Looper
(07-11-2012, 12:38)Lawrence napisał(a):

No właśnie. Dla mnie jedynym wytłumaczeniem motywu "uratowania" jest, że on
ale dostanie
alternatywnego czasu. Chociaż jeśli

(07-11-2012, 13:16)Predator895 napisał(a):

Kiepskie wyjaśnienie bo tak czy inaczej starego nie będzie.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Będzie bo młodziak się nim stanie w przyszłości :P

Odpowiedz
To nie będzie on.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Ten film ma masę tego typu kwiatków. Motyw z Rainmakerem i motywacją Willisa ma sens tylko wtedy jeśli my, jako widzowie, wiemy, że to Rainmaker odpowiada za wysłanie go w przeszłość. Bo jeśli tak jest to zabijając dzieciaka Willis faktycznie anulowałby wszystko co on by kiedyś zrobi, ergo -> wróciłby do przyszłości i do żony.
Problem w tym, że my tego nie wiemy. Tym bardziej, że Gordon-Levitt nam mówi, że ex-looperów zawsze usuwano - jedyne co Rainmaker zmienił to sprawił, że nagle zaczęli usuwać wszystkich wszędzie. Ale ktoś Willisa i tak by dopadł. Więc całą koncepcję szlag trafia.

Odpowiedz
Mi się zdaję że Willis
:P

Odpowiedz
Nie zgodzę się.

Odpowiedz
Bardzo solidny film, które ma swoje niedoróbki, ale za to jest dość świeżym podejściem do motywu podróży w czasie i jego wykorzystania w kontekście całej fabuły. Scenariusz może i ma braki, ale tu plusy przysłaniają minusy ;) Mi osobiście film podobał się bardziej od scen na farmie. Miało to jakiś bardziej redneckowy klimat, nie wspominając o freakin hot Emily Blunt w czarnej koszuli nocnej i świetym dzieciaku, który miażdżył w każdej scenie swoich starszych kolegów. Looper to ewidentnie dwie fabuły w jednym, które mają zaledwie kilka punktów wspólnych. Uważam, że trochę za mało było Willisa, przez co jego wątek może być rozpatrywany jako średnio trzymający się kupy. Dla mnie motywacja tego bohatera była jasna i klarowna, a sama końcówka


O wiele lepiej poradził sobie za to JGL, który wreszcie nie był JGL-em. Fajna charakteryzacja, dobrze zagrana rola (już kolejna w tym roku).

Wizja przyszłości podobała mi się - nie ma bzdurnych neonów na każdym rogu ulicy, samochody to nie fruwające futurystyczne wersje Escalade'ów. Motorki w pełni akceptuję, bo to coś pokroju dzisiejszych segwayaów (totalny bajer). Jedynie do czego mógłbym się przyczepić to kompy i brak jakiejkolwiek oryginalności w zakresie hardware'u ;)

Podsumowując - dobry film, te 94% na RT to gruba przesada, ale bawiłem się na Looperze lepiej niż na TDKR, i dziebko gorzej niż na Dredzie.

Aha, Piper Perabo ma super dupę.

7,5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Amen :D
Mi osobiście przypadło do gustu cameo Garreta Dillahunta mistrza pierwszo i drugoplanowych psychopatów. Za każdym razem jak ten koleś pojawią się w filmie to przechodzą mnie ciary :D
[Obrazek: road3.bmp]
[Obrazek: lasthouseontheleftpic16.jpg]
[Obrazek: Garret-Dillahunt-Looper-BTS.jpg]

Odpowiedz
(08-11-2012, 17:49)Snappik napisał(a): Wizja przyszłości podobała mi się - nie ma bzdurnych neonów na każdym rogu ulicy, samochody to nie fruwające futurystyczne wersje Escalade'ów. Motorki w pełni akceptuję, bo to coś pokroju dzisiejszych segwayaów (totalny bajer).

A mnie znowu ta wizja przyszłości totalnie denerwowała, gdyż odczuwałem, że twórcy nie mieli na nią żadnego pomysłu. Na samochody z początku XXI wieku nałożyli korektory słoneczne i tyle. Ulice tylko bardziej zaśmiecili, a gangsterom z przyszłości przyszłości nałożyli tylko wielkie kapelusze. Nie wspominając ten dziwny miszmasz supernowoczesnych sprzętów jak te motory. Jakby co seqwaya'e jeszcze nie latają. Supernowoczesne dziwadło zraszające pola i rżnięcie drewna, chyba na opał.
Wizja przyszłości dla mnie totalnie nie wykorzystana. I tylko dlatego, że nie była oczojebna nie czyniło ją dla mnie dobrą.
Z tegorocznych filmów zdecydowanie bardziej do mnie przemawia przyszłość z "Dredda".
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Ci gangsterzy to byli Żydzi ;)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Po tym, jak na początku września skończyłem lekturą scenariusza stwierdziłem, że nawet jeśli aktorzy dadzą z siebie wszystko, a Johnson wykaże się pierwszoligowym kunsztem, to wyjdzie z tego co najwyżej bardzo dobry film, a na próżno szukałem rzekomego geniuszu, którego dopatrzyli się krytycy zza Oceanu.

Co zabawne, realizacja filmu przeskoczyła nieco moja oczekiwania, a i tak uważam, że dostaliśmy SF co najwyżej solidne. Z jednej strony plus dla Johsona za przystępne podejście do tematu i nie wdrażanie na siłę twistów, z drugiej - wydaje mi się, że kompozycja scenariusza jest aż do przesady uporządkowana i w zasadzie podręcznikowa. Szkoda, że w filmie zrezygnowano z niektórych scen z początku drugiego aktu, bo slajdów z życia starszego Joe było więcej. A to wtedy Johnson zaczął mnie do siebie najbardziej przekonywać. Po to, by w trzecim akcie znowu nieco zrzucić z formy. Zastanawiało mnie, jak na ekranie wypadnie cała akcja wokół farmy - na szczęście tempo nie kulało.

W sumie średnio podoba mi się to, że z filmu o asasynach zdejmujących ofiary z przyszłości zrobiła nam się opowieść o
Wizja przyszłości też nie do końca mnie nie przekonuje. Ale poza tym porwało mnie zainteresowania Johnsona dramatem aniżeli akcją i skłonność do kameralności. Bardzo dobry reżyser, trochę jednak gorzej u niego ze scenopisarstwem. Względem aktorstwa, obsada bardzo przyzwoita, choć nie rozumiem zachwytów krytyków co do roli Willisa.

Generalnie jednak też bawiłem się przy tym lepiej niż większości tegorocznych blockbusterów.

Swoją drogą, film jakby żywcem wyjęty z lat '80, nieprawdaż?

7/10

Odpowiedz
Cały wstęp wprowadzający nas w życie i koncept Looperów jest na tyle genialny, że skrada cały film i daje zielone światło na mniejsze wpadki. Ciary robią się na trzydziestoletniej karierze Willisa. Zachwyty co do jego roli przychodzą z tego, że miejscami gra prawdziwego twardziela i widać to uczucie determinacji z Die Hard a nie zmęczenia materiału z Niezniszczalnych i Die Hard 4 itp. Towarzyszą też temu znakomite emocje patrz scena
. Po cichu liczę na jakaś wersje reżyserską czy unrated bo jest kilka akcji które w pewnie sposób mogły być dopełnione np.
. :D

Odpowiedz
"Looper" jest pod wieloma względami bardzo fajny, ale też dziwią mnie opinie, według których to arcydzieło i najlepsze SF od lat. Za dużo tu logicznych błędów (na czele z wysyłaniem wrogów w przeszłości, czyli z podstawą scenariusza, ale o tym za chwilę) no i całość nie urywa dupy, a niektóre motywy powodują, że trudno zawiesić niewiarę.

Podobała mi się natomiast wizja przyszłości - połączenie naszej współczesności z futurystycznymi elementami i ogólnym chaosem. Dużo to o tym świecie mówi. Choćby te samochody z naszych czasów, których na ulicach jest najwięcej - poobdrapywane, zardzewiałe (bo mają już przecież 30-40 lat), ale z nowoczesnymi bateriami i czymś na kształ instalacji LPG na zewnątrz auta. Niby to nieznaczący drobiazg, ale pomaga wsiąknąć w konkretną wizję przyszłości, bo wiemy, że to rzeczywiście świat zamieszkały przez prawdziwych ludzi a nie zwykły wizualny sztafaż. Scenariusz wydaje się być niezły, niektóre sceny i dialogi to perełki (Emily Blunt opowiadająca o kolegach ze szkoły, Bruce Willis, który "nie będzie rysował diagramów" itd.). Sam Willis jest zresztą sporym plusem filmu, pierwszy raz od dawna dostaje konkretną rolę, a nie rolę-hołd dla swoich dawnych wcieleń. Mam natomiast mieszane odczucia odnośnie JGL. W niektórych ujęciach wyglądał jak drag queen z tym całym willisoupodabniającym makijażem.

Nękała mnie jednak prosta, może trochę głupia myśl, o której wspomniałem na początku - po cholerę W OGÓLE bawić się w looperową agencję, ryzykować wykrycie i marnować tony srebra, skoro ma się wehikuł czasu? Jaki to ma sens? Jeśli dobrze rozumiem, wehikuł może Cię wysłać w dowolne miejsce w przeszłości, a nie tylko na pole 30 lat temu (bo w filmie niczego takiego w każdym razie nie powiedzili), więc też do XVII-wiecznej Francji czy do Normandii w trakcie II wojny swiatowej, słowem - gdziekolwiek i kiedykolwiek. Więc czy nie prościej byłoby wywalać ofiary, bo ja wiem, na środek pustyni 1000 lat temu? Albo do jakiejś prehistorycznej jaskini? Albo na dno oceanu? Jeżeli coś pominąłem, poprawcie mnie, ale wydaje mi się, że samo założenie tego filmu jest, delikatnie mówiąc wątpliwe.

Głupi był też motyw z
. Zupełnie niepotrzebne efekciarstwo.

7/10

PS. Bruce Willis z doklejonymi włosami - ROTFL
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
Looper - Pętla czasu
[Obrazek: 3na6.png]
[Obrazek: 335357.1.jpg]

Też wczoraj widziałem Loopera i mam bardzo mieszane odczucia. Początek był fajny i przede wszystkim interesujący...
Wraz z pojawieniem się na ekranie Bruce'a Willisa zrobił się dość dziwny...
W połowie stał się nudny...
Trudno mi powiedzieć, że film oglądało mi się przyjemnie, bo jest dość surowy wizualnie i wymaga odrobiny skupienia aby nie pogubić się w tym co widać na ekranie. Bardzo trudno byłoby mi go ocenić, dlatego wystawiłem średnią notę z dużym plusem (za "plagiatowanie" Terminatora w środku filmu)...
... i świetną Emily Blunt.
Ocena: 5+/10

Odpowiedz
Ojejejejejejejejejej! Sam nie wiem od czego zacząć... Może od tego, że choć film, gdy się nad nim bardziej zastanowić (bo na gorąco nawet nie) jest niesamowicie głupi, to na tyle fajnie ukazany, jest mnóstwo świetnych smaczków i detali oraz wyborny Bruce Gordon-Willitt, a w tle nawet jakieś cycki, krew i na tyle dużo fajnej akcji, że łyka się to bez popity i chce więcej. Niestety, w ciągu tej pierwszej fajnej połowy reżyser przemyca myk, z którego potem robi gwóźdż programu. Cały sęk w tym, że tenże gwóźdż zupełnie nie pasuje do reszty historii i odkąd akcja przenosi się z miasta na farmę, to zaczyna się zupełnie inna historia. Normalnie w pewnym momencie czułem się, jakby ktoś podmienił szpulę. I jakkolwiek finałowy czyn naszego herosa, jak i przesłanie jest w miarę ok, tak cały ten x-menowy wątek o kant dupy potłuc. W dodatku ten szczyl był tak denerwujący, iż sam bym go chętnie ukatrupił. Nie wiem, naprawdę nie wiem, czemu twórca dał widzom 2 w 1, zamiast iść za ciosem i zaserwować może i banalną, ale przynajmniej konsekwentną fabułę?
Ogółem więc meh! Choć część pierwsza naprawdę dobra, klimatyczna i do niej chętnie bym wrócił. A tak stoję w rozkroku, bo po co wracać do filmu, który ma się ochotę wyłączyć po godzinie?

6 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Zacząłem właśnie słuchac soundtracku z Loopera. Już w filmie wpadł mi w ucho, bo bardzo kojarzy mi się z twórczością Marka Morgana w Falloutach i Planescape Torment. Kawałek dobrej ścieżki - trochę dziwny, niepokojący.


Odpowiedz
Soundtrack ma pewien industrialny charakter, ale ja bym go jeszcze z twórczością Morgana, szczególnie do "Fallouta" nie porównywał.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Mam wrażenie, że nikt nie zauważył największej wpadki scenariuszowej tego filmu.
Otóż możemy przyjąć wszystkie założenia scenariusza - trzeba wysyłać ludzi w przeszłość, nie można ich zabić teraz, muszą być wysyłani w konkretne miejsce i tylko konkretni looperzy mogą ich zabić.
Wszystko ok, ale jeżeli tak jest to:
Dlaczego panowie w czarnych płaszczach i kapeluszach tak bez zastanowienia strzelają do żony głównego bohatera, a potem zupełnie ich to nie interesuje, że leży martwa i ktoś ją może znaleźć?
To jest przecież totalne zaprzeczenie założeń scenariusza i jak dla mnie przy pozostałej masie potknięć w filmie, który udaje, zaniża jakąkolwiek wartość tego "dzieła"
mmakowski, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Nov 2012.

Odpowiedz
Mmakowski,


Odpowiedz
(24-11-2012, 12:25)Karan napisał(a): Mmakowski,

Karan
mmakowski, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Nov 2012.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości