Longlegs (2024) reż. Oz Perkins
#1
[Obrazek: MV5BZmVkYTQ0YTAtNjgyMy00NDE2LTkxNDctN2My...@._V1_.jpg]
Najnowszy film Oza Perkinsa, twórcy "The Blackcoat’s Daughter", opowie o agentce FBI Lee Harker, która prowadzi śledztwo w sprawie seryjnego mordercy. Historia ma stanowić połączenie thrillera policyjnego w duchu "Milczenia owiec" z okultystycznym horrorem. Pierwsze recenzje są bardzo entuzjastyczne. W roli agentki Maika Monroe (<3), a w tytułowego killera wcielił się Nicolas Cage. Czekam mocno, mimo że poprzednie filmy Perkinsa jakoś nie zachwycały.

Polska premiera 12 lipca, a film wejdzie do naszych kin jako "Kod zła", lol.

Odpowiedz
#2
Obsada i tematyka zajebiste, czekam

Odpowiedz
#3
Może będzie lepszy niż ostatni film Monroe, który mnie wymęczył, te trialery do tego filmu też trochę zbyt artsy fartsy, mam nadzieję, że sam film będzie dużo lepszy, bo jest potencjał.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
#4
Fajnie, że gra Monroe, w horrorach póki co daje radę, odstrasza trochę Cage, który z horrorami akurat ma odwrotnie. Ale zobaczymy, zwiastun dobry.

Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
#5
Cage odstrasza? Przyciąga bardizej niż Maika, od niej to bardziej czekam na "They Follow".
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
#6
Cage mimo, że wciąż zdarzy mu się dobra rola jak w "Pig" to wciąż wisi nad nim łatka aktora, który gra w za wielu słabych filmach. Ten nieszczęsny "Kult" zwłaszcza wisi nad nim jak cień. Zagrać w tak słabym remake'u na podstawie oryginału, który jest za to tak świetny to nie lada osiągnięcie.

Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
#7
Przecież Cage'a powrót do lepszych ról i filmów zaczął się właśnie od horrorów. Zaczęło się od dobrego Mandy, który nie jest typowym horrorem, bardziej takim artystycznym dziełem, ale można do tego gatunku wsadzić tą produkcję, to po tej produkcji wielu przypomniało sobie o nim, że to dobry aktor. Choć ja uważam że dużo wcześniej bo od Złego porucznika było już lepiej, częściej zaczął występować w dobrych filmach np Army of One, Joe, ale to po Mandy zaczął dostawać więcej ciekawych propozycji. Zagrał przecież w niezłych Kolorach przestworzy reżysera znanego z Hardware, dobrym Niewesołym miasteczku, przyzwoitym Renfieldzie, to nie są słabe horrory/kino sf, ale przynajmniej przyzwoite produkcje.

Ale też między jednym horrorem lub kinem sf a drugim to pojawiać się zaczął też w innych ciekawych filmach z różnych gatunków (Nieznośny ciężar wielkiego talentu, Dream Scenario). Oczywiście cały czas ma sporo słabych dzieł, ale jednak jakoś się tak wypośrodkowało, jest mniej gniotów niż jeszcze wiele lat temu. A może mi się tak wydaje bo też nie oglądam wszystkiego co nakręci, tylko robię selekcje, a film Perkinsa akurat zapowiada się na coś interesującego.

Odpowiedz
#8
Krytycy się tym zachwycają jakby serio zobaczyli Se7en XXI wieku. Oczywiście przesadzają na maxa, bo to kolejny thriller, który jest po prostu z półki "okey". W sensie, dużo obiecuje w pierwszej połowie i ma fenomenalny klimat. Zdjęcia są REWELACYJNE i chce się większość kadrów oprawić w ramkę. Przez dużą część filmu napięcie jest całkiem porządnie prowadzone etc. Robi się gorzej niestety, gdy wpada Cage ucharakteryzowany na Mickey'ego Rourke'a i najbardziej groteskowym creepy głosem narusza konwencję wraz z jakimiś wątkami nadprzyrodzonymi. Szczerze? Wolałbym już zobaczyć bardziej klasyczny thriller, w którym to bohaterka koniec końców walczy ze swoją paranoją, niż przesadzony gatunkowy miszmasz, jaki czeka widza w drugiej połowie. Scenariusz zaczyna coraz bardziej popadać w pewne schematy i nielogiczne zachowania, motywu lalek równie dobrze mogłoby nie być, a Mikołaj Klatka po paru zaskakująco ciekawych rolach odwala tym razem występ godny Maliny.

Inna rzecz z jaką mam problem. Główna bohaterka. Czy tylko mi się wydaje, że choć Monroe aktorsko robi co może, tak jej postać jest zbyt płaska i sama aktorka niewiele jest w stanie z niej wyciągnąć? Mi przez cały film była mocno obojętna i wyszła jak dla mnie piąta woda po Clarice Starling, tym razem z wyparowanym niemalże wszystkim, co czyniło tamtą postać tak pamiętliwą.

Pierwsza połowa - 8/10
Druga - 5/10
Suma - naciągane 7/10

Odpowiedz
#9
No w szoku jestem, no zupełnie się nie spodziewałem, no trailery w ogóle tego nie zapowiadały :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#10
The Blackcoat's Daughter tego samego reżysera było o wiele lepsze, to też by thriller, wielka tajemnica, zwrot akcji i szatan.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
#11
Przeklejam z piłki, napisałem zaraz po premierze:
Więc jednak rock ‘n’ roll to rzeczywiście muzyka Siatana.
Longlegs zapisze się w historii kina głownie dzięki niezwykle efektywnej kampanii reklamowej rozkręconej przez wielkie mózgi z Neon. Doprawdy nie przypominam sobie w ostatnich latach równie intrygujących zapowiedzi horroru co te enigmatyczne i/lub błyskotliwe zajawki. To rzecz jasna moja ulubiona:

W obliczu tej machiny hype’u i krążących po internetach opinii jakoby Longlegs był najstraszniejszym filmem od czasu wycieku sekstaśmy shamara… Czy produkt końcowy choć zbliża się do zaspokojenia oczekiwań?
Nie, pewnie że nie.
Żeby nie było, wiele może się tu podobać. Reżyseria, kadrowanie i użycie dźwięku są tip top. Monroe jako cokolwiek autystyczna agentka FBI jest znakomita. Poza tym muszę przyznać że choć już wcześniej lubiłem ją jako aktorkę, nigdy jakoś do mnie nie trafiała z urody. Zbyt grubo ciosane rysy, zbyt toporne. Z wiekiem wyraźnie zaczęły się wyostrzać, co czyni jej twarz jeśli nie ładniejszą, to w każdym razie bardziej interesującą i odpowiednią do roli wyobcowanej, udręczonej protagonistki. Blair Underwood robi co może, żeby zakotwiczyć jakoś film w namacalnej rzeczywistości i chwała mu za to. Cage natomiast…
Perkins junior przyznał w wywiadzie, że film zaczął się od pomysłu na antagonistę, do którego następnie dopasował odpowiednią fabułę. Poza tym że takie podejście nieszczególnie sprzyja konstrukcji czegoś, co przynajmniej częściowo ma być kryminałem, sam oprawca jest na siłę przefajniony, a występ Nicolasa cokolwiek mechanicznie „ekscentryczny”. Przysług żadnych nie robi mu gruba charakteryzacja na Babę Jagę, choć efekt ratuje często kadrowanie i montaż.
Właśnie, częściowy kryminał. Film cierpi na szczególnie poważną gatunkową schizofrenię. Jest to police procedural na chama skrzyżowany z dość klasycznym satanistycznym horrorem. Mam wrażenie, że fanów tego pierwszego zniechęcą ostentacyjne elementy nadprzyrodzone i wrzucane sporadycznie wizje jak po LSD, a dla miłośników tego drugiego rzeczowa i trzeźwa mechanika śledztwa zabiera czas który można by poświęcić czystej grozie i wizjom jak po LSD.
Nie pomaga fakt, że film wygląda na wycinankę sklejoną z dość oczywistych elementów. Młoda agentka FBI rzucona przez przełożonego na głęboką wodę, tego nie trzeba tłumaczyć i do tego Perkins przyznał się otwarcie. Z Siedem mamy dosłowne cytaty, od biblioteki po odwrócone napisy końcowe. Wchodząc trochę głębiej, nadzwyczajna intuicja śledczego zahaczająca o czary dość mocno zalatuje Frankiem Blackiem z Millennium. Sprawca skłaniający ofiary do wyręczenia go w morderstwach wyraźnie kojarzy się z japońskim Cure. Sporo recenzji wskazywało w tej kwestii raczej na Sinister, ale to dlatego że sporo recenzentów to pospólstwo. Zresztą praca kamery też często nasuwa skojarzenia z drugim Kurosawą.
Ale największym problemem jest to, że przy dość dużym zadęciu (choć na szczęście chwilami łagodzonemu humorem) i sileniu się na egzystencjalną grozę… w gruncie rzeczy jest to dość banalny filmik. Daję słowo, cały ładunek intelektualny Longlegs zawiera się w ostatniej linijce dialogu:
To jak różnica między wspomnianym Siedem a ostentacyjnie zżynającym z niego pilotem również wspomnianego Millennium. Który to pilot tak jak Longlegs cytował Apokalipsę, ulubioną księgę hollywoodzkich wyrobników. Krótko mówiąc, egzystencjalna groza wymaga ze strony filmowca czegoś treściwego do powiedzenia na temat egzystencji.
Aha, zakończenie jest irytująco ambiwalentne, ale sądząc po spojlerowych dyskusjach, wielu widzów miało te same podejrzenia co ja jeśli chodzi o interpretację ostatnich ujęć. W sumie powinienem być wdzięczny za tę ambiwalencję, bo jednoznaczne potwierdzenie moich podejrzeń oznacza definitywne opuszczenie okolic Siedem i minięcie Millennium lotem w dół ku
Krótko mówiąc, piękna świątynia, ale bez Szatana.

Odpowiedz
#12
DADDYYYYY!!!!!!!!
MOMMYYYYYYY!!!!!!

Na tej scenie i na LET ME IIINNNNN sralem wewnętrznie zarówno ze strachu jak i ze śmiechu. Nicolas Cage kradł każdą scenę, i moim zdaniem był genialny, co się pojawiał to miałem ciary. Ogólnie bardzo dobry film, a jako horror powiedziałbym, że nawet świetny. Takie straszaki chcę właśnie oglądać, trzymające w napięciu, czasami powodujące szybsze bicie serca i łapanie się za podłokietniki żeby nie wyskoczyć z fotela.

Z kina wyszedłem totalnie zdezorientowany ale i zadowolony. Będę myślał o tym filmie długi, długi czas. Daję 8,5/10 i honorowe miejsce na liście moich ulubionych horrorów.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
#13
Ten film to jest żart. Nie wierzę, że ktoś poważny to wpuścił do kin i myślał, że się ludzie będą bali, no nie wierzę.

Po pierwsze - Nicolas Cage
Uwielbiam gościa, w "Mandy" rozjebał system, był tam zjawiskowy, rola warta wielu ciężkich a może nawet tych bardzo ciężkich nagród. Tutaj kładzie cały film, tak on jak i jego beznadziejna gumowa charakteryzacja. Naprawdę, dawno nie widziałem tak słabej maski na jakimkolwiek ryju. Polecam "Mindhuntera" twórcom tego filmu.

Inna sprawa, że każda scena z jego udziałem jest przeaktorzona do granic. Ja lubię to jego granie, ale jak nie trafi to robi to widowiskowo. No i tutaj tak właśnie zrobił - zamiast czuć jakikolwiek niepokój czy się bać na scenach z jego udziałem to siedziałem i śmiałem się na głos. Dramat i przekroczenie tej cienkiej linii, kiedy aktor i jego rola się zgrywają. Coś, co dobrze zrobił Hopkins w "The Silence of the Lambs", gdzie ciągle był na granicy przeaktorzenia, ale nigdy tej linii nie przekroczył.

Cage robi to niestety nieustannie, przez co śmieszy zamiast straszyć. Gumowa maska na ryju oczywiście nie pomaga, nie ogarniam w ogóle tej charakteryzacji, ona miała być jakaś niepokojąca, może przerażająca? No kurwa nie wyszło

Po drugie - no jest to artsy fartsy kino i to tego najgorszego rodzaju - w środku nocy w stodole nakurwiają światła z okien bo reżyser wymyślił sobie w scenie klimat i tego typu akcje. Grozy niestety w tym nie ma za grosz, jest nuda i łapanie się za głowę w co drugiej scenie.

Te pozytywne recenzje to chyba ci sami ludzie od "Romulusa" pisali, dobrze że w trakcie seansu anulowałem steela 4K bo połączenie "Se7en" z "Milczeniem..." brzmiało na tyle dobrze, że zamówiłem w ciemno. W tym wypadku absolutnie nie było warto, bo nawiązania do nich oczywiście są i to dosyć oczojebne, ale oprócz tego film rozkłada się widowiskowo na wszystkim innym - nie ma ciekawej fabuły, bohaterów, zdjęcia są niby ładne ale nudne i żółte bo takie mamy czasy itp.

Cytując moją świętej pamięci babcię - "(...) pamiętaj synuś, omijaj (...)".
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#14
No ja bym tak dodał z godzinę chodzenia kamerzysty za Nicolasem Cagem, wtedy bawiłbym się wyśmienicie, to byłby dopiero horror!
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
#15
Spoko, każdemu jego porno.

Wysłane z mojego H8216 przy użyciu Tapatalka
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#16
Ale KASZANKA. 3/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  In a Violent Nature (2024) slepy51 20 2,193 26-02-2026, 21:08
Ostatni post: slepy51
  Substance (2024) - Demi Moore z obcą twarzą shamar 26 3,070 22-02-2026, 08:50
Ostatni post: Debryk
  Heretic (2024) - czyli uśmiechnięty Hugh Grant naucza religii Pelivaron 0 515 22-11-2024, 21:49
Ostatni post: Pelivaron



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości