozę więc nasi bohaterowie...
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
05-12-2018, 09:42
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
Dobra, ostatecznie pierwszy zbiorczy tom Amberu za mną. Ciekawa saga - tylko niezły początek, rewelacyjny środek i kiepskie, przeciągnięte zakończenie. Bardzo szanuje Zelaznego za stworzenie tego całkiem orginalnego świata, ale mistrzem opisów to on nie jest, czasem były fajne, ale pod koniec już strasznie męczyły. Za to samo lore, bohaterowie, wszystkie intrygi i twisty - to poprowadzono znakomicie. Na duży plus ogólne poczucie wielkiej, ciekawej przygody która bardzo angażuje czytelnika. Widać też, że autor (podobnie jak King z Wieżą) pisał serie latami i rozwijał swój warsztat, z każdym kolejnym tomem poziom czysto pisarski wzrasta.
Nie jest to co prawda najlepsza seria jaką czytałem, daleko jej nawet do czołówki, ale na pewno bardzo przyjemna rzecz do której pewnie nie raz wróce. Drugi tom już na liście.
16-02-2019, 13:46
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-02-2019, 13:47 przez Kuba.)
Red Crow
Liczba postów: 12,735
Liczba wątków: 50
Miasto gniewu - napisana przez Ryana Gattisa, fabularyzowana relacja z przebiegu 6-dniowych zamieszek, jakie przeszły przez Los Angeles i okolice w 1992. Napisana bardzo żywym, czerpiącym ze slangu językiem, znakomicie korzystająca z pierwszoosobowej narracji, zgrabnie przeplatająca wątki, obrazowa, szczera i brutalna powieść, perfekcyjnie i bardzo pieczołowicie ukazująca to, co działo się na ulicach hrabstwa LA - meksykańskie i murzyńskie gangi, rabujące sklepy z bronią i korzystające z chaosu, by wyrównywać pomiędzy sobą rachunki i zdobywać teren, strzelaniny, podpalenia, ataki na policjantów i strażaków, szabrownictwo i wszystko inne, co może się odpierdalać, kiedy kilkumilionowe miasto na kilkadziesiat godzin staje się stolicą bezprawia. Są rozdziały z perspektywy pracowników szpitali, strażaków, Koreańczyków, meksykańskich gangsterów i zwykłych ludzi, każdy z nich rzuca nowe światło na poprzednie a całość tworzy bardzo intensywną, wypełnioną skrajnymi emocjami mozaikę.
420 stron poszło w trzy dni, czytało się znakomicie. Mocno polecam i liczę, że ktoś kiedyś weżmie się za ekranizację, bo to świetny materiał na film/miniserial w altmanowskim stylu.
19-02-2019, 20:36
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-02-2019, 20:42 przez nawrocki.)
|