25-08-2008, 18:18
|
List od M.
|
|
military, kurła, to nie chodzi o to, czy ktoś lubi czy nie lubi. Przeinaczasz to, o czym mówiłem (nie tylko ja). W sumie mam gdzieś, czy cenisz Kubricka, czy go nie cenisz. Możesz się jego zdjęciami na co dzień podcierać - nie obchodzi mnie to. Ale jeśli podejmujesz się publicznej krytyki klasyków, to miej litość nad czytelnikami i polemizuj w sposób godny dyskusji z klasyką. Tu naprawdę gust nie ma wiele do rzeczy. Liczy się sposób argumentowania, a ten, jeśli ma być sensowny, musi dopuścić do głosu autora krytykowanego dzieła - bo to może mieć istotny wpływ na odbiór, sposób interpretacji. Po prostu, istnieją na tym świecie twórcy, którzy mają coś do zakomunikowania. Wystarczy posłuchać, a nie pokazywać jęzora. I tyle.
Czyli piszac o klasyku trzeba pisac na kolanach, bo to klasyk? Bo Slowacki wielkim poeta byl? W tym sek, ze wg mnie ten akurat film nie ma NICZEGO do zakomunikowania, nawet jesli sie wsluchac za pomoca mikrofonu kierunkowego i wejrzec mikroskopem elektronowym. Probowalem.
Rozumiem, ze film moze sie podobac i byc uwielbiany, ale wkurza mnie niemilosiernie, ze najwyrazniej nie moze sie nie podobac. Bo jesli napisac o nim w luzniejszej formie to juz jest zniewaga godnosci prezydenckiej. 25-08-2008, 18:21
Wojskowy,
proszę cię, czytaj dokładnie, co piszę bo mówisz o czymś, o czym ja nie napisałem . 25-08-2008, 18:32 military napisał(a):Czyli piszac o klasyku trzeba pisac na kolanach, bo to klasyk? Zdecydowanie nie. Moim zdaniem teksty, ktore w umiejetny sposob mierza sie z powszechnie uwielbianymi filmami, sa potencjalnie najciekawsze ze wszystkich mozliwych filmowych tekstow. Rzecz w tym, ze jesli przypuszczamy atak na klasyki, zwlaszcza tak slynne jak w artykule, wartoby uzbroic prace w solidne argumenty. A tych w twoim tekscie zwyczajnie zabraklo. Przoduja naciagane zlosliwosci. Zas podejscie 'ja-luzak teraz rzuce wam kilka kontrowersji, a wy sie snoby bulwersujcie' po prostu przemilcze. A tak w ogole to nie wiem, o co tyle szumu. Tekst jest przecietny (nie rozumiem oburzenia niektorych - na stronie ladowaly juz slabsze prace, w tym nawet autorstwa militarego:), a prowokacja raczej marna. ;) 25-08-2008, 19:25
Jest tylko jeden problem, kiedy chce sie pisac niepochlebnie o Kubricku. Nie mozna otoz wytoczyc dobrych argumentow przeciw niemu, bo jak kazda inteligentna osoba wie, takowe nie istnieja (a zarzuty co do montazu\scenariusza\jakosci adaptacji to, jak inteligentne osoby wiedza, taki malusi kaliber).
25-08-2008, 20:04 military napisał(a):Jest tylko jeden problem, kiedy chce sie pisac niepochlebnie o Kubricku. Nie mozna otoz wytoczyc dobrych argumentow przeciw niemu, bo jak kazda inteligentna osoba wie, takowe nie istnieja (a zarzuty co do montazu\scenariusza\jakosci adaptacji to, jak inteligentne osoby wiedza, taki malusi kaliber). No więc po co pisać o Kubricku niepochlebnie skoro nie ma ku temu powodów? 25-08-2008, 22:54 military napisał(a):Czyli piszac o klasyku trzeba pisac na kolanach, bo to klasyk? Bo Slowacki wielkim poeta byl? W tym sek, ze wg mnie ten akurat film nie ma NICZEGO do zakomunikowania, nawet jesli sie wsluchac za pomoca mikrofonu kierunkowego i wejrzec mikroskopem elektronowym. Probowalem. Księżyc. Palec. Wniosek.
KMF - Follow your dream to fly
----------------------------- Ostatnio widziane: Meet John Doe: 8.5/10 | Arsenic and Old Lace: 10/10 | You Can't Take It With You: 8/10 | Frost/Nixon: 8/10 | The Chaser: 7/10 | Transporter 3: 4.5/10 25-08-2008, 23:08 military napisał(a):"Jeśli oglądasz klasykę, zapytaj autora co miał na myśli"? Sorry, Des, ale to jedno z najgłupszych zdań jakie kiedykolwiek dane mi bylo przeczytac. Weź nie pierdol. Tak samo pojechałbyś po Barei, bo pokazywał puste półki w sklepach i kolejkę po meble? W Twojej rzeczywistości pustych półek nie ma, więc Bareja pierdolił od rzeczy?
Jan Himilsbach: Intelektualiści wypierdalać!
Gustaw Holoubek: Nie wiem jak panowie, ale ja wypierdalam. 25-08-2008, 23:58 freak_outXP napisał(a):Inna sprawa, że tekst pana M. to jest jakieś nieporozumienie. Nie interesują mnie Twoje gusta panie M., ale to nie moja i nikogo innego wina, że jesteś... za mało przygotowany (także merytorycznie), aby zrozumieć istotę rzeczy w Ojcu Chrzestnym. Ten film jest po prostu cholernie mądry i życiowy i nie w jakiś tam zawikłany, erudycyjny sposób. Tylko tak delikatnie między oczy. Nigdy nie widziałem porównywalnie tak mądrych i tak prawdziwych filmów jak cała trylogia Godfather. To nie jest prostacka rozrywka dla mas, Coppolę powinni puszczać w ramach zajęć każdemu 18-latkowi, żeby wiedział co go w życiu może spotkać. Intryga tu jest mało istotna, odwrotnie do postaci Michaela Corleone i tego kim chce być, kim się staje i dlaczego, dalej - kim jest u szczytu i jak kończy. Pytanie o istotę władzy - albo jesteś szaraczkiem i robisz co ci każą grubsze ryby (u nas w kraju urzędasy i każdy, od którego jesteś zależny - np. pani w okienku, lekarz), albo bierzesz ster w swoje ręce - tak czy siak za wszystko i tak zapłacisz. Za wszystko! Albo brakiem forsy na lekarstwa, marną emeryturę, życiem na granicy ubóstwa i tym, że w wieku 50. lat będzie wyglądał na 70.; albo tym, że Twój własny brat wbije Ci nóż w plecy, Twoja siostra Ciebie znienawidzi, żona zabije w łonie Twoje dziecko i Cię opuści, Twoje dzieci nie będą chciały Cię znać, będą strzelać w Twoją rodzinę, będziesz robił rzeczy wbrew sobie - z zimną krwią zabijał lub kazał zabijać, kłamał, szantażował, łamał innych, manipulował ludźmi, Twoja córka zginie, a Ty stary cap po zawale, z cukrzycą, schorowany i opuszczony przez wszystkich, zapomniany cień dawnej potęgi, wyzioniesz ducha w jakiejś włoskiej pipidówie rozpamiętując do końca swoje życiowe wybory i porażki. "Co zrobiłem nie tak ?" Jak to co zrobiłeś ? Nic - takie życie, nie ma od niego instrukcji obsługi. Amen. Ja pierdzielę to zdecydowanie jedna z najmądrzejszych i najprawdziwszych wypowiedzi jakie dane mi było czytać na tym forum. podpisuję się ręcmi i nogmi, zwłaszcza patrząc na to, że chciałem w końcu napisać to samo, ale nie mogłem się zebrać z lenistwa;) z tym, co piszesz o Lśnieniu z kolei się nie zgadzam. pech chciał, że bardzo lubię ten film. zwyczajnie.
Aktualnie rządzi: ja
26-08-2008, 09:46
frikałt, ty - i nie tylko - caly czas nie rozumiesz, o co desjudiemu chodzi. to nie jest tak, ze nie mozesz ogladac lsnienia, bos bergmanowskiej godziny wilka nie widzial. chodzi o inny sposob pisania o klasyce. o solidnosc argumentow, a nie kierowanie sie reakcja wlosow na swoich posladkach. desjudi, beowulf, jakuzzi i reszta parokrotnie juz to powtorzyli, a wy nadal swoje. no i teoretycznie adi czy ja moglibysmy napisac o lsnieniu to samo, co ty o ojcu chrzestnym. ze to madry film, wielki film - i nie dla mas. i jakbys sie wtedy poczul? :)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
26-08-2008, 10:24 freak_outXP napisał(a):Sorry, ale czasami mam wrażenie, że przed seansem "Lśnienia" powinienem najpierw zamówić mszę za pomyślność (zaciągając przed ołtarz całą rodzinkę), a potem wsadzić sobie odpowiednio długi kij od miotły powleczony żelatyną głęboko w tyłek, aby podczas przyjmowania dobra kultury zachować stosowną i jedynie słuszną postawę.no właśnie nie. powtórze się: mam to gdzieś, czy arcydzieło doceniasz, czy nie. Chodzi o sposób argumentacji, jakość polemiki. rozumienie Ojca Chrzestnego - właśnie o to chodzi. fajny opis. 26-08-2008, 10:49 freak_outXP napisał(a):Dlaczego "Lśnienie" jest cienkie ? Ten film w zamierzeniu jest horrorem, więc jego sensem istnienia jest straszenie. Nie muszę znać kontekstu czy mieć intelektualnego przygotowania, mogę być robolem po 4. klasach podstawówki - idę na film i mam srać w gacie (jeżeli już takim chamskim językiem się posługujemy... mi tam bez różnicy, w sumie i tak wszyscy pochodzimy od małpy). Horror bez straszenia to jak film akcji bez akcji albo film karate bez karate. Niech ktoś powie np. Desjudiemu, że trza znać kontekst, żeby się bać na "Piątku 13.", "The Thing" i "Alien", albo Mentalowi to samo o "Predatorze" czy... komukolwiek o "Twin Peaks", to zaraz będą śmiechy-hihy, stukanie się po głowie i jechanie po bandzie. Jak Cię zaraz stuknę po głowie... Dlaczego, za przeproszeniem - ku**a, tak wiele osób nie potrafi spojrzeć poza własny gust i rzeczywistość, w której żyje?? Cała dyskusja, która była tu prowadzona przez Military'ego, Desa, mnie i inne osoby wtrącające swoje trzy grosze, nie miała na celu udowodnienia, że Lśnienie to film zły lub co gorsza, że trzeba się nad nim onanizować jak Seymour Hoffman nad zdjęciami w Happiness. Miała na celu obronę kulturalnej, merytorycznej dyskusji z KLASYKĄ, która powstała w innych czasach, przy innych uwarunkowaniach kulturowych i za to, znowu za przeproszeniem - ku**a, należy jej się szacunek, bo Lśnienie może być filmem złym, ale jest już obrazem unieśmiertelnionym w historii kina, czy to się niektórym podoba, czy nie! Warto pamiętać również, że ta KLASYKA przeżyje nas wszystkich, o ile kino nie upadnie za ileśtam lat do poziomu masówki nabieranej łopatką do popcornu. Powtarzam kluczowe zdanie zawarte w powyższej wypowiedzi - obronę kulturalnej, merytorycznej dyskusji z KLASYKĄ! Dyskusji, nie krzykactwa. Przypominam również, że jedną z nadrzędnych idei tejże dyskusji, która wielu najwidoczniej umknęła, był fakt, że chodziło o krytykowanie publiczne, które musi rządzić się innymi prawami, niż krytykowanie na forum - jeśli tak się nie stanie, to będziemy mogli równie dobrze zaprzestać dyskursu publicznego, bo każdy uważający, że ma coś do powiedzenia, będzie sobie publikował swoje "opinie" na jednym z powstających lawinowo portali/wortali/stron/forów filmowych. I piszę w tej chwili OGÓLNIE, nie konkretnie do Military'ego, który chyba zrozumiał, dlaczego z Desem na niego naskoczyliśmy. Nie wiem, dlaczego tak trudno niektórym zrozumieć, że już dawno wyszliśmy poza konkretny przykład Kubrickowego dzieła/arcydzieła/kupy/megakupy i że naprawdę nikt nie jest przeciwny krytykowaniu jakiegokolwiek filmu - ale jedynie w momencie, kiedy osoba krytykująca zrobi to z głową pełną pewnych informacji. Widzę w tej chwili dwie opcje - albo my nie potrafimy jasno wyrazić tego, o co nam chodzi, albo niektórzy powinni pewne sprawy przemyśleć, że nie nazwę tego po imieniu (INFO - to nie jest prowokacja, nie odpowiadam na żadne posty urażonych moją wypowiedzią). No wkurzyło mnie to, po prostu. freak_outXP napisał(a):Sorry, ale czasami mam wrażenie, że przed seansem "Lśnienia" powinienem najpierw zamówić mszę za pomyślność (zaciągając przed ołtarz całą rodzinkę), a potem wsadzić sobie odpowiednio długi kij od miotły powleczony żelatyną głęboko w tyłek, aby podczas przyjmowania dobra kultury zachować stosowną i jedynie słuszną postawę. Sorry, ale może spróbuj ten kij najpierw wyciągnąć. freak_outXP napisał(a):(...)tak czy siak za wszystko i tak zapłacisz. Za wszystko! Albo brakiem forsy na lekarstwa, marną emeryturę, życiem na granicy ubóstwa i tym, że w wieku 50. lat będzie wyglądał na 70.; albo tym, że Twój własny brat wbije Ci nóż w plecy, Twoja siostra Ciebie znienawidzi, żona zabije w łonie Twoje dziecko i Cię opuści, Twoje dzieci nie będą chciały Cię znać, będą strzelać w Twoją rodzinę, będziesz robił rzeczy wbrew sobie Przypomniał mi się Plac Zbawiciela <rotfl>. I żeby nie było - to zdanie nie jest przytykiem do autora, a akcentem humorystycznym wprowadzonym ze względu na to, że nienawidzę polskiego koszmarku 8) . Powiedziałem swoje ostatnie słowo w tej kwestii, choć do obrony klasyki zapewne jeszcze niejednokrotnie wrócimy...
KMF - Follow your dream to fly
----------------------------- Ostatnio widziane: Meet John Doe: 8.5/10 | Arsenic and Old Lace: 10/10 | You Can't Take It With You: 8/10 | Frost/Nixon: 8/10 | The Chaser: 7/10 | Transporter 3: 4.5/10 26-08-2008, 11:09
piękna wypowiedź, freak. ta o ojcu chrzestnym. kłaniam się nisko.
Beowulf napisał(a):No wkurzyło mnie to, po prostu. Beo, ty ostojo ogłady, tu dzieci zaglądają na miłość boską! ;) 26-08-2008, 11:10 freak napisał(a):Ja bardzo przepraszam, ale wyobraź sobie, że idziesz do porno kina na nowe przygody Tery Patrick, a dostajesz "Egzorcystę" ! Albo na wieczór kawalerski do kumpla z wojska, a kończy się na oglądaniu w nocy "X-laski". Właśnie to uczucie miałem po obejrzeniu "Lśnienia". Pisałem już na tych łamach o tym - I NIE TYLKO JA ! dziwna to wypowiedz, zwłaszcza jeśli pada z ust kogoś, kto rozpływał sie z zachwytu nad geniuszem odysei. gdybym byl złośliwy, mógłbym powiedzieć: "szedłem na odyseje z nadzieja zobaczenia rasowego SF, a dostałem w zamian jakąś filozofie z dupy o małpach i chuj wie czym. co to ma być, do jasnej choinki? na plakacie statek kosmiczny, na filmie małpy przez 40 minut z okładem. oddawać moja kase!" nie znasz Kubricka? nigdy nie widziałeś żadnego jego filmu? przecież od dawien dawna wiadomo, ze koleś nie kręcił rzeczy gatunkowo spójnych, olewał "konwencje" i takie prostactwa jak choćby to, czy ktoś będzie się bał na jego Lśnieniu. lśnienie nie powstało celem straszenia ciemnego ludu. osoby zainteresowane reżyserskimi intencjami, odsyłam do publikacji "Stanley Kubrick w opinii krytyki zagranicznej". znajdziecie tam stertę różnorakich rewelacji, fragmenty wywiadów z reżyserem oraz próby rozkminienia fenomenu roztrząsanego tu dzieła. jak komuś będzie mało, niech zajrzy do 'Danse Macabre' Kinga, w którym pisarz jednoznacznie oświadcza, iz NIGDY nie czul do Kubricka antypatii z powodu takiego a nie innego przeniesienia na ekran książki - rozterki Kinga (jak również powody Kubricka) były nieporównywalnie głębszej natury niż to, co możemy wyczytać na filmwebie. a tak w ogóle to ekranizacja Lśnienia stanowi jedno z ciekawszych doświadczeń w dziejach kinematografii: dwaj nieprzejednani twórcy, dwie różne wizje - tu musiało dojść do spięcia. 26-08-2008, 11:59
Jak zobaczę w tym temacie jeszcze jedno słowo w stylu "chuj", "pierdolę", "z dupy", "weź nie pierdol" itd. itp. skasuję ten temat bez mrugnięcia okiem. Jak chcecie dyskutować w taki sposób, to idźcie sobie na forum obora.pl albo chamstwo.pl
"It's alive!"
26-08-2008, 13:56 freak_outXP napisał(a):Jeszcze inna sprawa - tak moi drodzy, ja Was wszystkich (oprócz Żołdaka) rozumiem, tylko że... patrz krzyżyk :lol: 8) . No to teraz pozostaje się umówić na jakieś piwko 8) . freak_outXP napisał(a):EDIT: Pytanie: czy można stwierdzić obiektywnie, że dany film jest mało straszny ? Nic nie można stwierdzić obiektywnie ;).
KMF - Follow your dream to fly
----------------------------- Ostatnio widziane: Meet John Doe: 8.5/10 | Arsenic and Old Lace: 10/10 | You Can't Take It With You: 8/10 | Frost/Nixon: 8/10 | The Chaser: 7/10 | Transporter 3: 4.5/10 26-08-2008, 18:23
Freakout, hipokryzja wycieka z twoich postow. Z jednej strony taka klasyke jak Lsnienie jedziesz bez mrugniecia okiem - z subiektywnych powodow - a z drugiej wyrazasz sprzeciw wobec tego, ze ja robie to samo z Ojcem chrzestnym. Ojciec chrzestny tymczasem jest jak Lsnienie - to ma byc film kryminalny, a nie "nauka zycia". Ciebie nie straszy Lsnienie - mnie nie emocjonuje Godfather. A kryminal bez emocji to jak horror bez strachu.
26-08-2008, 20:03
To zabrzmi strasznie, ale nic to. Military, jeśli "Ojca chrzestnego" bardzo chcesz obarczać etykietką, to, za przeproszeniem "film obyczajowy" pasuje dużo lepiej niż "kryminał".
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
26-08-2008, 20:14 freak napisał(a):jak idę z dziewczyną do łóżka, to nie po to, aby tam grać w bierki albo walczyć na poduszki. a ja jak ide na film SF, to nie po to, by przez 40 minut oglądać małpy, a przez następne 40 wylewanie farby. z drugiej jednak strony skoro odyseja to jedyny film SF, w którym marnuje się czas na przelewanie wiader farby, to Lśnienie może być jedynym horrorem, który nie straszy. łapiesz, o co mi chodzi? Cytat:czy można stwierdzić obiektywnie, że dany film jest mało straszny ? a czy mając 25 lat na karku, można się jeszcze czegoś wystraszyć? pytam najzupełniej serio. Carpenterowe 'Coś' straszyło mnie, jak miałem lat 10. dzisiaj nie czuje żadnego strachu - czy to oznacza, ze 'The Thing' to fuszerka? Beo napisał(a):Nic nie można stwierdzić obiektywnie Wink. prócz tego, ze 'Heat' to arcydzieło:) 26-08-2008, 20:28 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |










