28-01-2013, 11:47
|
Les Miserables. Nędznicy
|
|
Ciekawe czy Mental obejrzałby film Manna albo Tarantino, rzecz o spadających luskach, trzaskach przeladowywanej broni i jękach wrogów w wersji musicalowej, gdyby któryś reżyser pokusiłby się o taki film;)Jeszcze ze śpiewającym Gibsonem z gnatem w dłoni np.
Nigdy się nie dowiemy, bo najlepsi reżyserzy od normalnych filmów nie kręcili, nie kręcą i nie będą kręcić musicali, więc nie ma co gdybać.
28-01-2013, 12:25
Mental rzeczywiście słusznie miał kiedyś wpisane chyba w statusie "Papież" czy coś w ten deseń. Normalnie cały temat się wokół niego koncentruje ;)
Ja się chyba jutro do kina wybiorę. Będzie to chyba mój pierwszy wypad na musical do kina, od... W sumie nie wiem czy animacje Disneya zaliczać do musicali, a jak nie, to będzie to chyba mój pierwszy wypad do kina na musical. 28-01-2013, 14:12
Bez dłużyzn (jakie bywały w tym filmie). Podobało mi się mimo, że nie przepadam za musicalami. Naciągnę 7/10 ode mnie. Oscar dla Anne i za kostiumy zasłużony.
28-01-2013, 14:57 (28-01-2013, 12:25)simek napisał(a): Nigdy się nie dowiemy, bo najlepsi reżyserzy od normalnych filmów nie kręcili, nie kręcą i nie będą kręcić musicali, więc nie ma co gdybać. Aż tu następny projekt Manna... :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 28-01-2013, 16:42
Musical ze na krzyki ofiar, huki wystrzałów, przeładowywane magazynki, spadające łuski chętnie bym obejrzał :D
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン #Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D 28-01-2013, 16:45
Musicali nie lubię i znacznie bardziej wolałbym obejrzeć Nędzników w tradycyjnej wersji dialogowej, ale muszę docenić rzemiosło. W przeciwieństwie do King's Speech, przy nędznikach Hooper dał się poznać jako naprawdę uzdolniony reżyser (paradoksalnie, tym razem nominacji nie dostał) - jest tutaj pomysłowy aranżacyjnie i realizacyjnie, wysmakowany wizualnie, jednocześnie umiejętnie konstruując aktorom przestrzeń dla ich aktorsko-wokalnych popisów. Nędznicy mają poza tym świetne proporcje: kiedy trzeba są dramatem w skali mikro, kiedy trzeba w skali makro, kiedy trzeba melodramatem lub komedią (doskonała scena w karczmie Cohena i Bonham Carter). A całość jest przy tym daleka od efekciarstwa, idiotyzmów i postmodernizmu, lecz poważna, klasyczna i niespotykanie, jak na musical, realistyczna.
Choć w niektórych momentach przynudzająca. 28-01-2013, 18:34
Nie podobało mi się. Hooper ma rękę ciężką jak armata i nie potrafi wydobyć z musicalu tego, co w musicalu (obok muzyki oczywiście) najważniejsze - widowiskowości, rozmachu, siły skrajnych emocji. W zbiorowych scenach śpiewanych ten film powinien być emocjonalną bombą, jako widz powinienem chcieć porwać za flagę i wskoczyć razem z bohaterami na barykady, tymczasem chciałem, żeby to się wreszcie skończyło. Hooper filmuje tę historię tak, jakby robił teatr telewizji, a nie widowisko za 60 milionów - w bliskich planach, które zupełnie zabijają rozmach, i w koszmarnym formacie (casus Avengers, ale tu przeszkadza to o wiele bardziej), skupia się na poszczególnych bohaterach i filmuje ich długimi trawelingami, zamiast wydobyć z tego wszystkiego wizualną energię. Miałem wrażenie, jakby "Nędznicy" dusili się we własnej telewizyjności, jakby reżyser nie potrafił myśleć w sposób choć trochę bardziej kinowy. Przez to seans szybko zaczyna nudzić, więc podczas ostatniego aktu (swoją drogą najgorszego, bo bohaterowie śpiewają o tym, co się właśnie stało po kilka razy) prawie zasnąłem.
maksymalnie 5/10 PS. Czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć, dlaczego w filmach kostiumowych bohaterowie często umierają ot tak, nagle, z dupy? Scena śmierci Jackmana to jakiś głupi żart.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
30-01-2013, 00:17
Fantiny niewiele lepsza : )
8/10 - bo przynudzało momentami faktycznie i brakowało rozmachu. Cohen i Carter irytowali jak cholera, nie mówcie że takie było ich zadanie. 30-01-2013, 01:19 (28-01-2013, 12:25)simek napisał(a): Nigdy się nie dowiemy, bo najlepsi reżyserzy od normalnych filmów nie kręcili, nie kręcą i nie będą kręcić musicali, więc nie ma co gdybać.Scorsese zrobił musical. I Jim Henson, i Buz Lurhman. I John Landis. Ale to też żaden argument. Bo, że żaden reżyser zajebistej sensacji nie nakręcił zajebistego sci-fi też jest żadnym argumentem. Albo, że żaden gość od zajebistych dramatów nie zrobił zajebistej komedii. No tak to już jest, że ludzie się w czymś specjalizują i kochają coś specyficznego. Scorsese to wyjątek ciekawy, bo gość chyba tylko animacji i sci-fi jeszcze nie ma w swoim dorobku, a i tego nie byłbym pewny. (30-01-2013, 01:19)Snuffer napisał(a): Fantiny niewiele lepsza : )Brakowało rozmachu? W Nędznikach? Łot? Cytat:Cohen i Carter irytowali jak cholera, nie mówcie że takie było ich zadanie.Takie było ich zadanie. Ale mieli być irytująco śmieszni i żałośni w swoim kombinatorstwie. 30-01-2013, 06:21 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-01-2013, 06:22 przez Gal Anonim.) (30-01-2013, 01:19)Snuffer napisał(a): Cohen i Carter irytowali jak cholera, nie mówcie że takie było ich zadanie. Epizody z Thenardierami wyszły groteskowo, bo pewnie taki był zamiar twórców, dlatego właśnie tak zagrali. ;-) Hooper miał swoją wizję ekranizacji i tą wizją podzielił publiczność. Może to i przypadek (za krótki odstęp czasu), ale tak się złożyło, że w tamtym roku film, będący hołdem dla kina niemego zauroczył członków Akademii i nie tylko. Tym razem, Hooper odświeżył klasyczny musical, jednak z nieco gorszym rezultatem. Abstrahując od powżyszego, na seansie Nędzników bawiłem się dobrze a to najważniejsze. W przypadku ujemnych aspektów najbardziej w oczy raziła mnie chyba spieprzona postać Javerta. Nie popisali się zarówno scenarzyści, jak i Crowe. Na ekranie nie odczułem tej bezwględności, stanowczości, a już tym bardziej nie przemówiła do mnie scena wewnętrznej przemiany (a raczej rozdarcia), która wiadomo jak się zakończyła. Tak czy siak jest to kawał solidnego kina. 8/10 30-01-2013, 09:58
Proszę musical, a mi się podobał, nawet bardzo :)
Największa siła leży oczywiście w dziele Victora Hugo, które jest bardzo przejmującą historię. Dlatego też czy w klasycznej formule, czy śpiewanej wypada naprawdę bardzo dobrze i nie zostawia człowieka obojętnym. Przynajmniej na mnie historia ta wywarła spore wrażenie. Jedynie do czego może mógłbym się lekko przyczepić, to to, że historia Fantine jest zdecydowanie bardziej ciekawsza od miłości Cosette i Mariusa. Ale na szczęście końcówka mocno wszystko nadrabia. Nie mogę się zresztą zgodzić z zarzutami o brak rozmachu. Pierwsza scena i już WOW! Wciąganie wielkiego okrętu przy świetnym podkładzie muzycznym. Tak to się powinno robi! W ogóle wizualnie film robi wrażenie. Scenografie, charakteryzacja, kostiumy to wszystko robi wrażenie. Ale co ważniejsze Hooperowi naprawdę udało się oddać tytułową biedę. Widać ten brud, smród, biedę, nędzę. Tak samo jak robią wrażenie zakrwawione ulice po rewolucji. Skoncentrujmy się na najważniejszym aspekcie: aktorskim. Największy plus Anne Hathaway! Największy minus: za mało Anne Hathaway! Los Fantine naprawdę mnie przejął, a wykonanie "I Dreamed A Dream" porażające. Musi być Oscar! Hugh Jackman - też bardzo dobra rola. Bardzo przekonywujący Jean Valjan, którego losy naprawdę mnie interesowały i poruszały. Eddie Redmayne - już przy "My Week With Marilyn" dał się poznać jako dobry aktor, ale jak już wspomniałem, zarówno on jak i Amanda Seyfried dobrze zagrali, ale jakoś los Mariusa i Cosette nie przykuł tak mojej uwagi. Sasha Baron Cohen i Helena Bohnan Carter - dobrze zagrali. Może irytowali, ale taką mieli rolę. I na koniec: Russell Crowe i jego Javert. Nie wiem czemu wieszane są psy na Russelu? OK, może nie jest wytrawnym śpiewakiem, ale nie powiedziałbym, że zagrał źle. Może po prostu Russell Crowe zawsze dobrze prezentuje się w mundurze, ale naprawdę jego Javert wydał mi się postacią ciekawą. Nie był on dla mnie narysowany grubą kreską, jako skończony skurczybyk. Mimo wszystko jednak chciałbym tę postać lepiej poznać, gdyż się zdaje być arcyciekawa. Tak więc mój wypad na musical bardzo mi się udał. To bardzo klasyczne widowisko, ze świetnymi kreacjami aktorskimi, które naprawdę potrafi poruszyć. 8/10 P.S. Ktoś może wie jak to było z tłumaczeniem tytułu dzieła Hugo? Gdyż "Nędznicy" mają mocno pejoratywne znaczenie, a Hugo chyba bardziej chodziło o ludzi żyjących w nędzy, czyli ubogich, a nie nędznych. 30-01-2013, 14:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-01-2013, 15:10 przez Lawrence.) (30-01-2013, 14:52)Lawrence napisał(a): Russell Crowe i jego Javert. Nie wiem czemu wieszane są psy na Russelu? OK, może nie jest wytrawnym śpiewakiem, ale nie powiedziałbym, że zagrał źle. Może po prostu Russell Crowe zawsze dobrze prezentuje się w mundurze, ale naprawdę jego Javert wydał mi się postacią ciekawą. Nie był on dla mnie narysowany grubą kreską, jako skończony skurczybyk. Mimo wszystko jednak chciałbym tę postać lepiej poznać, gdyż się zdaje być arcyciekawa. Sam skrytykował poniekąd Crowe'a, ale jego śpiewa mi akurat nie przeszkadzał. ;-) Chodzi mi właśnie o wspomnianą przez Ciebie grubą kreskę. Czytałem książkę i tego mi właśnie zabrakło. A Hugo dopiero w ostatniej scenie z Javertem skruszył jego charakter - a przez zdecydowaną wiekszą część książki gruba warstwa lodu przykrywała jego wnętrze. 30-01-2013, 16:35 Cytat:P.S. Ktoś może wie jak to było z tłumaczeniem tytułu dzieła Hugo? Gdyż "Nędznicy" mają mocno pejoratywne znaczenie, a Hugo chyba bardziej chodziło o ludzi żyjących w nędzy, czyli ubogich, a nie nędznych. Nie wiem jak to było z tłumaczeniem, ale przecież nie chodzi tylko o to, że Valjean był biedny. Był nędzny. 30-01-2013, 18:49
Był nędzny, przede wszystkim w oczach ówczesnego społeczeństwa. Ten tytuł jest poniekąd ironiczny a przekład jest poprawny. Nie wiem natomiast kto go przetłumaczył. Na pewno Boy-Żeleński na większą skalę zajmował się tłumaczeniem literatury francuskiej jako jeden z pierwszych, ale w przypadku Nędzników nie wiem czy dołożył swoją cegiełkę.
30-01-2013, 19:29
Podobało mi się, bardzo, choć wad nie brakuje, szłam z nastawieniem:rany, musical,wynudzę się że hej, ale nic z tych rzeczy.Wspaniałe widowisko z rozmachem, piękne widoki, scenografia i ani przez chwilę nie miałam wrażenia nudy, natomiast zaśpiewany jest koszmarnie, o ile Jackman i Hattaway dają radę, wątek nieco komediowy z Carter i Cohenem wypada fajnie to reszta jest naprawdę kiepska.Najgorzej wypada Crove, nie dość, że ma szkaradny głos to śpiewa jeszcze gorzej, ogólnie za dużo jest tego śpiewania, śpiewają nawet w banalnych, mało znaczących scenach, gdzie aż prosi się o dialog, przez co pod tym względem film robi się momentami monotonny.Poza tym to kawał dobrego kina, na końcówce wzruszyłam się jak głupia, ocena:8/10.
30-01-2013, 23:21 Cytat:Brakowało rozmachu? W Nędznikach? Łot? Wskaż mi w tym filmie jedną scenę, o której można powiedzieć, że ją zrobiono z prawdziwym rozmachem. No, poza wciąganiem statku na początku :)
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
30-01-2013, 23:27
Co do przekładów, to prawie wszystkie wydania noszą ten sam tytuł - tylko jeden z XIX-wiecznych przekładów został zatytułowany "Nędzarze". Co ciekawe, pierwszy przekład po polsku ukazał się jeszcze przed pierwszym wydaniem francuskim - z kupionego u wydawcy rękopisu.
Boy nie tłumaczył tej akurat książki. 31-01-2013, 00:07
Po prostu kiedyś gdzieś czytałem wytłumaczenie, że "nędznik" ma z góry negatywne znaczenie. Nie tylko osoba biedna, ale ogólnie nędzna kreatura, zwyrodnialec itd. A nie wiem czy Hugo nie chodziło bardziej o biedaków, ludzi biednych bo ubogich. Ludzie żyjący w nędzy, ale przez to nie są oni nędzni.
Coś jakby zamienić tytuł "Ludzie bezdomni" na "Żule bez chaty" :) OK, ale to tylko taki szczegół z którym się kiedyś spotkałem. A sam film dalej mi się podoba, a i sam soundtrack po oderwaniu z obrazem całkiem dobrze się prezentuje. 31-01-2013, 17:33 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Nędznicy / Les Misérables (reż. Ladj Ly, 2019) | Pelivaron | 2 | 1,742 |
10-07-2020, 21:07 Ostatni post: simek |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |





