CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,192
Liczba wątków: 29
(07-11-2012, 12:38)Lawrence napisał(a):
No właśnie. Dla mnie jedynym wytłumaczeniem motywu "uratowania" jest, że on ale dostanie alternatywnego czasu. Chociaż jeśli go nie będzie w tej przyszłości to niby skąd?
(07-11-2012, 13:16)Predator895 napisał(a): Po prostu zniknie a alternatywna przyszłość zrobi swoje.
Kiepskie wyjaśnienie bo tak czy inaczej starego nie będzie.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
07-11-2012, 19:57
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-11-2012, 19:59 przez shamar.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
Będzie bo młodziak się nim stanie w przyszłości :P
07-11-2012, 20:09
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,192
Liczba wątków: 29
To nie będzie on.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
07-11-2012, 21:43
Stały bywalec
Liczba postów: 1,858
Liczba wątków: 48
Ten film ma masę tego typu kwiatków. Motyw z Rainmakerem i motywacją Willisa ma sens tylko wtedy jeśli my, jako widzowie, wiemy, że to Rainmaker odpowiada za wysłanie go w przeszłość. Bo jeśli tak jest to zabijając dzieciaka Willis faktycznie anulowałby wszystko co on by kiedyś zrobi, ergo -> wróciłby do przyszłości i do żony.
Problem w tym, że my tego nie wiemy. Tym bardziej, że Gordon-Levitt nam mówi, że ex-looperów zawsze usuwano - jedyne co Rainmaker zmienił to sprawił, że nagle zaczęli usuwać wszystkich wszędzie. Ale ktoś Willisa i tak by dopadł. Więc całą koncepcję szlag trafia.
07-11-2012, 22:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-11-2012, 22:07 przez Rodia.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
Mi się zdaję że Willis miał już w pewnym momencie gdzieś w jaki sposób zostanie usunięty w przyszłości. Chodziło mu głównie o okoliczności w jakich został porwany i likwidacje jego ukochanej , która go oczyściła, rozgrzeszyła. Głownie chodziło o jej los, bo swój raczej miał totalnie w dupie. Tylko dlatego dobrowolnie cofnął się w czasie i podjął się brutalnej likwidacji niewinnych dzieci. :P
07-11-2012, 23:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-11-2012, 23:48 przez Predator895.)
Stały bywalec
Liczba postów: 1,858
Liczba wątków: 48
Nie zgodzę się. Z filmu jasno wynika, że Willis walczył też o swoje i o powrót do stanu sprzed porwania.
08-11-2012, 00:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-11-2012, 00:20 przez Rodia.)
Stały bywalec
Liczba postów: 13,235
Liczba wątków: 77
Bardzo solidny film, które ma swoje niedoróbki, ale za to jest dość świeżym podejściem do motywu podróży w czasie i jego wykorzystania w kontekście całej fabuły. Scenariusz może i ma braki, ale tu plusy przysłaniają minusy ;) Mi osobiście film podobał się bardziej od scen na farmie. Miało to jakiś bardziej redneckowy klimat, nie wspominając o freakin hot Emily Blunt w czarnej koszuli nocnej i świetym dzieciaku, który miażdżył w każdej scenie swoich starszych kolegów. Looper to ewidentnie dwie fabuły w jednym, które mają zaledwie kilka punktów wspólnych. Uważam, że trochę za mało było Willisa, przez co jego wątek może być rozpatrywany jako średnio trzymający się kupy. Dla mnie motywacja tego bohatera była jasna i klarowna, a sama końcówka
z egzekucją gangu Abe'a była na pełnym wypasie.
O wiele lepiej poradził sobie za to JGL, który wreszcie nie był JGL-em. Fajna charakteryzacja, dobrze zagrana rola (już kolejna w tym roku).
Wizja przyszłości podobała mi się - nie ma bzdurnych neonów na każdym rogu ulicy, samochody to nie fruwające futurystyczne wersje Escalade'ów. Motorki w pełni akceptuję, bo to coś pokroju dzisiejszych segwayaów (totalny bajer). Jedynie do czego mógłbym się przyczepić to kompy i brak jakiejkolwiek oryginalności w zakresie hardware'u ;)
Podsumowując - dobry film, te 94% na RT to gruba przesada, ale bawiłem się na Looperze lepiej niż na TDKR, i dziebko gorzej niż na Dredzie.
Aha, Piper Perabo ma super dupę.
7,5/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
08-11-2012, 17:49
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-11-2012, 17:50 przez Snappik.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
Amen :D
Mi osobiście przypadło do gustu cameo Garreta Dillahunta mistrza pierwszo i drugoplanowych psychopatów. Za każdym razem jak ten koleś pojawią się w filmie to przechodzą mnie ciary :D
08-11-2012, 21:11
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-11-2012, 21:19 przez Predator895.)
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
(08-11-2012, 17:49)Snappik napisał(a): Wizja przyszłości podobała mi się - nie ma bzdurnych neonów na każdym rogu ulicy, samochody to nie fruwające futurystyczne wersje Escalade'ów. Motorki w pełni akceptuję, bo to coś pokroju dzisiejszych segwayaów (totalny bajer).
A mnie znowu ta wizja przyszłości totalnie denerwowała, gdyż odczuwałem, że twórcy nie mieli na nią żadnego pomysłu. Na samochody z początku XXI wieku nałożyli korektory słoneczne i tyle. Ulice tylko bardziej zaśmiecili, a gangsterom z przyszłości przyszłości nałożyli tylko wielkie kapelusze. Nie wspominając ten dziwny miszmasz supernowoczesnych sprzętów jak te motory. Jakby co seqwaya'e jeszcze nie latają. Supernowoczesne dziwadło zraszające pola i rżnięcie drewna, chyba na opał.
Wizja przyszłości dla mnie totalnie nie wykorzystana. I tylko dlatego, że nie była oczojebna nie czyniło ją dla mnie dobrą.
Z tegorocznych filmów zdecydowanie bardziej do mnie przemawia przyszłość z "Dredda".
08-11-2012, 22:44
Stały bywalec
Liczba postów: 13,235
Liczba wątków: 77
Ci gangsterzy to byli Żydzi ;)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
08-11-2012, 23:57
Dużo pisze
Liczba postów: 641
Liczba wątków: 3
Po tym, jak na początku września skończyłem lekturą scenariusza stwierdziłem, że nawet jeśli aktorzy dadzą z siebie wszystko, a Johnson wykaże się pierwszoligowym kunsztem, to wyjdzie z tego co najwyżej bardzo dobry film, a na próżno szukałem rzekomego geniuszu, którego dopatrzyli się krytycy zza Oceanu.
Co zabawne, realizacja filmu przeskoczyła nieco moja oczekiwania, a i tak uważam, że dostaliśmy SF co najwyżej solidne. Z jednej strony plus dla Johsona za przystępne podejście do tematu i nie wdrażanie na siłę twistów, z drugiej - wydaje mi się, że kompozycja scenariusza jest aż do przesady uporządkowana i w zasadzie podręcznikowa. Szkoda, że w filmie zrezygnowano z niektórych scen z początku drugiego aktu, bo slajdów z życia starszego Joe było więcej. A to wtedy Johnson zaczął mnie do siebie najbardziej przekonywać. Po to, by w trzecim akcie znowu nieco zrzucić z formy. Zastanawiało mnie, jak na ekranie wypadnie cała akcja wokół farmy - na szczęście tempo nie kulało.
W sumie średnio podoba mi się to, że z filmu o asasynach zdejmujących ofiary z przyszłości zrobiła nam się opowieść o dzieciaku (było nie było, świetnie zagranym), któremu spod kontroli wymyka się TK. Wizja przyszłości też nie do końca mnie nie przekonuje. Ale poza tym porwało mnie zainteresowania Johnsona dramatem aniżeli akcją i skłonność do kameralności. Bardzo dobry reżyser, trochę jednak gorzej u niego ze scenopisarstwem. Względem aktorstwa, obsada bardzo przyzwoita, choć nie rozumiem zachwytów krytyków co do roli Willisa.
Generalnie jednak też bawiłem się przy tym lepiej niż większości tegorocznych blockbusterów.
Swoją drogą, film jakby żywcem wyjęty z lat '80, nieprawdaż?
7/10
11-11-2012, 14:52
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-11-2012, 14:54 przez Galadh.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
Cały wstęp wprowadzający nas w życie i koncept Looperów jest na tyle genialny, że skrada cały film i daje zielone światło na mniejsze wpadki. Ciary robią się na trzydziestoletniej karierze Willisa. Zachwyty co do jego roli przychodzą z tego, że miejscami gra prawdziwego twardziela i widać to uczucie determinacji z Die Hard a nie zmęczenia materiału z Niezniszczalnych i Die Hard 4 itp. Towarzyszą też temu znakomite emocje patrz scena eliminacji pierwszego niewinnego dzieciora . Po cichu liczę na jakaś wersje reżyserską czy unrated bo jest kilka akcji które w pewnie sposób mogły być dopełnione np. . :D
11-11-2012, 15:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-11-2012, 15:23 przez Predator895.)
pomazaniec boga VHS-ów
Liczba postów: 2,089
Liczba wątków: 3
"Looper" jest pod wieloma względami bardzo fajny, ale też dziwią mnie opinie, według których to arcydzieło i najlepsze SF od lat. Za dużo tu logicznych błędów (na czele z wysyłaniem wrogów w przeszłości, czyli z podstawą scenariusza, ale o tym za chwilę) no i całość nie urywa dupy, a niektóre motywy powodują, że trudno zawiesić niewiarę.
Podobała mi się natomiast wizja przyszłości - połączenie naszej współczesności z futurystycznymi elementami i ogólnym chaosem. Dużo to o tym świecie mówi. Choćby te samochody z naszych czasów, których na ulicach jest najwięcej - poobdrapywane, zardzewiałe (bo mają już przecież 30-40 lat), ale z nowoczesnymi bateriami i czymś na kształ instalacji LPG na zewnątrz auta. Niby to nieznaczący drobiazg, ale pomaga wsiąknąć w konkretną wizję przyszłości, bo wiemy, że to rzeczywiście świat zamieszkały przez prawdziwych ludzi a nie zwykły wizualny sztafaż. Scenariusz wydaje się być niezły, niektóre sceny i dialogi to perełki (Emily Blunt opowiadająca o kolegach ze szkoły, Bruce Willis, który "nie będzie rysował diagramów" itd.). Sam Willis jest zresztą sporym plusem filmu, pierwszy raz od dawna dostaje konkretną rolę, a nie rolę-hołd dla swoich dawnych wcieleń. Mam natomiast mieszane odczucia odnośnie JGL. W niektórych ujęciach wyglądał jak drag queen z tym całym willisoupodabniającym makijażem.
Nękała mnie jednak prosta, może trochę głupia myśl, o której wspomniałem na początku - po cholerę W OGÓLE bawić się w looperową agencję, ryzykować wykrycie i marnować tony srebra, skoro ma się wehikuł czasu? Jaki to ma sens? Jeśli dobrze rozumiem, wehikuł może Cię wysłać w dowolne miejsce w przeszłości, a nie tylko na pole 30 lat temu (bo w filmie niczego takiego w każdym razie nie powiedzili), więc też do XVII-wiecznej Francji czy do Normandii w trakcie II wojny swiatowej, słowem - gdziekolwiek i kiedykolwiek. Więc czy nie prościej byłoby wywalać ofiary, bo ja wiem, na środek pustyni 1000 lat temu? Albo do jakiejś prehistorycznej jaskini? Albo na dno oceanu? Jeżeli coś pominąłem, poprawcie mnie, ale wydaje mi się, że samo założenie tego filmu jest, delikatnie mówiąc wątpliwe.
Głupi był też motyw z torturowaniem Paula Dano, skoro wystarczyło strzelić mu w łeb, żeby stary Paul Dano wyczajnie wyparował . Zupełnie niepotrzebne efekciarstwo.
7/10
PS. Bruce Willis z doklejonymi włosami - ROTFL
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
13-11-2012, 21:32
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-11-2012, 21:32 przez Motoduf.)
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Looper - Pętla czasu
Też wczoraj widziałem Loopera i mam bardzo mieszane odczucia. Początek był fajny i przede wszystkim interesujący...
bo pokazywał dość inny sposób przenoszenia się w czasie niż w Powrocie do przyszłości, a elementy sci-fi były tylko tłem do klimatycznego filmu gangsterskiego. Wraz z pojawieniem się na ekranie Bruce'a Willisa zrobił się dość dziwny...
Najpierw wszystko było z perspektywy postaci granej przez Josepha Gordon-Levitta, chwilę później z perspektywy starszej jego wersji czyli Bruce'a Willisa, by po kilkunastu minutach zepchnąć Willisa na trzeci plan i zrobić z niego poniekąd czarny charakter. W połowie stał się nudny...
Od spotkania przyszłej i aktualnej wersji głównego bohatera w barze, kiedy zaczynają się wszystkie retrospekcje, wspomnienia Willisa, i kiedy wszystko sobie tłumaczą film ciągnie się niemiłosiernie praktycznie bez żadnej akcji. Na koniec jest jeszcze ten dziwny zabieg z mutantami (jakbym oglądał X-Menów) i nie do końca satysfakcjonujące mnie zakończenie, które było trochę przewidywalne. Trudno mi powiedzieć, że film oglądało mi się przyjemnie, bo jest dość surowy wizualnie i wymaga odrobiny skupienia aby nie pogubić się w tym co widać na ekranie. Bardzo trudno byłoby mi go ocenić, dlatego wystawiłem średnią notę z dużym plusem (za "plagiatowanie" Terminatora w środku filmu)...
Przybysz z przyszłości chce zabić przyszłego "kogośtam" (Rainmakera?), który obecnie jest dzieckiem. Jednak zna tylko częściowe dane, dlatego chodzi do trzech miejsc i zabija dzieci według daty urodzenia. Matką owego "kogośtam" jest blondynka o imieniu Sara, która ma jednego obrońcę znającego zamiary przybysza z przyszłości. Brzmi znajomo? ;) ... i świetną Emily Blunt.
Ocena: 5+/10
13-11-2012, 22:16
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,116
Liczba wątków: 67
Ojejejejejejejejejej! Sam nie wiem od czego zacząć... Może od tego, że choć film, gdy się nad nim bardziej zastanowić (bo na gorąco nawet nie) jest niesamowicie głupi, to na tyle fajnie ukazany, jest mnóstwo świetnych smaczków i detali oraz wyborny Bruce Gordon-Willitt, a w tle nawet jakieś cycki, krew i na tyle dużo fajnej akcji, że łyka się to bez popity i chce więcej. Niestety, w ciągu tej pierwszej fajnej połowy reżyser przemyca myk, z którego potem robi gwóźdż programu. Cały sęk w tym, że tenże gwóźdż zupełnie nie pasuje do reszty historii i odkąd akcja przenosi się z miasta na farmę, to zaczyna się zupełnie inna historia. Normalnie w pewnym momencie czułem się, jakby ktoś podmienił szpulę. I jakkolwiek finałowy czyn naszego herosa, jak i przesłanie jest w miarę ok, tak cały ten x-menowy wątek o kant dupy potłuc. W dodatku ten szczyl był tak denerwujący, iż sam bym go chętnie ukatrupił. Nie wiem, naprawdę nie wiem, czemu twórca dał widzom 2 w 1, zamiast iść za ciosem i zaserwować może i banalną, ale przynajmniej konsekwentną fabułę?
o ile bowiem lepiej by było, gdyby to np. Kid Blue okazał się pogromcą przyszłości - przecież on też miał powód do zemsty i motyw, by stać się naprawdę kimś / albo nawet i sam Abe mógłby namieszać - skoro raz wrócił, to cóż powstrzymywało go przed przejęciem władzy w mieście i czekaniem na wymyślenie wehikułu, a potem opanowaniem looperów? chuj, nawet gdyby to Piper Perabo okazała się Rainmakerem to bardziej bym się ucieszył, niż z nowej wersji dzieci kukurydzy - to było tak okropne, że mózg sam mi się zgwałcił
Ogółem więc meh! Choć część pierwsza naprawdę dobra, klimatyczna i do niej chętnie bym wrócił. A tak stoję w rozkroku, bo po co wracać do filmu, który ma się ochotę wyłączyć po godzinie?
6 / 10
14-11-2012, 23:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-11-2012, 23:24 przez Mefisto.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Zacząłem właśnie słuchac soundtracku z Loopera. Już w filmie wpadł mi w ucho, bo bardzo kojarzy mi się z twórczością Marka Morgana w Falloutach i Planescape Torment. Kawałek dobrej ścieżki - trochę dziwny, niepokojący.
16-11-2012, 10:22
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
Soundtrack ma pewien industrialny charakter, ale ja bym go jeszcze z twórczością Morgana, szczególnie do "Fallouta" nie porównywał.
17-11-2012, 13:37
Początkujący
Liczba postów: 2
Liczba wątków: 0
Mam wrażenie, że nikt nie zauważył największej wpadki scenariuszowej tego filmu.
Otóż możemy przyjąć wszystkie założenia scenariusza - trzeba wysyłać ludzi w przeszłość, nie można ich zabić teraz, muszą być wysyłani w konkretne miejsce i tylko konkretni looperzy mogą ich zabić.
Wszystko ok, ale jeżeli tak jest to:
Dlaczego panowie w czarnych płaszczach i kapeluszach tak bez zastanowienia strzelają do żony głównego bohatera, a potem zupełnie ich to nie interesuje, że leży martwa i ktoś ją może znaleźć?
To jest przecież totalne zaprzeczenie założeń scenariusza i jak dla mnie przy pozostałej masie potknięć w filmie, który udaje, zaniża jakąkolwiek wartość tego "dzieła"
mmakowski, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Nov 2012.
24-11-2012, 12:16
Nowy
Liczba postów: 498
Liczba wątków: 0
Mmakowski,
przecież ciało zostało przeniesione do domu, a ten następnie spalony. W czym problem?
24-11-2012, 12:25
Początkujący
Liczba postów: 2
Liczba wątków: 0
(24-11-2012, 12:25)Karan napisał(a): Mmakowski,
przecież ciało zostało przeniesione do domu, a ten następnie spalony. W czym problem?
Karan
Skoro to nie problem, to po co w ogóle przenosić do przeszłości żywych ludzi aby tam ich zabić? Nie mogli ich zastrzelić a potem spalić? Czy żona głównego bohatera ma jakieś magiczne właściwości i akurat ją można spokojnie ukatrupić i spalić, a wszystkich innych trzeba już przenosić?
mmakowski, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Nov 2012.
24-11-2012, 13:56
|