Looper
hej ty na górze

a nie wpadło ci do głowy że myk z czasem wykorzystywano tylko w przypadku zacnych i ważnych person oraz samych looperów powiązanych z organizacją nie zaś gawiedzi i zwykłych ludków vide żona bruce'a? jak wyparuje gubernator illinois to chyba oczywistym jest że zostanie wszczęte zajebiste śledztwo niż jak zapodzieje się gdzieś mmakowsk

Odpowiedz
Dlaczego panowie w czarnych płaszczach i kapeluszach tak bez zastanowienia strzelają do żony głównego bohatera, a potem zupełnie ich to nie interesuje, że leży martwa i ktoś ją może znaleźć?

Odpowiedz
[Obrazek: 156547_slide.jpg?v=1]

Odpowiedz
ale całość mocno słabuje
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
początek zapowiada film bardzo dobry, niestety mniej więcej od momentu kiedy joe spada z drabinki wszystko się pieprzy. myślałem że inaczej pociągną tą historię. szczerze mówiąc to spodziewałem się jakiś mega fajerwerków, że będą pościgi, że będą strzelać laserami a tu chuj. kompletnie nie spodziewałem się takiego zarysu zdarzeń, mało hollywoodzko-blockbusterski myk. Nie mogłem też jakoś znieść wątku żywcem wyjętego z "terminatora". moim zdaniem mogli pociągnąć historię jakoś inaczej a wplatanie telekinetycznych gówien to chyba najsłabszy punkt tego filmu, pomijając już kupę logicznych dziur związanych z podróżami w czasie (tak swoją drogą to w każdym filmie opowiadającym o podróżach w czasie będą takie błędy więc moim zdaniem nalezy je po prostu ignorować, pewnych założen się nie da przeskoczyć).

Mamy też dobre aktorstwo, fajne zdjęcia, ciężki klimat przyszłości (świetna scena - jakiś nygga okrada ciężarowca któremu nawaliła fura na środku ulicy. ciężarowiec wyciąga shotguna i strzela uciekinierowi w plecy) no i fajną muzyczkę.

Film średni ale mógł być świetny. 6.5/10

Odpowiedz
Nie wiem, co myśleć o tym filmie. Z jednej strony podoba mi się pełna akcji pierwsza połowa, z drugiej podoba mi się lynchowsko-dickowska druga połowa, z trzeciej obie połowy nie współgrają ze sobą. Film nagle wytraca tempo i staje się czymś zupełnie innym. Z czwartej strony pomysł jest fajnie wykorzystany, z piątej mimo wszystko straszliwie prostacki i tandetny, i jeśli się zastanowić, to jest absolutnie podstawowa historia o podróżach w czasie z obowiązkowym domknięciem pętli na końcu. Film zarazem oryginalny i wtórny jak cholera. Dziwne zjawisko. Pół godziny po obejrzeniu i ciągle nie wiem, czy mi się podobał i czy warto postawić na półce. ?/10

BTW: make up na Levicie był paskudny, a do tego facet częściej przypominał de Niro niż Willisa.

P.S.
Scena z tą beznadziejną "muzyką" przypominającą zawody w pierdzeniu (zapomniałem, jaki to gatunek) po prostu odrzuca. Nikt nigdy nigdzie nie powinien korzystać z dorobku "artystów" reprezentujących ten "gatunek".

Odpowiedz
military napisał(a):Scena z tą beznadziejną "muzyką" przypominającą zawody w pierdzeniu (zapomniałem, jaki to gatunek) po prostu odrzuca. Nikt nigdy nigdzie nie powinien korzystać z dorobku "artystów" reprezentujących ten "gatunek".

Ke? O jakiej scenie mówisz?
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
(17-12-2012, 22:44)military napisał(a): jeśli się zastanowić, to jest absolutnie podstawowa historia o podróżach w czasie z obowiązkowym domknięciem pętli na końcu.
Ale tu nie ma żadnej pętli przecież.


(17-12-2012, 22:44)military napisał(a): P.S.
Scena z tą beznadziejną "muzyką" przypominającą zawody w pierdzeniu (zapomniałem, jaki to gatunek) po prostu odrzuca. Nikt nigdy nigdzie nie powinien korzystać z dorobku "artystów" reprezentujących ten "gatunek".
Tzn. jaką muzyką? Ciężko mi opisać gatunek muzyki, jaki jest w Looperze. Industrial? Ambient? Cholera wie. Sposob w jaki Nathan Johnson ją stworzył jest szczególnie ciekawy, bo robił to nagrywając zwyczajne codzienne dźwięki (trzaskanie drzwi, dźwięk blachy, itp.). Moim zdaniem świetnie współgra to z futurystycznym obrazem przyszłości.


Odpowiedz
Cytat:Ale tu nie ma żadnej pętli przecież.

Jest pętla w tym sensie, że to główny bohater spowodowałby wszystko to, co się później wydarzy, próbując zapobiec tym wydarzeniom. Klasyczny Terminator czy 12 małp.:) Tylko że tutaj gość powstrzymuje się przed tym, choć oczywiście zakończeniem jest wydarzenie, które miało spowodować wszystkie późniejsze kłopoty.

Co do muzyki - chodzi mi o dubstep, który gra w scenie, w której Willis załatwia gości, którzy chcieli go wysłać w przeszłość. Dramatycznie zła muzyka.

Odpowiedz
(18-12-2012, 08:36)military napisał(a):
Cytat:Ale tu nie ma żadnej pętli przecież.

Jest pętla w tym sensie, że to główny bohater spowodowałby wszystko to, co się później wydarzy, próbując zapobiec tym wydarzeniom. Klasyczny Terminator czy 12 małp.:) Tylko że tutaj gość powstrzymuje się przed tym, choć oczywiście zakończeniem jest wydarzenie, które miało spowodować wszystkie późniejsze kłopoty.
Czyli pętli tym bardziej nie ma (bo wg twojej wizji jest przerwana).Aczkolwiek ingerencja Joe wniosła dobre rzeczy, a nie złe do tej relacji. To nie jest tak, że Stary Joe ZAWSZE się cofał w czasie i robił z dzieciaka Rainmakera (bo Looper nie prezentuje wizji czasu zapętlonej, jednolitej, a płynnej, zmiennej w zależności od zmian w przeszłości), tylko ten dzieciak był na drodze do stania się Rainmakerem (patrz: chujowe relacje z matką) i ingernecja Joe'ów to zmieniła.

Cytat:Co do muzyki - chodzi mi o dubstep, który gra w scenie, w której Willis załatwia gości, którzy chcieli go wysłać w przeszłość. Dramatycznie zła muzyka.
W filmie nie ma dubstepu. :) Ja nie słyszałem nic, co by go szczególnie przypominało. Soundtrack jest mocno, hmm, ambientowy, industrialowy. Wydaje mi się, że w tej scenie, gra kapitalny kawałek, który wrzucałem wczesniej ("Time Machine", patrz pare postów wcześniej), choć nie dam sobie teraz ręki za to uciąc.


Odpowiedz
Podstawą fabuły jest właśnie pętla - przynajmniej końcówka to sugeruje, jak i fakt, że Rainmaker toczy krucjatę przeciwko looperom. Jak się głębiej zastanowić, ten film nie ma większego sensu (jak większość filmów o podróżach w czasie), toteż rozważania na ten temat jednak sobie daruję. Pozostanę przy tym, że pod płaszczykiem nie tak znowu lekkiej pretensjonalności to kolejny film typu "muszę cofnąć się w przeszłość i powstrzymać zło... o fuck, moje cofnięcie się w przeszłość spowodowało zło!" - tyle że tu bohater w ostatniej chwili sobie to uświadamia i ma jeszcze czas zareagować.

Po przespaniu się z myślami o Looperze dochodzę do wniosku, że jednak mi się nie podobał. Ten film udaje coś ciekawego, ale tak naprawdę nie mówi nic nowego, a momentami się po prostu nie klei.

Natomiast w scenie walki Willisa jest najbardziej ordynarny dubstep ever, powtórz sobie to zobaczysz.:)

Odpowiedz
(18-12-2012, 08:50)military napisał(a): Podstawą fabuły jest właśnie pętla - przynajmniej końcówka to sugeruje, jak i fakt, że Rainmaker toczy krucjatę przeciwko looperom.
Zgrzytem jest to, że Rainmaker wydaje sie miec vendette przeciwko Looperom. Bo pętli nie ma (gdyby była, nie mogłaby być przerwana przecież - inna sprawa, że widzimy wyraźnie, że Stary Joe w linii czasowej Starego Joe ginie, więc nie ma pętli, bo wtedy wróciłby tak samo do Starego Joe). Końcówka sugeruje przede wszystkim przemianę w postaci Joe - to wszystko są jego domysły. A sam Johnson mowi dokładnie to, o czym ja mówie: patrz, co Joe wniósł do relacji dzieciak - matka, a nie, co w nich zepsuł. Joe doprowadził do dobra, a nie do zła.


Odpowiedz
Pętla jest, tylko że w tym przypadku stary Joe ją rozpoczyna. This time travel shit fries your brain like an egg.:)

Jak dla mnie Joe wniósł bardzo niewiele, bo dzieciak i bez niego WIEDZIAŁ, że te jego wybuchy są złe - płakał po każdym z nich. A to znaczy, że najlepiej wyszedłby na tym, gdyby nigdy nie spotkał żadnego loopera.
Jeszcze raz: ok, nie ma pętli, rzeczywiście, ale w takim razie to bez sensu, bo Joe mógł jedynie POGORSZYĆ sprawy, a nie poprawić. Czyli załatwiając się, Joe przywraca tylko status quo. Rainmaker nadal się pojawi.

W zasadzie bez sensu jest ten film, jak by na to nie patrzeć, chyba że przyjąć, że Joe cały czas się mylił i o to chodziło.

Odpowiedz
military gdzie ty tam dubstep słyszysz? w tej scenie o której mówisz przygrywa jakiś industrial, może rytm nieco dubstepowy ale to nie ma nic wspólnego z tą muzyka. dodam jeszcze że zgadzam się z tobą, bo 95% dubstepu to taka sraka że aż traci się wiarę w przyszłość muzyki.

Odpowiedz
No to nieważne, jaki to gatunek - to beznadziejna muzyka i tyle.:)

Odpowiedz
(18-12-2012, 09:15)military napisał(a): Jeszcze raz: ok, nie ma pętli, rzeczywiście, ale w takim razie to bez sensu, bo Joe mógł jedynie POGORSZYĆ sprawy, a nie poprawić. Czyli załatwiając się, Joe przywraca tylko status quo. Rainmaker nadal się pojawi.
Nie. Spójrz na relacje matki i syna przed pojawieniem się Joe (trudne, mocno napięte), a po pojawieniu się Joe, kiedy matka i dzieciak zbliżają się do siebie znacznie bardziej.


Odpowiedz
Joe nie miał żadnego wpływu - przynajmniej tak to było pokazane. Przecież dziecko żałowało swoich wybryków i przytulało się do matki po scenie z sejfem, a Joe nie miał z tym nic wspólnego. Tak samo jak nie miał nic wspólnego z tym, że dzieciak rozpłakał się po rozwaleniu gat mana, i tak samo jak nie miał nic wspólnego z tym, że dzieciak wcześnie powiedział mu, że nie da skrzywdzić kobiety.

Odpowiedz
Wiesz co military, tak w tej kwestii muzyki - osobiscie wydaje mi sie, ze cos Ci sie popieprzylo ze zwiastunem, bo muzyka w scenie z Willisem (sprawdzalem wczoraj) jest.. zwykla muzyka filmowa, jakiej pelno w kazdym innym filmie. A dubstep faktycznie jest w ktoryms ze zwiastunow (uwierz mi, jestem ogromnie uczulony na ten gatunek, wiec na pewno zauwazylbym go w filmie, zwlaszcza, ze widzialem go dwa razy). Przepraszam za brak polskich znakow, ale pisze z angielskiej klawiatury w pracy.
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
(18-12-2012, 09:15)military napisał(a): Jeszcze raz: ok, nie ma pętli, rzeczywiście, ale w takim razie to bez sensu, bo Joe mógł jedynie POGORSZYĆ sprawy, a nie poprawić. Czyli załatwiając się, Joe przywraca tylko status quo. Rainmaker nadal się pojawi.

Nie? Czemu mógł jedynie pogorszyć? Przecież w starej linii czasowej, gdy nie wydarzyło się nic z filmu - Joe nigdy nie przybył na farmę - dzieciak właśnie stał się Rainmakerem.

(18-12-2012, 13:32)military napisał(a): Joe nie miał żadnego wpływu - przynajmniej tak to było pokazane. Przecież dziecko żałowało swoich wybryków i przytulało się do matki po scenie z sejfem, a Joe nie miał z tym nic wspólnego.

To dlaczego potem stało się Rainmakerem? :)

(18-12-2012, 09:04)Crov napisał(a): Joe doprowadził do dobra, a nie do zła.

No właśnie ja nie za bardzo dostrzegam co tak bardzo Joe zmienił w życiu tego dzieciaka. Bo to jest tak ->

Stara linia czasowa:

młody Joe zabija starego Joe, wyjeżdża do Chin, zajmuje się gangsterką, dzieciak staje się Rainmakerem, przejmuje kontrolę nad światem i zamyka wszystkie pętle zabijając Joe'a

Nowa linia czasowa:

młody Joe trafia na farmę, w wyniku czego dzieciak rozpiździa na drobne kawałeczki agenta przysłanego od organizacji looperów, przeżywa brutalną katastrofę samochodową, widzi jak jego matka zostaje postrzelona w nogę i prawie zabita i jest świadkiem samobójstwa gościa, z którym się zdążył zaprzyjaźnić i film każe mi wierzyć, że...


to mogło wyjść mu na dobre? No nie wiem. Jedyne co mi przychodzi do głowy to to, że w pamięci zostanie mu poświęcenie Joe'a dla niego i jego mamy dzięki czemu będzie mógł się stać kiedyś lepszym człowiekiem.


A prawdziwym failem filmu Johnsona jest to, że Rainmaker - postać opisana na początku jako tajemniczy osobnik, który może pochodzić z KAŻDEGO MIEJSCA NA KULI ZIEMSKIEJ - okazuje się być dzieciakiem z tego samego kraju, z tego samego miasta i właściwie sąsiadem looperów.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości