Les Miserables. Nędznicy
#21
(27-01-2013, 21:22)Mental napisał(a):
Cytat:Dobra chłopy, przyznać się kto uwielbia musicale? :)

Ja nienawidzę.

Ja do musicali mam taki sam stosunek jak do całej reszty zwykłych filmów, to znaczy jeśli fabuła ma sens, a piosenki są tylko sposobem wyrażania emocji przez bohaterów i są dobrze zespolone z częściami nieśpiewanymi (czytaj: nie burzą zbytnio iluzji i nie prowokują do pytań "czemu nagle ludzie, którzy się nie znają zaczynają wspólnie śpiewać i tańczyć?!") to nie widzę przeszkód, żeby musical był dobrym filmem.

Odpowiedz
#22
Cytat:to nie widzę przeszkód, żeby musical był dobrym filmem.

A ja widzę. Nie jestem w stanie obejrzeć 15 minut czegoś takiego.

Odpowiedz
#23

Odpowiedz
#24
(27-01-2013, 22:24)Mental napisał(a):
Cytat:to nie widzę przeszkód, żeby musical był dobrym filmem.

A ja widzę. Nie jestem w stanie obejrzeć 15 minut czegoś takiego.

Hair Ci się też nie podobał? Bo jeśli nie to rzeczywiście nic ciekawego w musicalach dla Ciebie nie ma.

Proteus napisał(a):Bo choć kinowi "Nędznicy" nadal są zacni, tak w porównaniu z wersją broadwayową, cała obsada oprócz Hathaway i Barks, wypada kiepsko.
Byłeś na Broadwayu i widziałeś Nędzników?

Odpowiedz
#25
Cytat:Dobra chłopy, przyznać się kto uwielbia musicale? :)

Czuję się pominięta, a więc i nie zachęcona do zobaczenia "Nędzników". :( Ale to dobrze, bo i tak się nie wybieram.
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/

http://www.babkafilmowa.blogspot.com/

Odpowiedz
#26
Cytat:Hair Ci się też nie podobał?

Że co? :)
Powtarzam: żaden musical, nienawidzę wszystkich. Jedyne musicale, jakie oglądam, to takie, w których dźwięk upadających łusek, szczek odskakujących zamków i trzask przeładowywanych magazynków miesza się z wokalem wyjących z bólu wrogów.

Odpowiedz
#27
(27-01-2013, 23:16)simek napisał(a): Byłeś na Broadwayu i widziałeś Nędzników?
A musiałem być żeby słyszeć? Od tego jest YT ;) Chociaż ostatnio na fali popularności filmu, sporo klipów usunieto z powodu praw autorskich. Ale przyznam, że pisząc Broadway miałem na myśli wszelkie wersje sceniczne. Jeżeli o mnie chodzi to głownie koncerty 10th i 25th anniversary.


Odpowiedz
#28
(27-01-2013, 23:52)Mental napisał(a):
Cytat:Hair Ci się też nie podobał?

Że co? :)
Powtarzam: żaden musical, nienawidzę wszystkich. Jedyne musicale, jakie oglądam, to takie, w których dźwięk upadających łusek, szczek odskakujących zamków i trzask przeładowywanych magazynków miesza się z wokalem wyjących z bólu wrogów.

A filmowy "South Park" to nie ma sporo z musicalu?
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#29
South Park to pastisz, parodia, używa konwencji musicalu jako gagu, nie wrzucajmy wszystkiego do jednego wora.

Odpowiedz
#30
Cytat: "South Park" to nie ma sporo z musicalu?

A czy ja, stojący przed lustrem i śpiewający pedalskim, eunuchowato-masochistycznym wyjcem, mam coś wspólnego z musicalem? TAK/NIE

:)

Odpowiedz
#31
Skopiuję opinię z krótkiej piłki:

Les Miserables - Nędznicy - Ładne wizualnie (zdjęcia, scenografia i kostiumy) i widowiskowe i nawet przyjemnie się to ogląda, ale wiele więcej plusów nie widzę. Anne zagrała świetnie i scena, w której śpiewa "I dreamed a dream" jest wspaniała. Reszta aktorów też nieźle sobie radzi. Nie podobało mi się to co w musicalu jest najważniejsze - były piosenki, które robiły na mnie wrażenie, ale większość śpiewu była nijaka, a czasem wręcz raniła moje uszy. Czasem modliłem się o trochę ciszy i żeby Crowe albo Jackman nie zaczęli śpiewać. Nawet nie chodzi o to, że tak słabo im to wychodziło, ale przydało by się trochę oddechu czy zwykłego dialogu pomiędzy kolejnymi piosenkami. Minusem jest także rozkawałkowanie fabuły. Kolejne sceny kiepsko się ze sobą łączą, np. nagle pojawiają się bohaterowie, których się nie spodziewamy, po prostu deus ex machina. I brakuje czegoś "pomiędzy", jakiegoś spoiwa.

Z powodu tego, że bohaterowie wszystko przekazują śpiewem gubi się gdzieś ich głębia psychologiczna i wszyscy zdają się być zbyt banalni.
6/10

Odpowiedz
#32
Zależy jak bardzo pedałowatym głosem.

Wnioskuję, że nie dla ciebie filmy takie jak Farinelli: ostatni kastrat?
Tak, tam też śpiewają.

Odpowiedz
#33
(27-01-2013, 23:52)Mental napisał(a): Powtarzam: żaden musical, nienawidzę wszystkich. Jedyne musicale, jakie oglądam, to takie, w których dźwięk upadających łusek, szczek odskakujących zamków i trzask przeładowywanych magazynków miesza się z wokalem wyjących z bólu wrogów.

lawl
Podły kolokwializm, ale - propsuję. :P

W piątek wrzuciłem do mini-recenzji następujące słowa:
A tak na szybko, teraz:

W gruncie rzeczy głównym problemem tego filmu jest Hooper. Z jednej strony szanuję, że po wygraniu (niezasłużonego) Oscara zajął się czymś spoza jego rewirów i choć w wielu kwestiach spartaczył, to i tak respekt za zrobienie z tego przyzwoitego filmu. Być może przerósł go budżet i nie wszystkiego dopatrzył, nie wiem. Wiem natomiast, że pierwsza połowa ma dziwne tranzycje, przejścia, jakoś nie bardzo wszystko wypada zgrabnie, jakoś nie bardzo trzyma się kupy. Druga jest poprowadzona płynniej, ale tym razem siada tempo i są nieźle porozciągane sceny. Gwóźdź do trumny to wypełnianie twarzami aktorów tylu kadrów, w ogóle nie łapię, co nim kierowało przy wyborze ujęć. Jest to strzałem w dyszkę przy okazji popisowego numeru Hathaway, ale w większości wypadków nie bardzo współgra z tym, co dzieje się na ekranie i odziera z rozmachu. Szkoda!

Aktorsko jest przednio, krytyki Crowe'a nadal nie pojmuję, jego Javert wzbudza przynajmniej jakąś sympatię i absorbuje uwagę, gdy w większości przedstawień był obrazowany jako antypatyczna postać. Hathaway z kolei jest chyba nieco przeceniana, jej główna piosenka to małe tour-de-force, ale poza tym jest niezła i tyle, z nominowanych w jej kategorii aktorek choćby Hunt jest lepsza. Most Valuable Player to jednak Redmayne, który w sumie z niepozornej roli uczynił coś naprawdę niesamowitego. Jednocześnie najlepiej też chyba śpiewa, jeśli o męską część obsady chodzi. Z kobiet najbardziej podobała mi się pod tym względem Barks.

W sumie, mimo kaleczącej reżyserii to naprawdę przejmujący, przyjemny, solidnie zagrany film z bardzo dobrym designem kostiumów i scen, i bodaj najlepszy musical od czasu "Chicago".

7/10

Odpowiedz
#34
Cytat:Wnioskuję, że nie dla ciebie filmy takie jak Farinelli: ostatni kastrat?

Poprawnie wnioskujesz. Zresztą ja nie słucham w ogóle muzyki klasycznej/operowej - ani tej pedalskiej, ani niepedalskiej. Poza tym nie przepadam za biografiami. Z innych rzeczy: nie jem mięsa do zupy pomidorowej.

Odpowiedz
#35
Z oglądaniem musicali jest jak z chodzeniem do teatru. Lepiej sobie odpuścić i obejrzeć "Die Hard".:)

Odpowiedz
#36
Widzisz, jak to łatwo to poznać po wpisach. Osobiście bardzo rzadko słucham muzyki operowej i klasycznej, a Farinelliego obejrzałem.
Zupy pomidorowej nie lubię i nie jadam.

Odpowiedz
#37
Cytat:Z oglądaniem musicali jest jak z chodzeniem do teatru. Lepiej sobie odpuścić i obejrzeć "Die Hard".:)

Powinni cię beatyfikować za te słowa.

Odpowiedz
#38
(27-01-2013, 23:52)Mental napisał(a): Powtarzam: żaden musical, nienawidzę wszystkich.

Nawet Deszczowej piosenki? C'mon! To nawet Leon oglądał :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#39
No i jak skończył? :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#40
Jako pedofil...
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Nędznicy / Les Misérables (reż. Ladj Ly, 2019) Pelivaron 2 1,742 10-07-2020, 21:07
Ostatni post: simek



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości